14 października 2015

Jakość życia. Kosmetyki.

Kilka lat temu, gdy rozpoczynałam dopiero swoją przygodę z pozytywnym stylem życia, wpisy na moim blogu dotyczyły poszukiwania szczęścia. To było w porządku, ale czułam, że to jeszcze nie to. Po pewnym czasie zafascynował mnie nieco bardziej specyficzny, ale przy tym niesamowicie wpływający na życiową satysfakcję obszar. Mam na myśli szeroko rozumianą jakość życia. 

Wielokrotnie wspominałam na blogu, jak ogromne znaczenie ma dla mnie walka z codzienną bylejakością. Zauważyłam, że zwracanie odpowiedniej  uwagi na nawet pozornie błahe obszary życia i dodawanie do nich drobnych akcentów zwiększających ich jakość, przekłada się na kompletnie inny poziom zadowolenia z przeżywanych momentów. I to bez wielkich, rewolucyjnych zmian.

Przyznaję, że kompletnie pochłonęła mnie ta idea i staram się zwracać uwagę na jakość moich wszelkich życiowych aktywności. Jedną z takich dziedzin jest dbanie o swoje ciało - między innymi poprzez dobór odpowiednich kosmetyków. Myślę, że ten wpis zapoczątkuje pewnego rodzaju cykl, w którym będę dzieliła się z wami moimi refleksjami odnośnie różnych oblicz jakości. Zaczynamy właśnie od kosmetyków.




Postanowiłam opowiedzieć wam o jakości w dbaniu o swoje ciało odpowiednimi kosmetykami na przykładzie peelingów kawowych marki BodyBoom, które idealnie wpasowują się w ten temat. Dlaczego?
  • Po pierwsze dobry skład - w przypadku peelingów BodyBoom są to same naturalne, wysokiej jakości składniki - m.in. kawa robusta, brązowy cukier, czekolada, olejek migdałowy, arganowy, makadamia...
  • Po drugie oryginalne, przyjemne dla oka opakowanie - fajnie rozpieszczać swoje ciało kosmetykami o nie tylko skutecznym działaniu, ale też pięknym opakowaniu - takimi, które zaspokajają również nasze potrzeby estetyczne.
  • Po trzecie zapach - odbieramy zapachy mocniej, niż nam się wydaje. Co więcej, mają one ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Dlatego tak ważne jest dla mnie, by dbać o swoje ciało kosmetykami, które pozostawiają na skórze śliczny aromat. Peelingi BodyBoom występują obecnie w czterech wersjach zapachowych: oryginalnej (czekoladowej), grejpfrutowej, truskawkowej i kokosowej (moimi faworytami są truskawka i zapach oryginalny).
  • I po czwarte oczywiście działanie i efekt. Producent peelingów BodyBoom poleca je do walki z cellulitem i rozstępami. Tego rodzaju efektów nie udało mi się rzecz jasna odnotować z racji jeszcze bardzo krótkiej znajomości z peelingami, ale mogę potwierdzić, że skóra po ich użyciu jest pięknie wygładzona i nawilżona.








Tak jak już wyżej napisałam, peelingi BodyBoom urzekły mnie pod wieloma różnymi względami. Lubię takie kosmetyki, które nie tylko dobrze działają, ale też pięknie wyglądają, pachną. Nie jestem chyba osamotniona w moim oczarowaniu tym produktem. Jak pewnie wiele z was już zdążyło zauważyć, peelingi BodyBoom stały się bardzo popularne w ostatnich miesiącach. Sporo kobiet przygotowuje podobne naturalne kosmetyki w zaciszu własnego domu, jednak trudno osiągnąć (o ile to w ogóle możliwe) efekt zbliżony do BodyBooma - ze względu na niecodzienne składniki, kawę o najwyższej zawartości kofeiny, dobranie odpowiednich proporcji.

Opisywane peelingi służą tu oczywiście tylko jako przykład. Tego typu prostą filozofię stosuję w odniesieniu do większości kosmetyków. Jest dla mnie ważne to by dbanie o swoje ciało było przyjemnym rytuałem, w jak najpiękniejszej oprawie. By nie robić tego wszystkiego tak pobieżnie, bez należytej staranności, tylko poświęcić kilka chwil na rozpieszczenie samej siebie - odpowiednimi kosmetykami i odpowiednią otoczką dla ich stosowania. Poświęcić pielęgnacji osobny czas, potraktować ją jako coś ważnego.

Ciąg dalszy nastąpi.


Wpis przygotowany we współpracy z marką BodyBoom.
25 komentarzy
  1. Rozpieściłabym i ja siebie tak :)) Buziaczki na miłe popołudnie :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jak najczęściej fundować sobie takie przyjemności :)

      Usuń
    2. Super fajnie! Kawa z olejem 65 zł za 200gram ! Ale za to z łyżeczką! I papierową torbą! A że potem wyciąg z banku na koniec miesiąca już nie taki przyjemny i fajny? Aaa... to się pomyśli o tem potem o.O

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A tak w skali od 1-10 to jak bardzo ? Bo mnie to ciekawi. Bardzo.

      Usuń
  3. ja takie peelingi kawowe robię własnoręcznie, ale na pewno nie pachną tak owocowo jak te. no i te opakowania!!! są zachwycające. Też uważam, że rozpieszczanie siebie, zmysłów, i innych w nieoczywistych chwilach - jest szalenie przyjemne i takie...frywolnie uwalniające stres zamknięty w środku :)
    jakkolwiek głupio to nie brzmi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowania są naprawdę super :) I te łyżeczki <3
      Niby niewielka rzecz, a jednak cieszy.

      Usuń
    2. A cena też niewielka? Za trochę kawy i oleju to tak pewnie z 15 złotych? Co nieeee ?

      Usuń
    3. Ach, zapomniałam! Jest ŁYŻECZKA! Jest papierowa torbaaaa!!! 20 zeta?

      Usuń
    4. Ojej, właśnie sprawdziłam... 65 złotych polskich O.O !!! To ja podziękuję bardzo.

      Usuń
  4. Hmmm.. Skądś to wszystko znam.. BodyBoom? Ależ to jest niemalże copy-paste z hitowego australijskiego brandu Frank Body coffee scrub.. Wszystko: produkt, opakowanie, sposób przedstawienia, marketing..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja sama robię sobie peeling kawowy :) Ale ciekawią mnie te produkty zapachem. Te oryginalne opakowania, łyżeczki wszystko jest świetnie zgrane ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądając zdjęcia prawie poczułam zapach :).

    Też staram się zwracać uwagę na takie szczegóły, bo właśnie dzięki nim życie jest przyjemniejsze. Zdecydowanie lepiej sięgać codziennie po ładnie opakowane kosmetyki ze świadomością, że naprawdę działają, a nie po byle jaki produkt ściągnięty w pośpiechu z półki sklepowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też poczułam zapach. Pieniędzy które robi producent tego dziwnego ( i drogiego) produktu.

      Usuń
  7. Poproszę o więcej tego typu postów ! Będą mnie dobrze mobilizowały w tym jak prowdzę swoje życie i utwierdzały mnie w tym, że moje wybory co do jakości życia są słuszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wodzu, prowadź mnie ! Mobilizuj! Utwierdzaj! To ja, twoja wierna owieczka, beee...z ciebie nie wiem jak zaparzyć trochę kawy, dodać olejku i nie wydać 65 zł na nic o.O :P O, sorry, ładna łyżeczka z tym jest i papierow torba. Potem można założyć na głowę i schować się ze wstydu przed byciem naiwniakiem jakich mało :P

      Usuń
  8. 65 zeta za 200 gram peelingu z kawy?? Jakość jakością, ale to chyba przesada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram, co to w ogóle ma być. 5 minut roboty i mam to samo za max 20 zl.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Tylko cena zniechęcająca.

      Usuń
  10. Twoj blog to jedna wielka reklama produktow.
    jesli chodzi o peelingi to sto razy sa lepsze domowe.
    jesli chcesz ładne opakowanie to rowniez ten domowy mozna trzymac w ładnym.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale kto bogatemu zabroni ;) 65 zeta za torebke ( no nawet ładną powiedzmy) mokrej kawy z odrobiną oleju . Płakałabym nad swoją naiwnością zmywając toto z siebie o.O

      Usuń
  11. Ciekawa sprawa! :) Nigdy o czymś takim nie słyszałam za wiele! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka to sprawa ciekawa, za 65 zeta kawa! ;)

      Usuń