10 listopada 2016

Jak uczę się języków obcych poprzez obrazki – metoda dla wzrokowców

Ostatnio do moich codziennych zajęć znów powróciła bardziej intensywnie nauka języków obcych. Wspominałam wam już w poprzednim wpisie o Wyzwaniu Poliglotki. Tym razem chciałam pokazać wam, jak rozszerzam swoje słownictwo poprzez system obrazkowy. 

Przeglądając różne materiały jednego z wydawnictw językowych natrafiłam na słowniki ilustrowane. Zauważyłam później w ciągu dnia, że cały czas mam przed oczami próbne obrazki, które widziałam wraz z podpisanym tłumaczeniem. To dało mi do myślenia. Przypomniałam sobie, że w trakcie studiów na egzaminach dosłownie przepisywałam jakby z zeszytu poszczególne definicje, dokładnie pamiętając gdzie w notatniku znajdowało się dane zdanie i słowo. No tak, jestem w końcu wzrokowcem. 

Postanowiłam dodać do arsenału swoich metod językowych więcej obrazów. Kupiłam dość sporo książek, które mają za zadanie pomóc mi w tym rodzaju nauki. Chciałam pokrótce opisać wam wady i zalety każdej z nich. Być może któraś z tych pozycji będzie przydatna również dla was. 


1. „Słowniki obrazkowe na co dzień”, PONS (1500 haseł) 


Po pierwsze postanowiłam wypróbować „Słowniki obrazkowe na co dzień” PONS. W słownikach tych znajduje się 1500 haseł przedstawionych w formie ilustracji, dlatego wydała mi się to dobra pozycja na sam początek nauki.








Zalety: 
  • Niewielka liczba haseł nie przytłacza, zachęca do rozpoczęcia nauki.
  • Wymowa słów zapisana jest w formie transkrypcji fonetycznej – daje to dość dokładny ogląd odnośnie tego, jak wymawiać dane słowo. Przy trudniejszych słowach wspieram się na początku słownikiem internetowym, gdzie mogę również odsłuchać wymowę, zanim dobrze nauczę się interpretować dane głoski z transkrypcji.
  • Cena katalogowa 18,90 zł, w sklepach internetowych jeszcze taniej. 




Wady:

  • Dobór słów pozostawia niestety moim zdaniem wiele do życzenia. Spodziewałam się 1500 najbardziej użytecznych, najpopularniejszych słów w danym języku. Niestety tak nie jest. Autorzy proponują nam naukę takich wyrazów jak np. łyżka do butów, lukarna (nie mam pewności co to jest nawet po polsku!), gołoledź, osłona chłodnicy i wiele, wiele podobnych. Bardzo zawiodło mnie takie podejście do tematu. To zdecydowanie nie są podstawowe słowa, których chciałam się nauczyć, żeby nabyć totalne podstawy językowych zdolności. 
  • Identyczne wydanie dla każdego z języków – czy to wersja niemiecka, rosyjska, czy włoska – całe książki są identyczne, różnią się tylko rzecz jasna tłumaczeniami. Myślę, że każda z tych kultur jest dość specyficzna i np. chociażby w kwestii jedzenia, warto byłoby uwzględnić we włoskiej wersji popularne przysmaki właśnie z tego kraju, zupełnie odmienne od kuchni rosyjskiej czy niemieckiej. Niestety takich różnic zupełnie nie uwzględniono, w związku z czym słowa, których się uczymy znowu okazują się często praktycznie bezużyteczne. Chyba, że ktoś ma ochotę zjeść we Włoszech taco czy makaron smażony :)


 2. „Ilustrowane słowniki”, wyd. Olesiejuk (6000 haseł)

Kolejnym testowanym przeze mnie zestawem zostały "Ilustrowane słowniki" z wydawnictwa Olesiejuk, które polecała nam nasza nauczycielka niemieckiego. Tutaj moim zdaniem sprawa ma się już lepiej.






Zalety:
  • Przejrzystość obrazków - być może to tylko moje osobiste odczucie, ale obrazki z tej książki są moim zdaniem lepiej dobrane i ułożone, bardziej zapadają mi w pamięć, co przy tej metodzie jest w końcu kluczowe. Wizualnie też jest dla mnie dużo przyjemniejsza w odbiorze.
  • Lepszy dobór słownictwa - oczywiście znajduje się tu podobnie jak w powyższej pozycji wiele słów, których nigdy nie użyję, ale po pierwsze 6000 haseł pozwala na rozszerzenie wyrazów o takie dodatkowe 'perełki', po drugie jest ich tutaj moim zdaniem stosunkowo mniej. Ta pozycja jest moim zdaniem lepiej pomyślana.
  • Cena - również nie jest wysoka, ja zapłaciłam za te słowniki około 17 zł. Są też wydania droższe, różnią się formatem - są trochę większe. Gdybym kupowała je ponownie, pewnie wolałabym jednak dopłacić i mieć do dyspozycji nieco większe obrazki.
Wady:
  • Wymowa zapisana w formie uproszczonej, spolszczonej - dla niektórych będzie to plus, dla mnie wprowadza to sporo niejasności co do tego, jak poprawnie wymówić dane słowo.
  • Nikłe różnice pomiędzy wydaniami dla różnych języków - dokładnie to samo, co w pozycji powyższej. Dopatrzyłam się jakichś pojedynczych różnic we wspomnianym wyżej przykładowym dziale jedzenia, (znalazłam również przy okazji tłumaczenie opatrzone błędnym obrazkiem) ale to wciąż za mało. Różnice kulturowe są w niektórych obszarach bardzo znaczące i naprawdę powinno to zostać uwzględnione.

