31 maja 2016

Krok pierwszy: Rozeznanie terenu (Projekt Ratunkowy)

Ostatnio wspominałam wam na blogu, że jakiś czas temu pogrążyłam się w chaosie i jakoś nie potrafiłam się zmobilizować by się z niego wydostać. Niby wszystko jest ok: żadnych poważnych problemów czy trosk, ale nadmiar codziennych bodźców, rzeczy do zrobienia, ciekawych rzeczy do spróbowania, obowiązków, myśli po prostu w któryś momencie przekroczył dopuszczalną granicę i zwyczajnie mnie przerósł.



Chociaż jeszcze kilka lat temu jako jedną z najbardziej charakterystycznych dla mnie cech na pewno wymieniłabym zdyscyplinowanie i poukładanie, tak ostatnio przeszłam chyba na drugą stronę mocy i zachowuję swoje sztandarowe uporządkowanie i świetną organizację tylko w pracy.

A w wolnym czasie? Chaos, bałagan zewnętrzny i wewnętrzny, natłok myśli - totalny brak poczucia kontroli nad tym, jak upływają mi dni. Mniej czasu dla siebie, dla domu, dla bloga... Brrr, okropnie przyznawać się do takich słabości. No ale żeby coś zmienić, trzeba chyba zacząć od szczerej oceny stanu obecnego. No więc przyznaję: mimo ogromnych chęci, mój perfekcjonizm i łapanie się zbyt wielu rzeczy na raz doprowadził wreszcie do tego, że chyba żaden obszar mojego prywatnego życia nie jest na chwilę obecną tak dopieszczony, jakbym sobie marzyła. 

No dobrze, koniec użalania się nad sobą. Przejdźmy do meritum i celu całego tego wpisu. Podejrzewam, że wiele osób czytającego mojego bloga również może być pogrążonym w takim martwym punkcie. Dlatego też pomyślałam, że świetnie byłoby razem się z niego wydostać. Ruszam zatem z nowym projektem - co jakiś czas (mam nadzieję, że wreszcie uda mi się zwiększyć częstotliwość wpisów!) będę pisać o nowym kroku, jaki podejmuję, by wreszcie poczuć że bardziej panuję nad różnymi obszarami w swoim życiu. Przesadna kontrola oczywiście nie jest niczym dobrym, ale poczucie, że mam wpływ na to jak wygląda moje codzienne życie jest czymś naprawdę uspokajającym, dodającym pewności siebie i zaskakująco skutecznie poprawiającym nastrój w dłuższej perspektywie. 

Krok pierwszy?

Identyfikacja stref, w których poczucie kontroli najbardziej nas opuściło oraz znalezienie obszarów, w których całkiem nieźle sobie radzimy. 

Taka szczera sesja sam na sam ze swoimi myślami nie powinna zająć bardzo dużo czasu, (myślę, że 15-30 minut), a da nam pierwszy jasny ogląd naszej obecnej sytuacji. 

Jak się zabrać do tego ćwiczenia? 

1) Na samym początku wypisz wszystkie istotne obszary swojego życia, na które masz/chcesz mieć realny wpływ. Mogą to być np.: zdrowie, kariera, miłość, relacje z rodzicami, relacje z dzieckiem, edukacja, przyjaciele, dalsze relacje społeczne, porządek w domu, odżywianie, uroda, własny styl, spędzanie czasu wolnego, załatwienia. Itp.,itd. Od ciebie zależy stopień szczegółowości, w jakim wypiszesz sobie te strefy. 

Nie przerażaj się ilością obszarów, w których starasz się jakoś ogarnąć. No dobrze, to jest nieco przerażające. Ale za chwilę wybierzemy priorytety. 

Jak dotąd chcieliśmy być zapewne idealni we wszystkim, nie skupiając się koniec końców na niczym konkretnym. Dlatego teraz będziemy działać inaczej. Małymi krokami, powoli, w stronę harmonii i spokoju myśli.

2) Przy każdym tym obszarze zapisz dwie liczby (od 1 do 10). Pierwsza z nich będzie określać stopień, w jakim, twoim zdaniem, radzisz sobie w danym obszarze na dzień dzisiejszy. To, jak mocno odczuwasz, że masz nad nim kontrolę. Drugą liczbą spróbuj określić, na ile ten obszar jest dla Ciebie obecnie ważny, priorytetowy. 

 To tyle. Naturalnym kolejnym krokiem będzie zwrócenie uwagi na te obszary, którymi szczególnie powinniśmy się zająć w pierwszej kolejności. Ale nie traktuj tego zadania jako jedynej słusznej wyroczni. Po prostu skup się na tym obszarze, który podpowiada Ci obecnie intuicja. Zapewne będzie to bardzo ważny i jednocześnie bardzo zaniedbany obszar. Może też zdarzyć się tak, że będziesz chciał zacząć od sfery ważnej, ale niekoniecznie najbardziej zaniedbanej, by tylko dopieścić ten obszar i zacząć pracę nad swoim chaosem dość przekornie - od pierwszego, szybkiego sukcesu. 

Możesz też podążać razem ze mną po obszarach, nad którymi to ja będę pracować. Być może pomoże Ci się to wyrwać z początkowego marazmu i zainspiruje do własnych poszukiwań. 

Tyle tytułem wstępu. Już wkrótce zrobimy drugi krok w naszym projekcie ratunkowym!
17 komentarzy
  1. Od jakiegoś czasu mam podobne poczucie - czuję, że to co robiłam do tej pory już nie działa a nowe jeszcze nie nadeszło. W wielu obszarach mojego życia panuje totalny chaos a ja mam poczucie, że na mojej głowie jest stanowczo zbyt wiele. Chętnie podejmę wyzwanie razem z Tobą i z niecierpliwością będę czekała na kolejny wpis. Trzymam kciuki!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę i moc będzie z nami!!! :-)

      Usuń
  2. Wchodzę w to! Łapię 100 srok za ogon i w sumie nic dobrego z tego nie wynika. Potrzebna mi jakaś motywacja do ogarnięcia tego mojego chaosu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji! :)

      Usuń
  3. Zauważyłam, że mając więcej obowiązków i pracy bardziej panuję nad chaosem jaki się pojawia. Natomiast w te dni gdy pracy jest mniej i motywacja słabsza, mam wrażenie, że na wiele rzeczy nie mam wpływu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam w sobie coś takiego, aczkolwiek powoli zaczęłam zauważać, że wszystkiego w moim życiu jest po prostu za dużo. Pora na mądrą selekcję :)

      Usuń
  4. Łapanie zbyt wielu okazji i zadań na raz to fajna rzecz, ale tylko na krótki okres czasu. Później staje się to bardzo męczące dlatego warto tak jak powyżej zastanowić się czy nie zwolnić i nie zrezygnować z niektórych zajęć dodatkowych, aktywności i projektów :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad tym również będziemy się tutaj zastanawiać :)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy tekst. Widzę, że jesteś mocniejsza niż kiedykolwiek. Fajnie, że tekst jest pisany na podstawie i Twojej wiedzy i Twoich doświadczeń:D

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja się podłączam! listę już zrobiłam :) Jestem aktualnie na etapie szukania pracy więc teoretycznie mam cały dzień na robienie różnych rzeczy ale... Byłam dużo bardziej ogarnięta kiedy pracowałam w rytmie 9-17 :P Mój priorytet to ograniczenie momentów z serii 'zaległam na sofce i przeglądam blogi w telefonie, zaraz się ruszę do czegoś konstruktywnego! (ale ruszam się po 30 minutach :P )' Czuję, że w ten sposób marnuję pełno czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale wiem, jak łatwo sobie powiedzieć "pora zwlec się z łóżka", a jak ciężko faktycznie to zrobić... :)

      Usuń
  7. U mnie ten priorytet to moje hobby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie, że już wiesz jaki to priorytet. Masz bardzo ułatwione zadanie!

      Usuń
  8. Fajna sprawa :) Biorę się za analizę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Justyno :-)

    Zaglądam do Ciebie już od kilku lat i choć nie jest to systematyczne i nie zostawiam komentarzy odkąd zawiesiłam swojego bloga, chciałabym Ci pogratulować po pierwsze: niezmiennego optymizmu; po drugie: wytrwałości w prowadzeniu strony. Kurcze, za każdym razem kiedy tutaj zajrzę jest coś miłego i ciekawego do przeczytania. Tak trzymaj!

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,
    Martyna

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj. Nie wiesz nawet jak się cieszę, że trafiłam na Twój projekt ratunkowy. Wchodzę w to absolutnie!!! Tylko nie wiem, czy dam radę, bo od jakiegoś czasu na imię mi CHAOS, wszędzie, na całej linni i w każdym obszarze.Czasem mam ochotę zwiać, albo schować się pod łóżko;-))) Tylko nie bardzoo było by to chyba skuteczne. Póki co wolę Twoją propozycję. Już biorę się za analizę. Chociaż prawdę mówiąc co tu analizowć... Przerosło mnie absolutnie wszystko. I chyba trafiłam na Twój projekt w najodpowiedniejszym momencie;-) Dziękuję i cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń