27 marca 2014

Pyszny konkurs!

Jeżeli chodzi o jedzenie muszę przyznać, że tkwią we mnie dwie różne dusze. Pierwsza z nich uwielbia celebrację posiłków – wychodzenie do restauracji, kosztowanie nowych dań w pięknej, magicznej atmosferze, powolne gotowanie z bliskimi w domowym zaciszu.

Z drugiej strony uwielbiam jednak upraszczać sobie życie i są takie wieczory, kiedy mam ochotę na coś pysznego, ale jednak nie zachwyca mnie myśl o spędzeniu kilku kolejnych godzin w kuchni. W takich chwilach wizja sięgnięcia do aplikacji w telefonie, wykonania kilku kliknięć i odbioru ciepłego, aromatycznego jedzonka jest dla mnie naprawdę kusząca.

Takie właśnie usługi oferuje serwis pyszne.pl, w którym w kilka minut możemy zamówić jedzenie z pobliskich restauracji, używając w tym celu tylko przeglądarki internetowej lub aplikacji w telefonie. Cały proces jest banalnie prosty i intuicyjny: podajemy swój adres, wybieramy interesujące nas dania z dostępnych restauracji, określamy metodę płatności (możemy płacić gotówką lub online) i… czekamy na dostawę. 


Wraz z serwisem pyszne.pl przygotowaliśmy dla Was konkurs.

Zadanie jest bardzo proste i polega na udzieleniu w kilku zdaniach odpowiedzi na następujące pytanie:

Jak usługa takiego serwisu jak pyszne.pl mogłaby pomóc Ci 

w nagłej, niespodziewanej sytuacji?


Odpowiedzi można udzielać w komentarzach pod tym postem do północy 31 marca.

Autorzy trzech najciekawszych moim zdaniem odpowiedzi zostaną nagrodzeni ważnymi przez miesiąc voucherami na kwotę 50 zł do zrealizowania w serwisie pyszne.pl. Vouchery zostaną przesłane do zwycięzców drogą mailową.

Lista zwycięzców zostanie ogłoszona na blogu rankiem 1 kwietnia 2014 i nie będzie to żart prima-aprilisowy :) Wybrane osoby proszę o kontakt mailowy (iam.happyholic@gmail.com) do północy 2 kwietnia. Jeżeli któraś z wyróżnionych osób nie skontaktuje się ze mną do tego czasu, rano 3 kwietnia wybiorę nowego zwycięzcę.

Warto również upewnić się, że w serwisie znajdują się restauracje, które dowożą jedzenie do miejsca Waszego zamieszkania/przebywania, gdyż usługa nie jest jeszcze dostępna we wszystkich miastach.
 
Zachęcam do komentowania!