3. "Wielki słownik obrazkowy", PONS (25 000 haseł w czterech językach)


To jest prawdziwe cacko. Uwielbiam otwierać tę książkę na dowolnej stronie i po prostu ją oglądać, przy okazji łapiąc jakieś nowe pojęcia! Nie jest to pozycja stricte do nauki języka, częściej korzystają z niej zapewne tłumacze, gdy potrzebują jakichś bardzo szczegółowych określeń (np. drobna część jakiegoś urządzenia), które łatwiej odnaleźć właśnie w formie obrazkowej. Ale jest tutaj też wiele działów codziennych, przydatnych dla każdego z nas.






Zalety:
  • Bardzo duża ilość haseł i obrazków
  • Ogromna szczegółowość 
  • Tłumaczenie każdego hasła w czterech językach: angielskim, niemieckim, francuskim i hiszpańskim - chociaż nie uczę się języka francuskiego i hiszpańskiego, to już widzę, jak fajne jest zestawienie obok siebie angielskiego i niemieckiego. Dobrze poznaje się moim zdaniem nowe wyrazy właśnie takimi parami. Dla osób, które uczą się przykładowo trzech czy nawet czterech z tych języków, będzie to już w ogóle coś przydatnego. Dodatkowo dobrze wyłapuje się dzięki temu słowa, które w różnych językach są takie same. A to bardzo ułatwia naukę.
Wady:
  • Brak zapisu wymowy - to dla mnie największy minus tej pozycji, ale rozumiem, że książka  została stworzona z nieco innym zamysłem
  • Cena - oczywiście to tomisko jest już droższym zakupem, cena katalogowa to bodajże 119 zł, w sklepach internetowych można jednak zakupić ją taniej. Myślę, jednak że jest warta swojej ceny z racji tego, jak kompleksowe i jednocześnie szczegółowe informacje można w niej znaleźć.

4. "Gramatyka obrazkowa", PONS


Opis książki ze strony wydawnictwa: 

"Bez znajomości gramatyki trudno jest mówić i pisać w języku obcym, jednak podręczniki, w których dominuje tekst, nie pomagają ci skutecznie w nauce. Dlaczego? Bo podobnie, jak większość ludzi, jesteś wzrokowcem. Gramatyka obrazkowa to pierwsze na rynku wydawniczym rozwiązanie dla ciebie.


  • Reguły gramatyczne zostały tu zwizualizowane: warstwa graficzna to nie ozdobnik, lecz istotna część metody nauki. 
  • Dzięki ciekawym rysunkom i fotografiom oraz przejrzystym schematom przyswoisz sobie wiedzę bez czytania długich tekstów. 
  • Stymulujące kojarzenie rysunki i fotografie oraz wspomagające zapamiętywanie kształty i kolory, pomagają mózgowi przyjmować zawarte w objaśnieniach treści. Gramatyka obrazkowa wykorzystuje tę zasadę i tak przedstawia reguły, by były przejrzyste i bardziej zrozumiałe."





Nie uczyłam się jeszcze z tych książek, także za jakiś czas po prostu zaktualizuję ten wpis o swoje odczucia i przemyślenia. Na pierwszy rzut oka widzę jednak, że ta metoda faktycznie może mieć sens. W wielkich superlatywach pisała o nim zresztą Klaudyna z bloga Kreatywa. Jestem bardzo ciekawa, czy dla mnie również będzie to tak skuteczna metoda na zrozumienie i zapamiętanie zasad gramatycznych!


Wiem, że nauka obrazkowa jest też możliwa poprzez platformy internetowe i aplikacje mobilne (np. poprzez kursy Duolingo czy fiszki, do których możemy przypisać obrazek). Jak najbardziej polecam również te formy nauki! Spróbujcie sami, czy zapamiętywanie słów przez przypisywanie ich do obrazków jest dla was ułatwieniem w nauce języków. 

To nie jest wpis w żaden sposób sponsorowany przez wymienione wydawnictwa. Wpis zawiera linki afiliacyjne.

