17 czerwca 2015

Złe samopoczucie? Zacznij od totalnych podstaw (6)

Często szukamy bardzo skomplikowanych, złożonych sposobów na poradzenie sobie z naszymi problemami, podczas gdy rozwiązanie leży tuż obok i do tego jest banalnie proste. O tym właśnie pomyślałam, gdy dzięki Asi ze Styledigger dotarłam do pewnej strony z "checklistą" pytań, które warto sobie zadań gdy czujemy, że mamy zły nastrój.

I nigdy nie pomyślałabym, żeby zacząć właśnie od tego (tak bardzo prozaicznego) pytania, które otwiera listę, a jednak okazało się ono genialne. Jakie to pytanie?

JESTEŚ GŁODNY?

Tak. Żadnego tere fere o życiowej misji, długofalowych celach itd. Zamiast tego pytanie o najbardziej podstawową fizjologiczną czynność ludzką. I możecie nie wierzyć, ale czasem właśnie zwykłe zaspokojenie głodu może niewspółmiernie przyczynić się do poprawy samopoczucia.

Polak głodny - Polak zły. Nie bez podstaw tworzy się podobne powiedzenia. 

Zatem gdy dopada cię brak energii czy rozdrażnienie, zastanów się czy zjadłeś coś w ciągu ostatnich trzech godzin. Nie? Czym prędzej to zmień!

A jeśli do tego przygotujesz sobie coś naprawdę pożywnego i podanego w ładny, estetyczny sposób, masz dodatkową szansę na zwiększenie swojego zadowolenia.

Nie wiem jak wy, ale ja ostatnio zwracam niesamowitą uwagę na to, żeby jak najczęściej wyciągać z szafek "odświętną" zastawę w środku tygodnia, bez żadnej okazji. Poluję na rożne ładne kuchenne akcesoria (jak doskonale już wiecie najczęściej na Westwing, skąd między innymi pochodzą urocze łyżki do sałaty na powyższym zdjęciu) i nie da się ukryć, że ładnie podane danie smakuje dwa razy lepiej.

JESTEŚ SPRAGNIONY?

Jak nietrudno się domyślić, oprócz jedzenia do dobrego samopoczucia potrzebujemy również odpowiedniej dawki wody. To kolejna rzecz, o której warto pamiętać w momencie gdy zaczynamy tracić dobry nastrój. Wypij szklankę wody. Może przejdzie.

CZY BRAŁEŚ PRYSZNIC?

Niby głupie pytanie, ale niech zgłosi się ktoś, kto nie czuje się lepiej po kąpieli czy prysznicu. Szczególnie po kilku godzinach ciężkich załatwień, pośpiechu. Czasem zdaje się nawet, że obmywająca nas woda oczyszcza nie tylko ciało, ale też umysł. Osobiście mogę się przyznać, że na najlepsze pomysły wpadam właśnie pod prysznicem. I niestety uwielbiam polewać się wodą przez długi, długi czas. Bardzo mnie to relaksuje i odpręża. Chociaż oczywiście staram się jak mogę, żeby nie przesadzać z ilością zużywanej wody.

CZY NIE JESTEŚ CZASEM NADAL W PIŻAMIE?

Kolejna niesamowicie dziwna, ale jednak prawdziwa wskazówka. Nic nie rozleniwia tak, jak domowe, luźne ciuchy. Owszem, czasem fantastycznie pełnią one swoją rolę. Ale kiedy mamy coś do zrobienia, a jednak wciąż tkwimy w nocnych ubraniach, to ciężko znaleźć w sobie ukryte pokłady energii.

Nie wspominając już o tym, że odpowiedni, lubiany przez nas strój może dodać nam naprawdę sporo pewności siebie i jeszcze bardziej poprawić samopoczucie. Może to nie szata zdobi człowieka, ale z tym, że ma ona dość spore psychologiczne oddziaływanie już ciężko polemizować.

CZY NIE JESTEŚ ZMĘCZONY I SENNY?

Krótka drzemka w ciągu dnia potrafi zdziałać cuda (pod warunkiem, że nie zamieni się w kilkugodzinny, głęboki sen). Podobnie wieczorem - jeśli czujesz, że jesteś już zmęczony, nie walcz z sennością i połóż się spać. Nasz organizm naprawdę to lubi. 

CZY RUSZAŁEŚ SIĘ DZISIAJ?

I nie mówię nawet o jakimś poważnym treningu. Wystarczy po prostu krótkie rozciąganie, spacer po najbliższej okolicy czy chwila dzikiego tańca do ulubionej muzyki. 

