21 listopada 2013

'Chillout': nowy projekt na najbliższe miesiące

Po zakończeniu cyklu 23 kroki do szczęścia, długo myślałam nad nowym projektem. Tym razem chciałam popracować praktycznie nad czymś naprawdę ważnym, co nie tylko chwilowo polepszyłoby moje samopoczucie, ale realnie zmieniłoby moje zadowolenie z życia. Chciałam przejść jakby poziom wyżej. Miałam jak zawsze dziesiątki koncepcji. Chciałam spróbować tylu nowych rzeczy. Ale cały czas "to nie było to".



Nagle przypomniałam sobie o stronie Happiness International, na której początkiem roku wypełniłam pewien test dotyczący poziomu własnego szczęścia. Po udzieleniu odpowiedzi na sporą liczbę pytań uzyskałam plan działań, które warto podjąć, by najskuteczniej zwiększyć poziom pozytywnego samopoczucia.

Powiem szczerze, że wtedy przejrzałam wyniki i nic z nimi nie zrobiłam. Teraz - po pewnym czasie- nawet nie pamiętałam rekomendacji, jakich udzielił mi ten system.

Gdy po kilku miesiącach ponownie zobaczyłam tamte wyniki, już wiedziałam czego będzie dotyczył następny projekt - mojej największej bolączki, która nieustannie najmocniej oddala mnie od szczęścia i wysysa ze mnie pozytywną energię. Była moim największym problem kilka miesięcy temu - jest też teraz. Stres.

Mimo iż przez ostatnie lata wprowadziłam do swojego życia sporo pozytywnych zmian, ten jeden problem wciąż do mnie powraca. Niesamowicie wszystkim się stresuję i zamartwiam. Nawet gdy jeden problem mam już z głowy, zawsze znajdzie się kolejna rzecz, która zaprząta mój umysł i nie pozwala mi zaprowadzić wewnętrznego spokoju.

Gdy na ekranie monitora zobaczyłam szacowany poziom mojego stresu i poziom, który chciałabym osiągnąć w tym obszarze zrozumiałam, że między nimi znajduje się prawdziwa przepaść. Jeśli chcę realnie zmienic coś w swoim życiu, muszę zacząć od zapanowania nad własnymi myślami i odczuwaniem stresu. I to teraz.

Od razu w mojej głowie pojawiła się cała masa pomysłów. Przejrzałam całą podręczną 'bibliotekę szczęścia', magazyny psychologiczne, wpisy z Zen Habits, artykuły. Wpadłam w totalny stan flow i spisywałam wszelkie inspiracje na temat zarządzania stresem do przetestowania i wprowadzenia w życie. 

Stworzyłam listę kilkudziesięciu punktów, które chcę wprowadzić w najbliższym czasie do swojego życia. Niektóre (takie jak ograniczenie kawy) to maleńkie drobiazgi, inne jak nauka medytacji to dla mnie prawdziwe wyzwania. Wszystkie moje zmagania będę opisywać na blogu. Jestem pewna, że wśród czytelników bloga jest sporo osób, które tak jak ja wciąż się czymś stresują. Być może mój projekt zainspiruje was do zmian.

Z głową pełną pomysłów i entuzjazmu chciałam od razu przejsć do działania. Poztstała tylko kwestia nazwy dla mojego nowego projektu. Nie chciałam by w tytule było cokolwiek wiążacego sie ze stresem - w końcu chce się go pozbyć (przynajmniej jego negatywnego wymiaru) ze swojego życia. Dlatego myślałam nad pozytywną nazwą projektu, która będzie nawiązywać do efektu, który zamierzam osiągnać. I tak wyłonił się projekt Chillout.

Czas projektu jest jak na razie nieokreślony. Na pewno przez najbliższe kilka miesięcy na moim blogu możecie się spodziewać przewagi treści związanych z projektem. Będzie maksymalnie praktycznie, relaksująco i mam nadzieję inspirujaco. Projekt będzie dotyczył wszelkich możliwych dziedzin, które wpływają na nasz poziom stresu - diety, aktywności fizycznej, zarządzania problemami i wielu, wielu innych.

I teraz prośba do Was...


Jeżeli macie jakiekolwiek sugestie, pomysły jakie mogłabym przetestować w moim projekcie jestem jak najbardziej otwarta na wszelkie idee. Jeżeli macie poupychane w zakładkach jakieś ciekawe artykuły na temat radzenia sobie ze stresem - podzielcie się proszę. Jeżeli sami przetestowaliście jakieś metody i sprawdziły się w Waszym przypadku lub jesteście ciekawi jakiegoś sposobu - dajcie znać, chętnie go przetestuję.

Chcę żeby ten projekt był naprawdę kompleksowy, różnorodny i interesujący. By dotyczył przeróżnych obszarów życia. Dlatego piszcie śmiało, czego mogę Waszym zdaniem spróbować!

