25 listopada 2015

Pisz. Jak najczęściej przelewaj myśli na papier.

Pozbywanie się z głowy powracających myśli jest dla mnie niemalże jak wieczorna kąpiel. Oczyszcza umysł, pozwala uporządkować przeróżne sprawy i sprawia, że odczuwam w głowie wolną przestrzeń - tak ważną dla tworzenia planów, pomysłów, nowych projektów.



Kiedyś próbowałam zapisywać odpowiednie myśli w odpowiednim notatniku, miałam różne notesy na rozmaite okazje itd. Ale zorientowałam się, że nie do końca o to chodzi. W momencie gdy z ogromną dbałością sporządzałam i klasyfikowałam swoje notatki, nie pisałam w sposób całkowicie wolny. Starałam się formułować myśli w konkretne, mądre zdania, a to nie do końca odzwierciedlało mętlik, jaki panował w mojej głowie.

Wreszcie postanowiłam przełamać swój perfekcjonizm i po prostu popłynąć. Wzięłam stary zeszyt (nie nowy, specjalnie na nową okazję - jak zwykle się to działo), otworzyłam go w wolnym miejscu i zaczęłam pisać. A raczej bazgrać. Jak najszybciej, żeby zdążyć z łapaniem napływających myśli. Jedna z drugą nie miała nic wspólnego. Zadania, rzeczy do zrobienia, inspiracje mieszały się z różnego rodzaju przekonaniami, myślami, na jakie wpadłam (jako filozoficzna dusza, wciąż zmagam się w głowie z tego rodzaju 'przebłyskami'), pomysłami na dania, przykrymi obowiązkami, czekającymi mnie przyjemnościami itd. Kompletna mieszanka wybuchowa. Ale o dziwo właśnie po takiej sesji wreszcie odczułam prawdziwą ulgę.

Notatki tak jak wspominałam były kompletnymi bazgrołami, nic nie miało składu ani ładu. Ale pozbyłam się zbędnego balastu i pierwszy raz udało mi się nadążyć za swoimi myślami. Przewija się w ich głowie naprawdę ogromnie dużo, ale raz zapisane trafiają jakby do innej przegródki i już nie każą o sobie przypominać co kilka sekund. 

Od tej pory obok szafki nocnej trzymam ten zwykły zeszyt i pióro. Gdy tylko czuję, że pora na porządki w głowie, biorę go i piszę. Cokolwiek tylko przyjdzie mi do głowy. I w ten sposób najlepiej tworzę w swoim umyśle przestrzeń - tak ważną dla spokojnego, bardziej harmonijnego funkcjonowania.
20 komentarzy
  1. Też mam jeden taki zeszyt do zapisywania mniej więcej bieżących spraw ;) A drugim jest pamiętnik, w którym piszę zawsze kiedy jest mi źle/smutno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to bezcenne: wszystko to, co się dzieje, kiedy usiądę i napiszę tak od serca o wszystkim co mnie gryzie, co mnie cieszy i smuci. Taka "myślodsiewnia" ;) Tam mogę napisać wszystko bez wyjątku, bez ocen i zastanawiania się co ktoś o tym pomyśli.
    Bloga piszę z zupełnie innych powodów, pamiętnik z innych. I to jest dla mnie cudne- właśnie takie połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm, ciekawa sprawa! Czasem mam tyle myśli w głowie, że co chwila odrywam się od pracy, żeby coś dopisać do kalendarza. Niby robię sobie burze mózgów raz w tygodniu i wszystko planuje, ale są takie dni, że tok mysli jest zupełnie niekontrolowany! Następnym razem w takiej sytuacji spróbuję Twojego sposobu i zobaczę jaki będzie efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. papier wszystko zniesie, można przelać wszystko co w danej chwili czujemy, zamiast krzyczeć to lepiej czasami napisać na papierze, bo słów wypowiedzianych nie da się cofnąć, a kartkę papieru zawsze można zniszczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł - zwłaszcza z tym notesem przy łóżku. Często nie możemy zasnąć, bo naszą głowę wyppełnia milion myśli - to świetna odtrutka. Myślodsiewnia;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Happyholic, już kiedyś pisałaś o przelewaniu myśli na papier i bazgraniu, dobrze pamiętam?:D To jakiś eksperyment?:D

    OdpowiedzUsuń
  7. poranne/wieczorne strony- droga artysty- julia cameron

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja przez jakiś czas pisałam w aplikacji 750words i bardzo to miło to wspominam. Muszę do tego wrócić, bo okres, w którym regularnie tam pisałam był jednym z najbardziej "zen" dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialne narzędzie, dzięki za inspirację.

      Usuń
  9. Też ostatnio coś tam sobie bazgrolę, ale mam problem z regularnością :) Ale rzeczywiście ma funkcję terapeutyczną :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś pisałam notorycznie. Zeszytów, takich "pamiętników" od dzieciństwa uzbierało się dobre kilkanaście. Jednak wraz z "dorosłością" jakoś nawyk poszedł w kąt. Dzięki za przypomnienie, może w końcu zacznę lepiej sypiać !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że miałyśmy bardzo podobne zajęcia w dzieciństwie ;-)

      Usuń
  11. Ja na takie potrzeby założyłam niedawno bloga - żeby przelewać wszystkie myśli w każdej chwili. Piszę dla siebie i dzięki temu już widzę postępy w organizacji swojego życia. Zeszyt dla mnie byłyby niewystarczający. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog to też bardzo dobry sposób na zapiski :)

      Usuń
  12. To co napisałaś jest mi ostatnio bardzo bliskie i miałam tak jak Ty, że chciałam starannie wypisywać swoje zadania ale taka forma mi nie leżała, czułam się jakbym robiła to trochę na siłę i byłam tym przytłoczona, dopiero kiedy zaczęłam pisać bardziej luźne myśli dało mi to ulgę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i wreszcie nie muszę się martwić, że coś sobie przypomniałam a później mi umknęło:)

      Usuń
    2. O to mi głównie chodzi - żeby nie martwić się, że o czymś zapomnę :)

      Usuń
  13. Postanowione! Sprawiam sobie taki zeszyt :) żegnajcie pogubione luźne kartki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Koniecznie muszę pójść za Twoim śladem, mam całą masę pomysłów, ale one gdzieś tam krążą między moją głową, kartkami, notatnikami i plikami w komputerze, koniec z tym!

    OdpowiedzUsuń