CZY ROZMAWIAŁEŚ Z LUDŹMI? 

Każdy, nawet najbardziej stroniący od ludzi człowiek, jest jednak istotą społeczną i potrzebuje kontaktu z innymi. Drobny komplement, uśmiech, krótka pogawędka potrafią zdziałać cuda. Chwyć za telefon i zadzwoń do najlepszego przyjaciela. Zobaczysz - będzie lepiej.

A jeśli masz się do kogo przytulić, zrób to jak najszybciej, bez wahania!

CZY CZUJESZ, ŻE NIE ZROBIŁEŚ W TYM DNIU NIC SENSOWNEGO?

Mimo, że lenistwo wydaje się kuszącą perspektywą, to jednak nie lubimy być nieefektywni. O ile lepiej jest położyć się do łóżka i włączyć ulubiony serial po tym, gdy jednak uporaliśmy się z jakimś zadaniem, ukończyliśmy jakąś istotną część projektu itd.? I tak samo jak zrobienie czegoś pożytecznego niesamowicie poprawia humor, tak samo nieróbstwo niestety przyprawia nas często o wyrzuty sumienia i poczucie zmarnowanego czasu. 

Warto oczywiście jak najwięcej odpoczywać, ale znacznie lepiej odpoczywa się wtedy, gdy wiemy że na to zasłużyliśmy. Prawda?
34 komentarze
  1. Świetny artykuł! Czasami to właśnie te z pozoru najbardziej banalne porady okazują się być najbardziej efektywne i trafione! Zgadzam się z każdym punktem, dlatego mimo iż nie należę do zorganizowanych osób, to staram się wypracować pewien rytm - posiłki o podobnych porach, odpowiednia ilość płynów, zbilansowany czas na czynności produktywne i na wypoczynek :) Pozdrawiam! Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na pierwszy rzut oka ciężko w to uwierzyć, ale taki właśnie rytm dnia i czas na te najbardziej podstawowe czynności - tak jak piszesz - mogą niesamowicie dużo zdziałać dla dobrego samopoczucia :)

      Co do systematyczności posiłków...mam nad czym pracować ;-)

      Usuń
  2. Ostatnie zdanie mówi największą prawdę świata. Bardzo trafna puenta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeden z najbardziej motywujących wpisów ever:) Pamiętam jak po studiach szukałam pracy: stałam się człowiekiem piżamą, bez make up, bez wychodzenia z domu, bez robienia sensowych rzeczy. Na szczęście to trwało 3 miesiące i znalazłam pracę. Ale teraz wiem, ze warto nawet jeśli się nie pracuje - ubrać jak człowiek, pomalować, iść na spacer, na zakupu., porozmawiać z ludzmi, przeczytać coś mądrego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, te pytania trafiają w punkt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie to właśnie głód jest najczęstszą przyczyną rozdrażnienia, chociaż staram się walczyć z tym złoszczeniem się, a dobrej przekąski albo pięknego wizualnie posiłku nigdy nie odmówię. Sama mam bzika na punkcie ładnych talerzy, a ostatnio serwetek :) A co do pozostałych pytań, ostatnio już łapię się na tym, że podświadomie walczę z tymi demotywatorami, ale perspektywa ciągłego dnia dziecka jest często zbyt kusząca i lenistwo wygrywa, a wraz z nim pojawiają się wyrzuty sumienia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne te pytania! I w 100% zgadzam się co do najlepszych pomysłów wpadających pod prysznicem - mam tak samo!
    Ale jednocześnie ten wpis skłonił mnie do smutnej refleksji: on wyjaśnia dlaczego jako mama często czuję się sfrustrowana...

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialne! Takie proste czynności a potrafią zmienić nasz dzień o 180 stopni

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne! i nawet jeżeli przyczyną złego samopoczucia jest coś innego, to po odhaczeniu rzeczy z listy człowiek i tak poczuje się lepiej. a przynajmniej czymś zajmie. to też ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie proste, a jednak trudne, bo kto by sobie zadawał trud i pytał siebie czego potrzebuje, a tak niewiele potrzeba do naszego zadowolenia.

    http://thenaturalminimalism.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej dokucza mi zawsze poczucie, że nie zrobiłam danego dnia nic sensownego i ważnego. Z tym staram się jak najbardziej walczyć tzn. pracować nad tym, żeby czasu nie marnować na głupoty, bo wtedy mam go na rzeczy istotne. Poza tym brak ruchu mnie bardzo demotywuje, ale to też kwestia lenistwa. No i na koniec rozlazły dzień w piżamie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba jest tak samo. Uwielbiam się polenić, ale jednak po tym gdy już zrobię coś sensownego. I to niekoniecznie bardzo efektywnego, po prostu "coś" :)

      Usuń
    2. To do takiego poziomu harmonii nie doszłam jeszcze, dla mnie musi to być coś serio ważnego niestety. Co wcale również niestety nie oznacza, że jestem przez to bardziej produktywna ;))

      Usuń
  11. Jak Twoim zdaniem powinniśmy walczyć z ciągłym żałowaniem swoich wyborów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie... Być może spróbuję coś na ten temat napisać.

      Usuń
    2. Bardzo chciałabym przeczytać :)

      Usuń
  12. Złapałam się na tym ostatnio, że nawet jak mam wolny dzień, gdy nie muszę totalnie nic.. to czuję wyrzuty sumienia, gdy za długo chodzę w piżamie i się obijam. Czy to normalne? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo normalne, przynajmniej u mnie ;-) jakby nie było - takiego wolnego dnia już w ogóle szkoda na totalne obijanie się. Chyba, że to sprawia autentyczną przyjemność, to wtedy jak najbardziej. Byleby bez wyrzutów sumienia ;-)

      Usuń
  13. Mnie zawsze kąpiel stawia na nogi :) odpręża, poprawia mi humor :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie zrobiłam dzisiaj nic sensownego. Zgadza się. Więc teraz biorę się za rękodzieło :) Dzięki za ten post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najfajniejsze w tym punkcie o zrobieniu czegoś sensownego jest to, że nawet gdy złapiemy się na tym wieczorem, to wciąż jeszcze mamy szansę to nadrobić. Coś sensownego to wcale nie musi być coś bardzo pracochłonnego. Bardziej taki punkt zaczepienia dla naszego umysłu, który lubi poczucie satysfakcji z ukończonych zadań :-)

      Usuń
  15. Pierwsze punkty zazwyczaj mnie nie dotyczą, ale później idzie już z górki i to wystarcza aby samopoczucie leciało w dół. Dobry tekst. Niby oczywiste prawdy - a jednak… Ogromnie dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O matko, dokładnie tak, sto razy tak. Kiedy nie wychodzę z domu i nie gadam z ludźmi, zaczynam świrować.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kontakt z ludźmi i aktywność fizyczna zawsze dają mi kopa :) Bez tego dzień jest jakiś taki.. senny i "bylejaki".

    OdpowiedzUsuń
  18. Brak ruchu i zbyt mała ilość posiłków w ciągu dnia to grzechy, które popełniam najczęściej. Nie lubię też takiej pogody jaka jest aktualnie - niby czerwiec, a słońce jak na początku kwietnia. Maruda jestem, wiem. Dzisiaj już jestem najedzona, byłam na spacerze, a robota się mnie "nie trzyma", a jutro egzamin z bankowości. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne pytania, to takie odwrócenie uwagi od problemu i skupienie się rzeczach, które mogą poprawić humor :) Uważałabym tylko z tym sensownym, bo ludzie którzy mają gorszy okres, mogą tą myślą (że nic nie zrobili) jeszcze bardziej się pogrążyć :P Zamiast zmotywować do ruszenia tyłka. Ale generalnie bardzo pozytywnie, i bardzo fajny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też kiedyś trafiłam na tamtą listę pytań. Człowiek z reguły sobie takich rzeczy nie uświadamia za często. Najprościej sobie wydrukować, powiesić gdzieś na widoku i wracać jak będzie nam gorzej. (godzina za 10 13 a ja siedzę w piżamie i blogi czytam, bardzo produktywnie, ale czasem trzeba ;) przecież sobota)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dokładnie, mam wrażenie że przepis na szczęście jest na prawdę prosty. Że wszystko polega na prostocie, tylko sami czasami to nie potrzebnie komplikujemy :) Najbanalniejsze sprawy dają nam na prawdę dużo szczęścia i mają na nie ogromny wpływ :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Sama prawda :) Takie z pozoru błahe sprawy mają wielki wpływ na jakość naszego życia i nas samych:)

    OdpowiedzUsuń
  23. z jedzeniem bym jednak uwazala :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedzenia sobie odmówisz? z jedzeniem jest <3, nie </3 :)

      Usuń
  24. Prosty, ale niezwykle trafiony i potrzebny wpis! :)

    OdpowiedzUsuń