02 grudnia 2016

Perełki listopada

Pewnie już wszyscy z was są w grudniowym nastroju, ale ale!
Pora jeszcze podsumować listopad :)

Myślę, że zupełnie niesłusznie jest to miesiąc uznawany za najbrzydszy i najbardziej ponury w całym roku. Kwestia podejścia. W książce "Hygge. Klucz do szczęścia", o której na pewno w dalszej części wpisu krótko opowiem, jest taki fajny cytat: "popularne duńskie powiedzenie głosi, że nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie". I przemawia to do mnie zarówno w dosłownej jak i bardziej przenośnej wersji.

Co spodobało mi się w listopadzie? Jakie rzeczy, książki, pomysły szczególnie do mnie przemawiały? Pod jakim znakiem mijał mi ten miesiąc? Już opowiadam!


WYZWANIE

Jeżeli chodzi o rozwój, listopad zdecydowanie minął mi pod znakiem nauki języków. Motywowało mnie do tego szczególnie Wyzwanie Poliglotki, o którym pisałam wam już wiele razy w różnych miejscach. 

Nie wykonałam kilku zadań (nie słuchałam np. audiobooka bo nie sprawdza się u mnie taka forma przyswajania książek), ale i tak poznałam lub przypomniałam sobie masę fajnych, niestandardowych sposobów na naukę języka.







W ramach wyzwania codziennie robiłam coś ciekawego z językiem:

  • czytałam po angielsku dalszą część mojej oszałamiającej objętościowo lektury "Opowieść o księciu Genji", 
  • oglądałam znacznie więcej filmików w tym języku, 
  • popracowałam nad słownictwem branżowym związanym z logistyką, 
  • poznałam kilka słówek kulinarnych przy okazji przygotowywania chilli con carne, 
  • obejrzałam film fabularny i dokumentalny, 
  • słuchałam audycji BBC, 
  • wróciłam do nauki niemieckiego na Duolingo (po angielsku), 
  • oglądałam seriale na Ororo.tv,
  • odświeżyłam swoją znajomość z Memrise, fiszkami, 
  • przeczytałam artykuł New York Times z kompletnie nieznanej mi dziedziny (geologicznej!),
  • nauczyłam się szczegółowych nazw naszych lokalnych zwierząt i roślin po angielsku,
  • grałam w scrabble po angielsku,
  • i wiele innych!

No po prostu multum rzeczy. Do tego szlifowałam gramatykę i rozpoczęłam naukę metodą obrazkową, o której również już wam pisałam w podlinkowanym wpisie.

Na pewno wkrótce powrócę do wyzwania z innym językiem - gdy tylko trochę lepiej opanuję niemiecki.


APLIKACJA 

W listopadzie sporo czasu poświęciłam na to, by wreszcie porządnie zorganizować swoje codzienne notatki w jednym miejscu. Wcześniej korzystałam z Google Keep, które bardzo polubiłam, ale przeróżnych list i projektów narosło mi aż tyle, że potrzebowałam bardziej złożonego narzędzia. I pokochałam Trello.

Tak jak w przypadku Keep, mogę korzystać z Trello na telefonie, komputerze i tablecie. Przeniosłam tam naprawdę 90% wszystkich moich notatek. Jedynie całkiem dłuższe teksty tworzę nadal w Evernote, który lepiej się dla mnie sprawdza w tej roli. No i oczywiście w tradycyjnym notatniku! Ale codzienne projekty, listy, inspiracje obsługuję już całościowo przez Trello.

Nie będę tutaj opisywać całościowej funkcjonalności tej aplikacji, jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej na jej temat, odsyłam do tego wpisu. Jest w nim fajny pomysł na stworzenie sobie w Trello tygodniowego plannera, który zastosowałam u siebie i naprawdę świetnie się sprawdza.

Moja strona główna z podziałem na tablice wygląda mniej więcej tak:





W ramach każdej tablicy możemy tworzyć poszczególne listy, a w ramach list karty. To właśnie tego podziału na poziomy projektu brakowało mi w prościutkim Keep. Przejście do Trello to największa zmiana tego miesiąca, z której jestem bardzo zadowolona.


KSIĄŻKI

"Zakochania" to pierwsza książka Javiera Mariasa po jaką sięgnęłam. Już od pierwszych stron po prostu rozkoszowałam się spisanymi w niej zdaniami. Poleciła mi ją moja koleżanka Beata, która stwierdziła, że kupuje wszystkie jego książki czasem tylko po to, by odkryć w nich dosłownie jeden fragment, w którym autor potrafi tak celnie trafić w jej własne odczucia, nazwać to co wcześniej nienazwane. Dokładnie tak jest. Marias posiada niesamowitą zdolność trafiania w samo sedno. Mimo, że opis książki sugeruje, że jest to powieść kryminalna, to ja odbieram ją w całkiem innym, bardziej filozofocznym kontekście. Bardzo polecam.


Druga książka po jaką udało mi się sięgnąć jeszcze w listopadzie to wspomniane wcześniej "Hygge".

Książka jest naprawdę przepięknie wydana. Jej czytanie to prawdziwa przyjemność - zresztą zgodnie z tematyką, którą porusza. W niedalekiej przyszłości postaram się przygotować wpis o tym, czym dla mnie jest duńskie hygge, bo sama koncepcja jest naprawdę warta poznania i zastosowania również w naszych polskich realiach.

Jeśli chodzi o samą treść książki, to jest dość powtarzalna. Nie można nastawiać się na to, że wyciągnie się z niej jakąś zupełnie nową, ciekawą wiedzę. Ale za to można się bardzo miło zainspirować i wziąć dla siebie kilka prostych pomysłów i postulatów. Polecam jako bardzo lekką lekturę na miły, zimowy wieczór.


MUZYKA

W listopadzie naturalnym odruchem było dla nas docenienie Leonarda Cohena i jego niesamowitych utworów. Mamy w swojej kolekcji jego dwie płyty: "Popular problems" oraz "Old ideas". Dla mnie to idealna muzyka na jesienno-zimowe popołudnia i wieczory. Ma w sobie prawdziwą magię, mądrość i spokój. 


 

KOSMETYCZNIE

W tym miesiącu szczególnie zachwyciło mnie działanie czterech kosmetyków, które z czystym sercem mogę wam polecić:




1. Szampon i odżywka aloesowa, Equilibra - ten zestaw idealnie nawilża włosy, po umyciu są miękkie, gładkie - takie och, ach! Koniecznie poczytajcie recenzje i wypróbujcie - z tego co czytałam na różnych blogach jest to seria, która naprawdę świetnie sprawdza się u wielu osób.

2. Maska do włosów Super Silna, Bania Agafii - świetna, niedroga maska do włosów złożona z naturalnych składników. Odkąd jej używam naprawdę widzę różnicę w wyglądzie moich włosów.

3. Maska do twarzy witaminowa fitoaktywna, Bania Agafii - i na koniec rewelacyjna maska do twarzy - pachnie malinami i owocami lasu, delikatnie rozgrzewa skórę. Również składa się z naturalnych składników. Niech nie zmyli was opakowanie na zdjęciu - oryginalnie jest ono analogiczne do maski do włosów. Muiałam jednak przełożyć kosmetyk do słoiczka, gdyż niestety przy otwieraniu paczki przecięłam opakowanie.

 

ESTETYCZNIE

Hitem listopada są dla mnie lampki ledowe (z timerem!), które M. kupił mi w Lidlu. Włożyłam je do naszego szklanego lampionu i tyle. Przepiękna i bajecznie prosta ozdoba za dosłownie kilka złotych gotowa. Niesamowicie przyjemnie nastraja mnie każdego wieczoru. Jeśli uda się wam znaleźć gdzieś podobne, kupujcie bez wahania!


I na koniec moja grzeszna, piśmiennicza przyjemność! Kupiłam sobie w minionym miesiącu drobny prezent i jestem po prostu zachwycona. To zestaw dwustronnych pisaków Iconic Retro 2way. Z jednej strony mają one grubszą końcówkę do zakreślania a z drugiej cienkopis w tym samym kolorze. No właśnie, kolory! Są po prostu piękne. Lekko zgaszone, kojarzące się właśnie ze hasłem 'retro'. No coś pięknego.