 

zobacz tutaj wszystkie wpisy z tego cyklu



Zobacz też mój profil na Facebooku
Obserwuj Happyholic na BlogLovin 

84 komentarze
  1. Super, już się nie mogę doczekać wpisów z tego cyklu :) Mój sprawdzony sposób to wysiłek fizyczny, a w szczególności taniec, bardzo chętnie dowiem się o nowych pomysłach, bo jednak czasami nie potrafię nad stresem zapanować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysiłek fizyczny będzie na pewno! :) A o tańcu... przyznam szczerze myślałam. Czy chodzisz na jakieś zajęcia taneczne?

      Usuń
    2. Tak, przez te dwie godziny treningu w tygodniu zapominam o wszystkim innym i naładowuję się ogromną dawką pozytywnej energii. Naprawdę polecam! :)

      Usuń
    3. A zdradzisz jaki to taniec :) ?

      Usuń
    4. Pozwolę się podłączyć do dyskusji na temat stresu i aktywności fizycznej. Szczerze polecam pilates, to zajęcia, z których wychodzi się w stanie absolutnego relaksu. Mnie, kiedy jestem zestresowana, najbardziej bolą plecy a po pilates mój kręgosłup niemalże mruczy, polecam bardzo.

      "Zarządzanie stresem" to tytuł, który przychodzi mi do głowy, książka, w której jest wiele wskazówek. Powodzenia!

      Usuń
    5. W moim mieście lada dzień ma zostać otworzony klub fitness - z niecierpliwością czekam na listę zajęć, jakie będzie oferował. Bardzo chciałabym spróbować właśnie jogi albo pilatesu :)

      Usuń
    6. Właśnie ciężko określić jeden styl :) Trenujemy hip hop, współczesny a w tym roku nawet nowoczesny z towarzyskim, więc naprawdę duża różnorodność, nie ma nudy :)

      Usuń
    7. Dopisuję taniec do swojej listy - a nuż uda mi się znaleźć jakieś ciekawe zajęcia (dla początkujących) w okolicy! :)

      Usuń
    8. Zgadzam się, że aktywność fizyczna a w szczególności taniec czynią cuda - chcąc nie chcąc człowiek musi na te kilkadziesiąt minut zapomnieć o wszystkim bo inaczej będzie leżał na podłodze ;) oprócz tego u mnie sprawdza się rozmowa z przyjaciółką-optymistką, kilka ulubionych komediowych seriali, długi gorący prysznic lub kąpiel, a także kieliszek czegoś dobrego :)

      Usuń
    9. Pilates baaardzo relaksuje, bo przez bitą godzinę nie mamy czasu pomyśleć o problemach i w ten sposób robimy swojemu mózgowi wakacje ;) Podobnie z jogą i stretchingiem. Ja robię sobie coś w rodzaju mini medytacji. Przez kilka - kilkanaście minut dziennie staram się o niczym nie myśleć. Koncentruję się na oddechu. To wyrabia dobry odruch odsuwania od siebie natrętnych myśli - np. właśnie zamartwiania się.
      Zainspirowałaś mnie do opisania u siebie, jak ja wykonuje takie mini-medytacje :)
      Powodzenia! :)

      Usuń
    10. Bardzo chętnie o tym przeczytam - w końcu to coś, czego bardzo chcę spróbować. Miałam już kilka podejść, ale jakoś nigdy nie umiałam się skupić. Tym razem nie dam za wygraną :)

      Usuń
    11. Ten pilates musi coś w sobie mieć, bo już kolejna osoba zachwala zajęcia jako mega rozluźniające i odstresowujące. Spróbuję znaleźć coś dla siebie jeszcze w tym roku :)

      Justyno, moja Droga, czytasz mi w myślach! Szukałam takiego projektu, na pewno będę realizować go razem z Tobą :)

      Usuń
    12. Razem będzie nam jeszcze bardziej relaksująco! :)

      Usuń
    13. I ja się podłączę do tej aktywnie fizycznej dyskusji .... Bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie. Mam w życiu taki kołowrót że bez tego bym zwariowała. Miałam długą przerwę (kontuzja), ale od paru dni wróciłam na swoje ścieżki i tylko dlatego nie skoczyłam w tym tygodniu z mostu do Wisły :)))

      Usuń
  2. Z wielką chęcią będę czytać wpisy z tego projektu- bo walka ze stresem to niestety codzienność, a do łatwych nie należy. U mnie pomaga: czytanie książek, spacery, zabawa z kotem, rozmowa z przyjaciółką, pisanie w pamiętniku- takie zwykłe rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby zwykłe, a jednak brakuje na nie czasu w codziennym życiu, jeśli sami o to nie zadbamy :) Będę teraz stanowczo częściej bawić się z moim kotem - brzmi dziwnie, ale naprawdę niesamowicie odstresowuje! :)

      Usuń
  3. Fajny pomysł. Sama chętnie wypełniłabym ten test, ale nie mogę go znaleźć na stronie. Pomogłabyś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo znalazłam, ale zwątpiłam :-) Dzięki!

      Usuń
    2. Małe sprostowanie :) Happiness Planner w wersji Discovery jest dostępny za darmo po zapisaniu się na Happiness Toolkit (http://happinessinternational.org/happiness-toolkit/).

      Usuń
  4. "Mimo, tego iż przez ostatnie lata wprowadziłam do swojego życia sporo pozytywnych zmian, ten jeden problem wciąż do mnie powraca." — "Mimo tego" jest pochodną "mimo to", więc reguła jest taka sama — nie stawiamy przecinka. Poza tym bez "tego" zdanie zachowa sens i nadal będzie brzmiało przyjemniej.

    Ostatnio, przygnębiona nawałem obowiązków i sprawdzianów, coraz częściej poczytuję książki/artykuły o efektywnym zarządzaniu czasem. Myślę, że jest to temat, który ze stresem ma wiele wspólnego, aczkolwiek już o tym pisałaś. Byłabym jednak bardzo zadowolona, gdybyś na zasadzie czterech "z" nie poprzestała. Materiałów na pewno Ci nie zabraknie.
    Zbyt szybkie tempo życia. Jestem spokojny flegmatykiem, który najlepiej jadłby śniadanie przez czterdzieści minut, codziennie odbywał długie spacery, a tutaj... ciągle jest coś do zrobienia. Może warto pomyśleć nad metodami, które pozwolą nam nie pędzić na złamanie karku? I w drugą stronę: może znaleźć garść wskazówek dla tych, których zbyt szybkie tempo przerasta i zamykają się w swoim kokonie, odkładając wszystko na później (co, jak wiadomo, łączy się z uczuciem strachu, że nie podołają nawarstwiającym się obowiązkom)?
    Asertywność. Jestem pewna, że masz to już na swojej liście, ale napisać zawsze można.
    Poza tym... kiedyś w książce Martina Seligmana "Optymizmu można się nauczyć" przeczytałam specjalną procedurę, dzięki której można nauczyć się (ech, te kalki językowe...) bardziej obiektywnego spojrzenia na zdarzenia, w których bierzemy/braliśmy udział, a które wywołują w nas negatywne emocje. Ponieważ tę książkę wypożyczyłam, a nie kupiłam, nie pamiętam dokładnie na czym ten algorytm polegał, ale w zarysie wyglądało to tak:
    1. Opis stresującej sytuacji,
    2. Patrzymy na sytuację z innego punktu widzenia, próbujemy zrozumieć motywy osób, które nas rozzłościły; po prostu analizujemy ją, starając się nie być egoistami,
    3. Piszemy krótkie podsumowanie, w którym nie skupiamy się tyle nad tym, co wydarzyło się nam przykrego, ale co dzięki temu zyskaliśmy (nowe doświadczenie, nauczka).
    Przez jakiś czas praktykowałam tę metodę, potem oddałam książkę do biblioteki i straciłam chęci, ale zaręczam, że skutki są namacalne i bardzo szybko widoczne. Skutki myślenia transcendentalnego, oczywiście. W ogóle polecam lekturę tej książki w całości, bo jest świetna.
    Trochę mało pomysłów, ale inni zapewne coś dorzucą. ;-P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarządzanie czasem jak najbardziej znajduje się w projekcie, zwolnienie w różnych obszarach życia również (niespieszne poranki, spacery - cudowna sprawa). Książkę Seligmana czytałam i bardzo lubię. To taka kwintesencja jeżeli chodzi o poradniki o szczęściu - dziękuję, że mi o niej przypomniałaś. Muszę koniecznie zajrzeć i doczytać coś więcej o metodzie, którą opisujesz, bo sama miałam tą książkę w swoich rękach już dawno temu i nie pamiętam dokładnie.

      Dziękuję za wszystkie pomysły i znalezienie błędu :)

      Usuń
  5. Mnie odstresowuja zabawy z psem, gry planszowe z mezem i skecze kabaretowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że kot też będzie świetnym 'odstresowywaczem' :) A o skeczach kabaretowych nie pomyślałam, może faktycznie zrobię sobie terapię śmiechem... :)

      Usuń
    2. A głaskanie psów i kotów podobno obniża ciśnienie ;) Były na ten temat badania!

      Zapomniałam napisać - bardzo podoba mi się Twój projekt - jest taki w moim temacie (pilates, medytacja, joga, oddech) - to mam nadzieję, że coś od Ciebie podpatrzę. Zapraszam do mojego postu z ćwiczeniami oddechowymi (o tu: http://dobryruch.pl/wp/cwiczenia-oddechowe-na-leniwe-niedzielne-popoludnie/ )...można podawać linki?

      Usuń
    3. Można jak najbardziej :) Tak jak napisałam - wszelkie inspiracje mile widziane. I czekam na post o mini-medytacjach :)

      Usuń
  6. Podobno świetnym sposobem walki ze stresem jest wyobrażenie go sobie w postaci czegoś materialnego, np. wielkiego, czrnego kłębka. ,,Wyjmujemy go" z siebie przesuwamy nasz niewidzialny stres przed siebie i w wyobraźni zmieniamy jego kolor, kształt, tak by nas śmieszył. Następnie bierzemy i rzucamy go jak najdalej przed siebie. wydaje się szalone, ale naprawdę bardzo pomaga. :) Myślę, że projekt bardzo ciekawy, z niecierpliwością czekam na posty związane z nim :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję na pewno - bardzo dziękuję za pomysł. Może szalony, ale jeżeli tylko działa... O to w końcu chodzi! :)

      Usuń
  7. Super pomysł :) Będę śledzić, bo ja też jestem strasznym nerwusem. I zauważyłam, że potrafię sobie wyszukiwać powody do stresu, nawet trochę na siłę. To chyba nawet taki mój zły nawyk. Jeśli chodzi o metody radzenia sobie z nerwami, to bardzo pomogło mi jedzenie śniadań przed wyjściem do pracy. I cały czas staram się nauczyć koncentracji na danej chwili i wykonywanym zadaniu, bez wybiegania myślami w przyszłość. Ale łatwe to nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak śniadania mają niesamowitą moc. Bardzo długi czas miałam z tym problem - ostatnio jadłam śniadania, ale powiedzmy sobie szczerze - nic specjalnego. Dzisiaj zrobiłam sobie przepyszną pełnoziarnistą bułkę z roszponką, mozzarellą, warzywami... I dzień naprawdę zaczął się dużo przyjemniej, spokojniej.
      Na pewno w czasie trwania projektu będę kultywowała poranny śniadaniowy rytuał :)

      Usuń
  8. A ja właśnie dziś miałam przyjemność pisać o stresie... :) Powodzenia! Sama po sobie wiem, jak przyjemnie się żyje gdy stres odładamy na bok :) Na chwilę obecną odstresowuje mnie w chwilach napięcia, oglądanie mojego ulubionego serialu - śmiech działa wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie od lat wygrywają niezastąpieni 'Przyjaciele' :) Jeszcze nie udało mi się znaleźć serialowego zamiennika :)

      Usuń
    2. Ooo zdecydowanie tak. Jak znajdziesz kiedyś zamiennik to poproszę o tytuł, bo Przyjaciół już niedługo będę znała na pamięć.

      Usuń
  9. Świetny pomysł na kolejny cykl, z nieba mi spadłaś z tym tematem! Ja opracowałam sobie intelektualno-racjonalny system radzenia sobie ze stresem. Po prostu zadaję sobie brutalne pytanie: czego się najbardziej boję, co może się wydarzyć w absolutnie najgorszym wypadku? Gdy już odpowiem na to pytanie, zastanawiam się, czy ten najczarniejszy scenariusz nie jest przypadkiem zaledwie szary. Zazwyczaj tak jest, ta metoda natychmiastowo zmniejsza stres, przynajmniej w moim przypadku :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metoda najgorszego scenariusza też jest w moich planach. Jestem bardzo ciekawa jak się u mnie sprawdzi w praktyce. Teoretycznie brzmi drastycznie, ale kiedy już zaakceptujemy najgorsze (które zapewne się nie wydarzy) to... no właśnie. Zobaczymy :)

      Usuń
  10. Ja jak się stresuje to siegam po szklanke wody, pomaga mi rowniez taniec lub po prostu jakas aktywnosc fizyczna. A ze swojego doświadczenia powiem, ze diametralna zmiana diety oraz codzienne cwiczenia moga zdzialac cuda:) stres znika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ćwiczenia to mój najsłabszy punkt, obecnie nie robię po prostu NIC związanego ze sportem. Także to będzie jedna z pierwszych zmian.

      PS. Uwielbiam wodę. W pracy wszyscy się ze mnie śmieją, bo cały czas piję wrzątek. A to od kilku miesięcy naprawdę mój ulubiony napój :)

      Usuń
    2. Gdzies przeczytalam, ze jak sie stresujemy to wydalamy bardzo szybko wode z organizmu, dlatego kilka glebszych wdechow, szklanka wody i nie jest moze idealnie, ale juz na pewno lepiej:)

      Usuń
    3. Coś w tym musi być - naprawdę :) Czasem szukamy arcyskomplikowanych sposobów, pomijając te najprostsze, równie skuteczne :)

      Usuń
  11. No to może masaż jako odstresowywacz ;)
    Poza tym mnie odstresowują świece - te zapachowe szczególnie, kontemplacja płomienia mnie uspokaja, daje poczucie takiego zwolnienia tempa (nie, nie jestem piromanem :P)
    No i nie odkładać niczego "na potem/jutro/kiedyś..." - to nie jest przyjemne uczucie cały czas mieć w głowie że jeszcze to "coś" muszę zrobić, a jeszcze gorzej jak tych "cosiów" jest cała masa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nigdy przenigdy nie byłam na profesjonalnym masażu. I to jak podejrzewam jedna z moich najprzyjemniejszych rzeczy do wypróbowania podczas tego projektu! :)

      Co do świec - też je uwielbiałam. Do momentu gdy kiedyś zaczęły mi się palić włosy po tym, jak pochyliłam się nad świeczką. Teraz mam lekki uraz ;)

      A odkładanie na później to naprawdę fatalna sprawa. Wydaje nam się, że odsuwamy od siebie jakąś nieprzyjemność, a tak naprawdę tylko przedłużamy czas gdy myślimy o tym obowiązku + mamy wyrzuty sumienia, że się za to nie zabraliśmy. Na szczęście z tym nie mam dużego problemu.

      Dziękuję za wszystkie pomysły! :)

      Usuń
  12. najlepszy na stres jest sport(sport aktywny czyli bieganie granie w piłkę np. koszykową), ja jestem dziewczyną, która kocha piłkę nożną, gdy mam jakieś stresy, jestem na coś/kogoś zła to biorę piłkę i kopie, aż wszystkie złe emocje "nie wyjdą". chciałam Ci pogratulować bloga. nie pomyśl, że komentuje go aby zachęcić do zobaczenia mojego bloga, ale chyba nie ma w tym nic złego jak zaproszę na ten blog: remember-dream.blogspot.com powodzenia w dalszym działaniu i na pewno bd wpadać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najbliższym czasie zamierzam zapisać się do fitness klubu - wszyscy, ale to wszyscy zachwalają aktywność fizyczną w walce ze stresem. To musi działać :)

      Usuń
    2. Aktywność fizyczna ma ogromną moc :) mam też wrażenie, że dzięki regularnym ćwiczeniom w ogóle człowiek inaczej myśli. I inaczej stres działa na sportowców. Mnie pomagają techniki oddychania, których nauczyłam się na jodze. I medytacja :) polecam też wizualizacje. Wykorzystuję je podczas oddychania właśnie. Światło, ciepło....
      Mam też w sobie jakąś taką dyscyplinę, że kiedy zaczynam się denerwować na zapas, po prostu sama siebie upominam, że to nie ma sensu. Bo być może za chwilę coś się wyjaśni... albo wcale nie będzie takie straszne. Szkoda nerwów...

      Usuń
    3. Właśnie na medytacji i oddychaniu chcę się skupić. Powiedz mi, czy tylko na początku tak trudno jest się wyłączyć? Czasem mam wrażenie, że to po prostu niemożliwe usiedzieć kilka minut i po prostu być, oddychać. Bardzo chcę się tego nauczyć podczas tego projektu :)

      Mój problem jest też taki, że kompletnie nie wiem jak prawidłowy oddech ma wyglądać. To znaczy w teorii wiem. Czytam wszędzie o oddychaniu przeponą, próbuję i wcale nie jestem pewna czy to jest właśnie to... Przydałby mi się nauczyciel :)

      Usuń
  13. Mój sposób na stres... joga, a dalej idąc - medytacja. Cudowny sposób na odświeżenie ciała i ducha. To mój sprawdzony sposób już od 7 lat i nie wiem gdzie bym była teraz gdyby nie joga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę i mam nadzieję, że również przekonam się o jej mocy :)

      Usuń
  14. Moze zainteresuje Cie technika EFT w ramach radzenia sobie ze stresem. http://kriscarr.com/blog-video/emotional-freedom-technique-tapping/

    Wyczytalam o niej na powyzszym linku. Pomogla jak zdawalam prawo jazdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł - muszę się temu bliżej przyjrzeć :) Jak zwykle będę miała pewnie problemy z moim lekkim sceptycyzmem, ale sprawdzę. Dopisuję do listy rzeczy do wypróbowania! :)

