02 lipca 2015

Pozytywne życie - zrób to sam (8)

Fakt nr 1 - na nasze życie składają się zarówno pozytywne jak i negatywne doświadczenia.

Fakt nr 2 - złe doświadczenia potrafimy rozpamiętywać całymi dniami, podczas gdy te pozytywne przemijają praktycznie niespostrzeżenie.

Fakt nr 3 - doświadczamy wielu dobrych momentów - jest ich przeważnie więcej niż tych negatywnych.

Fakt nr 4 - możemy nauczyć nasz mózg skupiania się (również) na pozytywnych momentach.

W jaki sposób...?




To, że nasz mózg jest zaprogramowany na wyłapywanie negatywnych wydarzeń, emocji nie jest niczym dziwnym. To coś, co zostało w nas jeszcze po naszych praprzodkach, dla których identyfikowanie zagrożeń było jedynym sposobem na przeżycie.


Teraz jednak ta spuścizna nie jest nam tak przydatna do życia. A dobra wiadomość jest taka, że możemy kształtować reakcje naszego umysłu w zupełnie inny sposób.

To co przychodzi nam całkowicie naturalnie to skupianie się na negatywach. Jeżeli ostro pokłócisz się z partnerem, to w tym dniu będziesz prawdopodobnie przez większość czasu skupiać się właśnie na tym wydarzeniu, nie pamiętając o tym, że w pracy dostałeś pochwałę od szefa itd. A jednak te pozytywne wydarzenia również mają miejsce. Tylko nie zawsze potrafimy je wyłapać i świadomie je przeżywać. I tego właśnie warto się uczyć. 

Na szczęście wszystko jest w naszych rękach. Oczywiście są ludzie, którym zauważanie pozytywów przychodzi bardzo prosto. Mowa oczywiście o optymistach. Jednak pułapka, w którą popada większość realistów (czy też nazwijmy sprawę po imieniu - pesymistów) polega na tym, że wmawiamy sobie, że tak już musi być i tyle. Zapominamy o tym, że proaktywna postawa czyni cuda. Każdy, ale to każdy może kreować i chłonąć pozytywne doświadczenia. Jednym przychodzi to bardziej naturalnie, inni muszą nad tym trochę mocniej pracować, ale każdy może zmienić swoje myślowe przyzwyczajenia - szczególnie te, które wyjątkowo nam nie służą. Wystarczą chęci i wiedza jak to zrobić. 

IDENTYFIKUJ DOBRE DOŚWIADCZENIA


Tak jak wcześniej wspominałam, dobre doświadczenia po prostu nas spotykają. To chyba najprostszy krok, bo tak naprawdę wystarczy wyostrzyć swoją uwagę i skupić się na filtrowaniu tego, co dobre. Oczywiście nie mam na myśli wypierania przykrych, smutnych sytuacji i emocji. Chodzi o zauważanie, że te pozytywne również mają miejsce i istnieją obok tych złych. 

Po kilkunastu dniach świadomego zauważania pozytywnych momentów dnia - małych i dużych sukcesów, miłych interakcji z innymi ludźmi, miłych doświadczeń dla zmysłów, niespodziewanego braku korków na drogach itd. - nasz mózg sam zacznie wyłapywać coraz więcej takich wydarzeń. To dla niego naprawdę dobra zabawa i wyzwanie, które przy okazji koduje nowe wzorce postrzegania, przydatne w codziennym życiu i w łatwiejszym znoszeniu trudnych sytuacji.

Dzięki temu nasz umysł zaczyna zdawać sobie realnie sprawę z tego, że spotykają nas zarówno dobre jak i złe doświadczenia, ale nie bagatelizuje i nie umniejsza tych dobrych, stanowiących główny budulec pozytywnego życia.

SAMODZIELNIE I AKTYWNIE KREUJ POZYTYWNE WYDARZENIA I EMOCJE


Zauważanie dobrych momentów to jedno, ich samodzielne kreowanie to drugie, nie mniej ważne  (a może nawet ważniejsze) zadanie. Słowo klucz to proaktywność - branie losu w swoje ręce. Możemy świadomie tworzyć dziesiątki miłych sytuacji i doświadczeń. Nie czekać na lepsze czasy, tylko zdać sobie sprawę, że to właśnie teraz może być ten najlepszy czas i warto z niego wycisnąć jak najwięcej. 

Pomyśl szczególnie nad tym, czego zdaje ci się obecnie brakować w swoim życiu i wymyśl kilka rzeczy, które możesz zrobić, by sobie to zaoferować. Jeżeli na przykład chciałbyś odczuwać więcej miłości, sam zadbaj o swój związek i pomyśl o tym, co możesz zrobić dla swojego partnera. Zaplanuj miły wieczór, przygotuj śniadanie, przytul się. Czasem naprawdę nie trzeba wiele. Najważniejsze to nie popaść w apatię i nie czekać aż los sam się odmieni. 

Samodzielnie zajmij się kreowaniem przeróżnych pozytywnych doświadczeń w swoim życiu.  Pomyśl o wszelkich aspektach i obszarach, w których chciałbyś przeżywać więcej dobrego i pozwól sobie na kreatywną zabawę z własnym umysłem - znajdź jak najwięcej sposobów na dostarczenie sobie tych pozytywów! A później po prostu świadomie działaj.

WZMACNIAJ POZYTYWNE DOŚWIADCZENIA


Pozytywne doświadczenia można wzmacniać. I naprawdę warto to robić. 

Pierwszy sposób to wyprzedzanie czekającej nas przyjemności. Najprostszy przykład to planowanie podróży. Cudownym jej wyprzedzeniem jest wcześniejsze ustalanie szczegółów, miejsc do zobaczenia, rzeczy do spróbowania itd. Wyobrażanie sobie i czekanie na pozytywne doświadczenie zanim jeszcze nastąpi.

Drugi sposób to celebracja właśnie przeżywanego doświadczenia. Rozkoszowanie się smakiem ulubionej potrawy, radość i satysfakcja z prowadzenia głębokiej rozmowy z kimś, kto nadaje na tych samych falach, celebrowanie sukcesu itd.

Wreszcie trzeci sposób to wspominanie miłych wydarzeń. Przeżywanie ich po raz kolejny w swoich myślach i ponowne wzbudzenie w sobie pozytywnych odczuć na wspomnienie tamtych wydarzeń i emocji.

KODUJ POZYTYWNE DOŚWIADCZENIA W SWOIM MÓZGU


Nasz mózg naprawdę potrafi zakodować odbieranie pozytywnych wydarzeń i mocniej fokusować się na nich w przyszłości. Wystarczy mu w tym pomóc. 

Gdy jesteś w trakcie jakiegoś pozytywnego doświadczenia, daj sobie 10-20 sekund na to, by świadomie chłonąć to wydarzenia i zapisać je w swojej głowie. Warto zatrzymać się tak przy każdym kolejnym miłym przeżyciu i dać sobie chwilę na jego zapisanie w pamięci. 

Dzięki temu wydarzenia te same w sobie nabierają znacznie większego sensu, a przy okazji uczymy nasz mózg nowych reakcji i połączeń. Nastawiamy go na pozytywne odbieranie rzeczywistości.

ŁĄCZ NEGATYWNE DOŚWIADCZENIA Z POZYTYWNYMI


Wreszcie warto skupiać się również na łączeniu negatywnych doświadczeń z pozytywnymi. Na czym może polegać takie łączenie? Na tworzeniu dobrych wydarzeń będących kontrodpowiedzią na negatywne doświadczenia oraz przywoływaniu w myślach innych pozytywnych sytuacji.

Powiedzmy, że coś nie udaje ci się w pracy. Zapominasz o ważnym zadaniu, coś zawalasz. Najprościej w takiej sytuacji po prostu pławić się w negatywnych emocjach, użalać nad sobą i powtarzać w myślach, że jest się do niczego. Tylko, że to nieprawda. 

To tylko jedno zadanie, w którym coś ci nie poszło, podczas gdy zapewne na co dzień rewelacyjnie radzisz sobie z dziesiątkami innych obowiązków służbowych. Możesz znaleźć wiele przykładów własnej kompetencji. Co więcej - czując, że brakuje ci teraz "samowsparcia" w tym temacie, możesz spróbować samodzielnie wykreować jakieś pozytywne kontrwydarzenie.  Skończyć inne zadanie i połączyć je w myślach z tym nieudanym. Wypełnić swoją potrzebę i odczuwany brak. 

Mamy w sobie całą masę zasobów do wykorzystania. Wystarczy tylko pomyśleć o tym czego obecnie najmocniej nam potrzeba i wykorzystać to, co już w sobie zbudowaliśmy.

Łączenie negatywnych i pozytywnych doświadczeń to również to, o czym pisałam wcześniej - zauważanie, że w życiu przytrafiają nam się i jedne i drugie z nich. To normalne i naturalne. Klucz do sukcesu polega na tym, by większą niż dotychczas uwagę przykładać to tych dobrych wydarzeń. Bo w zasadzie na tym chyba polega szczęście - wystarczy zacząć je dostrzegać.

Tekst inspirowany pracami dr Ricka Hansona.
16 komentarzy
  1. Bardzo dobrze dobrane punkty do wewnętrznej mowy motywacyjnej. Wiadomo, że wiele osób wie co i jak ale napisanie co jakiś czas o naszych możliwościach daje dodatkowego kopa aby zacząć żyć odpowiedzialnie własnym życiem i podejmować kolejne nowe wyzwania. Nie dla kogoś, a dla siebie. Dziękuję Ci więc za motywacje na najbliższy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście :) Skupianie się, na pozytywach to najlepsza rzecz jaką możemy zrobić. Nasz mózg nie potrafi sam znaleźć pogody ducha, oraz dobrego humory więc warto mu w tym pomóc. Jest za to świetny w wynajdywaniu wszystkiego tego co złe i negatywne. Powracanie na siłę do tego co nie wyszło, co było złe i niefajne to tylko i wyłącznie fundowanie sobie niepotrzebnych stresów. W jakim celu rozpatrywać to co już minęło dłużej niż potrzeba? :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahh ci nasi praprzodkowie, głównie mało przydatne cechy nam przekazali... Zauważanie nawet drobnych, dobrych wydarzeń przychodzi mi naturalne, jednak nad ostatnim punktem muszę jeszcze popracować. Bardzo pozytywny tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja myślę, że czasem można sobie po prostu pozwolić na bycie nieszczęśliwym lub negatywnie nastawionym. Ta ciągła presja na bycie optymistą jest niekiedy męcząca i sztuczna. Poza tym nie ma dobrych i złych emocji. One po prostu są i wszystkie są potrzebne w życiu. Np. smutek pozwala nam się zatrzymać. A w chwili, gdy się zatrzymujemy, dopuszczamy do głosu nasze wnętrze, intuicje, ukryte ja. Dryfujemy bez określonego kierunku, ale czy zawsze i wszędzie trzeba wiedziec dokąd się płynie?

    Jednak w dłuższych okresach negatywnego nastawienia polecam obejrzeć film (lub przeczytać książkę) - obie wersje sa rewelacyjne i dosyć mocno się od siebie różnią - "Weronika postanawia umrzeć". Mnie ta historia niesamowicie inspiruje i pozwala na pozbycie sie presji szczęśliwości.

    I pamiętajcie, im głębiej żłobi nas smutek, tym więcej radości pomieści serce. To działa w dwie strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz sporo racji - każda emocja jaką przeżywamy jest ważna, choćby z tego względu że w ogóle się pojawia. A jeśli się pojawia to musi być jakiś powód.
      Najważniejsze jest odnalezienie złotego środka i pozwolenie sobie na każde uczucie. Po czasie człowiek uczy się, że po fali negatywnych uczuć, pozytywne uderzają ze zdwojoną siłą.

      Bardzo fajnie opisał to w swojej książce John Grey "Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus" - mówił o tym, że kobiece uczucia można porównać do fali, która wznosi się i opada. Gdy dojdzie do najniższego punktu daje kobiecie możliwość odbicia się od dna. W tym momencie nastrój znów wznosi się na wyżyny :)
      Ta pozycja bardzo pomogła mi zaakceptować to, że mam prawo do każdej emocji, jaka przychodzi. I nauczyła mnie, że wszystko minie. Co śmieszniejsze - odkąd to dostrzegłam dużo częściej się uśmiecham, a wszystkie zmartwienia są jakby mnie dokuczliwe. Polecam tą książkę każdemu!

      "Weronika (...)" też jest bardzo inspirująca!

      Usuń
    2. To co napisałaś o uczuciach porównanych do fali brzmi bardzo, bardzo ciekawie. Muszę dorwać się do tej książki. Dzięki!

      Usuń
  5. Świetne! Twój blog jest ostatnio kopalnią optymizmu! Można czerpać garściami, oby tak dalej!! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś niesamowita! Czytam Twój blog od mniej więcej pół roku i wreszcie postanowiłam podzielić się odczuciami z tym związanymi :D Nie ma postu który by mnie nie wciągnął i po którym nie zaczynam myśleć i układać sobie na nowo sposobu na życie. Czasem niestety zapominam o tym po chwili, ale to sami sobie już musimy się postarać, żeby wcielić w życie te pomysły, które podsuwasz! Tak trzymaj!
    Pozdrawiam,
    Ola :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Bardzo, bardzo mnie to cieszy :)

      Usuń
  7. Jedną z rzeczy, której nauczyłam się po 25 roku życia i którą uważam za oznakę dorosłości jest umiejętność zaakceptowania tego, czego nie mogę mieć. Wcześnie mocno przeżywałam kręcone włosy zamiast prostych, to, że ten czy tamten chłopak nie zwraca na mnie uwagi, że nie mam pieniędzy na fajne ubrania, podróże i tak dalej. Teraz staram się widzieć to, co mam i doceniać to, cieszyć się z głupich małych rzeczy i już. Bardzo fajny artykuł Justyna, będę do niego wracać, kiedy najdą mnie negatywne myśli:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczęście to coś, co można się nauczyć - można podważyć negatywne myśli, bo często są one nielogiczne. Wiele spraw w życiu to kwestia perspektywy, a tę można zmieniać. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo potrzebowałam tego tekstu :) Dziękuje!

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię ludzi, którzy z optymizmem podchodzą do życia, bo sama patrzę optymistycznie w przyszłość. Nie lubię jak ktoś marudzi i jęczy, że teraz to tylko kaplica i nic już nie będzie dobrze. Jesteśmy kowalami swojego losu i nasze szczęście nie spadnie samo z nieba.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przykłady,itp. itd. np. .Po co? Daj coś od siebie ogólnie, a nie pisz bo ja 'myślałam', 'byłam' co wcale nie jest fajne!!! Napisz choć jeden artykuł bez tego. Na pewno poczytam.

    OdpowiedzUsuń