16 komentarzy
  1. Mam takie małe książeczki, często zerkam na nie w podróży :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie fajnie korzystać z nich przy okazji, gdy ma się chwilę czasu :) zawsze coś się zapamięta

      Usuń
  2. Możesz podzielić się tym jak dokładnie się uczysz? Przyswajasz wszystkie obrazki z danej strony, zanim przejdziesz do kolejnej? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie próbuję przerabiać po kolei działy z tej najmniejszej książki - 1500 słów i gdy skończę dział patrzę na analogiczny rozdział w książce z 6000 słów. Próbuję przyswoić jak najwięcej słów zanim przejdę dalej, chyba że któreś z nich wydaje mi się zupełnie bezużyteczne, wtedy nie męczę się na siłę :)

      Usuń
  3. Zabrzmi idiotycznie, ale mnie obrazi rozpraszają ;D Łapię wtedy za dużo szczegółów. Sprawdzoną formą dla mnie są fiszki.
    Gramatyka w wydaniu ilustrowanym wydaje się zachęcająco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawne, że w zasadzie u każdego sprawdza się coś innego :) u mnie zwykłe, wydrukowane fiszki też dość dobrze się sprawdzały, bo właśnie wzrokowo zapamiętywałam słowo, tak jakby jego wygląd na karcie :)

      Usuń
  4. Te słowniki obrazkowe wydają się naprawdę sympatyczne i myślę, że rzeczywiście łatwiej się z nich uczyć, choć to i tak zawsze kwestia motywacji. Dobrze by było gdyby do każdego słownika dołączona była płyta DVD: hasła z obrazkami i wymową.
    A ten słownik 25 000 haseł rzeczywiście robi wrażenie, ale słownik - obrazki plus hasła w jednym języku obcym plus wymowa byłby bardziej przydatny, łatwiej by było z niego korzystać.
    Ja będę szczęśliwa jak wreszcie będę mogła zacząć uczyć się języków obcych:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzy mi się "WIELKI SŁOWNIK OBRAZKOWY", wygląda obłędnie! Cenowo jednak zupełnie poza zasięgiem.

    Miło, że wspomniałaś o mojej recenzji gramatyki. Naprawdę zachwyciłam się tą książką i bardzo lubię z niej korzystać. Mam nadzieję, że i Tobie przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie widziałam takiego rodzaju słowników, ale wygląda bardzo ciekawie. Wygodne na początek nauki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja po raz enty zabrałam się za niemiecki i robię to w zupełnie inny sposób, niż przy wcześniejszych podejściach i w inny, niż uczyłam się innych języków. Przeglądam strony z niemieckim dla początkujących, słucham krótkich dialogów, lekcji na youtubie,oglądam Pszczółkę Maję po niemiecku, jakieś proste wiadomości czytane powoli, dla uczących się, kartkuję słowniki, także obrazkowe, oglądam filmy niemieckie z napisami angielskimi (z polskimi nie znalazłam). Niczego nie staram się za bardzo zapamiętać, po prostu obcuję z językiem przez godzinę, dwie, czasem więcej, dziennie. W taki sposób, na jaki akurat mam siły i ochotę. I widzę, że dużo szybciej i przyjemniej mi to wszystko wchodzi do głowy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki sposób jest również moim zdaniem najlepszy, a metodę obrazkową można stosować dodatkowo, niezależnie od innych. Ucząc się angielskiego też staram się korzystać z jak największej ilości źródeł, na przykład słucham amerykańskiej stacji radiowej w samochodzie. W ten sposób mam już prawie godzinę dzienne zaliczoną.

      Usuń
  8. Świetny pomysł, również jestem wzrokowcem i myślę, że skuszę się na którąś z tych pozycji do nauki niemieckiego - to moje noworoczne wyzwanie na 2017. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam właśnie takie słowniki podobne do tych które wrzuciłaś Olesiejuka ( jakiś czas temu kupione w Biedronce) mam wersję hiszpańską i angielską.

    Na początku próbowałam angielski jechać tematycznie, potem skakałam po słowniku co mnie zainteresuje.Ale jakoś nie mogę przekonać się do tej metody, mało zapamiętuje albo mam wrażenie tak jak już wyżej pisałaś,że podane słowa są mało praktyczne.

    Może spróbuje jeszcze raz ;)?

    A tak z ciekawości zapytam ile dziennie zajmuje Ci nauka języków i jakich języków się uczysz:)?

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę fajne te ilustowane słowniki 😊 Jestem wzrokowcem i szybciej zapamiętuję, gdy treść jest fajnie przedstawiona. Jak Ci idzie wyzwanie Poliglotki?

    OdpowiedzUsuń
  11. O to dla mnie bo jestem wzrokowcem. Taką metodą obrazkową też można się na memrise uczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku ale to fajny sposób na naukę! Ten wielki słownik chyba na święta mikołajowi podpowiem :) Mam jedno pytanko: czy uważasz, że dla osób średniozaawansowanych (raczej bardziej niż mniej) ta gramatyka obrazkowa do j. angielskiego może się przydać? czy raczej dla początkujących? ;)

    OdpowiedzUsuń