      Usuń
  15. Czytam te wszystkie komentarze i dociera do mnie, że nie dość, że mam ogromny problem ze stresem to jeszcze nie umiem sobie z nim radzić, bo ani pilates ani joga mi nie w głowie. I szczerze mówiąc (serio dziewczyny bez obrazy) wolę się już stresować niż skusić na coś takiego - to nie dla mnie ;/ Taniec - tak, fitness - nie. Dla mnie idealna jest muzykoterapia ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja mam taki problem ze czesto przed snem mysle o tym co mnie stresuje i w nocy naprawde jestem w stanie wyolbrzymic to do rangi ogromnego problemu, przez to z regloły zarywam nocki... ale moj sposob na to , to wyobrazanie sobie liczb od 100 do 1 (zazwyczaj przy 80 zasypiam) a nastepnego dnia problemy wydaja sie juz malutkie.
    Mam chyba jakas nerwice natrectw z tym wkrecaniem sobie czegos albo mysleniem o kims kto mnie irytuje... i niepotrzebnie przyciagam do sb tego jeszcze wiecej ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Na szybkie uspokojenie nerwów ja stosuję robótki ręczne :) druty albo szydełko w dłoń, fajna muzyczka albo serial i człowiek się wycisza jakoś, ten monotonny ruch rąk chyba tak działa :) a jeszcze można coś fajnego stworzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam coraz poważniej myśleć o wypróbowaniu szydełkowania. Co prawda ostatnio robiłam to jakieś 10 lat temu, stworzyłam przepiękny szalik w kształcie trójkąta, bo tak jakoś krzywo mi szło, ale naprawdę przy tym zajęciu człowiek magicznie się wyłącza. Jeżdżąc pociągiem często widzę uśmiechnięte, zawzięcie szydełkujące panie - nie wyglądają na zestresowane, wręcz przeciwnie :)

      Usuń
  18. Na całkowite odstresowanie się polecam Ci zumbę, chyba nie ma bardziej pozytywnie zakręconego tańca :D a poniżej wysyłam link do filmiku na youtube, gdzie możesz sobie obejrzeć, jak to wygląda :)
    http://www.youtube.com/watch?v=8HpG0l9cLos
    co do pilatesu i jogi to też świetne sposoby, szczególnie na wyciszenie, jednak przed rozpoczęciem zajęć polecam Ci jakiś stretching, inaczej wymiękniesz po połowie zajęć, jeśli obecnie, jak pisałaś, nie uprawiasz sportu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytasz mi w myślach z tą zumbą... :)

      Usuń
  19. Będę chętnie śledziła Twoje wpisy w tym cyklu, jestem strasznym nerwusem i stres mnie zżera...
    Jeśli mam czas i dostęp do komputera, to oglądam filmiki ASMR dostępne na YT. Moje ulubione to te z masażem głowy. Niesamowicie odprężające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś mnie z tymi filmikami - nie miałam pojęcia o istnieniu czegoś takiego :)

      Usuń
    2. I jakie jest Twoje pierwsze wrażenie? :)

      Usuń
    3. Jak na razie dość dziwne :)

      Usuń
    4. Też pierwszy raz o tym słyszę i jak dla mnie też jest to trochę dziwne :P

      Usuń
  20. Muzyka i wysiłek fizyczny ! :-) Najlepsze lekarstwo na zły humor, stres i wszelkie negatywne myśli.
    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    OdpowiedzUsuń
  21. jestem nerwusem co tu ukrywać dlatego niecierpliwie czekam na rozpoczęcie Twojego cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie ani joga ani pilates nie odstresowują, są dla mnie zbyt nudne i stateczne, wolę agresywne wyładowanie emocji i mocny wysiłek fizyczny ale dla każdego coś dobrego. Wydaje mi się, że bez porządnego rozładowania takie wyciszenie w stylu jogi czy ćwiczeń oddechowych niewiele mi da. Moja głowa jest i tak zbyt przeładowana i nawet jeśli na zajęciach jest naprawdę super to efekty szybko mijają i stres wraca. Dlatego dla mnie akurat jakiś bardzo męczący trening jest lepszym rozwiązaniem. Poza tym sen jest dobry na wszystko i jak najbardziej masaż! <3 nie mówiąc już o znalezieniu chwili tylko dla siebie: bez telefonu, kompa, internetu, ludzi, książek - najlepiej sam na sam na spacerze z dala od wszystkiego. Potrafi zdziałać cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sama jestem bardzo ciekawa jaka forma aktywności będzie się najlepiej sprawdzać w moim wypadku. Spokojna joga czy intensywny trening? Zobaczymy :)

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że to zależy raz od osoby, dwa od typu stresu. W moim przypadku stres zazwyczaj przeradza się we frustrację, którą potem muszę wyładować. Wyciszenie na to nie pomaga, może być kolejnym etapem jak już się tej rosnącej we mnie bańki pozbędę. Inaczej niestety przenoszę nerwy na domowników. A są sytuacje, że stresuję się, że sobie z czymś nie poradzę, albo sytuacja mnie przerasta ale doprowadza mnie raczej do łez niż do nerwów. Wtedy pilates, joga, spacer - jak najbardziej tak.

      Usuń
  23. Mi życie ratuje technika "rozbrajania gniewu" tuż przed wybuchem. Zadaję sobie pytania kontrolne i odpowiadam na nie absolutnie logicznie:
    Czy mam na to wpływ? tak/nie. Tak - czy mogę coś zmienić teraz? T/N Jak mogę zapobiec sytuacjom podobnym w przyszłości?
    Jeśli czekam na decyzję "odgórną" i się denerwuję: Czy mogę coś jeszcze zrobić? Czy panikowanie coś mi da, coś zmieni?
    Pytania są proste i zawsze takie same. Raz - dają prostą odpowiedź: czy mogę coś zrobić - a jak nie, to nie ma się czym przejmować bo i tak nic to nie da. Pozwalają też "ostygnąć" z emocji, bo "używam półkuli mózgowej" odpowiedzialnej za analizę, nie za emocje.
    Mam nadzieję, ze to jest zrozumiałe :)

    A po ciężkim dniu nic nie pomaga tak jak spocić się jak świnka w ruchu! Kocham zajęcia aerobiku z elementami kickboxingu!

    Na większe zaległości ze stresu - samotny spacer: po lesie, po górach. Kiedy na stromym podejściu staram się przede wszystkim wyrównać krok i oddech - na obrzeżach świadomości sprawy nabierają właściwych proporcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Góry w ogóle mają magiczną moc - cały stres uchodzi, problemy dnia codziennego często zaczyna się widzieć z zupełnie innej perspektywy :)

      Dziękuję za opis techniki - myślałam nad czymś bardzo podobnym. Takie racjonalne przedstawienie sobie sprawy może być czasem trudne, ale z drugiej strony bardzo skuteczne. Będziemy testować :)

      Usuń
    2. Jeśli ktoś mądry opracował podobną technikę chętnie poczytam, bo każdą metodę da się ulepszyć :)

      Usuń
  24. Super pomysł :-). Mail poleciał :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cieszę się ogromnie, że Pani powrót do naszego Happiness Planner’a stał się tak inspirujący!

    W komentarzach pojawiło się już mnóstwo doskonałych pomysłów, ja pozwolę sobie dołożyć kilka swoich, które sama stosuję – z mniejszym lub większym sukcesem, ale uparcie :)

    - Zdecydowany #1 to ćwiczenie uważności – z całego serca polecam podejście Jon Kabat-Zinn’a opisane w książce „Życie piękna katastrofa”. Prowadzony od lat przez dr. Kabat-Zinn’a program redukcji stresu odniósł i nadal odnosi ogromny sukces. Z doświadczenia wiem już sama dlaczego.
    - Często pomaga mi również spojrzenie na daną sytuację z innej perspektywy – zadaję sobie pytanie czy np. za rok całe to zdarzenie będzie mieć jakiekolwiek znaczenie, czy faktycznie jest się czym zamartwiać i stresować. Takie nabranie perspektywy zdecydowanie zmienia stosunek emocjonalny do zaistniałej sytuacji.
    - Jakiś już czas temu musiałam się nauczyć się mówić „Nie”. Wiele z naszych stresów wynika z tego, iż bierzemy na siebie zbyt dużo, a przynajmniej tak było w mojej sytuacji. Nie chcemy być dla innych niemili i odmawiać im pomocy, czasem boimy się konsekwencji przeciwstawienia się komuś. Odrobina (bądź nawet większa dawka) odpowiednio podanej asertywności może okazać się bardzo pomocna.
    - Ważne jest też to jak dbamy o siebie – czas na relaks, sen, jak się odżywiamy - rzeczy wydawałoby się podstawowe, a jednak często zaniedbywane. Warto spróbować zmienić niektóre przyzwyczajenia na zdrowsze, dać organizmowi szansę na lepszą pracę. W końcu pracuje dla nas :)

    Życzę powodzenia z nowym projektem! Będę z ciekawością i uwagą śledzić kolejne jego etapy.

    PS. Jeszcze tylko w kwestii wyjaśnienia – Happiness Planner w wersji Discovery jest dostępny za darmo po zapisaniu się na nasz Happiness Toolkit (http://happinessinternational.org/happiness-toolkit/). Zapraszamy wszystkich chętnych!

    Izabela Lasocka
    http://happinessinternational.org/

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny post! ;)
    Czekam z niecierpliwością na start cyklu.

