07 lipca 2013

23 kroki do szczęścia: 9. Sukienka, obcasy i te sprawy

 Wielokrotnie wspominałam już na blogu, że wbrew powszechnym opiniom, że wygląd nie ma i nie powinien mieć wpływu na nasze samopoczucie, mam nieco inne spostrzeżenia w tej kwestii. To nie jest oczywiście tak, że ubiorę sukienkę i mam gwarancję udanego dnia. Nie jest też tak, że dbanie o swój wygląd przynosi mi szczęście - to zbyt górnolotne stwierdzenie. 

Po prostu - gdy czuję się dobrze w swoim ciele, w znacznym stopniu odbija się to pozytywnie na moim zachowaniu. Częściej się uśmiecham, czuję się bardziej pewna w kontaktach z innymi ludźmi, czuję, że mam w sobie więcej energii do działania. Na pewno jest wiele osób, dla których wygląd nie ma żadnego znaczenia, ale ja piszę historię o swoim życiu - i w moim przypadku maksyma /w szczęśliwym ciele - radosny duch/ jak najbardziej się sprawdza!

 
Happyholic nie jest blogiem urodowym, więc nie będę się skupiać na sposobach, w jaki można poprawić sobie samopoczucie, za pomocą wyglądu. Tak naprawdę każdy ma swoje "tricki" na to, by czuć się pięknie. Sama mam kilka ulubionych fryzur czy strojów, które klasyfikuję w myślach w folderze "pewniaki" - gdy tylko odkryję coś nowego, dołącza to do listy innych sprawdzonych sposobów.

Chodzi mi o spójność tego co czuję, z tym jak wyglądam - chwile, w których patrzę do lustra i myślę "to naprawdę ja". Momenty, w których sama do siebie uśmiecham się w lustrze i z podniesioną głową ruszam do codziennego życia.

I na koniec jedna jedyna wskazówka - nie ma piękniejszego dodatku niż szczery uśmiech. Najprostszy, najpiękniejszy, zawsze modny i zupełnie darmowy sposób na atrakcyjny wygląd i radosne samopoczucie!

Zobacz też mój profil na Facebooku
 
Obserwuj Happyholic na BlogLovin 

35 komentarzy
  1. Podpisuję się łapkami i stopami pod tym postem! :))
    Pięknej niedzieli! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. To z pewnością jest pewien rodzaj magii. Mówię o tej ogromnej różnicy i pewności siebie, która w nas wstępuje, gdy dobrze czujemy się w swojej skórze. Seriously, niewiarygodne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak usmiech jest najwazniejszy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Długo myślałam, że skoro uzależniam w jakiś sposób swój nastrój od wyglądu to musi znaczyć, że jestem próżna. Z wiekiem zrozumiałam, że wcale tak nie jest i świat już tak jest skonstruowany, że oceniamy siebie i innych pod kątem wyglądu. Pamiętam kiedyś Małgorzata Korzuchowska powiedziała, że dla niej wygląd i strój to taki kod, dzięki, któremu rozpoznaje ludzi, będących jej pokrewnymi duszami. Dlatego absolutnie się z Tobą zgadzam, że trzeba bardzo dbać o to by wyglądać "w zgodzie z sobą"

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście, że nasz wygląd, ubranie - jego kolor, tkanina, ma wpływ na nasze samopoczucie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie tak, gdy czuję się dobrze w swoim ciele, mam ładny makijaż czy sukienkę, od razu czuję się pewniej i wszystko jakoś lepiej idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam właśnie problem ze swoją cielistą akceptacją. Brakuje mi spójności z moimi uczuciami, a wyglądem. Pracuję nad tym :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczera prawda. Jeśli będę czuła, że mój wygląd nie jest taki jaki być powinien, będę odczuwała dyskomfort, a jednocześnie nie będę w stanie się cieszyć dniem :). Nie powinno się jednak przesadzać, aby nie popaść w narcyzm. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uśmiech jest na pewno najpiękniejszym dodatkiem :) Lubię też ubrać się w coś ładnego, w czym dobrze się czuję wtedy od razu mam lepsze samopoczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przecież wiadomo, że to jak odbierają nas ludzie jest warunkowane również przez nasze poczucie własnej wartości. A tu niewątpliwie ma wpływ nasz wygląd, i to nie mały. Przecież wiadomo, że jak czujemy się w swojej skórze, a także ubraniach, lepiej to i lepiej siebie zaprezentujemy i będziemy z siebie bardziej zadowoleni :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobno nie szata zdobi człowieka-również nie do końca zgadzam się tym. Ważne by umiejętnie pogodzić sferę duchową z zewnętrzną. Jeśli jesteśmy z siebie zadowoleni i dobrze czujemy się we własnym ciele to dobierzemy takie kolory ubrań i dodatków, które sprawią, że nasze samopoczucie wzrośnie. Osobiście uważam, że kobieta powinna zawsze dobrze wyglądać niezależnie od sytuacji ( pomijając zimowe wieczory w dresach, grubych skarpetach z filiżanką herbaty:). Oczywiście dobrze nie zawsze znaczy drogo ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. By czuć się pewnie musimy najpierw być zadowoleni z siebie :-)Uśmiech z kolei jest bardzo miłym dodatkiem, który potrafi wiele zmienić.
    Pozdrawiam Paweł
    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. W 100% popieram. Też zauważyłam, że to jak wyglądam i w jaki sposób o siebie zadbam ma wpływ na to jak się czuję, więc staram się wyglądać jak najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się się w 100%ach!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam dziewczyny, która w szpilkach nie czuła by się pewniejszą siebie (no chyba że są straaasznie niewygodne :)). To, czy założymy dres, czy kolorową sukienkę, zawsze jakoś wpłynie na samopoczucie. Może i ta druga nie gwarantuje lepszego dnia, ale jeśli będzie beznadziejny to na pewno bez niej też by był :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z Tobą, mam to samo i z tego co się orientuję mnóstwo moich koleżanek też :) Kiedy ja czuję się dobrze w moim ciele, nawet ludzie inaczej mnie postrzegają i da się to odczuć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. jeżeli czuję się dobrze ze sobą, podobam się sobie, dobrze wyglądam to daje mi to na pewno więcej pewności i śmiałości. Owszem zwiewna sukienka czy piękne obcasy powodują że kobieta staję się pewniejsza siebie, ale dopóki nie będzie pogodzona ze sobą to i piękny ubiór na nic się zda ! a uśmiech jest najpiękniejszym dodatkiem dla kobiety :))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak dobrze czujemy się w danym stroju, to i jesteśmy bardziej pewni siebie, jak i szczęśliwsi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. To prawda, zgadzam sie:) usmiech jest bardzo wazny, otwiera czesto wiele drzwi...:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Każde słowo w tym poście to 100% prawdy. To, co mamy w środku, ale i na sobie ma znaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Masz racje, czuć się w swoim ciele dobrze = czuć się atrakcyjnym. Niby prosta recepta a trudna jak cholera...

    OdpowiedzUsuń
  23. Całkowicie się zgadzam, z tym co napisałaś :) Od tego, jak się w czymś czuję, wiele zależy. Lubię ubrać się tak, żeby czuć się pewnie i przede wszystkim iść z szerokim uśmiechem na buźce! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Z tym uśmiechem masz WIELE racji - zwyczajne uśmiech na ulicy do nieznajomego, w autobusie... Tak niewiele, a jak wiele daje innym. :-) Aż mi się przyjemnie na tę myśl zrobiło!

    OdpowiedzUsuń
  25. O tak potwierdzam, jak czuję, że dobrze wyglądam, mam od razu lepszy humor, chce mi się uśmiechać i czuję się pewniejsza siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. to prawda, wiem dobrze po sobie!

    OdpowiedzUsuń
  27. Co do tego uśmiechu to się zgodzę, czasami on wystarczy, aby nikt nie zauważył rozciągniętego dresu i rozwalonych butów o poranku :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uśmiech najważniejszy!:) fajnie jest się nim podzielić z nieznajomym i zobaczyć jeszcze szerszy na jego twarzy... To jest zaraźliwe! :)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie bardzpo rozumiem, w co zamierzasz ubierac sukienkę, w sweter? Chyba, ze miałaś na myśli "ubiorę SIĘ w sukienkę" albo "założę sukienkę"?

    OdpowiedzUsuń
  30. Ostatnio zastanawiałam się czy publikować jedno moje zdjęcie, na którym ( JA WIDZĘ, ŻE) widać mi fałdki, oponki, muffin topy itede itepe pod sukienką.
    Oczywiście nikt absolutnie nikt nie zwócił na to uwagi, bo pięknie się na tym zdjęciu uśmiecham:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak mawia Ewa Chodakowska - tylko jeśli masz na twarz uśmiech czujesz się w pełni 'ubrana' ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja potwierdzam ! :) .. ale mimo wszystko mam też ochotę wskoczyć w sukienkę i obcasy na już ;)

      Usuń
  32. mimo taką radość zawsze dają koturny (do obcasów jakoś nie mogę się przekonać )
    chociaż moje stopy potem cierpią :C

    Ale miło jest spojrzeć w lustro i stwierdzić "kurczę, ale ja mam nogi!". Uśmiech od razu się na buzi pojawia :) A jeszcze potem jak się usłyszy od kolegi ,,Kobieto gdzieś Ty chowała te nogi ?!" to już wg miło na serduszku :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię trochę na styl francuski (choć sercem jestem we Włoszech), do sukienek i ekstra kreacji balerinki a do nieoczywistego stroju, trochę na luzie - obcasy. Dzięki temu nigdy nie czuję się ani zbyt elegancko, ani zbyt sportowo. Udało się to wypośrodkować

    OdpowiedzUsuń