14 września 2017

2 kompleksowe formuły szczęścia

Czy szczęście da się zamknąć w jakiejkolwiek formule? Być może nie do końca. Wiadomo, że jest to poczucie dość ulotne, nie w każdej sytuacji od nas zależne. Czasem pojawia się bez żadnej naszej ingerencji, zupełnie przypadkowo. Są jednak dwie formuły, które mimo swej prostoty, w bardzo kompleksowy sposób opisują sposób na to, by odczuwać w życiu jak najwięcej szczęścia. Dlatego myślę, że warto je poznać i zakodować, by jak najpełniej z nich czerpać na co dzień.



 

FORMUŁA 1:

CZUĆ SIĘ DOBRZE

CZUĆ SIĘ ŹLE

CZUĆ SIĘ WŁAŚCIWIE - W ATMOSFERZE WZROSTU


O pierwszej formule wspominałam już we wpisie o 5 pytaniach, które lubię często sobie zadawać. Na nasze szczęście składają się trzy różne sytuacje:

1) Momenty, w których czujemy się dobrze

Warto identyfikować chwile, w których czujemy się dobrze i świadomie generować jak najwięcej podobnych sytuacji w naszym życiu. Można nawet prowadzić listę takich rzeczy i dopisywać do niej kolejne punkty, gdy tylko odczuwamy zadowolenie, przyjemność szczęście.

Uwaga - dobre samopoczucie nie zawsze jest dla nas dobre w dłuższej perspektywie. Pewne rzeczy są przyjemne, ale niekoniecznie dają nam szczęście. Dlatego właśnie w formule zwrócono uwagę także na czucie się właściwie. Warto intensyfikować te przeżycia, w których jednocześnie czujemy się dobrze i właściwie, chociaż jak wiadomo, odrobiny czystej przyjemności też nie należy wykluczać ze swojego życia. Byłoby wtedy strasznie nudno :)


2) Momenty, w których czujemy się źle

I tutaj znowu warto zwrócić aspekt na czucie się właściwie. Niektóre rzeczy nie są przyjemne, ale robimy je po to, by czuć się dobrze później - np. przełamywanie własnych lęków, czy zmuszenie się do prasowania, za którym być może nie przepadamy. Jeśli w perspektywie mamy wizję, że dana czynność da nam jednak zadowolenie czy spełnienie, to oczywiście nie powinniśmy jej unikać. 

Są również chwile, zachowania, nawyki które są po prostu nieprzyjmne lub dla nas niekorzystne i nie wnoszą nic specjalnie dobrego w nasze życie - np. spotkania z toksycznymi znajomymi. Jeśli tylko możemy, pownniśmy unikać takich sytuacji, a jeśli nie jest to możliwe, to chociaż starać się wyciągnąć jakieś lekcje z takich zdarzeń czy maksymalnie niwelować ich negatywne dla nas skutki, oczywiście w ramach swoich możliwości. Złe nawyki warto zidentyfikować, a następnie pracować nad ich zamianą w bardziej pozytywne zachowania. 


3) Momenty, w których czujemy się właściwie

Te momenty opisywałam w poprzednich dwóch punktach - mogą to być zarówno przyjemne, nieprzyjemne jak i neutralne sytuacje. Jako ludzie potrzebujemy również uczucia, że postępujemy prawidłowo. Nawet jeśli wymaga to od nas dyscpliny, samozaparcia, poświęcenia swojego czasu itd.

Nad wszystkimi tymi trzema obszarami warto się skupić i pracować w atmosferze wzrostu. Co to oznacza? Człowiek uwielbia się rozwijać, czuć, że staje się coraz lepszy. Kiedy zidentyfikujemy już co działa na nas pozytywnie, czego powinniśmy unikać, warto wyznaczać sobie konkretne cele, które dadzą nam poczucie, że jeszcze mocniej rozwijamy się w tym, w czym jesteśmy dobrzy, co sprawia nam przyjemność a także, że coraz lepiej panujemy nad negatywnymi nawykami i udaje nam się coraz częściej unikać tego, co nas nie wspiera. 

Kluczowym słowem jest tutaj rozwój - każdą rzecz możemy zrobić lepiej, częściej - tak jak w grze. I przyznam się wam, że sama często myślę o swoim życiu właśnie jak o grze, w której zbieram pozytywne doładowania, unikam pułapek, jak najczęściej postępuję właściwie i staję się coraz lepsza z poziomu na poziom (nawiązanie do książki "Superbetter", o której już wkrótce również dla was napiszę). Takie podejście nakręca nas do pozytywnego działania.


FORMUŁA 2:

OCZEKIWANIE NA POZYTYWNE PRZEŻYCIA

DELEKTOWANIE SIĘ NIMI

DZIELENIE SIĘ POZYTYWNYMI ODCZUCIAMI Z INNYMI

WSPOMINANIE DOBRYCH CHWIL


Druga formuła skupia się na szczęśliwych momentach oraz odnosi się do czasu. Zakłada intensyfikowanie pozytywnych odczuć w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Pisałam już o niej we wpisie "Pozytywne życie - zrób to sam" (bardzo polecam ten wpis, jest w nim jeszcze kilka innych bardzo wartościowych zasad).

Jeżeli chodzi  o przyszłość, możemy i powinniśmy intensyfikować przyjemność z oczekiwania na dobre wydarzenia. Planowanie podróży, wymyślanie świątecznych prezentów, zasypianie wieczorem z myślą o tym, co fajnego będziemy robić następnego dnia. To wszystko pozwala przedłużyć pozytywne odczucia płynącego z danego doświadczenia. To prosta matematyka - można cieszyć się z doświadczenia tylko tyle czasu ile samo w sobie ono trwa, albo już dużo wcześniej, oczekując na nie. Trzeba tu tylko uważać na to, by całkowicie nie zatopić się w rozmyślaniu o przyszłości, ignorując teraźniejszość, która jest kluczowa dla naszego poczucia szczęścia.

No właśnie, teraźniejszość - pełne przeżywanie danej chwili to nie zawsze łatwa sztuka, ale warto robić wszystko, żeby nauczyć się jak najlepiej czerpać z trwającej właśnie chwili, z obecnych doświadczeń. Chodzi tutaj o delektowanie się pozytywnymi sytuacjami, wzmacnianie w sobie miłych odczuć, pełne docenianie wszystkiego dobrego, co nas spotyka. Bycie tu i teraz. Identyfikowanie dobrych momentów i wzmacnianie ich.

Świetnym sposobem, by jeszcze mocniej przeżywać dobre wydarzenia i kodować je w swoim umyśle, jest wyrażanie pozytywnych odczuć i dzielenie się swoim zadowoleniem, zachwytem i innymi pozytwnymi odczuciami z innymi ludźmi. Jedząc pyszny obiad, naprawdę warto na głos wyrazić swoje przeżycia smakowe, podzielić się nimi z innymi. Widząc piękny widok, jeszcze mocniej nacieszymy się nim, jeśli pozachwycamy się nim z kimś innym. Tak mówi nauka. Oczywiście, że nie zawsze jest przy nas ktoś, z kim możemy podzielić się swoimi pozytywnymi emocjami. Wtedy warto pozachwycać się po prostu w swojej własnej głowie, chodzi tutaj o świadome zauważenie tych odczuć i wzmocnienie ich.

I wreszcie przeszłość. Jeszcze mocniej możemy wydłużyć pozytywne przeżycie, wspominając je sobie co jakiś czas. Znowu - najlepiej z kimś innym. Chcę mi się śmiać, gdy po raz tysięczny zachwycamy się z narzeczonym zdjęciem małego M., albo wspominamy chwile zaraz po porodzie, gdy pierwszy raz go zobaczyliśmy, ale naprawdę czuję się wtedy tak, jakbym cofnęła się w czasie do tych chwil. Pozytywne emocje związane z tymi chwilami nadal nie wygasają. I chociaż dla każdej innej osoby byłoby to po prostu nudne, my bardzo często sobie to wspominamy. Nieustannie ładując się pozytywną energią tych chwil. Tutaj tak samo jak w przypadku przyszłości - trzeba uważać, żeby przesadnie nie zatopić się w przeszłości, pamiętając, że najważniejsze jest świadome przeżywanie obecnych chwil.

I to tyle. Tylko tyle, albo aż tyle. Ale mogę obiecać wam, że jeśli zaczniecie zwracać baczniejszą uwagę na tych kilka aspektów, naprawdę zaczniecie mocniej i częściej odczuwać pozytywne chwile. To po prostu kwestia kilku nawyków myślowych, które robią za nas prawie całą robotę. Warto świadomie nad nimi popracować.

PS. Zapraszam Was serdecznie na moje konto na Instagramie, które założyłam kilka dni temu. W tym miejscu jestem znacznie częściej, także obserwując mój profil możecie być bardziej na bieżąco z fajnymi rzeczami, które robię.

------

Fotografia z banku zdjęć Jest Rudo

7 komentarzy
  1. Ahhhh, świetny tekst! :) super piszesz o szczęściu! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeśli jeszcze nie słuchałaś podcastów o szczęściu edyty zając to polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja własnie nie :( byłam nią oczarowana, kupiłam kurs online i bardzo mnie rozczarował :( i jakoś nie mogę już wrócić.
      no ale może się jeszcze kiedyś uda

      Usuń
  3. Bo szczęścia należy odnależć samemu.. ja właśnie próbuję coś takiego osiągnąć na krętych drogach życia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym podziękować Ci za ten tekst. Pomógł mi trochę się ogarnąć :).

    OdpowiedzUsuń