10 kwietnia 2016

Przywrócić życie do ustawień fabrycznych

Jest w człowieku jakaś pierwotna chęć do tego, by zacząć wszystko od nowa. Wykasować złe przyzwyczajenia, cofnąć błędne decyzje, zrobić w swoim życiu totalną czystkę. Zrobić miejsce na to, co naprawdę istotne.



Ostatnio nachodzi mnie bardzo dużo myśli tego typu. Z rozmarzeniem myślę o przycisku, który zaprowadziłby w moim życiu totalny porządek. Pozbawił setek bezsensownych myśli, przekonań, które obijają się o siebie w ciasnej głowie i nic nie wnoszą, po prostu się mnożą. Odłączył uwagę od nieustannie napływających bodźców, które wprowadzają kompletne rozkojarzenie, na które już zwyczajnie brak sił i energii. Wyrzucił wszystkie niepotrzebne śmieci - materialne i niematerialne - które gromadzą się w życiu i zrobiłby miejsce na coś nowego. Na nową jakość.

I o ile łatwo zrobić takie porządki w komputerze czy telefonie, to w życiu jest już znacznie trudniej. Tutaj nie ma przycisku "przywróć do ustawień fabrycznych". Jak wykasować z głowy cały ten chaos, odnaleźć w sobie spokój i energię do tego, by stworzyć nową jakość? 

Bardzo chciałabym dać sobie i wam odpowiedź na to pytanie, ale niestety nie wiem. Intensywnie jej jednak poszukuję.  


Marzy mi się czyste, harmonijne otoczenie, w którym każda rzecz miałaby swój sens.

Marzy mi się spokój we własnej głowie. Uporządkowanie całego tego chaotycznego toku myśli. Wyłuskanie z niego tego, co dla mnie ważne i wartościowe.

Marzy mi się totalny brak zobowiązań i wybieranie na nowo, świadomie tego, czym naprawdę chcę się zajmować, na co chcę poświęcać swój czas.

Marzy mi się skupienie i energia pozwalająca wykorzystywać sensownie każdy moment dnia. I nie mam na myśli efektywności. Jedynie prawdziwy, głęboki sens. 

Marzy mi się życie, w którym nie poświęcamy całości swojej dziennej energii na pracę. W której praca jest jedynie instrumentem, nie celem samym w sobie.

Marzy mi się jakość życia przez duże "J".

Czy to wszystko jest możliwe w całości? Pewnie nie. Wybiórczo? Pewnie tak. 

Wiem tylko jedno, tutaj samo myślenie i marzenie nie wystarczą. Tutaj trzeba zadziałać. A chyba warto, bo jednak jakby nie było, najbardziej patetyczne słowa, takie jak "żyje się tylko raz", mają w sobie dużo prawdy. Chyba zasługujemy na to, żeby jednak przeżyć to życie z jak największym poczuciem sensu.


Od czego zacząć reset? Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła napisać wam o tym coś więcej.
35 komentarzy
  1. Marzymy o podobnych rzeczach. Mam nadzieję, że niedługo napiszesz o tym, jak ten reset rozpocząć. :) Czekam i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Podpisuję się pod tym komemtarzem ;) Dodam jeszcze tylko, że polecam aktualny nr Coaching'u

      Usuń
  2. Czekam na kolejny post, tak rzadko teraz piszesz :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, przydałoby się czasami coś takiego. Taki porządny reset.

    OdpowiedzUsuń
  4. Usilnie próbuję już od jakiegoś czasu ten reset przeprowadzić. Z mniejszym lub większym skutkiem :) Praktyka uważności wiele daje, celebrowanie czasu spędzanego w otoczeniu natury, joga, autorefleksja nad własnymi myślami... Aczkolwiek mnóstwa wysiłku to wszystko wymaga, by faktycznie skutkowało. A w temacie wykorzystywania każdego momentu dnia - polecam genialny filmik Gonciarza. Oniemiałam na dłuższą chwilę po obejrzeniu i chyba wypróbuję metodę z zapiskami w telefonie. https://youtu.be/Ia7UeRND8ME

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia, dzięki za ten filmik. Czegoś takiego właśnie było mi trzeba. Super!

      Usuń
  5. Również nieustannie zadaję sobie to pytanie, nie zliczę, ile to już razy od poniedziałku, od pierwszego, a nawet od teraz zaczynałam coś nowego z myślą, że to właśnie reset i że od teraz będzie sensowniej. Najłatwiej jest o porządek w przestrzeni, trudniej w relacjach, ale najtrudniej zmienić nasze przekonania. I to one, a nie bałagan czy ludzie odwodzili mnie od tego nowego "ładu". Mimo to mozolnie udaje mi się te przekonania zmieniać. Pamiętam też 2-3 przełomy na tej drodze. Jeden z nich to był moment splotu sytuacji, okoliczności zupełnie ode mnie niezależnych - zwolnienie z pracy i choroba bliskiej osoby. Natomiast były też dwa takie, które mocno pomogły popracować nad sobą - jeden to "test pasji" wg książki "żyj z pasją - odkryj swoje przeznaczenie", a drugi to "Jedna rzecz". Obydwie książki gorąco polecam.
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja bym chyba nie chciała takie resetu :). Chyba że mogłabym wybrać co kasować, a co nie. Moje obecne życie, które naprawdę lubię jest wynikiem wszystkich rzeczy, które się wydarzyły, całego chaosu, który mnie spotkał i chyba nie chciałabym dochodzić do tego miejsca jeszcze raz :). Staram się wyciągać wnioski i unikać już raz popełnionych błędów, a dobre wspomnienia pielęgnować i tworzyć nowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pewnych rzeczy, jak na przykład super związku, nigdy nie chciałabym nigdy resetować :-) Ale jest coś pociagającego w takim zaczęciu na nowo w tych obszarach, które jednak jakoś się zakleszczyły w sobie. Bardzo dobrze budować na popełnionych błędach coś nowego.

      Usuń
  7. Mam podobne przemyślenia, ale obawiam się, że im człowiek starszy i ma więcej zobowiązań, taki reset staje się coraz trudniejszy.Bo jak tu zrezygnować z pracy, kiedy trzeba płacić rachunki, jak spakować się i wyruszyć przed siebie, skoro ma się dzieci, dom i pracę właśnie itd. To tylko przykłady. Myślę, że najskuteczniejsza jest metoda małych kroków- codziennie robić coś w kierunku spełnienia marzeń i osiągnięcia swojego celu. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno im później, tym trudniej coś z tym zrobić. Ale warto za wszelką cenę poszukać tego, co faktycznie jest możliwe do zmiany - te małe kroki :-)

      Usuń
  8. Ja też bym nie chciała resetu. Zgadzam się z poprzedniczką. Nasze życie składa się nie tylko z tego co ważne, wartościowe, sensowne - to tylko pewna jego część. Musi być miejsce również na chaos, błędy, błahe sprawy. Życie nie jest idealne i nie może takie być, bo zwyczajnie straciło by sens. Pożądanie takiej swoistej tabula rasy wypływa z głębokiego perfekcjonizmu i moim zdaniem jest niebezpieczne, bo przekreślałoby cały dorobek życiowy, który składa się tak samo z błędów jak i trafnych decyzji. Taka dwoistość naszego istnienia jest zupełnie naturalna i nie ma się co przed tym bronić. Są złe i dobre dni, pozytywna i negatywna energia, ying i yang, słońce i deszcze. Wszystko jest potrzebne do pełni istnienia. Jeden poeta napisał kiedyś, że im głębiej żłobi nas smutek, tym więcej radości się w tym wyżłobieniu pomieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądre spojrzenie, dziękuję. Jest we mnie jakaś pogoń za perfekcjonizmem, ale jednocześnie wiem, że taka utopijna tabula rasa nie jest możliwa. Chciałabym nauczyć się akceptować wszelkie strony życia i to jak się przenikają.

