01 września 2014

Przebłysk #7 Doceniam, nie oceniam

Miłość to wielkie namiętności, przyspieszone bicie serca i uczucia, które sprawiają, że nie myślimy o nikim i niczym innym, jak jedynie o naszym wybranku. Ale to tylko jedna strona medalu.

Oprócz tych wszystkich magicznych, niezwykłych momentów jest też zwykła-niezwykła codzienność, która wcale nie musi być tak szara, jak odruchowo ciśnie nam się to na usta, słysząc to słowo.

I w tej codzienności miłość ukazuje swoje prawdziwe oblicze - takie, które wymaga pracy, kompromisów i pewnego rodzaju wyrzeczeń. Dzielenie wspólnych obowiązków, pomoc przy domowych pracach, załatwieniach - to drugie oblicze miłości. I w tej kwestii możemy naprawdę wiele zrobić, by pokazać naszej drugiej połówce jak wiele dla nas znaczy. 




Ostatnio w tej kwestii wpadło mi do głowy pewne hasło: doceniam, nie oceniam.

Niby zwykły, prosty rym, ale mimo że przyszedł mi na myśl już kilka miesięcy temu, jakoś ze mną pozostał. Bo jest zaskakująco trafny w swojej prostocie, a kryje w sobie naprawdę dobry przekaz.

DOCENIAM

Uwielbiam być doceniania za to, co robię. Nie wiem czy to domena każdego człowieka, ale ja tak po prostu mam. Może to próżne, ale prawdziwe.

Nic nie cieszy mnie bardziej niż proste słowa "bardzo smaczne" usłyszane z ust mojego faceta po podaniu mu przygotowanego przeze mnie obiadu. Zwykłe słowa pochwały i uśmiech są najlepszą nagrodą. Gotowanie to oczywiście tylko przykład.

Bardzo często nawzajem się doceniamy w różnych sprawach i to jest coś, co bardzo podoba mi się w naszym związku. Myślę, że naprawdę warto to naśladować. Tym bardziej, że powiedzenie "dziękuję" czy kilku miłych słów naprawdę nie wymaga żadnego wysiłku - jedynie uważności, by zauważać te różne drobnostki.

NIE OCENIAM

To druga 'zasada związku', której staram się przestrzegać. 

Nie krytykuj. Jeżeli prosisz o coś swoją drugą połówkę i ona wkłada wysiłek w to, by ci pomóc, nigdy nie krytykuj jej pracy, a już broń Boże ostentacyjnie nie poprawiaj!

Najbanalniejszy przykład to oczywiście domowe porządki. Prosisz ukochanego by poodkurzał, przychodzisz na miejsce 'zbrodni', patrzysz na efekt i pierwsze co rzuca ci się w oczy to tumany kurzu w kącie pokoju. Tylko czy to naprawdę jest takie straszne?

Spokojnie, moim zdaniem nie ma sensu zwracać na to szczególnej uwagi. Nie ma chyba nic bardziej deprymującego niż krytyka z ust bliskiej osoby - nawet w tak błahych sprawach.

Jeżeli sama robisz coś lepiej i nie możesz przeżyć jeżeli to zadanie nie będzie wykonane perfekcyjnie, lepiej faktycznie zrób to sama. Ale nie poprawiaj i nie oceniaj tego, jak robi to ktoś inny. Po prostu odpuść.


Doceniam, nie oceniam. Od nowa każdego dnia.
21 komentarzy
  1. z większością rzeczy się zgadzam, ale mnie od zawsze mama poprawiała. czy to jak układać ubrania czy to odkurzaniu, rozwieszaniu prania, prasowania, sprzątania łazienki dosłownie we wszystkim. dzięki temu wyrobiła mi nawyk dokładnego sprzątania(czasami do przesady, no ale nikt nie jest idealny). chociaż przyznam, że czasami mi było przykro, bo posprzątałam naprawdę dokładnie i wszyscy mnie chwalili, ale mama zawsze znalazła coś co mogłabym posprzątać lepiej i mówiła mi o tym. nawet Pani która przez kilka lat u nas sprzątała, bo mama wtedy dużo pracowała i nie miałam na to czasu to kiedyś powiedziała, że nikt tak dobrze nie posprząta tak jak moja mama. ja mam takie podejście, że albo się sprząta dokładnie, albo w ogóle. nie mogłabym wytrzymać jakby w katach było sporo kurzu i tak to zostawić. jednak ja mam takie podejście do wszystkich płaszczyzn życia albo coś robię na 100 procent, albo w ogóle się za to nie biorę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma ludzi idealnych. :) Moje podejście jest takie, że lepiej próbować czegoś nowego i się rozwijać, niż stać w miejscu i łapać się tylko tego, w czym jest się świetnym. Dlatego czasem warto jest zaryzykować i cieszyć się z możliwości jakie daje nam próbowanie czegoś nowego, nawet jeśli nie jest perfekcyjne. ;)

      Usuń
  2. Jakie to ważne. Też robi mi się mega miło, jak mojemu facetowi smakuje coś, co przygotuję :) nad nieocenianiem muszę popracować. Dziękuję Ci za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam takie szczęście, że mój ukochany odkurza dużo lepiej ode mnie i chwali moje gotowanie :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby taka drobna rzecz, a ile potrafi zmienić :)
    Doceniam, nie oceniam.
    Pozdrawiam,Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. Proste metody sprawdzają się najlepiej w czymś tak skomplikowanym jak związek damsko-męski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez uwielbiam byc doceniania, niestety sama musze wymuszac na moim mezu opinie np. o nowej fryzurze, daniu obiadowym itd. Wtedy mowi ze smaczne, ze ładnie. W pracy wogole ni jestem doceniana i stracilam juz z tego powodu zaangazowanie i motywacje:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Często zapominamy w tym natłoku pracy i szybkim życiu o tych prostych i bardzo znaczących słowach. Mąż zawsze pochwali jak mu smakuje, a mnie to bardzo cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oj, tak! Zgadzam się! Miłość to nieustanne kompromisy. Ale docenienie też jest bardzo istotne :) Dopiero w tej codzienności uczymy się siebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niby takie proste a jednak niezupełnie... Dużo zależy od tego jak nas traktowano, niestety, często trzeba bardzo dużo pracy włożyć w to, by i doceniać i nie oceniać. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo identyfikuję się z tym wpisem. Ostatnio znajomi się przy mnie bardzo pokłócili, szły wyzwiska i krzyki. Pierwsze co to napisałam do mojego chłopaka "dziękuję Ci, że my tak nie mamy". Mam wrażenie, że małe słowa o których tu wspominasz "dziękuję" "smacznego" itd sprawiają, że nasz związek jest po prostu zdrowszy i szczęśliwszy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój tekst dał mi do myślenia , od dziś postaram się częściej chwalić moją drugą połówke ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Proste słowa, ale przekaz zawierają. Warto nad tym pomyśleć, dziękuje za takie słowa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja się muszę jeszcze tego mocno uczyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. Generalnie się zgadzam. Ale o ile z docenianiem nie mam wątpliwości, tak już nie ocenianie uważam za niemożliwe. Trzeba sobie mówić o tym co robimy źle. W przykładzie, który podałaś można dojść do sytuacji w której on szczęśliwy i dumny z siebie, będzie odstawiał fuszerkę za każdym razem kiedy ona nie może posprzątać (bo będzie chora np), a ona dusząc w sobie złość na koty z kurzu, będzie je ukradkiem zbierać. Po dwóch latach dojdzie do stresującej wizyty teściowej i kotów z kurzu po niestarannym sprzątaniu. Ona wybucha, on nie wie o co chodzi ;) i awantura gotowa. Ja staram się po prostu zwracać uwagę, jeśli coś mnie drażni, ale delikatnie i bez atakowania, stosując zasadę kanapki: komplement-krytyka-komplement :) a faktycznie rzeczy, które robię lepiej staram się robić sama :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja się nie zgadzam z tym ocenianiem. Dla mnie związek powinny tworzyć dwie na tyle dojrzałe osoby, żeby stwierdzenie "poodkurzałeś niedokładnie" albo "nie domyłeś naczyń" przyjąć jako zwykłą uwagę, a nie krytykę swojej osoby. Zresztą, nie wyobrażam sobie tego na dłuższą metę przy wspólnym mieszkaniu. Miałabym chodzić i za partnera domywać naczynia, bo on umył byle jak, a skrytykować nie można? Czy jeść z brudnego albo całe życie zmywać za niego?
    Oczywiście, nie należy przesadzać w drugą stronę i się czepić o jakąś maciupką plamkę na lustrze po myciu czy krytykować partnera na każdym kroku. Ale nie powinno się też przesadzać i traktować kogoś jak jajko.

    Za to z docenianiem zgadzam się w całej rozciągłości i to praktykuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym samym chciałam napisać, nie oceniać się nie da, to jest nieodłączna rzecz w naszym zyciu, także w związku, jednak można to zrobić taktownie, a nie z wyrzutem ;)

      Usuń
  16. Zawsze szczera rozmowa wszystko wyjaśnia. Bo tak samo jak my się czegoś nie domyślimy tak samo druga strona :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten tekst dał mi wiele do myślenia, bo mam jakieś takie usposobienie, że wiecznie narzekam, ale jak coś ktoś robi dobrze, to nigdy nie powiem komplementu czy miłego słowa, żeby chociaż ta osoba wiedziała, że jestem zadowolona, więc pora na zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakże prawdziwe, idealnie się wpasowuje w ten post, mając już swoja rodzine, pojęłam jak wiele kompromisów i cierpliwości jest potrzebne w miłości i życiu,
    niestety nie zawsze jest słodko , pieknie i sielankowo, ale trzeba doceniac to co mamy bo może sie okazać że jutro to stracimy - smutne i przykre ale niestety wzięte prosto z życia.
    Sama stojąc na krawędzi dostrzegłam to co mam i jak cenne to jest.

    OdpowiedzUsuń