    Może zrobiłabyś jakoś w grudniu post: jak przygotować się do świąt, by poczuć ich atmosferę ? Przez ostatnie 2 lata miałam z tym problem:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm szczerze mówiąc nie myślałam o takim wpisie. Nic nie obiecuję :)

      Usuń
  27. Polecam książkę " Uodpornij się na stres" Elisabeth Wislon. Autorka przedstawia tam 52 wspaniałe pomysły jak zapanować nad stresem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dziękuję - brzmi idealnie. Właśnie sprawdzam :)

      Usuń
  28. Bardzo lubie Twoje posty, sposób w jaki piszesz. Widać, że każdy z nich jest przemyślany. I tematy naszych blogów również są odrobinę podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  29. uwielbiam tu zaglądać, dajesz pozytywnego kopa:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Projekt idealny, jestem strasznym kłębkiem nerwów, więc będę śledzić z uwagą. Sama przyłączam się do wszystkich uwag o sporcie - naprawdę pomaga. Rożne rodzaje. Wyciszające ćwiczenia rozciągające w stylu joga czy pilates, taniec na nabranie energii i pozytywnego myślenia, albo bardziej ekstremalne. Kiedyś miałam sytuację bardzo stresującą, nie mogłam ani jej zapobiec, przewidzieć ani w żaden sposób naprawić, jedynie się z nią pogodzić, a to wywoływało frustrację, bo przecież nie zawiniłam i ciągłe myślenie: co dalej... Na zmianę wybuchałam płaczem lub złością. Kupiłam wtedy rękawice bokserskie (zwyczajnie w hipermarkecie) i mini worek. Uderzanie go naprawdę pozwalało mi rozładować napięcie. :)
    Medytacje świetnie rozluźnia! Nie musisz myśleć o oddechu, po prostu możesz wizualizować sobie "miłe" rzeczy. Tego nauczyłam się w teatrze. Na warsztatach mieliśmy rozluźniające zajęcia. Świece, relaksująca muzyka, wszyscy leżą, a prowadzący (najlepiej odpowiednim głosem) mówi rożne rzeczy w stylu: wyobraź sobie, że leżysz na trawie, słońce grzeje, czujesz, jak ciepło się po Tobie rozchodzi, twoje ciało zapada się w trawę i inne takie "głupoty". Brzmi dziwacznie czasem, ale po takim seansie człowiek jest mega rozluźniony... Szkoda, że ciężko o takie chwile w codziennym dniu. Może właśnie dzięki Twojemu projektowi łatwiej będzie znaleźć na coś takiego czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj właśnie przed zaśnięciem próbowałam medytować całkowicie po swojemu. Na leżąco, myśląc o oddechu, wyobrażając sobie różne rzeczy - przyznam, że to było naprawdę świetne doświadczenie. Medytacja zawsze kojarzyła mi się ze sztywnym siedzeniem po turecku i całkowitą pustką - brakiem myśli. A można też inaczej... :)

      Usuń
  31. Jak dobrze, że taki projekt będzie właśnie u Ciebie! Pozbycie się stresu to chyba najtrudniejsza rzecz. Czekam na następne posty!

    OdpowiedzUsuń
  32. Yes! Czekam z niecierpliwością na posty związane z tym projektem!! Myślę, że każdy z nas ma w sobie mnóstwo stresu - jedni go kontrolują, inni nie. A moje sprawdzone i pozytywne wyniki dotyczące walki ze stresem to:
    1. Obecność w danej chwili - nie myślenie przeszłości, jej analizowanie i rozpatrywanie po raz setny + nie myślenie o przyszlosci i czekających nas problemach, zadaniach do wykonania, itp. Bycie tu i teraz!
    2. Sport!! Wyczyści cały stres z głowy.
    3. Medytacja (po prostu, kilka minut dla siebie, skupienia w ciszy i spokoju).
    4. Zdrowe odżywianie.
    Voila! Buziaki i powodzenia! :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja ze swojej strony gorąco polecam następująca pozycję, która ma za zadanie nauczyć uważności: Mindfulness: A practical guide to finding peace in a frantic world, Mark Williams (dostępna na amazonie, nie wiem czy jest polskie wydanie). I trzymam kciuki za powodzenie :)

    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  34. poleam piosenke jack johnson -better together :) wyjccie za spacer kochane :)!!!!!!! positive thinking i do przodu :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Polecam ograniczenie kawy i alkoholu, regularny wysiłek fizyczny. W weekendy wyłączanie myślenia o pracy, a na codzień koncentrowanie się na rozwiązaniu problemu, a nie na samym problemie:) i pamiętacie, że tylko 4% naszych paskudnych wizji się ziszcza, wiec jest 96% szans na to, że wszystko będzie w porządku:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja mam taką książeczkę: http://www.sklepy24.pl/szukaj/nie+daj+si%C4%99+zmartwieniom+pere%C5%82ka i cytaty trochę pomagają. Czytam na przykład "Z każdej ciemnej doliny jest jakieś wyjście, jakiś tęczowy szlak" trzy głębokie wdechy, wyobrażenie jak działam i rozwiązuję problem i jakoś idzie.

    OdpowiedzUsuń