22 czerwca 2013

23 kroki do szczęścia: 7. Magiczne poranne 30 minut


Myślę, że większość z nas nie docenia poranka, który tak naprawdę może być najbardziej wartościową porą dnia - generatorem dobrej energii na wszystkie pozostałe godziny. Sama zawsze czułam, że tak jest, ale wiadomo - o żadnej porze nie śpi się tak cudownie jak o poranku. Wyjście rano z łóżka bez takiej konieczności wydaje się jakąś abstrakcją. Mimo to, wzięłam się za siebie i na własnej skórze odkryłam jak genialnym nawykiem jest skrócenie porannego snu o przynajmniej pół godziny. Nawet te 30 minut mogą dać nam pozytywnego kopa na resztę dnia!


  

Jak tego dokonać?

Nie chciałabym się powtarzać, a na ten temat jest naprawdę sporo postów. M.in. ostatnio polecany przeze mnie artykuł z bloga pinczek.pl.   , wpis "Jak wstawać wcześniej", "Jak budzić się pełnym energii".

Napiszę więc krótko:

  • Codziennie wstaję mniej więcej o tej samej porze - 6:00 - czasem trochę wcześniej  (w weekendy nie nastawiam budzika, ale i tak w zasadzie budzę się najpóźniej o siódmej)
  • Najłatwiej dojść do tego moim zdaniem metodą malutkich kroków, czyli stopniowo dzień po dniu budzić się kolejne kilka minut wcześniej, aż dojdzie się do pożądanej godziny. Można też zastosować terapię szokową. U każdego zapewne sprawdzi się coś innego. 
  •  Od razu po wyjściu z łóżka idę żwawym krokiem do łazienki (no dobrze, oczywiście, że wlokę się tam z zamkniętymi oczami jak prawie każdy znany mi człowiek) - kontakt z chłodną wodą to chyba najstarsza i najpewniejsza metoda na przywrócenie się do żywych po błogim śnie.
  • Wybieram cel wcześniejszej pobudki, czyli...

   

Na co wykorzystać ten czas?


Wieczorem myślę nad tym, na co przeznaczę dodatkowy poranny bonus czasowy -  zazwyczaj idzie to w cztery różne strony:

    • 1. Coś inspirującego, pozytywnie nastrajającego do życia
To takie cudowne wstać rano i przeczytać rozdział inspirującej książki, artykuł, który nada zupełnie nową perspektywę danemu dniu. Traktuję to jak śniadanie dla duszy! Z głową pełną pozytywnych myśli zupełnie inaczej wchodzi się w kolejny dzień życia - spróbujcie sami!

    • 2. Wykonanie jakiegoś konkretnego zadania, które od rana sprawi, że dzień będzie rozpoczęty produktywnie (grrr, nie znoszę tego słowa) 
Innym obszarem, który ma naprawdę pozytywny wpływ jest wykonanie jakiegoś zadania. Moim zdaniem nie ma lepszego czasu na jakąś względnie krótkie zadanie niż poranek. Satysfakcja po jego wykonaniu gwarantowana - po prostu nie można mieć złego nastroju z myślą, że powiedzmy o 8:00 rano już zrobiliśmy coś istotnego lub wykreśliliśmy jakiś punkt z to-do listy. Piszę to co prawda z własnej perspektywy człowieka, który uwielbia wykreślać kolejne punkty i jest "zadaniowcem", nie wiem, jak to wygląda u innych.

    • 3. Ważne dla mnie czynności, na które ciężko znaleźć czas o innej porze
Poranek to idealna pora na skupienie się na tym, czego chcielibyśmy więcej w życiu. Czas na zadania nie tyle pilne, co ważne. Czynności, które przybliżają nas do założonych celów, marzeń. Dla mnie poranek jest idealnym czasem na ćwiczenia czy pisanie artykułów na bloga. Cisza, spokój, świeżość umysłu... Dla innych to najlepszy czas na bieganie, czytanie, naukę języków - cokolwiek, co jest w danym momencie ważne.

    •  4. Coś naprawdę ekscytującego 
To najczęściej wersja weekendowa moich poranków, w dniach których czeka na mnie np. jakiś wyjazd, lub inne "nowości" i przyjemności. Wtedy poranki to przygoda, o której z ekscytacją można myśleć już poprzedniego wieczoru! Jak można nie zwlec się z łóżka, kiedy czeka na nas coś naprawdę niesamowitego?

Staram się zmieniać te motywy porannego wstawania, żeby nie popaść w rutynę. Myślę, że po dwudziestym poranku spędzonym na wykonywaniu ważnych zadań z to-do listy czułabym już znacznie mniejszą satysfakcję niż w przypadku gdy miksuję między sobą te różne ścieżki. 

Oprócz tych zmiennych motywów, zawsze staram się poświęcić trochę czasu na celebrację. Przygotowanie i skonsumowanie śniadania w spokojnej atmosferze - bezcenne. Dla takich chwil naprawdę warto wstać wcześniej!