 

LINKI

W minionym miesiącu powróciłam do bloga Agnieszki Maciąg - poczytałam nowsze i archiwalne artykuły i znalazłam dla siebie wiele spokoju i harmonii, której potrzebowałam. 

Wpadłam też na blog Kreatywa i niesamowicie mi się spodobał - to co mnie do niego przyciąga to chyba autentyczność. Znalazłam na nim wiele inspiracji. Lubię na nim przebywać.

Nadszedł też czas szukania prezentów. Wszędzie pojawia się całe mnóstwo prezentowych poradników, ale do mnie przemówiły te zestawienia, które pokazują coś innego. Zapraszam was szczególnie do przejrzenia 'czaderskich kalendarzy' na Róbmy dobrze, propozycji prezentów od rękodzielników na blogu Inne życie oraz prezenty handmade po polsku na blogu Aifowy. Byłabym zachwycona gdybym otrzymała dowolną rzecz z tych inspiracji - czuję, że te prezenty mają zupełnie inną jakość. Serdecznie polecam. Być może te listy zainspirują was do jeszcze innych pomysłów.

I to tyle na dzisiaj. Miłego grudnia!
14 komentarzy
  1. Tak,kosmetyki Bania Agafii są genialne.A te pisaki są cudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie można je dostać? Są dostępne w jakimś sklepie stacjonarnym ? :)

      Usuń
    2. Ja kupuję internetowo w sklepie Lawendowa Szafa czy coś takiego :-) warto zwrócić uwagę żeby kraj pochodzenia to była Rosja, nie Estonia bo składy się różnią

      Usuń
  2. BardZo ciekawy wpis
    Tym bardziej,że nie znam Twoich ulubieńców

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, tym bardziej się cieszę, że może pokazałam coś nowego :)

      Usuń
  3. Produkty Equilibra ciekawią mnie od jakiegoś czasu :) Nie znałam wcześniej bloga Agnieszki Maciąg - świetne miejsce w sieci !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam wypróbować, moim zdaniem super działają na włosy :)
      Blog Agnieszki - tak, ma swój własny klimat.

      Usuń
  4. W księgarniach jest teraz również druga książka o hygge, nie pamiętam dokładnie tytułu - zaczajam się na nią. :) A te rosyjskie maseczki są fantastyczne, pewnie słyszałaś też już dużo dobrego o drożdżowej - zdecydowanie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Justyno bardzo przyjemnie czytało mi się "Perełki listopada". Pierwszym zdjęciem bardzo mi zaimponowałaś, zresztą jak całym fragmentem dotyczącym nauki języków obcych.
    Lampion z lampkami ledowymi robi cudowne wrażenie.
    Aplikacja Trello, książki, płyta, kosmetyki wszystko super Justyno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Trello! To moje ulubione narzędzie - urzeka mnie to, że ma w sobie jednocześnie prostotę i duże możliwości.

    Jestem też pod wrażeniem Twojej pracy nad językami. Ja ostatnio trochę osiadłam na laurach i robię niezbędne minimum, ale to wyzwanie poliglotki mogłoby mnie porządnie zmotywować do działania.

    I dziękuję za wspomnienie o mojej osobie. To dla mnie zaszczyt :)

    Fajnie, że wspomniałaś o czaderskich kalendarzach, czegoś takiego szukałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam po "cichaczu" Twojego bloga od roku. Wracam tutaj regularnie. Zawsze mam wrażenie,że trafiasz w moje potrzeby. Dziękuję za regularne wpisy i za inspirację.Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaciekawiłaś mnie książką Javiera Mariasa. Nie słyszałam wcześniej o tym autorze. Dopisuję do moje listy książek do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporoooo tych perełek! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przydatny wpis. No i Agnieszka Maciag- uwielbiam jej proste, zdrowe przepisy.

    OdpowiedzUsuń