25 lutego 2018

Dobre samopoczucie w pracy - przygotowanie

Chociaż tworzę wpisy na tym blogu już prawie siedem lat, to jeszcze nigdy nie poruszałam jakoś szczególnie tematu dobrego samopoczucia w pracy. A przecież bardzo duża część, jak nie większość z nas, spędza w niej więcej czasu, niż w jakimkolwiek innym miejscu (nie liczę czasu spędzanego w domu podczas snu).

Kiedyś czytałam bardzo ciekawe badania dotyczące różnych codziennych aktywności i oceny uczestników, jak często w trakcie ich trwania czuli zadowolenie, satysfakcję, szczęście. Wnioski były dla mnie zaskakujące. Mimo, iż większość badanych zgodnie twierdziła, że największym szczęściem w ich życiu jest posiadanie dzieci, to obowiązki związane z opieką nad nimi plasowały się prawie na najniższym miejscu, jeśli chodzi właśnie o ocenę swojego poczucia szczęścia w trakcie ich trwania. Za to bardzo wysokie miejsce zajmowały czynności związane z pracą. Jak to się ma do znienawidzonych przez tylu ludzi poniedziałków czy wyczekiwaniem weekendu?

Okazuje się, że to właśnie w pracy mamy często najlepsze warunki do tego, żeby odnosić drobne sukcesy, odbywać satysfakcjonujące rozmowy, rozwijać kontakty międzyludzkie, podejmować się nowych wyzwań itp. Po przeczytaniu tych badań (które przytaczam tutaj z pamięci, więc pewne szczegóły mogłam nieznacznie przekręcić, nie mniej jednak ogólny sens na pewno się zgadza) nieco zmieniłam spojrzenie na pracę w życiu człowieka i faktycznie zaczęłam patrzeć na tę część życia z trochę innej strony.

Ale pora na konkrety. Co robić, żeby dobrze czuć się w pracy i nie traktować jej tylko jako zła koniecznego? Pominę tutaj takie kwestie jak posiadanie pracy, która jest naszą pasją itp. Zdania w tej kwestii są mocno podzielone. Niektórzy twierdzą, że tylko taka praca może dać nam zadowolenie, inni, że lepiej gdy pasja pozostaje pasją, a spełnić można się również w zupełnie innych dziedzinach, nawet przyziemnych. Dlatego skupię się tutaj na drobnych szczegółach, które nie będą wiązały się stricte z ideą wyboru odpowiedniej pracy, a raczej z odpowiednim przygotowaniem się i pozytywnym nastawieniem.

Dla mnie kluczowa jest odpowiednia organizacja. To ona pozwala mi na względnie spokojne rozpoczęcia dnia i niezastanawianie się nad dziesiątkami różnych rzeczy, na które rano zwyczajnie brakuje mi czasu.


1. Ograniczenie do minimum decyzji odnośnie śniadań (jedzonych w domu) i drugich śniadań (jedzonych w pracy)


Przed moją przerwą w pracy związaną z urodzeniem dziecka, rano zawsze stawałam przed tym samym dylematem. Co by tutaj dzisiaj zjeść. 





Czasu zawsze miałam niewiele, konkretnych pomysłów też, więc zazwyczaj kończyło się na totalnie nieciekawej kanapce z szynką i serem, na szybko wyciągniętych z lodówki. Do pracy już w ogóle nie miałam czasu niczego przygotować, więc co najwyżej chwytałam jakieś jabłko czy jogurt i tak marnie wyglądało potem moje drugie śniadanie.

Tym razem zdecydowałam się na kompletne zmiany w tym temacie i postawiłam po prostu na powtarzalność. Codziennie wieczorem przygotowuję dwie rzeczy: porządną porcję koktajlu warzywno-owocowego, który wypijam rano przed wyjściem z domu oraz wielką porcję owsianki czy innych naturalnych płatków z mlekiem roślinnym (lub zwykłym) i różnymi superfoods. Czasem dosypuję nasiona chia, innym razem siemię lniane, sezam, jagody goji, ziarna konopii, ziarna surowego kakako, błonnik, migdały czy inne orzechy, pestki słonecznika, dyni. Co tam nawinie mi się pod rękę. 

Taką mieszankę wkładam do lodówki i rano mam rewelacyjne, mega-pożywne śniadanie, gotowe do wzięcia do pracy. Pzygotowuję je w specjalnej miseczce, którą można podgrzewać w kuchence mikrofalowej, więc w pracy mam ciepły, fajny posiłek, który wystarcza mi na wiele godzin. 