Wpis przygotowany we współpracy z pyszne.pl
21 komentarzy
  1. W końcu wolny dzień! Otwieram oczy o 10, zarzucam dres i zabieram się za sprzątanie. Później pewnie jakieś większe zakupy bo lodówka świeci pustkami...ale narazie kręcę się po domu z odkurzaczem drugą ręką podtrzymując ręcznik, żeby nie spłynęła mi maseczka z włosów. Ukochany wieczorem wraca ze szkolenia, muszę obmyśleć kolację- nareszcie mam na to czas!
    Nagle...telefon. Z pracy. Cholera. Koleżanka się pochorowała na pokładzie, muszę za nią wziąć następny lot.
    Co prawda niedaleko- do Paryża ale muszę być na lotnisku za 1,5 godziny! Aaaaa! Suszenie włosów, kok, makijaż, koszula, rajstopy...apaszkę wiążę na czerwonym, przed wejściem na lotnisko szybko czyszczę szpilki chusteczką.
    Wpadam na pokład..welcome on board.
    9 godzin później padnięta wracam do domu. Za 1,5 godziny przyjeżdża mój Przemek, a w domu tylko paluszki i banan...zanim coś zamówię i tak miną wieki-muszę wyszukać knajpę, przeprowadziliśmy się tu niedawno i nie mam pojęcia gdzie się je w okolicy. Chociaż...zaraz, siostra wspominała ostatnio że zamawia jedzenie przez telefon!
    O, jest czerwone, gdzie ja mam komórkę...znowu coś mi się powłączało, kto wymyślił dotykowe telefony? Nigdy się do nich nie przyzwyczaję. Mam- aplikacja pyszne.pl. Klik, klik, klik...jest! "Restauracja potwierdziła czas realizacji zamówienia..." Kolacja będzie za 40 minut :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem zbyt dobrą kucharką. Lubę gotować. Mimo to nie wszyscy lubią jeść to co ugotuje (a i ja nie mam serca ich do tego zmuszać :P ). Jako, że dla mnie liczy się fan w gotowaniu, czasami tu przesadzę z papryką, albo tam za dużo pieprzu się sypnie - no bo jak pierszy raz spróbuje to za mndłe a potem już jakoś tak samo wychodzi, że niebardzo jest co jeść. Zwykle gotuje tylko dla siebie - zwykle znaczy nie zawsze. Czasami mam gości i jako, że mam świadomość, że może być kiepsko z obiadem to w takich sytuacjach przydaje się taka strona jak pyszne.pl. Przed wizytą znjomych szybciutko zamawaiam coś na ząb a potem te smakowite dania szybciutko na talerz. W efekcie goście zadowoleni bo najedzeni a i ja zadowolona bo po takim obiadku garnków myć nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że najszybciej w pracy. Całodniowa rozprawa, przesłuchiwanie świadków, którzy mają wyjątkowo dużo do zeznania itp., aż tu nagle przerwa poprzedzająca mowę końcową. Uff w końcu, bo padam z głodu. Teraz czas na posiłek. A bufet sądowy... hm, umówmy się, nie najwyższych lotów. Z pyszne.pl zamówiłabym sobie jedzenie do sądu a potem, w ramach dodatkowych atrakcji, patrzyła jak dostawca próbuje przejść z ogromnym pudłem z pizzą przez piszczącą bramkę. Po takim rozluźnieniu na pewno miałabym energię do dalszej walki i sprawa musiałaby być wygrana!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam Przyjaciółkę w ciąży i nie chcę stracić z nią kontaktu- rzadko się widzimy, czasem do siebie przyjeżdżamy i nocujemy paplając pół nocy o tak superistotnych sprawach w naszym zyciu jak: dlaczego nie zadzwonił, kiedy będę mogła kupić sobie takie buty, gdzie byśmy pojechały na wakacje, na co wydały kumulację itd.. Ważny jest fakt, że jesteśmy po 30-tce, więc staramy się by było między nami tak jak kilkanaście lat temu, gdy się poznałyśmy, bo w tym poważnym dorosłym świecie fajnie pielęgnować w sobie takie młode serce :) Myślę, że Asia ( bo tak jej na imię) nie będzie chciała do mnie przyjeżdżać już za jakiś czas, bo może być jej niewygodnie lub też będzie się bała, że mi sprawi kłopot. Dlatego też pyszne.pl uratowałoby naszą przyjaźń, ponieważ miałaby jeden argument mniej: będę mogła zamówić jej dobre "zachciankowe" jedzenie nawet w środku nocy i mogłybyśmy zajadać paplając aż zaśniemy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pyszne na pewno uratowałoby by mnie gdyby nagle w jedną z niewielu wolnych sobót które spędzam z moim mężem przywitała nas ulewa...i zamiast wspólnych zakupów i gotowania obiadu jedyne, na co mielibyśmy ochotę to zakopanie się głębiej pod kołdrę ;-) dzięki pyszne.pl jedyne, co musielibyśmy zrobić w ramach obiadu to..kiwnięcie palcem, a raczej kilka kiwnięć na ekranie telefonu i pyszna pizza z naszej ukochanej włoskiej pizzeri byłaby już pod naszymi drzwiami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam przyjaciółki 3,
    Razem ze mną
    To 4
    Wielkie głodomory,
    Pizza z Agatą - bo lubimy włoskie smaki,
    Sushi z Beatą - nieobce nam hosomaki i inne futomaki,
    A dania jarskie takie jak pierogi czy naleśniki
    Najlepiej smakują w towarzystwie Weroniki.
    Dobrze zjeść lubimy sami widzicie ,
    Dlatego portal Pyszne.pl sprawdzi się u nas znakomicie,
    Kiedy na nieplanowanej domówce się spotkamy,
    A czasu na gotowanie wiadomo wtedy nie mamy,
    Bo ploteczki, bo nowinki, co słychać u każdej dziewczynki,
    Wtedy na Pyszne.pl zamawiamy
    I kłopotów z pustymi brzuszkami nie mamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem to ,że niekiedy już na prawdę czasu brakuje na ugotowanie czegoś dobrego , i pochłania to nasz czas, ale takie jedzenie pizzy , cały czas to nie jest zdrowe, wiadomo jeżeli chcemy coś szybkiego i na ciepło to zawsze można, ja się cieszę ,że przeszłam na zdrowy tryb odżywiania czuję się bardzo fajnie ; ) Dobry post ; )
    Zapraszam do siebie : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuję i Pozdrawiam Serdecznie ; *

