03 stycznia 2017

5 pytań, które ostatnio ciągle sobie zadaję [Inspiracje rozwojowe]

To, czym od zawsze się karmię, to pytania, obszary do zastanowienia, przemyślenia, kwestie do rozpoczęcia pracy własnej. Uwielbiam wpadać na nowe pomysły w kwestii rozwoju, zaszczepiać w swojej głowie nowe myśli i nowe spojrzenia, które zmieniają mój punkt widzenia. Lubię pracę wewnętrzną.

Na chwilę obecną jest pięć takich obszarów, w których poruszają się moje myśli i to o nich chcę wam dzisiaj opowiedzieć. 




 

1) PRAGNIENIA KONSUMPCYJNE

Jedno z głównych pytań jakie od dłuższego czasu sobie zadaję jest związane z nurtem minimalizmu i pojawia się w mojej głowie w tym samym momencie, gdy zaczynam odczuwać pragnienie kupienia jakiegoś nowego przedmiotu.

Pytam siebie wtedy:

Jaką potrzebę ma zaspokoić dla mnie ten przedmiot? 
Jaki styl życia, jaką jego wizję obiecuje mi on ofiarować? 
Które z posiadanych już przeze mnie zasobów mogą być alternatywą dla zaspokojenia tej potrzeby?



To jedna z najlepszych koncepcji pozwalających mi unikać kompulsywnych i niepotrzebnych zakupów. 

Od wielu lat nie jest dla mnie żadną tajemnicą, że nie kupujemy przedmiotów tylko obietnice spełnienia potrzeb, jakie składają nam dane rzeczy. Kilka lat studiowania ekonomii na kierunku związanym z handlem jeszcze mocniej utwierdziło mnie w tej wiedzy.

Nowy szampon nie tylko ma myć nasze włosy, ale przede wszystkim dać nam atrakcyjność, seksapil, wzmocnić nasze poczucie kobiecości i pewności siebie. Kupując nową książkę-poradnik liczymy na automatyczne przejęcie opisywanej w niej wizji życia - liczymy na to, że będziemy szczuplejsi, szczęśliwsi, zostaniemy mistrzami kuchni itp., w zależności od dziedziny, której dotyczy dana lektura. Nowy, drogi samochód nie tylko ma usprawnić nasz dojazd do pracy, ale też podnieść nasz prestiż, dać poczucie luksusu i ogólny sukces - dać nam styl życia osób, które jeżdżą pojazdami tej marki. I tak w przypadku każdej rzeczy.

Warto poświęcić chwilę i jeszcze przed zakupem zastanowić się, na co liczymy w przypadku zakupu danego przedmiotu. Być może mamy już w domu co najmniej kilka rzeczy, które miały spełnić dla nas daną potrzebę, a na dobrą sprawę nawet ich nie używamy. Może warto skorzystać najpierw z ich pomocy, albo poszukać rozwiązania jeszcze dalej, poza przedmiotami, docierając do sedna potrzeby i różnych sposobów jej zaspokojenia? To pole do ogromnej pracy. Jak dla mnie niesamowicie ekscytującej!


2) KRYTYKA (ZAZDROŚĆ) VS BRAKI WEWNĘTRZNE

Drugim obszarem, który ostatnio mnie fascynuje są źródła mojej zazdrości i krytyki, jaka rozgrywa się w mojej głowie w rozmaitych sytuacjach. O pozytywnym wpływie zazdrości napisałam już kiedyś osobny wpis, serdeczenie zapraszam do jego przeczytania. Warto głębiej przyglądać się temu, czego zazdrościmy innym ludziom i traktować to jako pewnego rodzaju kompas. 

Pisałam już kiedyś również o tym, że rzeczy, które denerwują nas w innych, bardzo często są obszarami, których tak naprawdę nie lubimy w sobie. Krytykujemy innych, bo frustruje nas własna niedoskonałość. 

Te dwie koncepcje dają ogromne możliwości dla własnego rozwoju.

Ostatnio (szczególnie oglądając śniadaniowe programy telewizyjne) zauważyłam, że w mojej głowie pojawia się znacznie więcej krytycznych myśli, niż dawniej. Złapałam się na tym, że niekoniecznie lubię w sobie takie natężenie tej cechy. Zaczęłam zastanawiać się, dlaczego kokretnie dana wypowiedź czy opinia wydaje mi się głupia, dlaczego tak mnie denerwuje itp. I po każdym takim przemyśleniu napływały do mnie nowe wnioski. 

Po raz kolejny przekonałam się, że cały sens rozwoju osobistego tkwi w pracy nad takimi żywymi sytuacjami, praktycznymi sprawami i bieżącymi  przykładami. Grzebiąc w nich można dojść do naprawdę głębokich wniosków ogólnych. 

Podsumowując, druga grupa pytań brzmi:

Dlaczego krytykuję daną osobą, wypowiedź itp.? Co konretnie mnie w niej irytuje?
Może to zazdrość?
Może to świadomość lub krytyka skierowana na własne braki lub podobne niedoskonałości w danym obszarze? 
Może sama nie lubię w sobie tej samej cechy?


3) FORMUŁA GRETCHEN RUBIN

Po raz kolejny wróciła do mnie również formuła szczęścia Gretchen Rubin, o której również wielokrotnie już pisałam.

W skrócie zakłada ona, że w dążeniu do szczęścia należy zwracać uwagę na trzy obszary:

* feeling good - czynności, nawyki, rzeczy, które powodują i wzmacniają dobre samopoczucie
* feeling bad - czynności, nawyki, które są  źródłem naszego złego samopoczucia i sposoby na ich zniwelowanie, ograniczenie, praca nad rozwiązaniem pojawiających się problemów,
* feeling right - czynności, które sprawiają, że czujemy się właściwie (np. rozwijanie swoich umiejętności, kompetencji ale też działanie w zgodzie ze swoimi wartościami itp.).

Dobre samopoczucie nie zawsze jest rownoznaczne z czuciem się właściwie (np. zjedzenie ogromnych ilości czekolady może nam dać przyjemność, ale jednocześnie wyrzuty sumienia, że nie umieliśmy zachować się właściwie i powstrzymać się po jednej czy dwóch kostkach). 

Czasem fakt, że coś wywołuje w nas złe odczucia wcale nie oznacza, że w dalszej perspektywie nie prowadzi to do poprawy naszego życia (np. nie lubimy chodzić na wizyty lekarskie i nie sprawia nam to przyjemności, ale są to działania, które uważamy za właściwe w kontekście dbania o nasze zdrowie).

Możemy też czuć się pozornie właściwie np. gryząc się w język podczas jakiejś rozmowy, nie eskalując konfliktu, ale tak naprawdę po całej dyskusji możemy czuć dyskomfort, że nie obroniliśmy swojego stanowiska. Nie są to jak widać jednoznaczne obszary i to jest w nich najbardziej fascynujące. Pracując nad nimi trzeba zawsze brać pod uwagę wszystkie trzy konteksty i na ich wspólnej podstawie wyciągać wnioski.

Pytania:

Czy to co w danej chwili robię dotyczy obszaru dobrego samopoczucia, złego samopoczucia, czy odczucia, że postępuję właściwie? 
Jakie dalsze wnioski praktyczne mogę wyciągnąć z tej sytuacji?


4) DAWANIE Z SIEBIE WIĘCEJ INNYM LUDZIOM

Mam na myśli dawanie przede wszystkim w kontekście naszego czasu i szczególnych umiejętności czy obszarów, w których po prostu czujemy się pewniej niż inni. Do pomyślenia nad tym, co tak naprawdę daję innym ludziom zainspirował mnie ten wpis, również autorstwa Gretchen Rubin. 

Uderzyło mnie, że faktycznie wymyślając prezenty skupiamy się przede wszystkich na rzeczach materialnych, a tak naprawdę lepiej moglibyśmy komuś pomóc robiąc coś praktycznego, działając aktywnie czy dzieląc się czymś, w czym lepiej sobie radzimy.

Naturalną koleją rzeczy, zaczęłam zastanawiać się nad tym, co ja mogłabym dawać bliskim, spoza listy rzeczy materialnych. I tu natrafiłam na ścianę. Bez najmniejszego problemu potrafiłam wymienić różne rzeczy, które robią dla mnie inni, to w czym się specjalizują i dzielą się tym z innymi, np.:
  • mój tata wypiekający w domu chleb,
  • najlepszy na świecie barszcz mojej mamy, który często dla mnie robi, bo wie, że go po prostu uwielbiam,
  • pięknie zapakowane, domowe konfitury mojej koleżanki,
  • ubranka dziecięce szyte przez inną znajomą.
Praktycznie przy każdej osobie, o której pomyślałam, od razu pojawiała się taka umiejętność, którą ta osoba się ze mną dzieli. Ze wstydem pomyślałam, że ja chyba naprawdę nie daję nic takiego od siebie. Zaczęłam jednak myśleć jak to zmienić i wpadłam na kilka pomysłów. To koncepcja, której poświęcę w najbliższym czasie więcej czasu, bo bardzo mocno dała mi do myślenia.

Pytania:

Jakie prezenty niematerialne mogłabym dawać innym? 
Na czym znam się lepiej niż moi bliscy, w czym mogłabym im pomóc?



5) PODSUMOWANIE DNIA

Ostatnią koncepcją, która mocno wkroczyła ostatnio w moje życie jest coś, co wreszcie pomogło mi zobaczyć, jak wiele fajnych rzeczy robię w ciągu dnia. Nauczyłam doceniać się swoje drobne sukcesy, czuję, że bardziej efektywnie, świadomie i pełniej spędzam każdy dzień, jednocześnie motywując się do jeszcze lepszych aktywności.

Co dało mi takie efekty? Zapisywanie w kalendarzu rzeczy, które zrobiłam w danym dniu.

Kiedyś pisałam wam o tym, że aby skupić się na danej chwili, warto wyraźnie nazywać czynność jaką robimy. I właśnie o to chodzi w moim zapisywaniu poszczególnych czynności dnia. To najczęściej nie są jakieś wielkie sukcesy. Zapisuję, że zrobiłam obiad, uporządkowałam mieszkanie, napisałam wpis, obejrzałam film dokumentalny czekający na swoją kolej na liście, załatwiłam jakąś sprawę itp. Dopisuję do nich pewnego rodzaju tagi: dom, pielęgnacja, rozwój, rozrywka. Dzięki temu czuję się, jakbym dostawała punkty w danym obszarze życia.

Uwierzcie mi, że jeszcze nigdy nie dotarło do mnie tak wyraźnie, jak wiele rzeczy robię w ciągu jednego dnia. Gdy ich nie zapisywałam, wydawało mi się, że każdy dzień jest prawie taki sam, nic specjalnego nie udało mi się osiągnąć. Ta prosta metoda zupełnie zmieniła moje spojrzenie. A zajmuje mi dosłownie kilka minut.

Dodatkowo widzę jeszcze jeden plus - przez to, że zapisuję jedne sukcesy, nabieram ochoty na to, by zrobić jeszcze więcej. Jest to dla mnie wewnętrzna nagroda. Dzięki temu moje dni mijają jeszcze pełniej. 

Pytanie:

Co udało mi się zrobić w tym dniu?

To tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że chociaż jedno z tych pytań zainspirowało również ciebie do własnych przemyśleń. To nie są jakieś skomplikowane koncepcje, ale opisane przeze mnie obszary były dla mnie takimi momentami przebłysków, które zostały ze mną na dłużej. Dlatego myślę, że warto było się z nimi podzielić. 

Zadawaj sobie pytania - to świetna droga do poznania siebie i zmieniania się na lepsze. Serio :)

12 komentarzy
  1. Ad dawania siebie J. Jesteś bdb słuchaczem. I jesteś też wspaniałym a tak naprawdę nieocenionym wsparciem/bez reguły wzajemności. Jesteś też bdb rozmówca i pisarka. Ty wiesz :) a jak nie wiesz, to chciałam przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznaję się bez bicia sporadycznie czytam Twoje wpisy ale jednak zawsze gdy mi się zdarzy czuję się jakbym dostała przysłowiowego liścia w twarz z rozkazem "ogarnij się". Próbuję się ogarniać od wielu lat i zupełnie mi nie wychodzi mając wrażenie, że rządzi mną chaos na spółkę z przypadkiem. Dobrze, że jesteś i piszesz o tym czego się uczysz na własnym przykładzie. Może nie jestem Twoim bliskim ale dajesz mi to coś: światełko w tunelu, że jeszcze dam radę. Jestem przekonana, że to jest to co dajesz wszystkim wkoło i to z nawiązką. Inspirujesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie takie coś przeczytać, bardzo Ci dziękuję!

      Usuń
  3. Ja właśnie staram się walczyć z krytyką. Często kompletnie nie rozumiem zachowania innych ludzi i zaczynam je krytykować, ale staram się robić to rzadziej i po prostu zajmować się swoimi sprawami, a nie życiem tych, którzy nie są dla mnie bliskimi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż się zaczęłam zastanawiać, co ja daję od siebie innym ludziom. Na szczęście parę rzeczy się znalazło ;)
    Od trzech dni prowadzę bullet journal i zapisuję tam praktycznie wszystkie czynności, jakie wykonuję. Okazało się, że zajmuje mi to nawet więcej miejsca niż zaplanowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak samo, na myśl mi nie przyszło, że aż tyle tego będzie do zapisania :-)

      Usuń
  5. Jestem tu od wielu lat, ale sama nie wiem czemu nigdy nie skomentowałam. Chciałam Ci napisać, że czekam na Twoje wpisy - i że robisz wiele dobrego dzieląc się z nami swoimi przemyśleniami :) Aż trudno mi uwierzyć, że tego nie dostrzegasz! (punkt 4)
    Pomyślałam też, że powinnam częściej komentować, bo Ty nawet nie wiesz ile osób inspirujesz i jak wielu masz wiernych czytelników. (A może wiesz, bo przeglądasz statystyki - ale jednak cyferka to coś zupełnie innego niż kontakt ze swoim odbiorcą).
    Pozdrawiam w Nowym Roku i życzę szczęścia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie myślę, w ten sposób ;-) tym bardziej jest mi bardzo miło czytając, że kogoś inspiruję. To naprawdę nie jest oczywiste, mimo statystyk :-) dziękuję!

      Usuń
  6. Pytania trafione w sedno! Bardzo często kołaczą mi się po głowie tego typu pytania, a co gorsze czasem denerwuję się, że nie znam odpowiedzi na "teraz" ;D
    Idealne na refleksje i spokojne poznawanie siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Proponuje zbliżyć się no natury to baaaardzo pomaga we wszystkich aspektach!

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do punktu czwartego, to co z blogiem? :) Czy to nie liczy się jako dawanie z siebie więcej innym ludziom? I to niematerialnie? ;)

    OdpowiedzUsuń