24 lutego 2016

Efekt od zaraz - czyli dwa proste nawyki, które naprawdę robią różnicę

Zmiany wcale nie muszą być spektakularne. Powiem więcej, te najprostsze niemal zawsze są niedoceniane. A to właśnie one mają ogromny, jeśli nie największy wpływ na nasze życie. Jak to powiedział kiedyś ktoś mądry, nasze życie składa się właśnie z tych drobnych momentów codzienności.

Od pewnego czasu wdrożyłam (mam nadzieję, że wreszcie skutecznie!) w swoje życie dwa banalnie proste nawyki, które naprawdę dają pozytywny efekt - i to odczuwalny praktycznie od zaraz. Polecam również wam zaczęcie dosłownie od jutrzejszego poranka.






 

1. Codzienne ścielenie łóżka


Tak, wiem, brzmi strasznie przyziemnie. Ale ostatnio wreszcie się przemogłam i postanowiłam rano nie tylko jako tako poprawiać pościel, ale codziennie ścielić łóżko jak "na niedzielę" - czyli narzuta, ozdobne poduszki i tak dalej. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak wiele dobrego wniosło to do naszego codziennego życia.

Efekt oczywisty - lepszy wygląd pokoju i tym samym lepsze samopoczucie. Czy tego chcemy czy nie, porządek jest jednym z fundamentów szczęścia i pozytywnie wpływa nie tylko na nasze wrażenia estetyczne, ale też poczucie kontroli.

Efekt dodatkowy - ten szczególnie dla mnie istotny - 100% więcej szans na to, że po przyjściu z pracy, zrobię jeszcze wiele sensownych rzeczy. Wcześniej łóżko tak bardzo kusiło i tak łatwo było do niego wskoczyć... Zwykła narzuta i minuta pracy, jaką rano dokładam do swoich czynności sprawia, że jednak trzymam się od łóżka z daleka, siadam przy biurku i robię te wszystkie rzeczy, które sprawiają, że czuję, że się ogólnie rzecz biorąc rozwijam. Odkąd ścielę porządnie łóżko, mój poziom rozleniwienia naprawdę się zmniejszył.

I trzeci efekt, czyli funkcja socjalna. Wreszcie opuścił mnie strach, że ktoś może wpaść bez zapowiedzi i zobaczyć jaki chaos panuje w naszym pokoju. Nagle spontaniczne wizyty towarzyskie przestały być przerażające.

PS. Jeśli tak jak my mieszkacie w kawalerce, to ten punkt już w ogóle jest czymś koniecznym. Osobną sypialnię zawsze można zamknąć, a w pokoju, który służy do wszystkiego, po prostu trzeba zadbać o tę równowagę.

2. Codzienne układanie rzeczy na swoich miejscach


I drugi punkt, również związany z porządkami w wersji light. Nie mam tutaj na myśli żadnych rewolucyjnych zabiegów czyszczących - tylko zwykłe poświęcenie 5 czy 10 minut dziennie na to, by każdą rzecz odłożyć na swoje miejsce. Tyle.

Bałagan ma to do siebie, że zaczyna się od kilku pozornie drobnych przedmiotów, które zalegają w miejscu, które nie jest ich docelową lokacją. Później przyrost jest już wprost lawinowy. I nagle okazuje się, że trzeba zrobić naprawdę porządne sprzątanie, żeby cokolwiek w swoim domu odnaleźć. Ma to zresztą swoje uzasadnienie w teorii rozbitych okien.

Od jakiegoś czasu poświęcam codziennie kilka minut na to, żeby pochodzić po całym naszym królestwie i poodkładać wszystko tam, gdzie należy. Naprawdę poświęcam na to minimum energii, a mieszka się dużo, dużo lepiej.

Proste, prawda? A efekt piorunujący.