Nie jestem oczywiście dietetykiem, podejrzewam, że w czystej teorii powinnam jeść jeszcze więcej posiłków przed powrotem do domu, ale mówię tutaj wprost jakie są moje realia i dla mnie taka forma przygotowania posiłków sprawdza się świetnie. Cały czas jestem najedzona, a więc mogę spokojnie skupić się na pracy, bez rozmyślania o tym, że jeszcze coś bym zjadła. 

Rano nie muszę już niczego przygotowywać, bo wszystko jest już gotowe, więc oszczędzam masę czasu. Teoretycznie codziennie jem to samo, ale nie jest to dla mnie nudne, bo w praktyce każdego dnia piję koktajl, ale z zupełnie innych składników, a do moich płatków zawsze wsypuję coś innego, więc nie jest to wcale monotonne danie.



2. Przygotowywanie sobie dzień wcześniej stroju do pracy

Mogłabym zacząć ten podpunkt identycznie jak poprzedni. Kiedyś codziennie miałam ten sam poranny dylemat - co by tu dzisiaj na siebie włożyć. Czas nie pozwalał na jakieś szczególne pomysły, więc zawsze brałam z szafy po prostu to, co było najmniej pomięte i co najprościej było zestawić z innymi elementami. W rezultacie bardzo rzadko byłam zadowolona z tego, jak wyglądam.

A dla nikogo nie jest chyba tajemnicą, że nasz wygląd ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Zadbany, schludny, profesjonalny strój potrafi dodać +100 do tego jak się czujemy, i tym samym jak pracujemy. Zupełnie inaczej czujemy się w piżamie, inaczej w sportowym stroju, a inaczej w marynarce, koszuli, czy po prostu naszym ulubionym stroju do pracy, w którym czujemy się pewnie i dobrze.



Wieczorem zawsze staram się wyciągnąć i przeprasować ubrania, w których mam zamiar pójść do pracy kolejnego dnia, lub chociaż przemyśleć sobie w głowie jutrzejszą 'stylizację' (jeśli nie zdążę zrobić tego przed tym, jak mój syn położy się spać).

Nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo ułatwiło mi to życie. Nie stroję się jakoś szczególnie do pracy, ale przynajmniej nie mam już takich przypadków, że chwytam za byle jakie ubranie, a potem przez cały dzień czuję, że jednak w tym stroju nie czuję się najlepiej. 

Oszczędność cennego porannego czasu + większa pewność siebie i lepszy humor w związku z bardziej starannym wyglądem = podwójny sukces.


3. Wykorzystanie porannych dojazdów do pracy na przyjemności lub rozwój


Jeśli tylko nie wyjadę sobie zbyt późno, to uwielbiam dojeżdżanie do pracy. Opcje są dwie. Albo słucham sobie radia, głośno śpiewając i pozytywnie się nastrajając, albo słucham streszczeń różnych książek poprzez aplikacę Blinkist

Mam to szczęście, że mogę korzystać z pełnej jej wersji. Jest to świetna opcja, bo znajduje się w niej cała masa różnych książek z gatunku non-fiction, w bardzo dużej mierze związanych z rozwojem osobistym, psychologią i tego typu tematyką, która jak wiadomo jest dla mnie szczególnie ciekawa, a dodatkowo bardzo fajnie wprowadza na tory pozytywnego myślenia, które rano jest moim zdaniem szczególnie ważne. To dla mnie najprostszy sposób, by nastroić się tak na cały dzień. 

Odsłuchanie takiego streszczenia zajmuje kilkanaście minut, a przekazane są w nim główne informacje i kluczowe tezy poruszane w omawianej pozycji. Super sprawa. Całkiem przy okazji ćwiczę swój angielski, bo wszystkie nagrania są właśnie w tym języku. Jeśli coś mnie zaciekawi, mogę do tego wrócić po pracy, bo streszczenia są dostępne również w formie tekstowej - możemy zaznaczać w nich ciekawe dla nas fragmenty itp. Dla mnie jest to świetne rozwiązanie, jednak roczne członkostwo nie jest niestety moim zdaniem tanie (80 dolarów za wersję premium). W opcji darmowej można codziennie przesłuchać jedno, wybrane przez aplikację streszczenie. 

Oczywiście każdy powinien znaleźć swoje własne aktywności, które mogą umilić drogę do pracy. Dla niektórych może to być po prostu całkowita cisza, dla innych nauka jakiegoś języka, słuchanie podcastów czy jeszcze coś innego. Po prostu warto się zastanowić nad tym, jak dobrze spędzać ten czas.