      Usuń
    2. Najważniejsze to lubić to, co się ma, doceniać to. I lubić, doceniać to, że cały czas uczymy się, dowiadujemy nowych rzeczy, nabywamy nowe umiejętności. I życie jest cool.

      Usuń
  9. Od czego zacząć? Może od tego, żeby poczuć, jakbyśmy na nowo się narodzili. Zacząć zachwycać się codziennością i dostrzegać piękno wokół nas. Sama ostatnio o tym pisałam :) Mamy wiosnę, to idealny czas na nowy początek, zresetowanie się. Wystarczy uwierzyć, że to jest możliwe :)
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dawkę pozytywnej energii!

      Usuń
  10. O tak, taki reset jest czasem potrzebny. Gdyby jeszcze dało się go zrobić tak łatwo i bezboleśnie. Tak się nie da ale ogólnie się da, wymaga to dużo pracy i rezygnacji z wielu rzeczy ale efekt jest tego warty. Życzę Ci powodzenia w upraszczaniu zycia ☺

    OdpowiedzUsuń
  11. O tak, taki reset jest czasem potrzebny. Gdyby jeszcze dało się go zrobić tak łatwo i bezboleśnie. Tak się nie da ale ogólnie się da, wymaga to dużo pracy i rezygnacji z wielu rzeczy ale efekt jest tego warty. Życzę Ci powodzenia w upraszczaniu zycia ☺

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam podobnie jak Ty i też zastanawiam się, jak zacząć... W moim przypadku jedno jest pewne - o wiele łatwiej mi dojść do wszystkiego, jeśli mogę to zapisać. Jakiś czas temu kupiłam sobie zielony zeszyt i w nim spisuję wszystkie rzeczy, którymi chciałabym się zająć, zmienić, wszystko to, co chcę zaplanować i zorganizować w swoim życiu. Nie jest to pamiętnik, bardziej notes na różnego rodzaju listy czy przemyślenia. Odkąd go założyłam, dużo łatwiej jest mi zrealizować to, co sobie zamierzyłam. Dużo łatwiej jest mi pamiętać o tym, co zapisałam w rubryce "Bardzo Ważne". Trochę to przypomina programowanie od nowa. :)

    Mnie na pragnienie resetu pomaga też podróż. Wystarczy kilka bezczynnych dni w nowym otoczeniu, aby na to wszystko, co zastałam po powrocie spojrzeć z innej perspektywy. Łatwiej mi przypomnieć sobie o tym, czego naprawdę chcę, kiedy otoczenie nie przypomina mi wciąż o tym, co muszę.

    Może coś z tego Ci się przyda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo cenne wskazówki. Planujemy właśnie tygodniowy urlop, marzę o nim właśnie w kontekście oderwania się nieco od codzienności i nabrania dystansu i odpowiedniej perspektywy. Spróbuję też sobie zacząć zupełnie na nowo spisywać takie rzeczy jak Ty, tak naprawdę szczerze i świadomie.

