20 kwietnia 2017

"Ostatni pilot myśliwca". Cztery powody, dla których warto czytać biografie i wspomnienia.

Skończyłam właśnie lekturę przepastnych (prawie 800 stron) wspomnień Jerzego Główczewskiego - jednego z ostatnich żyjących weteranów lotnictwa alianckiego, później architekta biorącego udział między innymi w odbudowie powojennej Warszawy, ale też pomysłodawcy różnych projektów rozbudowy czy też tworzenia nowych miast przede wszystkim w Afryce. 

Po raz kolejny przekonałam się, że lubię powieści i inne 'wymyślone' historie literackie, ale to co najbardziej mnie pociąga to jednak (oprócz książek popularnonaukowcyh) literatura faktu.




Za co tak bardzo lubię wspomnienia czy biografie?


  • Za każdorazowo inne spojrzenie na wydarzenia, które są mi teoretycznie znane z lekcji historii, ale dopóki nie relacjonuje ich jakaś konkretna osoba - z konkretnymi odczuciami, własnymi komentarzami itp. są to dla mnie tylko suche fakty. Gdy czytam relację umiejscowioną na tle jakichś konkretnych wydarzeń historycznych, poznaję je 1000 razy mocniej, lepiej je rozumiem, poznaję przeróżne perspektywy.
  • Właśnie za całe tło historyczne, które towarzyszy prywatnym wydarzeniom z życia osób spisujących swoje wspomnienia czy też bohaterów biografii. Pozwala to paradoksalnie zobaczyć znacznie szerszy kontekst wydarzeń, chociaż opowiada o nich jednostka.
  • Za prywatne, często porywające historie - dzięki biografiom poznaję przeróżne style życia, historie będące udziałem autorów wspomnień. Wpadłam ostatnio na taką myśl, że czytając różne biografie, każdorazowo przeżywamy kolejne życie. Zupełnie inne niż nasze. Takie rzeczy możliwe są tylko przy oglądaniu filmów (ale te zazwyczaj są bardzo okrojone) i właśnie przy czytaniu historii życia innych osób. Każda kolejna biografia jest dla mnie fascynującym zapisem życia kogoś innego. O innych korzeniach, innej sytuacji życiowej, innych doświadczeniach, poglądach. To naprawdę coś wielkiego. 
  • Za poznawanie różnych profesji od podszewki. To trochę taki lifetramp tylko w formie czytanej.


I to wszystko znalazłam również w książce "Ostatni pilot myśliwca". Ostatnio sięgam po sporo książek dotyczących czasów wojennych. I naprawdę uwierzcie mi - nawet czytając po raz kolejny o tych samych wydarzeniach, nigdy jeszcze nie czułam, że "to już znam". Każdy człowiek brał udział w danych wydarzeniach z totalnie innego punktu wyjścia i niezwykle cenne jest dla mnie poznawanie wielu różnych wersji nawet tych samych wydarzeń. 

Ale ta książka nie jest tylko o wojnie. Później następuje opis przeżyć autora z okresu PRL, emigracji, życia w Stanach (tak różnego od polskich realiów), czy też bardzo ciekawe opisy architektonicznych i urbanistycznych projektów, w jakich brał on udział. Mimo dość obszernej historii czyta się ją bardzo szybko, z dużym zainteresowaniem. Autor oprócz przedstawiania swoich prywatnych doświadczeń (niezwykle barwnych!), świetnie nakreślił również kolejne wydarzenia historyczne, których w swoim życiu był świadkiem. To nieocenione źródło wiedzy o świecie na przestrzeni wielu dziesiątek lat. W zestawieniu z kilkoma innymi biografiami z tych czasów dla poznania różnych perspektyw - z pewnością lepszy niż standardowy podręcznik histroii. 

Bardzo dobra pozycja - dla fanów historii XX wieku, dla ludzi interesujących się architekturą i urbanistyką, dla fanów biografii i wspomnień ciekawych osób. Polecam.
4 komentarze
  1. Tej książki nie czytałam, ale tak to z Tobą mam - zazwyczaj jak coś polecasz, to muszę po to sięgnąć, nieważne czy chodzi o literaturę czy kolorowe pisaki retro:) Jesteś naprawdę inspirującą osobą, a z Twoich postów bije mądrość i dojrzałość, tak niepodobna do tego, co znam z większości innych blogów. Dziękuję:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Biografia l.m.montgomery była fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również uwielbiam wszelkiego rodzaju biografie, pamiętniki i wspomnienia - za barwne obrazy minionych czasów oraz nietuzinkowych osób, za możliwość spojrzenia na znane mi wydarzenia z cudzej perspektywy oraz "zaprzyjaźnienia się" z ludźmi, którzy niejednokrotnie wydawali mi się dalecy, odlegli... Podobna książka do tej, którą przeczytałaś to "Ostatnia walka" Jana Zumbacha, może Ci się spodoba?

    OdpowiedzUsuń