24 komentarze
  1. Z drugim nawykiem mam problem - czasem orientuję się, że kładę np. ładowarkę na komodzie, w której jest szuflada zamiast do tej szuflady - i tak prawie codziennie.
    Pierwszy natomiast jest dla mnie oczywisty, bo...nie mamy łóżka, tylko śpimy na rozkładanej kanapie, więc gdybym go nie ścieliła to nie miałabym gdzie siedzieć (a siedzenie w pościeli w ubraniach nie mieści się w moich standardach higienicznych ;)).
    Także kończę ten komentarz i poprzestawiam trochę rzeczy na swoje miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze to do naszej Pani blogerki, nie do zycietosurfing. Proszę popraw błędy w tekstach, które piszesz. :)

      Usuń
    2. Kiedy często kładę jakiś przedmiot w miejsce, które nie jest jego teoretycznym miejscem "stałego pobytu", zaczynam się zastanawiać, czy czasem nie powinnam pomyśleć nad bardziej naturalnym miejscem przechowywania. Czasem zmiana tego miejsca naprawdę ułatwia naturalne utrzymanie porządku :)

      Usuń
  2. Dla mnie na pięknie zaslanym łożku jeszcze lepiej sie leży i leniuchuje;) do pościeli bym nie weszła w ubraniu. Ale ścielenie łóżka to mój nawyk od zawsze i spełnia dla mnie funkcje praktyczno-estetyczna. Za to drugi nawyk baaaardzo przydałoby mi sie wyrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że już od dawna nie nauczyłam się ścielenia łóżka - i zazdroszczę, że już masz go we krwi :)

      Usuń
  3. no to jestem do przodu, bo obie rzeczy robię zawsze i rzeczywiście bardzo ułatwiają życie :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam jaskrawo-kolorową narzutę i bajecznie kolorowe poduszki. Wolę patrzeć na niepościelone łóżko niż ten wachlarz rażących w oczy barw. Mogłabym rzecz jasna kupić nową narzutę i poszewki na poduszki, ale nie wiem jakie. Tamte też kiedyś wydawały się dobrym wyborem, tak samo jak bajecznie kolorowe zasłonki i firanki w różowe kwiaty, na które już po krótkim czasie nie mogłam patrzeć.

    Masz za dużo pieniędzy Happyholic?
    :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bałagan rzeczywiście rośnie lawinowo. Zaobserwowałam w moim pokoju:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne zdjęcie:D Myślałam, że to pionek szachowy:D

    OdpowiedzUsuń
  7. O ile z pierwszym punktem raczej nie miewam problemów to niestety z drugim mam pewne problemy. Ciągle mam problem z otaczającym mnie chaosem a rzeczy kładę w losowych miejscach.

    OdpowiedzUsuń
  8. O tak, te codzienne dodatkowe 5-10 minut poświęcone na sprzątanie, ścielenie łóżka, odłożenie rzeczy na miejsce, przetarcie blatów w kuchni wieczorem sprawia, że zupełnie inaczej czuję się w naszym mieszkaniu i mam więcej energii, żeby coś jeszcze zrobić wieczorem, po prostu więcej mi się chce. Kiedyś sprzątanie odkładałam na sobotę i po całym tygodniu było z tym tyle pracy, że masakra ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. zawsze ścielę łóżko inaczej nie wyjdę z domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam :) I mam nadzieję, że już wkrótce również będzie to dla mnie caaaałkiem naturalne :)

      Usuń
  10. Bałagan i nieporządek wokół siebie to i bałagan w głowie :) Staram się, pracuję nad tym, ale nie codziennie wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Nie wiem, który bałagan gorszy ;-)

      Usuń
  11. u mnie codzienne ścielenie łóżka nie do końca się sprawdza. jak wracam jestem tak zmęczona, że miło móc się od razu położyć a nie jeszcze gimnastykować ze ścieleniem. no i rano mam te 2-3 minuty więcej, a w okolicach godziny 5 czy 6 to prawie jak cała wieczność ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na szczęście ja te dwa nawyki mam we krwi od...zawsze? :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam troche wiecej juz nawykow i jestem bardzo zadowolona z tego ze je wdrozylam :) Np nie wychodze z domu bez sniadania, nigdy, pelnowartociowego sniadania. Codziennie czytam choc kilka stron ksiazki/gazety. Wdrozenie nawykow bardzo pomaga w mojej codziennosci :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z pierwszym nawykiem nie mam problemu. Zawsze tak robię i tak jak piszesz, pokój wygląda od razu lepiej. Gorzej jest z drugim punktem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystko to robię, a nawet więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Wdrażanie nawyków, nawet tych najbardziej prostych przynosi naprawdę spektakularne efekty, ponieważ usprawniają nasze codziennie funkcjonowanie i dają poczucie zmiany czyli wyjścia ze strefy komfortu :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    OdpowiedzUsuń