      Usuń
  13. Czuję jakby zupełnie pisała o sobie.
    Potrzebuje tego, odciąć się od poprzednich terminów, załatwiania spraw, ciągle czegoś na czas, rozpoczęcia nowego etapu, z czystą białą kartą, bez ciągnięcia całego bagażu emocji i złych doświadczeń.
    Czekam na dalsze kroki.
    Pozdrawiam Iza:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialny post..... ja często tak mam że myślę nad resetem,nad nowym startem żeby znowu mieć białą kartę i ją wypełnić. Tylko czy teraz zrobiłabym to lepiej? Może jednak warto budować nowe- ulepszając stare fundamenty? W końcu to właśnie nasza przeszłość,decyzje,błędy,potknięcia,wspomnienia budują naszą tożsamość i teraźniejszość.... jestem bardzo ciekawa co wyniknie z Twoich przemyśleń.
    Pozdrawiam ciepło,
    Kama :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podoba mi się ten plan! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pisz dziewczyno, pisz, może pomożesz, zainspirujesz znów :)
    Ja zaczynam powoli od wybierania tego co lubię.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja w życiu zdecydowanie za dużo myślę, oj zdecydowanie za dużo... nakłebiają się w głowie durne myśli, które nie chcą wyjść :) ale niczego nie żałuję co w moim życiu się wydarzyło i jak w nim postępowałam.. :) wszystko czegoś uczy i gdyby nie wydarzyło się to co wydarzyło w mojej przeszłości nie wiedziałabym teraz tak dużo, wszystko czegoś uczy :) najważniejsze by nie obracać się do tyłu tylko iść naprzód :) życie jest piękne i niesamowite! :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. W dzisiejszych czasach jesteśmy zalewani masą informacji. Media mówią nam jak mamy wyglądać, co jeść i jak spędzać wolny czas. Mamy nadzieję, że kupując reklamowaną rzecz poczujemy się szczęśliwi i spełnieni. Czasami za dużo myślimy a za mało robimy. Zapominamy o tym by wypracować równowagę między pracą a odpoczynkiem, posiadaniem, a docenianiem. Dla mnie sposobem na reset są weekendy bez internetu. Spędzam wtedy czas z książką, na spacerach, odwiedzam rodzinę i znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  19. W takim razie już nie mogę się doczekać. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Poniekąd podzielam Twoje marzenie. :) Metodą małych kroczków można zajść bardzo daleko, również w kwestii takiego porządkowania. Ja jednak nauczyłam się akceptować niedoskonałość swoją i swojego życia i nawet z błędnych decyzji i złych przyzwyczajeń, o których wspomniałaś, czerpię naukę i doświadczenie. Dobrze jest wprowadzać zmiany i ład do naszego życia, jednak moim zdaniem nie powinniśmy czuć się źle, gdy czasem nam tego brakuje. To jest po prostu ludzkie. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytałam Twój tekst 3 razy i nadal nie wiem, co zrobić, żeby zmienić swoje życie. Czekam na kolejny. Może coś rozjasni.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam ostatnio identyczne przemyślenia. Ciągle nie umiem znaleźć równowagi między wszystkim co mam, co robię i do czego dążę. Do tego trudno mi się zmobilizować i zmotywować, najgorszy jest strach, że coś nie wyjdzie, a przecież teraz nie jest źle, jest komfortowo, po co to zmieniać, żeby zmienić trzeba zaryzykować, boję się... i tak w kółko.

    OdpowiedzUsuń
  23. Myślę, że wiele osób przezywa podobne rozterki. Ja też.
    Pytanie czy coś z tym robią :)

    OdpowiedzUsuń
  24. W zyciu przychodzą takie momenty że chciałoby się wcisnąc reset i zacząć wszystko od nowa, cofnąć pewne rzeczy i zacząć od nowa albo zrobic inaczej. Niestety nie jest to takie proste;) Trzeba więc brac od zycia to co nam daje;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Twoje uczucia bardzo przypominają mi zachowanie większości uczniów i studentów, ale nie tylko ich, którzy za każdym razem rozpoczynając nowe zeszyty, snują przed sobą wspaniałe wizje nieskazitelnych i przejrzystych notatek... Wystarczy kilka tygodni i to postanowienie zostaje boleśnie zweryfikowane. Co wtedy? Wszystko zaczyna się od nowa.

    Moim zdaniem, właśnie o to chodzi w życiu (lub w robieniu notatek), by w pełni zaakceptować przeszłość, nasze dobre, jak i błędne decyzje. Doświadczenie i świadomość tego, że ciągle musimy nad sobą pracować sprawi, że rzeczywiście uda nam się coś zmienić. Na dodatek zobaczymy czarno na białym tego efekty.

    OdpowiedzUsuń