15 marca 2015

Tak, lubię to co wszyscy

Ostatnio doszłam do wniosku, że lubienie tego co wszyscy jest w dzisiejszych czasach aktem całkiem sporej odwagi. Mam na przykład znajomego, który twierdzi, że nie obejrzy nigdy Breaking Bad, bo wszyscy to oglądają i jest zbyt mało niszowe. Tak się składa, że to moim zdaniem najlepszy serial jaki kiedykolwiek powstał i nie wyobrażam sobie, żeby coś mogło go pobić. Twierdzą tak też miliony innych osób. I dobrze. 



Podoba mi się cała masa filmów z TOP100 (teraz już chyba TOP500) Filmwebu. Chociaż podobno nie powinno się sugerować w ogóle tą (niemodną) listą, a tylko i wyłącznie IMDB czy Rotten Tomatoes (albo i jeszcze czymś innym, bardziej wyszukanym i amerykańskim). A ja lubię sugerować się właśnie gustem przeciętnego Polaka. Któremu często podoba się dokładnie to samo co mi. 

Lubię mieszać ze sobą to co mniej znane z typową popkulturą - w każdym obszarze swojego życia. Nie mam problemu z lubieniem czegoś powszechnie znanego. Nie popisuję się wybitnie wyszukanym gustem. Słucham zarówno puszczanych na okrągło w Trójce hitów, jak i całkiem nieznanych zespołów. Czyli po prostu tego, co mi się w danym momencie podoba. 

Nie lubię silić się na oryginalność.

Mniej więcej raz w roku napada mnie ogromna chęć przejrzenia tzw. "głupich gazet" dla kobiet. Na co dzień w sumie ich nie czytam, ale wtedy kupuję wszystko co nawinie mi się pod rękę - Glamour, Cosmopolitan itd. Mam ochotę na to, by pooglądać zdjęcia, poczytać co tam nowego. I sprawia mi przyjemność taka masowa kobieca prasówka.

Od jakiegoś czasu w niedzielę po śniadaniu często oglądamy "Na Wspólnej". To serial , którego nie oglądałam jakieś trzy lata, a po przerwie nadal jestem na bieżąco. Definitywnie nie jest to coś, czym można zabłysnąć wśród znajomych Ale fajnie spędza się przy tym weekendowe chwile odpoczynku. I tyle.

Fajnie jest móc robić to co na co ma się ochotę. Oglądać zarówno mniej znane filmy jak i popularne komedie romantyczne, jeżeli tylko sprawia nam to przyjemność. Zaglądać po przepisy nie tylko na modne zagraniczne blogi kulinarne, ale też na naszą poczciwą Kuchnię Lidla, która prezentuje dla mnie naprawdę mistrzowskie połączenia smaków. 

Fajnie lubić rzeczy znane jedynie garstce osób, w równym stopniu jak to, co uwielbiają "masy". Naprawdę nie wszystko co robimy, jemy i oglądamy musi być aż tak wyszukane. Fajnie jest po prostu nie zwracać na to uwagi i bez żadnego obciachu robić i opowiadać o tym, co naprawdę lubimy.
28 komentarzy
  1. Uwielbiam Breaking Bad <3 Czasem ludzie starają się być na siłę oryginalni i z reguły w opozycji do wszystkiego co "pop". Postawa dla mnie troszeczkę bez sensu (serial serialowi nie równy, tak samo film, książka, czy piosenka). Śmieszy mnie, jak ktoś mówi np. że w życiu nie czytał, ani nie oglądał "Zmierzchu", ale cudownie zna fabułę ze szczegółami. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bycie niszowym i lubienie tego, czego inni nie znają jest bardzo trudne, bo nawet nie można się pochwalić znajomym w obawie, że również to polubią ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bycie sobą przede wszystkim. Ja lubię to co lubię i nigdy nie zastanawiam się nad tym czy to jest znane czy też nie. Fajnie jest być oryginalnym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najważniejsze jest robić co się lubi, a zawsze znajdzie się ktoś kto podziela zainteresowania. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak się składa, że sama poszukuję dużo niszowych rzeczy, ale to nie jest dla mnie jakaś nadrzędna zasada, co lubić, a co nie. To absurd, gdy np. podoba mi się czyjaś muzyka, ale miałabym przestać lubić wykonawcę, bo stał się popularny! Poza tym fajnie jest mieć czasem punkty styczne z innymi osobami pod względem tego, co nam się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się spodobało stwierdzenie o sileniu się na oryginalność. Też nie rozumiem po co ludzie to robią :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Toba w 100%, kiedyś strasznie chciałam należeć do grupy tych ludzi - nie mainstreamowych, niszowych, wyjątkowych, oryginalnych. Miałam grono takich znajomych, którzy oglądali dziwne filmy, słuchali dziwnej muzy i w ogóle byli poza schematami. Zawsze zazdrościłam im gustu (wiem jak śmiesznie to brzmi :)), poza tym czułam się przy nich taka nijaka i wstyd czasem było się w ich towarzystwie przyznać, ze słucha się tego co leci na MTV (bo wtedy jeszcze puszczali muzykę :)). Teraz całkiem mi to przeszło i samo z siebie wychodzi, że zdarza mi się kochać filmy, książki czy płyty, które nie należą do "głównego nurtu" ale słucham w aucie RMF Maxx, oglądam czasem Pielęgniarki (aaaaaale wstyd :P), Breaking Bad też kocham chociaż dopiero uczucia obudziły się we mnie przy drugim podejściu ale jednak. W każdym razie lubię to co lubię i dobrze mi z tym, ale fajnie, że o tym napisałaś :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też na co dzień nie czytam czasopism, ale od czasu do czasu mam ochotę na chwile relaksu z kawka i "głupią gazetą" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Taka prawda właśnie ;) Nie oglądałam jeszcze tego serialu ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz, że ja nie pamiętam kiedy ostatnio miałam jakąś gazetę w ręce!

    OdpowiedzUsuń
  11. To dość ciekawe stanowisko i rzekłabym nawet- odważne :) Najważniejsze co płynie dla mnie z tego przesłania, to fakt, że należy żyć swoim życiem :) Do tego dodałabym pewną oczywistość- nie manifestujmy pogardy dla wielbiących rzeczy uwielbiane przez tłumy ;) To może banalne stwierdzenie, ale wynikające z moich ostatnich obserwacji- upodlić i wetknąć szpilę, bo "jestem lepszy, bardziej oryginalny"...

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasami warto zastanowic, czy nie jestesmy na sile oryginalni :) wydaje mi sie, ze ostatnio panuje wrecz moda na roznego rodzaju bycie "innym niz wiekszosc" wiec tym bardziej jest to temat, ktory daje pole do popisu jesli chodzi o rozmyslania

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ostatnio często się zastanawiam nad tym, czy da się wgl być tak super oryginalnym. Tak jak chce Twój kolega. Nie ważne na jaki serial się zdecyduje, nie będzie jedyną osobą, która go obejrzy. Nawet jeśli kupujemy ubrania w sh, to nie są to rzeczy, których nie ma nikt inny. Ostatnio zastanawiałam się nad tym, czy każdy z nas jest wyjątkowy. Wszyscy mówią, że tak. Parę dni temu przejęzyczyłam się i powiedziałam, piętać po deptach. Wygooglowała przejęzyczenia i okazało się, że ludzie nawet się tak samo przejęzyczają. Te wszystkie treści typu "też tak mam", wcale nie jesteśmy tacy wyjątkowi i nie możemy przez to być tak zupełnie oryginalni. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś też chciałam słuchać świetnej muzyki, czytać tylko mądre książki i oglądać filmy nie takie jak wszyscy. Ale to bez sensu ! Oglądam słucham piosenek które lubię , bez względu na to czy to coś z rmfki czy jakiś mało znany zespół, zdarza mi się oglądać głupie filmy i badziewne programy, i co więcej nie wstydzę się pogadać o tym ze znajomymi. Ale do tego chyba trzeba dorosnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. W 100% Cię popieram. Jako osoba interesująca się modą często rozmawiam z ludźmi na tematy właśnie modowe i często słyszę, że ktoś nie kupi tego bo widział w tym już kogoś innego, a on musi mieć coś co jest unikatowe. Dla mnie to chore, podoba mi się to kupuję :) Proste! Tak samo jest z wieloma innymi dziedzinami życia.

    http://blogwspodnicy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale problemy... :) Nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby się nad tym zastanawiać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pewnie że fajnie jest robić czasami głupoty to takie zdrowe i całkiem normalne każdy czasami tak ma i nie ma co zastanawiać się czy dobrze czy źle po prostu bądźmy spontaniczni

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubienie tego co i inni lubią jest szalenie proste i przyjemne! Mam kilka ulubionych zespołów. Wśród nich kilka z jakichś zakamareczków Polski alb świata, których znają pewnie tylko ciocie i wujkowie osób w nich grających ;) Dla mnie to bardzo przykre sytuacje, bo ja się zachwycam czymś na czego koncert nigdy nie pójdę i z pewnością nikt ich na jakiś większy event nie zaprosi,a jak mam dotrzeć na koncert grupy z jakiejś islandzkiej wsi?!
    Dlatego trochę nieufnie podchodzę do piosenek, które na you tubie mają najwyżej 3 tysiące.
    Z kolei biorę w ciemno Stromae, który ma po 8 milionów wyświetleń.
    A tak poza tym, to mainstream nie zawsze do mnie trafia. Takie Love Me like you do, powoduje u mnie nerwicę i zdenerwowanie ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja staram się na oryginalność nie silić, ale po prostu mam pewne przyzwyczajenia, które trochę mnie same w taką ramkę outsidera wciskają. Np. od dawna po prostu nie oglądam filmów, które są na topie, w kinie, nowe itd. Nie muszę się sama specjalnie do tego zmuszać - nie ma opcji, na żadnego Greya nie pójdziesz, Bogów też sobie odpuść- czy coś w tym stylu. Ja po prostu tego naturalnie nie robię, ale zazwyczaj oglądam te hity, tylko z dużym opóźnieniem. Wcześniej poświęcam czas na rzeczy starsze, te które dalej mam do nadrobienia. Myślę, że znalazłabym kilka takich dziwactw jeszcze. Tyle, że wiesz, te dziwactwa, które mnie w tą oryginalność wpychają, często są po prostu ucieczką od wychodzenia poza strefę komfortu. Jako introwertyk omijam masowe imprezy, rzeczy które robią szał, pełne sale kinowe itd. Myślę, że to wszystko się często ze sobą miesza.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja bardzo cżęsto, gdy nie wiem jaki film obejrzeć, sugeruje się listą filmwebu:) Generalnie myślę, że trzeba się kierować swoim gustem, a jeżeli ten gust jest podobny do upodobań tysięcy innych osób? Co z tego :) No a nie obejrzeć Breaking Bad to już zbrodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie rozumiem całego szału na bycie innym niż wszyscy, chociaż bycie takim jak wszyscy dookoła, też nie jest ciekawe. Sądzę, że warto zachować własny rozsądek, samemu decydować co jest dobre, co nam się podoba, a nie ślepo podążać za wszystkimi, ale też nie warto trzymać się od tego wszystkiego z dala. Najlepiej znaleźć taki punkt po środku :) A odnośnie tego co lubimy, nie warto się wstydzić że coś się lubi, niektórzy bardzo się obawiają, co inni pomyślą, co powiedzą, to bardzo ogranicza.

    OdpowiedzUsuń
  23. ja staram się być oryginalna, jedyna w swoim rodzaju, ale jednak są rzeczy, które wszystkich ludzi łączą, np Grey. Były osoby, które zarzekały się że nigdy nie obejrzą tego filmu, aż koniec końców i tak nie wytrzymają i go obejrzą.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja np uwielbaim słuchać Edith Piaf i Dalidy! Wiem, że to niemodne, ale mam to gdzieś:) pobieram sobie pliki z filefox.pl, gdzie znajduję mnóstwo dobrej muzyki, mnóstwo starych filmów:) polecam:)

    OdpowiedzUsuń