    OdpowiedzUsuń
  8. koryszewskasandra@gmail.com27.03.2014, 17:27

    Historia inspirowana pół prawdziwymi wydarzeniami:
    Ostatni dzień piątek, siedzę z olejkiem na włosach i zastanawiam się, który serial włączyć żeby oglądać go do końca dnia, gdy nagle z błogiej bezczynności wyrywa mnie telefon siostry - ona i jej chłopak będą za pół godziny. Szybko myję włosy, robię makijaż, ubieram się. W chwili gdy dostaję smsa "Schodź na dół" właśnie wiązałam włosy. Biorę torebkę i zbiegam.
    Jedziemy do miasteczka oddalonego o 170 km od mojego miejsca zamieszkania. Spontanicznie. Chodzimy po sklepach, narzekamy na śnieg lub deszcz, w zależności od tego co akurat pada idziemy coś zjeść. Ale to nie to czego szukaliśmy, to nie przygoda!
    Wynajmujemy pokój i kupujemy alkohol - pensjonat jest rzut kamieniem od stacji benzynowej. Dwa pozostałe pokoje zajmują studenci. Zaprzyjaźniliśmy się...
    BANG! Jest ranek, studenci zniknęli, kac nas męczy, zero gotówki (która prawdopodobnie wyparowała w nocy), nie znamy miasta, w telefonie zostały ostatnie megabajty...To jest to! Tutaj ratuje nas pyszne.pl!.Wybieram 2 duże pizze, 3 duże butelki wody wpisuję adres pensjonatu i kilka chwil później dziękujemy za zbawienne działanie włoskiej kuchni i paracetamolu wygrzebanego z torebki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z pomocy portalu pyszne.pl skorzystałabym najchętniej kiedy okazuje się, że z pracy nie wyjdę przed 20, przed całym zespołem jeszcze mnóstwo pracy a następnego dnia musimy złożyć projekt inwestorowi. Wszyscy na siebie warczą, są głodni i wyjadają ciastka z sali konferencyjnej...powietrze w biurze, pracowicie rozwiewane przez klimatyzacje, aż drży od ciężkiej atmosfery i nerwów. A ja błyskawicznie wstukałabym pyszne.pl, wybrała trzy największe pizze z najbliżej pizzeri...i resztę wieczoru spędziła wśród śmiechów, konstruktywnej krytyki i dopieszczania szczegółów na planszach projektowych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sobota wieczór. Znajomi zapraszają się na imprezę, o której nic nie wiem, ale którą mam zorganizować, bo "Oni zaraz będą". Myślę sobie no dobra, dawno nie imprezowałam, a w swoim domu, to już w ogóle wieki temu. Patrzę do lustra, myślę sobie "nie jest źle, ogarnę tylko włosy, wytuszuję rzęsy, będzie ok". Następnie kierunek lodówka. "O kurka wodna". W lodówce leży pół zdechły ogórek, jogurty naturalne i ser żółty - sałatki z tego nie będzie.. Czmycham do szafek w poszukiwaniu czipsów i paluszków. Nic. W końcu wzięłam się za siebie i jedyną przekąskę jaką znajduję to gorzka czekolada. Mąkę mam, drożdże mam, to może pizze ukulam? No tak. W lodówce tylko ser. Trudno. Zadzwonię do kogoś, żeby po drodze zrobili jakieś zapasy. Biorę telefon, szukam w kontaktach Pyzę. Wzrok mój pada jednak nad to, co jest pod Pyzą. Pysze.pl. W sekundę na mojej buzi pojawia się szeroki uśmiech. Pędzę do komputera. Szukam kto i co oferuje. Dzwonię i zamawiam. Uff.. Głodne brzuszki uratowane ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od paru lat moimi rodzicami się opiekuję i tego nie żałuje .Razem z nim Pyszne.pl poznaję i dzięki niemu dobry smak i świeżość na wyciągnięcie ręki im daje .Punkt po punkcie ,perełki tygodnia bo Happyholic to kobieta wrażliwa i bardzo modna .Dzięki Tobie razem z rodzicami Projekt Nim oglądałam i zwierzątka jako najważniejsze istoty na świecie uznałam .Trzeba o zwierzęta dbać a gdy ktoś stosuje wobec nich agresję nie może bezczynnie stać.Twój świat jest Pyszny ,nietuzinkowy i mam 100 tematów do rozpoczęcia rozmowy .Teraz 30 rocznicę ślubu moich rodziców celebruje a dzięki ich radości i ja szczęście na twarzy zyskuje .Nie wiem o co tyle hałasu bo Nasza Happyholic nauczyła mnie jak uzyskać więcej dla siebie czasu .Dobry look jest zawsze w cenie a ja znam 15 wskazówek jak zrobić lepsze na drugiej osobie wrażenie .P jak przyjemność ,P jak Pyszne ten portal sprawia ,że nawet osoba niepełnosprawna ze smacznego jedzenia cieszy się .Nawet na moim kompie bałaganu nie ma bo Happyholic każdemu człowiekowi życie odmienia .Nie muszę być perfekcyjna i zorganizowana najważniejsze ,że ten niesamowity blog przede mną codziennie się wyłania .Wypowiadam się pewniej i głośniej a co za tym idzie czuje się radośniej .Jestem hojna z sąsiadem flirtuje a czasu spędzonego z rodzicami nigdy nie żałuje .Obserwuje gwiazdy na niebie i służy im gdy tylko są w potrzebie .Nie boję się zmiany i cieszę się ,że Happyholic w cyberprzestrzeni mamy .Sprawiam moim rodzicom nieoczekiwane prezenty i wiem ,że nikt z nas nie jest święty .Doceniam ludzi ,rozkoszuje się własną wolnością i me życie przyjmuje z wielką radością .Jestem odpowiedzialna i każdym dniem się delektuje a za tak niesamowite posty moja droga Happyholic serdecznie Ci dziękuję .














    kochanka97@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Pod pierwszym akapitem mogę się podpisać bez dwóch zdań. Można powiedzieć, że we mnie tkwi dużo więcej takich sprzeczności. Należę raczej do osób aktywnych, bycie w ruchu, spotkania ze znajomymi to mój żywioł. Z drugiej strony zdarzają się dni, kiedy urządzamy sobie z mężem łóżkowy seans filmowy. I tak cały dzień - najczęściej jest to weekend :) Wtedy problemem staje się jedzenie - ciekawy film nie pozwala na dłuższy romans z kuchnią, a wiadomo trzeba coś wrzucić na ząb. Dlatego w takiej sytuacji najlepiej sprawdzi się portal Pyszne.pl - łatwo wpisać lokalizację i wyskakuje szereg możliwości... A wtedy zamawiamy szybciutko to, na co mamy ochotę i problem przestaje istnieć. Jakie to proste prawda?
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedziemy pociągiem w Karkonosze. Podróż trwa niemiłosiernie długo, ciuchcia wlecze się powoli. Wcinamy paluszki i kanapki, ale nasze zapasy szybko się kończą. A głód doskwiera. Wtem - olśnienie! Za pół godziny będziemy we Wrocławiu! Chwytamy za komórkę, szybka decyzja. Zamawiamy pizzę do pociągu relacji Warszawa - Szklarska Poręba, peron 2, wagon 3, godzina przyjazdu 15.35. Dobrze, że dostawa przybywa punktualnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja odpowiem pytaniem na pytanie ;) Zamawiał ktoś z Was kiedyś głodnym dzieciakom na dyskotece szkolnej coś na szybko ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pyszne na pewno uratowałoby mnie, gdybym znowu wrzuciła do pieca pyszną lazanię i...zanurzyła się w lekturze :D dopiero zapach dymu przypomniał mi o nieszczęsnych spalonych resztkach wspólnej kolacji na którą miała wpaść moja przyjaciółka. Faktycznie zamówiłam wtedy sushi przez telefon, a dzięki pyszne na pewno miałabym większy wybór restauracji w okolicy no i nie musiałabym dogadywać się przez telefon w oparach dymu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Często zapraszam znajomych do siebie. Uwielbiam takie spotkania - uważam, że nie ma jak posiedzieć z przyjaciółmi w domu. Można robić co się chce, chcemy rozmawiać - wyłączamy muzykę, chcemy tańczyć - wprost przeciwnie. Zawsze na takie okazje przygotowuję smaczne posiłki - małe przekąski, ciasto, danie główne. I często jestem zmęczona. Znajomi żartują, że kiedyś wpadną bez zapowiedzi, bo przesadzam z tą gościnnością. Może i maja rację? I gdyby zdarzyła mi się taka niespodziewana sytuacja, znajomi wpadliby bez zapowiedzi Pyszne.pl mógłby uratować mój honor gospodyni. Raz, dwa na stole pojawiłyby się pyszne dania, wszyscy zadowoleni, ja niezmęczona przygotowaniami - idealnie i pysznie!

