18 sierpnia 2013

23 kroki do szczęścia: 15. Szczęście szyte na miarę

Personalizacja wiedzie obecnie prym na wszelkich polach. Gdy przeglądamy strony o filmach, lubimy dostawać specjalnie dobrane dla nas tytuły, które powinny nam się  spodobać, na podstawie tego jak ocenialiśmy inne filmy. W księgarniach internetowych możemy przeglądać książki dobrane specjalnie dla nas, na podstawie naszych wcześniejszych zakupów.

Oczywiście to wszystko to nic więcej, jak odpowiednio zaprogramowane aplikacje, ale jednak trudno zaprzeczyć, że każdy z nas ma zupełnie inny, indywidualny gust, charakter, osobowość i to co podoba się wielu ludziom, nas wcale nie musi zachwycać.

I podobnie jest z działaniami mającymi przybliżać nas do szczęścia. Aby jak najwięcej wynieść z  własnego projektu pozytywnych zmian, warto dopasować go do własnych preferencji - uszyć go na własną miarę.
Można próbować dziesiątek różnych sposobów na poprawę samopoczucia, ale jedne z nich będą sprawdzać się u nas bardziej, inne mniej. Widzę to doskonale na moim własnym przykładzie.

Jestem osobą, która niesamowicie przeżywa piękno, szczególnie natury. Gdy przejeżdżamy gdzieś z Tomkiem i widzę piękny widok, nie mogę przestać się zachwycać. Szturcham go, krzyczę: "Boże! Spójrz na ten zachód słońca! Dawno nie widziałam tak pięknych barw". Na co on rzuca mi lekko rozbawione spojrzenie i odpowiada "Tak, piękne". Bawią go moje uniesienia, a dla mnie niepojęte jest jak on może nie odczuwać tego samego, gdy patrzy na coś tak wspaniałego.

Inny przykład stanowi mój tata - wydaje się najszczęśliwszy, gdy wraca do domu z ponad 100- kilometrowych wycieczek rowerowych po górach. Ja też lubię porządnie się zmęczyć, ale perspektywa pedałowania pod górę, na którą nawet ciężko byłoby mi wejść, nie wydaje mi się aż tak kuszącą receptą na szczęście.

Dlatego też w swoim codziennym poszukiwaniu szczęścia stosuję dwie nieco sprzeczne zasady. 

Po pierwsze staram się testować przeróżne możliwości, nie zamykam się na wskazówki, które pozornie do mnie nie pasują. Już nie raz byłam zaskoczona jak wiele szczęścia przynosiły mi czynności, których w głębi serca bym o to nie podejrzewała. Dopóki czegoś nie przetestujemy, nie możemy mieć stuprocentowej pewności, że to nie dla nas.

Z drugiej strony jednak mam na względzie własną osobowość, preferencje. Nie staram się za wszelką cenę uszczęśliwiać czymś, co nie sprawdza się w moim przypadku. Spróbowałam - nie dla mnie - trudno.

Jeżeli podejmuję działania, które są zgodne z tym co lubię, które wywołują we mnie entuzjazm, to prawie na pewno będą one skuteczniejsze niż coś, co sprawdzam na siłę - bo sprawdza się u innych itp.

To co sprawia szczęście innym, nie musi działać w ten sam sposób na mnie. I vice versa. Im bardziej nasze działania nas ekscytują i są zgodne z naszym wewnętrznym głosem, tym bardziej prawdopodobne jest, że przyniosą szczególnie pozytywne efekty.

W tej kwestii mogę polecić wam książkę: "Wybierz szczęście" i test, który był dla mnie pomocny w odkryciu tych działań, które powinny być szczególnie efektywne w moim przypadku.
Nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem, gdy jednym z najskuteczniejszych dla mnie działań, okazało się - 'żyj obecną chwilą', w którym mieści się między innymi otwieranie się na piękno i doskonałość. W końcu kto jak nie ja potrafi godzinami zachwycać się widokiem leśnego potoku?


Zobacz też mój profil na Facebooku
Obserwuj Happyholic na BlogLovin 

24 komentarze
  1. Dzięki za tekst :) dobrej niedzieli :) dobrze przeczytać cos pięknego z rana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze szczęściem jest tak, że od nas samych zależy czy je czujemy.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny tekst :) dobrze, że o tym wspomniałaś, bo sporo osób ślepo podąża za wskazówkami innych, a później są zniesmaczeni tym, że nie potrafią odnaleźć własnej ścieżki - dodajmy, że chyba nawet nie wiedzą, jak miałaby ta WŁASNA ścieżka wyglądać - niezależnie, czy chodzi o pracę, szczęście, rozwój, karierę...

    trzymaj się moja droga cieplutko, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się:) dobry , niedzielny post. Uświadomienie sobie, że każdy ma indywidualną drogę do szczęścia pozwala unikać konfliktów:) np. pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że mój mąż MUSI pozabijać żołnieży w Call of Duty, bo to go po prostu uszczęsiwia :)hihi może słaby przykład, ale u nas dał radę:)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha - genialny przykład Basiu (znany mi z autopsji!) :) :)

      Usuń
  5. Masz rację, zgadzam się :) Nie ma co tkwić w rzeczach, które pozornie powinny nam przynieść szczęście, ale tego nie robią, trzeba żyć w zgodzie ze sobą, próbować nowych rzeczy, ale nic na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się w 100%! Trzeba próbować nowych rzeczy, ale najważniejsze żeby się do niczego nie zmuszać, tylko dlatego że innni tak robią:)

    OdpowiedzUsuń
  7. trzeba się w siebie wsłuchać, zaprzyjaźnić, robić rzeczy dla siebie, a nie po to, że ktoś tak chcę, że tak wypada, że ktoś inny robi tak, to my też :) każdy jest inny i ile ludzi, tyle możliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokładnie, kolejny, świetny tekst! I mam podobnie jak Basia - zainspirowałaś mnie :) Mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko, jeśli wykorzystam 'co nieco' podczas pisania posta na swoim blogu... Zapraszam : http://slubomania.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie. Będzie mi bardzo miło :)

      Usuń
  9. :) dzięki za ten inspirujący tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ojj zgadzam sie :)

    Zapraszam do mnie w wolnej chwili ^^
    wiolka-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Mądrze piszesz :) Warto czasem zastanowić się bardziej, co jest dla mnie, jak i nad tym, że to co dla mnie, nie musi być dla kogoś, nic na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zwykle genialny post! Całkowicie się z tobą zgadzam :)
    Nie wiem jakbym wytrzymał pedałowanie przez 100 km i to jeszcze pod górkę chyba tyłek wrósłby mi się w siodło od rowera :) ale każdy ma swój sposób na szczęście

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się :) Przystosowywanie działań do swoich indywidualnych potrzeb to jedna z najważniejszych rzeczy. Dzięki temu wiemy co chcemy zrobić i działamy w sposób nam przyjazny.
    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja czuje sie szczesliwa, gdy pozornie oczywiste rzeczy wydaja sie dla mnie objawieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podoba mi się! Fajnie jest wiedzieć takie rzeczy o sobie i akceptować je również u innych :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja też jestem wrażliwa osobą i zachwycam się zachodami słońca tudzież innymi okolicznościami przyrody :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miło mi cię poinformować, że zostałaś nominowana do Liebster Award :) Zapraszam cię do mnie
    http://liveyourdreamsandlife.blogspot.co.uk/2013/08/nominacja-do-liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  18. A często wystarczy po prostu "robić swoje", a szczęście staje się po prostu... skutkiem ubocznym :) Uparcie promieniuje, zaraża ludzi wokół i nie da się go nie zauważyć. Myślę, że wielu z nas nie jest świadomych, jak pozytywnie wpływa na innych. Magia!

    OdpowiedzUsuń
  19. To trochę sprzeczne metody, ale właśnie o to chodzi, że na szczęście nie ma określonej metody:) Ja, mimo wszystko zdaję się na los i staram nie ograniczać jedynie do swoich upodobań. Mam wrażenie, że wtedy wiele bym straciła. Jeżeli więc ktoś ma przeczucie, że coś może mi sprawić radość, ufam tej osobie i właśnie wtedy wychodzi czy znajomi dobrze mnie znają czy im się tak tylko wydaje. Między innymi dzięki takiej otwartości przekonałam się jak bardzo uszczęśliwia mnie muzyka klasyczna. A poza tym ja też się cieszę, gdy mogę komuś coś podpowiedzieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem sami siebie nie podejrzewamy, że możemy coś polubić - a tu niespodzianka :)

      Usuń
  20. Każdy jest inny. Każdy powinien sam znaleźć dla siebie rzeczy, które go uszczęśliwiają. Inspirujący tekst...

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajny blog, praktyczny i podnoszący na duchu :) zapraszam do siebie i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń