30 grudnia 2015

We dwoje #8 Kolacja w ciemnościach

Pamiętacie jak w ostatnim wpisie z cyklu "We dwoje" wspominałam o Randkach Miesiąca? W ramach przypomnienia: cała idea polega na tym, że raz w miesiącu jedna osoba z pary przygotowuje randkę-niespodziankę, nie mówiąc nic o niej swojemu partnerowi. Oczywiście warto zadbać o to, by w danym dniu nasza druga połówka nie planowała sobie niczego innego, ale najlepiej by jak najdłużej wszystko pozostało tajemnicą. W kolejnym miesiącu następuje zmiana i randkę obmyśla druga osoba.




W grudniu wypadła moja kolej i po długim namyśle zdecydowałam się zabrać M. na kolację, jakiej nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji konsumować. A mianowicie na kolację w ciemnościach. I mam na myśli naprawdę całkowite ciemności.

Cała zabawa zrobiła na nas ogromnie pozytywne wrażenie. Wśród możliwych restauracji, wybrałam winiarnię z Katowic. Nie chciałabym zdradzać Wam zbyt wiele szczegółów tej atrakcji, gdyż być może sami będziecie chcieli wziąć w niej udział.

Na czym polega cały urok takiej randki? W ciemnościach niesamowicie wyostrzają się inne zmysły i naprawdę znacznie mocniej odczuwa się smaki. Po drugie cała organizacja zabawy jest bardzo fajna: wszyscy w sali na głos zgadują co może znajdować się na talerzach, kelnerzy z noktowizorami na głowach donoszą kolejne tajemnicze posiłki, oprócz tego jest również kilka innych zabaw angażujących zmysły. 

Bardzo gorąco polecam Wam taki rodzaj rozrywki. Nie jest to co prawda tania przyjemność, ale myślę, że chociaż raz warto się wybrać na coś takiego. Jeśli oglądaliście film "Czas na miłość" to wiecie o jakim klimacie mówię - z tego co pamiętam, pierwsza scena toczy się właśnie w czasie kolacji w ciemnościach. 

Ktoś z Was również miał przyjemność uczestniczenia w tym wydarzeniu? My myślimy o odwiedzeniu kolejnych restauracji, które organizują tego rodzaju kolacje: Kraków, Wrocław lub być może Trójmiasto w trakcie wakacyjnego wyjazdu.

14 komentarzy
  1. Dość odważny pomysł :-) Ważne, że się udało! Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dość odważny pomysł :-) Ważne, że się udało! Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie w domu też nietrudno taką randkę zorganizować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o czymś takim myślimy :-) można nawzajem przygotować sobie kilka tajemniczych potraw i próbować ich w domowych ciemnościach.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy i oryginalny sposób na randkę hah ;P ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, ciekawe:D "wszyscy w sali na głos zgadują co może znajdować się na talerzach", to raczej mało intymnie. A kelner w noktowizorze, to już chyba ufo. I trzeba wyjść z restauracji nie poplamiwszy uprzednio ubrania, to jest wyzwanie. Raczej dla odważnych:D
    Masz chyba za dużo wolnego czasu Justyna, że takie rzeczy Ci w głowie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się, aby jedna randka w miesiącu była na tyle absorbującym zajęciem, że Justynie braknie czasu na wszystkie inne zajęcia :)

      Usuń
  6. Bo, że po ciemku to rozumiem, ale w restauracji, publicznie:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tym i widziałam to w filmach, ale nie miałam okazji. Bardzo mnie to kusi. A jaki jest koszt (z grubsza) takiej kolacji?

    Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku (więcej życzeń u nas w blogu, więc się nie rozpisuję ;)),
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja słyszałam o czymś takim...... w listeningu na angielskim! I już wtedy zrobiło na mnie świetne wrażenie :) Tam było to przedstawione w kontekście, ze można się poczuć jak niewidoma osoba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam, czułam, bo trudno powiedziec widziałam . Polecam, świetna sprawa. Ja byłam w Gdańsku i bawiłam się przez prawie 3 godziny rewelacyjnie. Nawet wino po palcu do kieliszka lałam:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. A znacie takie knajpy w wersji wegetariańskiej? :D

    OdpowiedzUsuń