    Bożena

    OdpowiedzUsuń
  17. Moze niezbyt wybrednie, ale... jak trzeba by bylo opierd*** cos goracego na szybko :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Leżę na plaży. Jest cicho i spokojnie. Szumią fale, gdzieś w oddali słychać echo. Nagle zauważam, że do brzegu podpływa łódka. Ludzka ciekawość nie pozwala mi dłużej wylegiwać się na piasku. Czym prędzej biegnę w stronę łódki i ku zdziwieniu zauważam, że siedzi w niej mężczyzna ubrany w rybacki strój i znaczącym gestem zaprasza mnie na "pokład". Co najciekawsze - zwraca się do mnie po imieniu. Wsiadam, a co tam. Wypływamy w morze. Rybak zaczyna snuć opowieści o dalekich wyprawach i serwuje obietnice pokazania mi czegoś niezwykłego. Robi się zimno, łódka coraz bardziej się kołysze. Woda jest wzburzona, fale coraz mocniejsze, ledwie się utrzymuję. Ze strachu zasłaniam dłońmi oczy. Przerażający świst, błysk i... właśnie się ocknęłam. Leżę na piasku. Sama. Gwałtownie się podnoszę i zaczynam panikować. Wokół ani jednej żywej duszy. Słyszę dziwne dźwięki dochodzące zza krzewów. Nagle pojawia się dziwna postać, która mówi upiornym głosem: "oddaj to, oddaj, ..." Zaczynam trząść się ze strachu, próbuję uciekać, ale nie mogę! Moje nogi ugrzęzły w błocie. Postać zbliża się i nachalnie powtarza: "oddaj mi, oddaj wszystko co masz....w lodówce, STUDENCIE"!
    Budzę się, moje serce o mało co nie opuszcza swojego miejsca w ciele, rozglądam po akademickim pokoju i biegnę do lodówki. Otwieram ją, a tam... słoik kiszonych ogórków. I powiew wiatru, prawie jak morskiej bryzy. Panikuję jeszcze bardziej, szukam współlokatora. Znajduję go w pokoju sąsiadów. Siedzą i jedzą moje parówki z dyskontu. Ta noc jest wstrząsająca. Czym prędzej biegnę do laptopa, uruchamiam pyszne.pl i ... noc horrorów zamienia się w studencką noc pełną apetycznej wyżerki. Zły sen się kończy, współlokatorzy cieszą się smakiem parówek bezmięsnych, a ja już za chwilę będę delektować się niepowtarzalnym smakiem (ratującym mój zacny studencki żywocik).

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że Pyszne.pl pomogłoby mi w sytuacji, w której często znajdują się faceci. Jej urodziny, walentynki, a może ważna rocznica, o której........ zapomnieliśmy ??? Stolik w restauracji oczywiście niezarezerwowany, w kinie nie grają nic ciekawego, więc idealnym pomysłem wydaje się romantyczna kolacja we dwoje. O świece, muzykę i nastrój zadbam sam, problem tylko z jedzeniem. Ale z Pyszne.pl z pewnością żadnego problemu nie będzie - zamówię jej ulubione danie i jestem uratowany!!!


    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  20. Sytuacja niespodziewana? Wychodząc z bloku uderzam przystojniaka drzwiami. Chłopak mdleje, a ja z poczuciem winy zabieram się na ratowanie. Gdy się w końcu budzi, proponuję coś słodkiego, by mógł zregenerować siły. Zamawiam kawę i ciasto z ulubionej cukierni, w tym czasie zajmuję się obolałym przystojniakiem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja głupia wysłała e-majl z odpowiedzią zamiast komentarza :C

    OdpowiedzUsuń