 
Zobacz też mój profil na Facebooku

Obserwuj Happyholic na BlogLovin 

38 komentarzy
  1. uwielbiam takie poranki. Nietety, załapałam pracę, która karze mi wstawać o 4:45 i kompletnie nie mam na to czasu... a w weekendy odsypiam... eh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu faktycznie - ale nie ma tego złego, przynajmniej masz więcej czasu popołudniu :)

      Usuń
  2. Z rana można też zrobić po prostu... śniadanie? :) Przygotować je, słuchając ulubionej muzyki, a potem cieszyć się królewskim posiłkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! To już punkt obowiązkowy moich poranków! :)

      Usuń
  3. Popieram metodę małych kroczków, aczkolwiek myślę, że są osoby, które "nie lubią" wstawać o tej samej porze czy godzinie :) Nie mam tutaj na myśli zmęczenia, lecz innych czynników takich jak poprzedni dzień, wieczór nastrój itd.
    Pozdrawiam serdecznie Paweł
    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno masz rację - każdy w końcu jest inny. Ja jestem takim typem "generała", więc sprawia mi to przyjemność. Dla kogoś innego może to być zapewne wręcz coś psującego nastrój :)

      Usuń
  4. Mnie niedługo czeka poranne wstawanie do pracy, więc raczej nie będę mogła tego celebrować - w weekendy człowiek woli się wyspać. :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy od tego, na jaką godzinę chodzimy do pracy. Ja pracuję od 8:00, więc spokojnie mogę znaleźć czas na dodatkowe pół godzinki rano. Nie namawiałabym bym do tego jednak kogoś, kto pracuje np. od 6:00 - wstawanie o 4:00 na pewno może być przyjemnością, ale nie dla każdego ;) Takie osoby mają za to często więcej czasu popołudniu i właśnie wtedy mogą jakoś fajnie wykorzystać swój czas :)

      Usuń
    2. Ja niestety sporo czasu poświęcam na dojazd komunikacją - więc nawet pół godziny jest dla mnie rano cenne.

      Usuń
  5. Muszę to wprowadzić w życie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dziecię codziennie wstaje o 5 rano od urodzenia jakbym miała wstawać pół godziny wcześniej to już chyba nawet nie byłby poranek hmmm

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też lubię wcześnie rano wstawać, choć ostatnio mam duże problemy z rozbudzeniem :) Ten zadaniowy cel jest najlepszym motywatorem. Fajnie patrzeć na prawie całą wykreśloną listę zadań do zrobienia, a przecież jest dopiero 10 rano i cały dzień przed nami:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nadal nie wprowadziłam planu w życie, ale coraz bardziej irytuje mnie to że jak budzę się po 8 to potem czas leci jak szalony i dnia nie ma, więc nareszcie nauczę się tego wstawania...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Ci za wskazanie tych artykułów! Mam ogromny problem z przekonaniem się do wczesnego wstawania, choć decyzja niby została podjęta: "będę wstawać wcześniej". Ta, akurat. Żebyś Ty wiedziała, jak wyglądają moje poranki, które zamieniają się w bogate w odsypianie przedpołudnia...
    Dlatego ten wpis z miejsca dodaję do zakładek. I obiecuję, że będę do niego wracać.

    :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubię, nie cierpię i nie umiem wstawać wcześnie rano. A bardzo bym chciała, myślę, że wykorzystywałabym lepiej czas w ciągu dnia. Może kiedyś się nauczę, bo jak na razie wszelkie próby się nie udają. Udanej soboty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Och jaka piękna szata graficzna bloga...

    Ja w dni robocze wstaję codziennie ok.6. Czasami trochę wcześniej, czasami trochę później. W weekendy potrafię również wstać o 6, ale i o 9 najpóźniej. Zawsze jednka marnuję swój ranek, ślęcząc przed komputerem lub pustym ekranem TV. Rzadko zdarza rano wyjjść na spacer, pograć w coś na świeżym powietrzu lub poczytać książkę. A masz rację! Jakiego kopa nam to daję na nowy dzień!

    Teraz postaram się wg możliwości również czerpać z ranka wszystko co najlepsze, szczególnie teraz, gdy zbliżają się wakacje :).

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie! be-a-huminka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. lubię zasypiać ze świadomością, że podczas dnia tyle udało mi się zrobić!:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja niestety musze w stawac o 5.20 kazdego dnia. Taka praca. Więc nawet nie mam dnia na odespanie lub odpoczynek. Na szczescie koncze wczesnie i wtedy dopiero mam czas na relax, sniadanie lub inne domowe robotki :) ale najpiekniejsze we wczesnym wstawaniu jest to, ze jest na dworze cisza i gdy wychodze w domu to czuje swieze powietrze, ktorego tak bardzo brakuje w wielkim miescie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Staram się wstawać wcześniej rano, jednak osobiście jestem strasznym śpiochem więc wstawanie przed 9 jest dla mnie istnym horrorem. Jeżeli wstanę wcześniej cały dzień wszędzie się pokładam, przysypiam i ogólnie jestem taka oklapnięta. Może faktycznie metoda małych kroczków mi pomoże, bo brakuje mi tych paru godzin w ciągu dnia.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja jestem rannym ptaszkiem i lubię wcześnie wstawać, a teraz latem to jest szczególnie przyjemne :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. No to jutro wstanę 30 minut wcześniej! Teraz tylko muszę się zastanowić na co mogę przeznaczyć te moje 'dodatkowe' minuty. A może by tak pójść rano pobiegać? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Śniadanie dla duszy - bardzo podoba mi się to wyrażenie:)
    Ja nie mogę się rano dobudzić, ale nastawiam budzik i zmuszam się do wcześniejszego wstawania. Potem jestem zadowolona, że to zrobiłam, a nawet trochę dumna z siebie:) Faktycznie rano to najlepszy czas na chwilę dla siebie w ciszy i spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wstaję codziennie o 5:30. Muszę spać 7 godzin, aby czuć się dobrze. I może wstawałabym wcześniej (chociażby po to, aby zrobić trening:)) jednak nie potrafię iść spać wcześniej niż 22:30, a ostatnio to nawet i o 23:30 nie czuję zmęczenia (co mnie strasznie irytuje!).
    Dni mam raczej intensywne, a pomimo tego zmęczenia wieczorem nie czuje... Tzn.czuję je coraz później.

    OdpowiedzUsuń
  19. Happyholiku! Jakim to szczęściem jest to, ze mogę czytac kazdy z Twoich 23 kroków :) ranny ze mnie ptaszek ale i tak brakowalo mi tego czegoś, to chyba energia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wczoraj spędziłam prawie cały dzień niby się ucząc, a tak naprawdę nic nie robiąc.W trakcie sesji, tuż przed wakacjami własnie takie posty są najpotrzebniejsze! Jutro na bank wstaję z samego rana i do roboty!

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie najlepszym motywatorem do wczesnego wstawania jest pies, który już od świtu marudzi, że się nudzi i zasypuje moją poduszkę swoimi obślinionymi do granic możliwości zabawkami, którym towarzyszy spojrzenie mówiące "baw się ze mną".
    Lubię wstawać wcześnie i poświęcać poranek, gdy dookoła jest cisza i spokój, np. na bloga. Czasami wiem, że w ciagu dnia mogę nie mieć czasu na odpisanie na komentarze lub stworzenie nowego posta. Poranek jest więc idealny, poza tym dużo łatwiej mi się skupić i nic mnie nie rozprasza :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Sama stosuję ten sposób od jakiegoś czasu i codziennie wstaję około 6-7, żeby na spokojnie mieć czas na obudzenie się i zajęcie sobą (: Działa rewelacyjnie, potwierdzam! Byle nie przesiedzieć tego czasu przy kompie bez celu, bo tak też się zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mam budzik w postaci psa... A gdyby nie to, mogłabym spać nawet do 9... Zdobyty dzięki mojemu budzikowi czas wykorzystuję na spacer z tymże budzikiem właśnie. Wiosną i latem fajna sprawa, a jesienią... O jesieni wolę na razie nie myśleć :)

    Czekam z niecierpliwością na kolejne Twoje kroki do szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, aby poprawić swoje poranki. Gdy słyszę budzik o 5.50 już mam dość całego dnia :D

    OdpowiedzUsuń
  25. ja z natury wstaję dość wcześnie, ale o 6 to rzadko mi się zdarza. Jednak poranek to dl amnie najlepsza część dnia. No i jeszcze wczesne popołudnie :) Chyba najlepiej funkcjonuję tak od godziny 7 do 13 - więc jeśli mam wolne to wykorzystuje ten czas na naukę, obowiązki domowe, pisanie postów.... Wszystko mi przychodzi wtedy dużo łatwiej :) Chociaż czasem zazdroszczę osobom z syndromem sowy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. bardzo ciekawy blog :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też mam tak,że odkąd wstaję po 6;00 do pracy - nawet w weekend nie umiem zbyt długo spać:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba muszę faktycznie nauczyć się wstawać wcześniej. Mam wrażenie, że im wcześniej sie wstaje, tym dzień jest bardziej zorganizowany. Super post :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja chciałam wstawać w wakacje o 7 by na 7:30 iść na Mszę jednak ostatecznie pomysł spalił na panewce, ponieważ wolałam sobie pospać :P

    OdpowiedzUsuń
  30. Super blog, z pewnością zajrzę tu nie raz. Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Warto ćwiczyć rano :)

    OdpowiedzUsuń