13 lipca 2016

Przebłysk #10 A właśnie, że warto przejmować się tym, co mówią o nas inni!

Dziś przeglądając FB, wpadłam na ekstremalnie inspirujące dla mnie zdanie. Już od dawna nie miałam takiego mocnego przebłysku - czyli myśli, która ma w sobie coś kompletnie nowego i odkrywczego. To przytrafia mi się bardzo, bardzo rzadko. Wydaje mi się, że wszelkie treści wciąż są powtarzane, tylko w innych słowach. Dlatego tak bardzo uwielbiam te nieliczne chwile, gdy natrafiam na zupełnie świeżą dla mnie ideę.

I tak było właśnie ze zdaniem przytoczonym przez Gretchen Rubin w swoim nowym nagraniu. 

"If Others Think I Can Do a Job, I Can Probably Do It". 
Jeśli inni myślą, że jestem w stanie coś zrobić, prawdopodobnie faktycznie tak jest. 



Zawsze powtarzamy sobie jak mantra, żeby nie słuchać tego co mówią o nas inni. By nie przejmować się tym, co o nas myślą. I zgoda, to ma sens. Niejednej osobie podcięto skrzydła jakimiś kompletnie bzdurnymi, często nawet brutalnymi słowami. Bardzo łatwo odebrać komuś nadzieję, powiedzieć mu "daj sobie spokój, to nie dla ciebie", "zejdź na ziemię". Lub mocniej: "jesteś do niczego". 

Tego rodzaju "zachęty" często bardzo długo trawią nas od środka i zabierają nam resztki pewności siebie i chęci do działania.

Sama trochę biorę sobie do siebie negatywne opinie innych osób na mój temat, ale też jestem zdania, że tak mocno jak się da, trzeba mieć je po prostu gdzieś. Jeśli krytyka jest konstruktywnie wyrażona i ma sens - ok. Wtedy trzeba i warto sobie pewne sprawy przemyśleć. Ale jakieś kompletnie nieuzasadnione zarzuty czy słowa ciągnące nas w dół? Dziękuje, nie potrzebuję.

Jest jednak jeszcze całkiem druga strona medalu w kwestii opinii innych o nas. I to właśnie na niej chciałam się skupić, bo jakoś nigdy wcześniej sama na to nie wpadłam.

Jeśli bliscy i życzliwi Ci ludzie lub osoby, które po prostu dobrze cię znają, mówią, że jesteś w stanie coś zrobić, to znaczy, że naprawdę jesteś.

Czasem ciężko uwierzyć nam w swoje własne możliwości. Szczególnie gdy zawodzi nasza pewność siebie. Osoby, które nas znają, widzą nas z zupełnie innej perspektywy. Często znacznie mniej zaburzonej, niż nasze własne, w wielu przypadkach dość niskie mniemanie o sobie. Widzą nasze silne strony, naszą moc, nasze zdolności. Wierzą w nas czasem bardziej, niż my sami. Ale ta wiara naprawdę w zdecydowanej większości przypadków nie wynika z czystej sympatii, ale z rzeczywistej percepcji.

Zaczęłam przypominać sobie takie przykłady. I lawinowo zaczęły one mnożyć się w mojej głowie.

Ostatnio koleżanka, która jest bardzo dobrym psychologiem wspominała mi, że miała chwilę zwątpienia, gdy przestali się u niej pojawiać pacjenci. Oczywiście po bardzo krótkim okresie czasu wszystko wróciło do normy, ale przez tę gorszą chwilę miała naprawdę katastroficzne myśli. Gdy opowiadała mi o tym, mogłam tylko się uśmiechnąć. Bo wiem jaką jest osobą i jak bardzo przyciąga do siebie ludzi. Wiem, co potrafi zdziałać w zaledwie jednej rozmowie i że po prostu jest stworzona do tej pracy. Przez ani sekundę nie potrafiłabym zwątpić w to, że zawsze będą się u niej pojawiać ludzie łaknący jej energii, doświadczenia i podejścia. Ja to wiedziałam, ona już niekoniecznie.

Kolejny idealny przykład to mój M. Jest to jedna z niewielu osób wobec których mam aż tak niezachwianą pewność, że nigdy nie będzie miał problemów ze znalezieniem sobie pracy. Szczególnie takiej, która opiera się na zdobywaniu zaufania i przychylności innych ludzi, na przykład w handlu. M. ma niesamowity talent, o którym nie ma chyba pojęcia. Ma w sobie coś takiego, że potrafi zdobyć sobie serce człowieka dosłownie w kilka chwil. I nie piszę tego omamiona jego urokiem. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jakie podejście ma do ludzi. Jak błyskawicznie jego ciało reaguje, gdy tylko trzeba komuś pomóc. Zawsze śmieję się, że zanim ja w ogóle zorientuję się, że ktoś potrzebuje pomocy, on jakąś dziwną, chyba podświadomą reakcją już dawno to zrobił. Coś niesamowitego. A jeszcze większym fenomenem jest dla mnie to, że on naprawdę w sobie tego nie widzi. 

Wiele tego rodzaju rzeczy słyszałam też o sobie - zazwyczaj w kontekście tego, że jestem zdolna i z tym czy z tamtym na pewno sobie poradzę. Że powinnam sięgać po więcej. Zawsze traktowałam to jak takie głupie gadanie. Aż dzisiaj dotarło do mnie, że być może ktoś mówił mi taką oczywistość, jak te, które wymieniłam powyżej. A ja po prostu tego w sobie nie widzę. 

To może bardzo proste przemyślenie, ale dla mnie przełomowe.

Ktoś może widzieć w nas nasz prawdziwy potencjał dużo mocniej niż my sami, naprawdę. 

Wnioski? Chciałabym częściej mówić ludziom o tym, co w moim odczuciu jest w nich wyjątkowe. Jestem przekonana, że wielu z nich może nie mieć o tym zielonego pojęcia. Z drugiej strony chcę z większą wiarą słuchać dobrych rzeczy, które mówią o mnie inni. Tak jak ja nie wciskam ludziom kitu, tak mam nadzieję, że również oni mówią mi po prostu prawdę. Z tego naprawdę można wynieść coś bardzo dobrego dla siebie.

Co myślicie?

24 komentarze
  1. Myślę, że to świetne, że widzisz w ludziach tyle dobrych stron. Rzeczywiście, nieraz łatwiej jest nam wydobyć potencjał drzemiący w innych, którego oni sami nie zauważają.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałabym być osobą wydobywającą z ludzi takie cechy :)

      Usuń
  2. Lubię gdy złośliwie żartujesz (wraz ze mną oczywiście!). Wtedy się tak uśmiechasz (szelmowsko?!!)Lubię jak dialogujemy o zazdrości. Naprawdę. W połączeniu z Twym sexy iq/subtelnością/emocjonalnością mam tu kobietę kompletną. Low Ju Bejbe! Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Było warto to napisać żeby otrzymać w zamian trzy takie komplementy ;) :-*

      Usuń
  3. i jeszcze Katie pozwoliła mi sprzedać w tym temacie historię o koniu. Ma ona jakby trzy punkty, mianowicie: pkt 1) gdy jedna osoba mówi ci, że jesteś koniem , to możesz uznać go nawet za idiotę i iść dalej. pkt 2) gdy już dwie osoby twierdzą, że jesteś koniem, to warto się nad tym pochylić, zastanowić, rozważyć! pkt 3)gdy trzecia osoba stwierdzi, że jesteś koniem to... bierzesz siodło i zapier***sz!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mądry i trafny wpis. Z reguły podcinamy sobie skrzydła, częściej pochylamy się nad drugim człowiekiem gdy ma on problemy, gorsze momenty w życiu. Niestety często jeszcze i potrafimy "dobić" takie człowieka... Stanowczo za mało motywujemy innych, gestem, słowem... a tak wiele "wysiłku" możne zdziałać cuda. I druga kwestia to czy potrafimy przyjąć takie dobre, budujące słowa o nas samych. z tym niestety także jest spory problem. Po prostu musimy nauczyć się wspierać i budować innych, a także nauczyć się przyjmować takie gesty.
    Na prawdę poruszył mnie Twój wpis :) Sama ma problemy z przyjmowaniem pozytywnych opinii na swój temat, brak wiary, podejrzliwość,jednak ciągle się tego uczę że warto słuchać innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, trzeba nauczyć się tej sztuki w obie strony! :-)

      Usuń
  5. Podaj przykłady, kiedy ktoś o Tobie dobrze mówił i co mówił. Jak to napiszesz i przeczytasz poczujesz się pewniej:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Odkryłam Twojego bloga jakiś tydzień temu, przeczytałam dopiero kilka wpisów, ale to wystarczyło, żeby utwierdzić mnie w przekonaniu, że oto trafiłam dokładnie na to, czego szukałam w sieci. Jestem zachwycona mądrymi, inspirującymi treściami, jakie tutaj znalazłam. Twoje teksty są naprawdę wartościowe i bardzo się cieszę, że pośród wielu głupkowatych blogów, na których nie znajdziemy nic ponad snobistyczne fotki ich właścicielek w coraz to nowszych stylizacjach za kwoty nieosiągalne dla przeciętnego Kowalskiego, istnieją jeszcze takie miejsca, jak to, gdzie można spotkać inteligentnych ludzi o interesujących poglądach na życie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że masz rację :-) do tej pory, gdy od innych słyszałam, że na pewno dam radę itp myślałam, a czasem mówiłam na głos, że dążenie do tego celu kosztuje mnie dużo pracy i wysiłku i że wcale efekt nie jest pewny. Już nie będę tak myślec/ mowić, tylko podziękuję za dobre słowo. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się przestałam przejmować. Przestałam też żebrać o przyjaźń. Prawdziwi przyjaciele się odezwą w ważnych momentach a cała reszta to tylko znajomi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100 %. Kiedyś bardzo zabiegałam o przyjaźnie, teraz dochodzę do wniosku, że prawdziwe przyjaźnie budują się niejako same w sposób naturalny. Jeśli o przyjaciela trzeba zabiegać, to nie jest to prawdziwy przyjaciel.

      Usuń
  9. Wspaniale, że można na to spojrzeć z innej perspektywy - raczej skupiamy się na tym, by opiniami innych się nie przejmować, w związku z czym nawet te pozytywne często traktujemy nieufnie. A może ktoś faktycznie mówi nam coś oczywistego? Bardzo podnoszące na duchu i inspirujące zdanie. Od dzisiaj chyba zacznę zapisywać to, co życzliwego i dobrego inni ludzie mówią na mój temat i będę wracać do tego w chwilach zwątpienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny wpis! :) Też wcześniej tego nie zauważałam, że to co inny mówią, ma sens. :) Ale teraz dostrzegam wiarę moich znajomych we mnie, większą niż moja własna, jak np. zmotywowali mnie do wzięcia udziału w biegu na 10 km, mówiąc dasz radę, masz formę, uda Ci się. No i się udało, gdyby nie oni nawet nie wzięłabym w tym udziału. :) Słuchajmy naszych bliskich P

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie nigdy nie pomyślałam o tym od tej strony. My często trwamy w utartych schematach, zwyczajach, które nie pozwalają nam zauważyć pewnych rzeczy. tak czy inaczej, warto uświadomić sobie, że tkwi w nas duży potencjał dla rozwoju innych ludzi o którym nie zdajemy sobie sprawy. Warto dopingować i pozytywnie motywować. Kilka zdań a być może kogoś 'olśni' tak jak wspominałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze przejmowałam się czyjąś opinią, teraz już tego nie robię :) i uazam, ze ten post jest w 100% trafny. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mądry wpis. Jestem zdania, że nie warto przejmować się tym co mówią inni. Bardzo często są to nieprzychylne komentarze lub zachowanie, które ma na celu zniechęcić nas do pewnych działań. Takimi opiniami nie warto się przejmować, jednak warto brać pod uwagę zachowania, które mogą dodać nam odwagi i upewnić w tym, że warto pójść drogą o której od dawna myślimy, ale czegoś się obawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest w tym coś.
    Moja siostra: zawsze sobie myślałam, chciałabym być jak ona, mieć takie życie... Kiedyś w rozmowie wyszło, że ona tak samo podziwia mnie, i chciałaby mieć pewne moje cechy.
    Koleżanka z pracy: "Twoja praca jest dużo ważniejsza i radzisz sobie dużo lepiej niż ja" Odpowiedź: "żartujesz, w życiu nie potrafiłabym zrobić tego co ty robisz"... itd itp... Nigdy nie doceniamy samych siebie...

    OdpowiedzUsuń