19 lipca 2013

23 kroki do szczęścia: 11. Szczęście jako droga

W zasadzie idea dzisiejszego wpisu mogłaby zawrzeć się w jednym zdaniu - sekret szczęścia polega na tym, żeby sama droga do niego była dla nas... szczęściem. 

Traktowanie szczęścia jako celu może być zgubne samo w sobie - ciężko wyobrazić sobie, że musisz zrobić taką czy inną rzecz i w efekcie będziesz szczęśliwym człowiekiem. Tak naprawdę szczęście dają przede wszystkim te małe rzeczy, które robimy na drodze do jego osiągnięcia. Same starania, pozytywne zmiany, eksperymenty poprawiają nasz nastrój i wpływają na nasze szczęście - przynajmniej w moim odczuciu.

Na samym początku mojej fascynacji tematem szczęścia miałam założenie, że gdy zrobię "to, to i tamto", być może uda mi się osiągnąć stałą satysfakcję, zadowolenie z życia. Bardzo szybko jednak zrewidowałam swoje poglądy i odkryłam, że to właśnie dążenie do szczęścia, wprowadzanie różnych zmian stanowi dla mnie szczęście samo w sobie. 

To było bardzo ważne odkrycie, gdyż zrozumiałam, że mogę być szczęśliwa już teraz, w tym momencie. Zrozumiałam, że szczęście to nie jest punkt, do którego dojdę gdy pokonam różne przeszkody i wykonam jakieś konkretne zadania. Szczęście to stan, na który sama mam codziennie wpływ - wraz ze zrozumieniem tej prawdy, poczułam niesamowitą ulgę.

Niemniej ważne jest to, że czerpię przyjemność z testowania różnych sposobów na szczęście właśnie dlatego, że jest to moja pasja. Wymyśliłam sobie taki sposób na życie i niesamowicie mnie to ekscytuje. Mogłabym przestać, ale zwyczajnie nie chcę - bo lubię ten cały proces - szukania inspiracji, planowania, wprowadzania zmian w życie, ocenianie faktycznego wpływu zmian na moje samopoczucie. Dzięki temu wszystkiemu moje życie jest dużo, dużo ciekawsze.

Nie zrozumcie mnie źle - nie chodzi mi o to, że aby być szczęśliwym trzeba wciąż się o to starać, wciąż coś zmieniać. Często sprawdza się coś zupełnie innego - odrzucenie i odcięcie się od wszelkich porad, które mówią jak żyć, rozpoczęcie życia według głosu własnego serca. Sama nie wykluczam, że i na mnie przyjdzie taka pora, gdy postawię na coś zupełnie nowego. Na razie niesamowitą frajdę sprawia mi zgłębianie szczęścia, odkrywanie co na ten temat sądzą różni ludzie, naukowcy, pasjonaci. 

Dążenie do szczęścia jest moim codziennym szczęściem. Może pewnego dnia się zatrzymam lub wyruszę w zupełnie nową podróż - kto wie... Na razie codziennie spełniam się na mojej osobistej drodze i to jeden z moich małych sekretów szczęścia.
 

Zobacz też mój profil na Facebooku

Obserwuj Happyholic na BlogLovin 

18 komentarzy
  1. Ładnie to opisałaś. :) Na pewno przyda się wielu osobom. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo największe szczęście osiąga się kiedy czerpie się je z chwili obecnej :) Wyznaczając sobie cele, które musimy spełnić żeby być szczęśliwymi nigdy tacy nie będziemy. Zawsze będziemy potrzebowali czegoś więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja osobiście mam dziwne wrażenie że jak dążę do jakiegoś celu, który jest dla mnie dość ważny, i spełniam po kolei wszystkie kroki do niego czuję się szczęśliwy jednak wydaje mi się że gdy już osiągnę ten cel moje szczęście minie bo cel osiągnięty a ja nie wiem co zrobić dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo - przede wszystkim dążenie do celu a nie sam cel daje mi poczucie szczęścia :)

      Usuń
  4. ostatnio się nad tym zastanawiałam, dla mnie szczęśćie to trwały stan, równowaga, pomiędzy ciałem i duchem. Nie jakieś krótkotrwałe efekty, a na pewno nie te materialne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Dążenie do szczęścia jest moim codziennym szczęściem" piękne słowa :) Warto tak właśnie żyć.
    Pozdrawiam Paweł
    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczęście jako droga - piękna metafora, która otwiera niesamowite pole do przemyśleń i z którą zdecydowanie się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczęście to dla mnie nie lada wyzwanie. Tak na prawdę za sztukę uważam osiągnięcie szczęścia gdy brak nam wielu ważnych "rzeczy" w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisałaś w tym poście o czymś oczywiście nieoczywistym :) Sprawdza się to nawet w tych drobniejszych rzeczach; gdy motywuję się do wykonania czegoś metodą marchewki, jest to skuteczne, ale zdecydowanie mniej, niż motywacja poprzez czerpanie przyjemności/satysfakcji z wykonania owej czynności. Codziennie łapię się na wyznaczaniu progów szczęścia - jak przyjdzie wiosna, jak zdam ten cholerny egzamin, jak ułoży mi się z jakąś osobą. Problem w tym, że niedługo później, gdy to wszystko już osiągam, to chcę jesieni, mam kolejny egzamin przed sobą i inną sytuację towarzyską. Dlatego istotne jest tutaj dogłębne docenianie i odpowiednie wartościowanie tego, co jest TERAZ. Szczęście odnalezione nie po całym maratonie, ale po skromnym pierwszym kilometrze. Pozdrawiam i zapewniam o regularnym czytaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz - fantastyczne rozwinięcie tematu! :)

      Usuń
  9. Dla mnie szczęście jest stanem trwałym, albo jestem szczęśliwa albo nie. Rzeczy materialne albo dążenie do celu dają je ale tylko na jakiś czas. Jeśli chodzi o mnie, po osiągnięciu celu nie wiem w co ręce włożyć i wielkie szczęście mija ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najdziwniejsza rzecz, ale większość z nas jak teraz mi się wydaje tak ma. Dążymy do jakiegoś celu, jest cudownie, osiągamy go i... no właśnie. Coraz bardziej myślę, że liczy się droga nie efekt i to w różnych aspektach.

      Usuń
  10. Masz całkowitą rację, jaki sens miałoby dążenie do celu gdyby ta droga była dla nas katorgą?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak będę miał X pieniędzy, to będę mógł spełnić marzenia i będę szczęśliwy.
    To często powtarzany schemat. Najczęściej okazuje się, że ta kwota to jeszcze nie gwarancja pełni szczęścia.
    Może nawet nie potrzebujemy tych pieniędzy?
    Wystarczy nam uczucie ekscytacji zawsze wtedy, gdy robimy to co lubimy.
    Trzeba umieć cieszyć się drogą, tak jak Ty to robisz.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja już się nauczyłam, że szczęściem dla mnie jest każdy poranek, że nadal mogę tworzyć siebie w tym wielkim świecie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy przestało mi się wydawać, że będę szczęśliwa, kiedy będę szczupła i będę miała własne mieszkanie, zobaczyłam, że ja już jestem szczęśliwa, bo każdy dzień daje mi momenty, w których myślę sobie 'życie jest piękne' :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziennik wyzwań jest opracowany przez coacha i pedagoga. Jest to autorski pomysł na 3 miesięczny program - zadowolona z siebie na wielu płaszczyznach. Opiera się o 12 tygodni specjalnie przygotowanych i opisanych wyzwań dla kobiet które chcą doskonalić się w samorozwoju, nie boją się wyzwań oraz przygód, a także chcą same przekonać się jak zmienią siebie już na przestrzeni 3 miesięcy. Dziennik ten jest połączony z warsztatami - zadowolona z siebie na wielu płaszczyznach, które przewidziane są na miesiąc Maj. Jeśli jednak chcesz sama wziąć swój rozwój w swoje ręce, masz okazję na zakup dziennika wyzwań, który jest rozpisany na 12 tygodni i szczegółowo opisany. Między innymi znajduje się tydzień na przemyślenia , tydzień komplementów czy tydzień w spódnicy. Każdy tydzień ma swoje ustalone zasady oraz każdy opiera się przede wszystkim na przygodzie. Dziennik ma 9 stron oraz zawiera tabele pomocne do analizy określonego wyzwania. W tym momencie masz szansę na zakup go w cenie okazyjnej 9 złotych. Jeśli jesteś zainteresowana lub chcesz dowiedzieć się więcej to odezwij się coachingpasja@gmail.pl

    OdpowiedzUsuń