Na dzisiaj to tyle. Być może pojawi się kolejny wpis w tym samym temacie, bo na razie skupiłam się na tym wszystkim, co przed pracą. A może warto byłoby wspomnieć również o tym, co robić już w pracy, żeby czuć się lepiej, bardziej energetycznie i po prostu dobrze. 

13 komentarzy
  1. Nim trafiłam na twój post miałam ten sam dylemat. Przedemną 6 dni pracy po 8-12 godzin. Usiadłam i rozplanowałam co będę ubierała i co będę jadła i kombinuję gdzie tutaj wstawić jeszcze chociaż 30 min spaceru. To znacznie ułatwi przetrwanie tego "wyjątkowego" tygodnia. Dla mnie ważne też jest nastawienia. Nie lubię określeń " e jutro poniedziałek czy byle do piątku" Każdy dzień jest ważny - a że w pracy no cóż tak wypadło
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Strój zawsze szykuję dzień wcześniej. Śniadania też mam rozplanowane

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze dodatkowo planuje sobie cały dzień w pracy, tak by jeszcze szybciej dzień zleciał, i by odhaczać zadania jako skończone (megasatysfakcja!). Dodatkowo, poznaję swój team, żartujemy sobie, dzięki czemu aż chce się pójść do pracy, tam gdzie śmiech tam i szczęście.
    Z domowych obowiązków to robię dokładnie to samo co Ty, co mogę wieczorem przygotować to przygotowuję. O wiele więcej czasu mam rano dzięki temu!
    Też popełniłam podobny wpis u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z racji tego że pracuję w domu, chyba najbardziej brakuje mi właśnie tych dojazdów do pracy. Lubię jeździć autem więc myślę że jeśli przed wzięciem się do pracy zrobiłbym jakąś przynajmniej 20-minutową przejażdżkę (oczywiście bez stania w korku, bop tego to chyba nikt nie lubi) to od razu miałbym lepsze samopoczucie i chęci do pracy, tym bardziej w taki dzień jak dziś czyli poniedziałek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam dojazdy do pracy i chyba nie mógłbym z nich zrezygnować :) U mnie, żeby zacząć dobrze dzień i później fajnie czuć się w pracy to wspólnie zjedzone śniadanie z ukochaną osobą, nie ma chyba nic lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tymi dojazdami macie rację. Ja pokonuję w drodze do Gdańska blisko 30km w jedną stronę i również nie wyobrażam sobie mojej pracy bez takiego startu. Akurat nie mam problemu z korkami, bo firma mieści się na obrzeżach miasta więc praktycznie w ciągu 20-25 min jestem na miejscu zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś w tym jest. Warto sobie przygotować kilka rzeczy dzień wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  8. Praktyczne rady a przede wszystkim uniwersalne.Jestem w trakcie urlopu macierzyńskiego i zajmuję się dwójką dzieci. Zaryzykuję stwierdzenie, że właśnie teraz, nawet bardziej niż gdy "tylko" pracowałam, doceniam efektywność takich wieczornych rytuałów. Poranki z dzieciakami potrafią przybrać naprawdę nieoczekiwany obrot�� dzięki temu, że wieczorem przygotowuję sobie ubranie, unikam bylejakosci w stroju a plan posiłków pozbawia mnie dylematów okolosniadaniowych ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobre rady. Podobnie robię już od kilku lat i to się sprawdza.Lepiej wszystko miec wieczorem przygotowane, bo rano różnie bywa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podstawą raczej jest to, by pracując robić to, co się rzeczywiście lubi. Wiem, że to trudne w obecnych czasach, ale znakomicie wpływa na kondycję psychiki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zmieniam sposób żywienia to też wpływa na samopoczucie, robię to powoli! Ale udaje mi się to!! Wiesz od czego zaczęłam? Nie jem pieczywa, tylko 100% żytni chleb. Jest syty i zdrowszy, druga rzecz nie jem mięsa za często, czasem pierś z kurczaka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oprócz przygotowania ubrania i zabrania czegoś na drugie śniadanie zawsze pilnuję aby mieć w pracy ulubioną owocową lub zieloną herbatę i coś do chrupania oraz coś fajnego do pisania��

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas w pracy każdy ma już swoje rytuały. Trochę trwało docieranie się ekipy - ale wszystko teraz gra :) Motyw ze śniadaniami to jednak coś, co muszę usprawnić :)

    OdpowiedzUsuń