02 stycznia 2014

Zaprojektuj swoje szczęście




 

 Jedz, módl się i szukaj szczęścia


Wszystko zaczęło się w 1726 roku w Filadelfii. Benjamin Franklin - właściciel drukarni, który później stał się jedną z najważniejszych osób w historii Stanów Zjednoczonych - stworzył pewien projekt. Pragnął systematycznie, dzień po dniu doskonalić swój charakter. W tym celu spisał listę najważniejszych dla siebie trzynastu cnót. Wśród nich znalazła się m.in. oszczędność, ład, pracowitość. Co wieczór Franklin przeprowadzał swoistego rodzaju rachunek sumienia, w którym sprawdzał i zaznaczał w tabeli, które z założonych celów udało mu się danego dnia osiągnąć.  

Prawie trzysta lat później amerykańska pisarka Gretchen Rubin, zainspirowana między innymi postacią Franklina, podjęła się realizacji rocznego "projektu szczęście", skupiając się na najważniejszych obszarach codziennego życia. Jednego miesiąca pracowała nad relacjami z rodziną i przyjaciółmi, w innym na uporządkowaniu swojego otoczenia. Blog, na którym zaczęła opisywać swoje wyzwania szybko zyskał szerokie grono czytelników. Książka dotycząca projektu stała się światowym bestsellerem.

Nieco wcześniej inna Amerykanka - pogrążona w apatii po rozpadzie małżeństwa - rozbudziła wyobraźnię i marzenia tysięcy kobiet, porzucając dotychczasowe życie w poszukiwaniu lepszego jutra. Razem z Elizabeth Gilbert czytelniczki smakowały życia w Rzymie, odkrywały harmonię i sens egzystencji w Indiach by ostatecznie cieszyć się jej szczęściem, gdy na egzotycznej wsypie Bali odnajduje prawdziwą miłość.

Można przytoczyć dziesiątki podobnych historii. Dlaczego takie opowieści i projekty tak mocno przyciągają i fascynują ludzi? Przyczyna tkwi w pragnieniu szczęścia. Może ono wyrażać się na wiele różnych sposobów, ale ostatecznie każdy z nas marzy o tym samym – szczęśliwym i spełnionym życiu.

Historie o ludziach, którzy zmieniają swoje życie na lepsze, nie boją się realizacji szalonych marzeń od lat inspirują odbiorców na całym świecie. Często budzą nieodpartą chęć do wprowadzenia zmian we własnym życiu. Szczególnie początkiem roku, będącym dla wielu z nas czasem podsumowań oraz stawiania sobie celów na kolejne dwanaście miesięcy.

 

Projekt szczęście w praktyce

Chociaż istnieje cała masa inspiracji do stworzenia własnego ‘projektu szczęście’, tak naprawdę nie da się znaleźć gotowego rozwiązania skutecznego dla każdego człowieka. Jest jednak kilka koncepcji, według których możemy zaplanować nasze własne wyzwanie.

Jednym ze sposobów może być podobnie jak w przypadku Gretchen Rubin wypisanie kilku obszarów, w których chcielibyśmy wprowadzić zmiany oraz zajęcie się każdą z tych dziedzin w określonym przedziale czasu – przykładowo przez jeden miesiąc. W ramach każdego obszaru takiego jak np.  dbanie o kondycję fizyczną, rozwijanie pasji czy zarządzanie stresem można zaplanować konkretne działania wspomagające realizację tych motywów przewodnich. Istotne jest, aby nie powielać w całości standardowych działań, ale raczej dotrzeć  do swoich prawdziwych, indywidualnych potrzeb. 

Ćwiczeniem wspomagającym może być stworzenie tzw. koła życia. Wypisujemy na jego krawędzi różne obszary takie jak zdrowie, finanse, praca, relacje z rodziną i przyjaciółmi, realizacja pasji, działalność w lokalnej społeczności. Wewnątrz rysujemy kilka coraz mniejszych okręgów, wyznaczających skalę. Następnie przy każdym obszarze zaznaczamy punkt, na jakim obecnie oceniamy się w danej dziedzinie. Im dalej od środka okręgu a bliżej jego krawędzi – tym lepiej oceniamy daną sferę. Na tej podstawie można już na pierwszy rzut oka określić, które dziedziny życia wymagają szczególnej pracy, a w których już teraz odczuwamy spełnienie. Istotą tego ćwiczenia jest całościowe spojrzenie na życie przez pryzmat wszelkich roli, które w nim pełnimy. Skupiając się na szczególnie zaniedbanych obszarach, wyrównujemy ogólny poziom satysfakcji z życia.

Bardziej spontaniczną, kreatywną i elastyczną (a przy tym moją ulubioną) metodą projektowania jest znalezienie motywu przewodniego, zawierającego się najczęściej w jednym słowie. Korzystając z tej metody nie wyznaczamy sobie sztywnych celów. Wręcz przeciwnie – dostosowujemy się do tego, co przynosi nam los, skupiając się na wybranym słowie-kluczu (jak w moim Projekcie Chillout). Wybranie takiego słowa wymaga chwili skupienia i wewnętrznego dialogu. Podświadomie czujemy, co jest nam najbardziej potrzebne do wprowadzenia pozytywnych zmian w życiu. Takim motywem przewodnim może być np. harmonia, prostota, organizacja, przygoda, otwartość, odkrywanie. Wyznacza on obszar, na którym chcemy się skupić w zbliżającym czasie i stanowi kompas przy podejmowaniu codziennych wyzwań i decyzji. Skupienie się na jednym słowie umożliwia szczególne otwarcie się na pojawiające się możliwości, a także ukierunkowuje i łączy działania w jedną, spójną całość.



Zobacz też mój profil na Facebooku
Obserwuj Happyholic na BlogLovin 

25 komentarzy
  1. a tak naprawdę szczęście często przychodzi samo, niespodziewanie :)
    najlepszego w Nowym Roku dla Ciebie, dużo szczęscia życzę.
    pozdrawiam,
    aldia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak, ale czasem warto mu pomóc! Bardzo dziękuję :)

      Usuń
    2. Zgadzam sie. Ja czekalam kilka lat, az w koncu wzielam sprawy w swoje rece i pomoglam szczesciu dotrzec do mnie :) teraz ma ono przetarty szlak i czesciej do mnie zaglada. Zycze duzo radosci i spokoju ducha w nowym roku.

      Usuń
    3. Ja też się zgadzam z tym, że należy o szczęście zadbać. Czasem spadnie nam gwiazdka z nieba :) ale po co być szczęśliwym czasem, jeśli można zawsze, albo przynajmniej często :)

      Usuń
    4. Szczęście samo nie przyjdzie ;) trzeba być aktywnym i spotykać się często z ludźmi, dużo podróżować, niekoniecznie daleko, jak mój tata mówi "sam Ci do domu chłopak nie przyjdzie ;)" a inna sprawa że szczęście to głównie stan umysłu, pozdrawiam :)

      Usuń
  2. jacie, inspirujesz jak mało kto!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie chyba najbardziej spodobał się sposób na szczęście Benjamina Franklina, a raczej jego prostota. :) A co do Gretchen Rubin to właśnie w najbliższym czasie zamierzam przeczytać jej książkę. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, jak piszesz - ja wybrałam sobie motyw przewodni roku (zawsze tak robię), ale nie w jednym słowie, lecz sformułowaniu. Ten rok to "Rok w kolorze czerwonym. Rok dobrych myśli". W praktyce oznacza to, że rok ten będzie rokiem działania (czerwień), ale też skupiania się na rzeczach dobrych. Każdy dzień wieczorem podsumowuję (na razie minęły dwa ;)) wypisując, co dobrego zdarzyło się w danym dniu. Programuję się na zwracanie uwagi na dobro, nie na to, co się nie udało, czy sprawiło mi przykrość.

    Pozdrawiam i życzę pozytywnego nowego roku, a także spełnienia wszelkich marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje motyw przewodni na ten rok to 'odwaga' przyda mi się... bo czeka mnie sporo wyzwań :) oprócz tego bardzo chce pracować nad pozytywnym myśleniem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam z zaciekawieniem i szukam czegoś dla siebie - na Nowy Rok. Serio.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytasz mi w myślach ;) od dawna chciałam przeczytać książkę Gretchen Rubin, a kiedy w listopadzie dostałam ją na urodziny postanowiłam, że nie łyknę jej na raz, ale zacznę lekturę od stycznia i będę się skupiać jak ona na różnych zadaniach w poszczególnych miesiącach. W grudniu czytałam wstęp i mam już np. dwie zasady do mojego "dekalogu".
    Oczywiście nie będę realizować dokładnie takich postanowień jak Gretchen, ale pomyślałam że podążanie za jej motywami miesiąca trochę ułatwi mi sprawę. Mogłabym rozpisać swój własny projekt - ale przy takich dużych akcjach często grzęznę na etapie robienia list i samego planowania. Żeby ominąć tę rafę, postanowiłam po prostu zacząć działać :) mam nadzieję, że to będzie rok wielu dobrych zmian i odkrywania siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze - mogłabym czytać tą książkę cały czas, wciąż od nowa. Tak bardzo inspiruje do działania :) Nawet Ci zazdroszczę tego eksperymentu :)

      Usuń
  8. Nie słyszałam jeszcze o książce Rubin, muszę ją dorwać :) Wspomniałaś o wyznaczaniu 30 dni na konkretne postanowienia - dokładnie tak w tym roku mam zamiar realizować moje plany :) Uznałam, że planowanie czegoś na cały rok jest zbyt ogólne i pewnie dlatego nigdy nie mogłam zrealizować moich postanowień, mam nadzieję, że w tym roku będzie inaczej.
    Koło życia o którym wspominasz, trochę przypomina mi mapę marzeń, z którą niedawno się zetknęłam (sposób stosowany czasem na różnego rodzaju szkoleniach) - kolejny kreatywny pomysł na realizację swoich postanowień.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo inspirujący wpis! Myślę, że doskonałym pomysłem jest znalezienie słowa lub motywu przewodniego. Ja już znalazłam swój: Kochać siebie! Sądzę, że to klucz do dobrych relacji z ludźmi i całym światem, a także dobra metoda by się o siebie zatroszczyć(również poprzez dbanie o zdrowie, kondycję fizyczną i psychiczną). Im częściej o tym myślę, dochodzę do wniosku, że my sami stanowimy odpowiedź na nasze pragnienia np. miłości, dobroci, spokoju czy piękna. Uważam, że warto to w sobie odkrywać i to jest mój plan na najbliższe 12 miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że nie da się zaplanować szczęścia :-) Ono pojawia się nagle
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może nie zaplanować dosłownie, ale można pozwolić mu przyjść : ) otworzyć się.

      Usuń
  11. Dziękuję za ten wpis. Końcówka 2013 roku była dla mnie czasem odpoczynku od rozwojowego szaleństwa, realizacji celów i zadań. W tym czasie robiłam jedynie minimum zadań by nie mieć zaległości. Jak na razie nie zrobiłam żadnych podsumowań ani planów na nowy rok chyba dlatego, że sama do końca nie jestem pewna czego oczekuję. Dzięki Twojemu wpisowi jestem bardziej zdecydowana i zabieram się za planowanie kolejnych celów. Tobie również życzę zapału w realizacji planów i wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowicie inspirujący tekst! Ten rok jest dla mnie rokiem samorozwoju :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się, że to wszystko to takie dwa w jednym. bo z jednej strony szukamy ciągle siebie (swojego celu w życiu) i innych (przyjaźni, miłości), a z drugiej to samo przychodzi w "odpowiednim momencie". czyli, coś/ktoś szuka nas i my robimy to w tym samym momencie. podobne przyciąga podobne, więc skupmy się na tym co pozytywne. codziennie realizujmy nasze cele, które doprowadzą nas do innych celów. codziennie uczmy się cieszyć z każdego dnia. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. jak to napisał Bolesław Prus: "Nie myśl o szczęściu. Nie przyjdzie - nie zrobi zawodu, przyjdzie - zrobi niespodziankę"

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak słowo "chillout" mogłoby być moim słowem przewodnim, bo choć walczę z tym, to wciąż zbyt łatwo ulegam emocjom i niepotrzebnie czasem się spinam :P

    Pozdrawiam serdecznie w nowym Roku (otwiera się kolejna pusta księga do zapisania) :D
    Viola :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Twojego bloga sledze i podczytuje od dobrego roku, ale teraz postanowilam zmienic z nim swoje zycie. Jednym z moich planow na 2014 rok jest odwiedzac Cie regularnie i przynajmniej jeden pomysl tygodniowo wprowadzac w czyn :) trzymaj kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  17. Może i ja spróbuję stworzyć swój projekt szczęście, ale szczerze, jakie to jest trudne...

    OdpowiedzUsuń