17 stycznia 2014

Chillout 10. Zapomnieć o zapominaniu

Pewnie większość osób przyzna mi rację, że zapominanie a nawet sama obawa przed tym, że o czymś możemy zapomnieć bywa mocno stresująca. Możemy narzekać na to, że żyjemy w realiach przytłaczających nas liczbą zadań, obowiązków, spraw do załatwienia lub też zwyczajnie starać się jakoś uporządkować cały ten chaos. Jak nie trudno się domyślić, wybrałam drugą opcję.

 
Już kilkukrotnie pisałam o organizacji zadań i swojego czasu m.in. we spisie o zasadzie "4Z", którą warto sobie również przy okazji tego tematu przypomnieć. Nie jest żadnym odkryciem fakt, iż żeby czegoś nie zapomnieć, najprościej jest to po prostu zapisać.

Próbowałam już wielu rozwiązań - notesów, kalendarzy. Żadne z tych narzędzi nie satysfakcjonowało mnie jednak do końca. Problemem przy wszystkich notatnikach było dla mnie to, że zwyczajnie zapominałam zabierać je wszędzie ze sobą (no tak - o tym by spakować notes do torebki już nie miał mi kto przypomnieć). Na dłuższą metę więc sporządzanie tradycyjnych notatek w moim przypadku się nie sprawdzało (mimo całej mojej miłości do wszelkiej maści zeszytów i notesów!)

Dwa miesiące temu znalazłam wreszcie coś, co w najprostszy z możliwych sposobów pomogło mi zapanować nad zadaniami i dodatkowo mobilizuje mnie do ich wykonania. Sama jestem zdziwiona tym, jak ostatnio przekonałam się do aplikacji mobilnych. Do tej pory raczej ich unikałam, nad ekran przedkładałam tradycyjny papier. Jednak tego rodzaju programy mają jeden plus, który stawia je dla mnie ponad wszystkie inne rozwiązania - telefon, a wraz z nim używane przeze mnie aplikacje zawsze mam przy sobie. Kropka.

Any.do to cudowne narzędzie, którego siła tkwi w prostocie. Wpisujemy zadanie i decydujemy czy chcemy je wykonać dzisiaj, jutro, w nadchodzącym czasie czy po prostu "kiedyś". I tyle.

Możemy oczywiście ustalać także konkretne daty wykonania w kalendarzu, dodawać alarmy-przypomnienia, dopisywać notatki do każdego z zadań. Oprócz tego codziennie rano aplikacja przypomina o zapisanych przez nas punktach i zachęca do ponownego zaplanowania dnia.

Potwierdzeniem tego, jak skuteczna okazała się dla mnie ta aplikacja jest fakt, że w tym roku całkowicie zrezygnowałam z tradycyjnego kalendarza (oprócz tego, którego używam w celach służbowych). Wszystkie ważne do zapamiętania spotkania, zadania itp. zapisuję właśnie w any.do. Jeżeli zaś chodzi o zapisywanie pomysłów i innych myśli, które chcę jak najszybciej uchwycić by o nich nie zapomnieć, używam aplikacji Evernote, którą zapewne doskonale znacie.

Oczywiście w domu mam dalej pełno różnych notesów, w których sporządzam dłuższe notatki. Jest to dla mnie prawdziwa przyjemność. Jednak do wszystkich 'codziennych' spraw wystarcza mi po prostu telefon komórkowy. 


Zobacz też mój profil na Facebooku
Obserwuj Happyholic na BlogLovin 

26 komentarzy
  1. Ja to się nie mogę przyzwyczaić do mobilnego kalendarza, a chciałabym. Zdarzyło mi się już zapomnieć kilka razy o spotkaniu. Ale wypróbuje tą aplikację.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jednak stronię od tego, wolę długopis i notes.
    Trochę się rozdrabniam bo mam kalendarz, notes na notatki i osobny notes blogowy. Trochę tego dużo a chciałabym jeszcze ieć notes rozwojowy i inne :) Sztuka posiadania :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama uzywam tej aplikacji i jest rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Evernote nie znałam,ale już nadrabiam. jakich aplikacji jeszcze używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moneyzoom do zarządzania wydatkami o którym pisałam w poprzednim wpisie z tej serii. Próbuję też Habit Streak do uczenia się nowych nawyków, ale za krótko jej używam żeby ją ocenić :) Na tą chwilę to wszystko z czego na co dzień korzystam :)

      Usuń
    2. Jak znajdziesz coś ciekawego to koniecznie daj znać!

      Usuń
  5. Ja też używam Any.do i do tego kalendarz Google, który pokazuje mi tylko zdarzenia tydzień do przodu. Z papierowego kalendarza także całkowicie zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. fajowo tylko nie mam androida ani windowsa na telefonie i muszę sobie radzić inaczej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Evernote używam i uwielbiam ale skoro piszesz, że any.do jest takie świetne to może też wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest po prostu... proste :) I dlatego chyba tak dobrze mi się z niego korzysta. Inne tego typu aplikacje odstawiałam po paru dniach. Przy tej coś mnie trzyma :)

      Usuń
  8. musze spróbowac- koniecznie musze nauczyc sie nie zapominac o pewnych sprawach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. chętnie spróbuję, bo u mnie niestety jest tak, że jak nie zapiszę, nic nie zadzwoni to zwyczajnie nie pamiiętam :0

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja na razie jestem na etapie papieru, bo dopiero od miesiąca jestem właścicielką smartfona i jeszcze go nie oswoiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wolę mimo wszystko zostać przy kalendarzyku, ale i tak podkusiła mnie możliwość posiadania tego w telefonie. Spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Any.do juz zainstalowana. Wlasnie czegos takiego szukalam. Dzieki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Hm, ciekawa aplikacja. Ja zazwyczaj notuję wszystko w swoim kalendarzu, ale o pewnym pilnych terminach muszę przypominać sobie za pomocą... alarmu w telefonie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wolę wersję papierową :-)
    Nie zmienia to jednak faktu, że warto robić sobie listę spraw do wykonania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Już ściągam! Mam taki sam problem jak Ty - notesy są dla mnie do notatek, zapisywania ogólnie rzeczy, których nie chcę zapomnieć (tytuły książek do czytania, pomysły na posty), nie do planowania. Kalendarzy nie używam, bo nie zawsze mieszczą mi się do torebki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu gdy jeszcze starałam się używać kalendarzy i jeździłam na studia często rano miałam dylemat, czy doładowywać go do i tak ciężkiej już torebki , czy oszczędzić sobie dźwigania :) Zazwyczaj zostawał w domu i w żaden sposób nie spełniał swojej roli.

      Usuń
  16. Właśnie moje planowanie przysparza mi kłopotów. Wiesz, że jestem tym wyczerpana i wolę przełożyć to nad odpoczynek? A wcale pracovcholikiem nie jestem. To jest wyczerpanie: nie pozwalam sobi ena spontanicznośc, radosc i chaos. Więc na razie Twoje posty o planowaniu będę jedynie czytać, a nie wprawiać w życie.

    karty tarota do pracowania nad sobą są bardzo dobre. O tym tez możesz napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znałam tej aplikacji. Chętnie wypróbuję, bo też szukam złotego środka.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też większość rzeczy planuję w telefonie. Korzystam teraz z aplikacji wunderlist.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam swój papierowy kalendarz. Nie chciałabym nawet myśleć o sytuacji, że coś się dzieje z telefonem, a wszystkie notatki znikają ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam służbowy zwykły kalendarza, a w życiu prywatnym kalendarz googla - i zapominam coraz mniej dzięki temu ;)

    OdpowiedzUsuń