26 lipca 2013

23 kroki do szczęścia: 13. Ludzie

Muszę przyznać, że kończę ten tydzień w naprawdę fantastycznym nastroju (i to nie tylko dlatego, że jest piątek i początek weekendu!). Sekretem mojego samopoczucia zdaje się być coś zupełnie innego...

Gdybym miała określić minione siedem dni jednym słowem, byłoby to słowo "ludzie". Cały tydzień minął mi na spotkaniach z różnymi osobami, które niesamowicie poprawiły mój nastrój. 


Przyszło mi dzisiaj na myśl, że wszystkie te spotkania można by podzielić na trzy różne grupy. Każde z nich w zupełnie inny sposób budowało we mnie dobre samopoczucie. I wtedy naszła mnie taka refleksja, że być może dbanie o te wszystkie trzy rodzaje relacji, może być prawdziwym kluczem do szczęścia. Mój stan ducha nie może kłamać! Ale po kolei...

 

I. Pielęgnowanie wieloletnich przyjaźni

Uwielbiam spotkania z przyjaciółmi, których znam od wieków. Znając się od kilkunastu lat mamy tyle wspólnych wspomnień, łączy nas masa pięknych chwil. Znamy się tak dobrze, a wciąż nie brakuje nam tematów do rozmowy.

Mam tylko kilka takich przyjaciół(ek) i nie spotykamy się bardzo często, ale to też kolejna niesamowita sprawa - nawet jeśli nie widzimy się przez kilka tygodni, to wiemy, że i tak między nami jest coś specjalnego.

Trzeba jednak bardzo uważać, żeby nie zaniedbać tak pewnych przyjaźni, bo to coś naprawdę niepowtarzalnego (sama mam zamiar się na tym skupić w najbliższym czasie, bo nadmiar zajęć nie zmienia faktu, że są rzeczy ważne i ważniejsze - wstyd się przyznać, ale spotkania z przyjaciółkami to chyba jeden z najbardziej zaniedbywanych, a jednocześnie tak istotnych obszarów mojego życia).

Myślę, że pod ten punkt warto też podpiąć pielęgnowanie więzi ze swoją drugą połówką, która najczęściej jest w końcu naszym najlepszym przyjacielem. W miniony weekend wyjechaliśmy razem na wycieczkę w góry - przeszliśmy razem ponad 20 km górskimi ścieżkami. To było kilka wspaniałych godzin pełnych specyficznego milczenia, przeplatanego opowieściami, refleksjami, rozmową przez naprawdę duże "R".

 

II. Zacieśnianie więzi z nowymi znajomymi

Kilka miesięcy temu poznałam koleżankę, w przypadku której od pierwszych chwil wiedziałam, że nadajemy na tych samych falach. Ale jakoś nigdy nie było okazji spotkać się na dłużej, po zajęciach. W końcu postanowiłyśmy to zmienić i spędzić wspólne popołudnie - to było coś fantastycznego!

Ciekawe rozmowy, poznawanie drugiej osoby od zupełnie innych stron, odkrywanie wspólnych zainteresowań, tych samych ulubionych filmów, muzyki, miejsc. Tego typu spotkania są dla mnie energetyczno - inspirującą bombą (sto razy lepszą niż najbardziej inspirujące książki czy miejsca w sieci)! Już od pewnego czasu zauważyłam, że tak naprawdę ludzie są dla mnie największą inspiracją.  

 

III. Nawiązywanie zupełnie nowych relacji

I wreszcie poznawanie nowych osób. Te spotkania są dla mnie najbardziej zadziwiające. Tydzień temu poznałam osobę, której nigdy wcześniej nie widziałam. Po kilku dniach śmiejemy się do rozpuku i nie wyobrażam sobie, że mogliśmy się wcześniej nie znać.

W trakcie poznawania nowych osób, niesamowicie interesuje mnie ich spojrzenie na różne sprawy, styl życia, pomysły. To taki banał, ale coś jest w zdaniu, że tak pięknie się między sobą różnimy. Jak to jest, że nagle poznajesz nową osobę i Twój świat poszerza się o zupełnie nowe poglądy, inspiracje, refleksje. Że wspólnie otwieracie zupełnie nowy rozdział wspólnych wspomnień, zabawnych wydarzeń itp. Niesamowita sprawa!

Co innego może dać nam tyle różnorodnych emocji, jak spotkania z innymi ludźmi? Bardzo możliwe, że nic.


Jestem taka szczęśliwa, bo przede mną kolejny weekend, który połączy w zasadzie wszystkie te trzy rodzaje spotkań w jednym, z czego niesamowicie się cieszę. Czasem zdarza mi się być strasznym domatorem. Mam ochotę zaszyć się z książką i nigdzie nie wychodzić. Ale zauważyłam (i zawsze to sobie powtarzam, gdy mam jakiekolwiek wątpliwości), że w 90% przypadków wracam ze spotkań z ludźmi z niesamowitą energią, masą inspiracji i uśmiechem, który nie schodzi z ust!

Tak - to prawdziwy sekret szczęścia!



Zobacz też mój profil na Facebooku

Obserwuj Happyholic na BlogLovin 

27 komentarzy
  1. A co powiesz o osobach, którym wydaje się, że są aspołeczni i dobrze jedynie czują się w obecności osób już dobrze znanych? Chętnie poczytam jakieś rady:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jedną z takich osób, bardzo trudno mi zbudować zaufanie do kogoś nowego, mimo, że staram się od początku dawać tzw. kredyt zaufania i traktować innych pozytywnie.
      Nie da się ominąć poznawania nowych osób i pozytywne podejście do takich sytuacji wiele ułatwia ;) Nie ma co sobie zamykać drzwi do poznania kogoś, kto w przyszłości może okazać się tą "dobrze znaną" osobą, z którą uwielbiasz spędzać czas :)

      Usuń
    2. Ja też nie jestem ufną osobą i dość długo zajmuje mi zbudowanie takiej prawdziwej relacji z drugą osobą, ale z drugiej strony nie jestem zamknięta na nowe osoby, chociażby z czystej ciekawości - to dla mnie takie ekscytujące, gdy poznaję kogoś nowego z całym jego zbiorem poglądów, doświadczeń - rzeczy, które są dla nas wspólne i tych, które nas różnią... :)

      Usuń
    3. PS. Nie każdy musi być przebojowym ekstrawertykiem, który jest ostatnio tak wszędzie gloryfikowany - osobiście dużo, dużo bardziej lubię raczej stonowane, naturalne osoby, mające tzw. "swój świat" (oczywiście przebojowość nie wyklucza naturalności - ale często jest to tylko rodzaj pozy) i z takimi też ludźmi buduje znacznie lepsze relacje. W introwertykach drzemie tak naprawdę ogromna siła! :)

      Usuń
    4. Zgadzam się, wcale nie trzeba być przebojowym, by być interesującym. Fajnie jak się ma w sobie pasję, coś do powiedzenia i ciekawość świata. No i jak się jest otwartym na innych :)

      Usuń
    5. Mam nadzieję, że w końcu ten przymus wszechobecnej przebojowości przestanie być aż tak kultywowany i w końcu ludzie zobaczą moc w spokojniejszych ludziach :)

      Usuń
  2. Super post, doświadczam ostatnio tej samej super energii po spotkaniach z przyjaciółkami.

    Poznanie blogerek, pogaduchy blogowe itp. również było dla mnie super doświadczeniem mimo, że jak napisałam wcześniej raczej często czuję się aspołeczna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludzie są zdecydowanie źródłem szczęścia. Nieraz nawet na samo wspomnienie jakiejś rozmowy wielki uśmiech pojawiał się na mojej twarzy. Mam kilka osób, w przypadku których nawet najkrótsza rozmowa kończy się wielką radością.
    Czytając ostatni podpunkt zatęskniłam za nowymi znajomościami, to uwielbiam najbardziej, kiedy na początku ktoś jest zupełnie obcy, podchodzimy do niego z dystansem, a po jakimś czasie nie wyobrażamy sobie jak mogłoby wyglądać nasze życie bez niego.
    Kiedyś, jak to wyżej opisały dziewczyny byłam raczej aspołeczna, miałam niewiele znajomych, unikałam nowych znajomości, kilka osób zdecydowanie zmieniło moje nastawienie i teraz nie wyobrażam sobie, że w moim życiu mogłoby zabraknąć innych, byłoby ono zdecydowanie smutniejsze i mniej ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy człowiek może budować fajne relacje, jeżeli tylko trafi na osoby, które nadają na tych samych falach. Odkrycie każdej takiej osoby to coś niesamowicie inspirującego i wartościowego :)

      Usuń
  4. Ja nie wiem, mnie jakoś przebywanie z innymi ludźmi nie cieszy, no owszem fajne jest wyjść z znajomymi od czasu do czasu na piwo, ale nawet tych najbliższych trzymam na dystans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że to taka moja perspektywa - w końcu się różnimy :) Chociaż rezultaty wszelkich badań psychologicznych też potwierdzają magiczną moc kontaktów z ludźmi... Coś musi w tym być :)

      Usuń
  5. Myślę jednak że warto tutaj dodać aby nie uzależniać swojego szczęścia od innych. :) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzruszyłam się czytając ten wpis :) Ostatnio przez pracę i własne cele trochę zaniedbałam swoje najlepsze znajomości. Czekam już z niecierpliwością na spotkanie z moją jedną przyjaciółką, która niedługo wraca z zagranicy i z drugą, która już niedługo urodzi syna :)
    Muszę przyspieszyć koniecznie te drugie spotkanie, może uda mi się jeszcze raz, ten ostatni zobaczyć ją w stanie błogosławionym.
    Co do drugiego typu ludzi, to w pracy poznałam w ostatnie miesiące 3 świetne dziewczyny i choć one ciągle nalegają na spotkania po pracy, to ja jakoś zawsze się wymigiwałam. Postanawiam to zmienić, a już niedługo będzie kilka okazji :)
    No i mam nadzieję, że ktoś z trzeciej grupy niedługo się w moim życiu pojawi :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkania po pracy to chyba najfajniejsze z spotkań, w jakim ostatnio uczestniczyłam - jednocześnie dobrze zna się te osoby, bo spędza się z nimi tyyyle czasu, a z drugiej strony w pracy nie ma jak swobodnie porozmawiać na normalne, życiowe tematy i można się o sobie tyle dowiedzieć właśnie "po godzinach".

      Grupa trzecia jest znowu tak ekscytująca... Ahh :)

      Usuń
    2. :) ...czyli po prostu ludzie są inspirujący!

      Usuń
    3. Muszę przyznać, że są inspirujący, że hej! :)

      Usuń
  7. ja staram się podtrzymywać przyjaźnie. Zależy mi na ludziach :) ostanio brakuje mi nowych relacji :) marzy mi się gruba biba i ogrom ludzi do poznania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie potrafią zmienić wiele na lepsze. Dzięki ich obecności nie raz poprawiał mi się humor i polepszało samopoczucie :) Jeśli nam na kimś zależy to dobrze jest pielęgnować tą znajomość i pamiętać, że przyjaźń działa dwustronnie.
    Pozdrawiam Paweł

    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie poznawanie nowych ludzi wiąże się ze stresem i raczej nie lubię tego robić, wolę jak ktoś przejmuje inicjatywę. Ciężko mi zrobić pierwszy krok ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja jestem samotna i bardzo mi z tym źle. Miałam kilka kiepskich lat gdzie byłam zamknięta w sobie, siedziałam w domu, a teraz nawet chcąc to zmienić nie mam jak... W klasie ludzie są okropni, a poza szkołą nikogo nie znam. Samotność dobija, łatwiej poddaje się człowiek stresowi, więcej się przejmuje, siedzi na tyłku w domu i użala się nad sobą. Co z tego, że wyjde jak na ulicy ludzi nie poznam (sama nie zagadam), a na impreze itp. sama nie pójdę bo to jakoś głupio :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto poszukać znajomych gdzieś indziej :)?

      Ostatnio trafiłam np. do grupy na facebooku "Życie jest piękne" i jest tam masa osób z całej Polski, które spontanicznie umawiają się w celu realizacji różnych marzeń, pomysłów czy zwykłego spędzenia weekendu w fajny sposób. Niesamowicie spodobało mi się ich aktywne podejście do poznawania nowych osób!

      Usuń
  11. Jeśli chodzi o wieloletnie przyjaźnie - też mam kilka takich osób, z którymi mogę nawet bardzo długo się nie widzieć (3 z nich mieszkają za granicą więc niestety spotykamy się tylko raz na kilka miesięcy), ale nigdy nie brakuje nam wspólnych tematów i zawsze czujemy się "swojo" gdy się widzimy.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja dopiero odkrywam wszelkie związki z ludźmi - zaniedbałam tę sferę tak mocno, że aż boli :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja - pora wziąć się za solidne odbudowywanie tych zaniedbanych kontaktów! (szczególnie, że jest lato, wakacje i te sprawy)

      Usuń
  13. Wieloletnie przyjaźnie to skarb jakich mało. Moja przyjaciółka ze szkolnych lat wyjechała i jakoś chcąc nie chcąc osłabił Nam się kontakt... A szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  14. I w tym wypadku pozostaje mi tylko podsumowanie moim ulubionym cytatem: "Life is about the people you meet" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ludzie są jednym z najbardziej determinujących szczęście czynników ;) Nic zatem dziwnego, że spotkania z innymi sprawiają nam dużo radości a po nim jesteśmy pełni energii i entuzjazmu ;) Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń