19 kwietnia 2013

Ulga po spełnieniu zaległych "powinności"

  • "Już dawno powinnam wybrać się do okulisty."
  • "Powinnam wreszcie odwiedzić moją 90-letnią ciocię, która tak wyczekuje mojej wizyty."
  • "Już kwiecień - powinnam wreszcie zabrać się za pisanie pracy magisterskiej!"

Codziennie po naszej głowie pląta się kilka takich myśli, które wywołują w nas niezbyt przyjemne odczucia. A szczęście to przecież nie tylko mnożenie miłych chwil, ale również rozprawianie się z tym, co skutecznie psuje nam nastrój. Warto zwrócić uwagę również na ten aspekt w dążeniu do dobrego samopoczucia.

Często tym, co uparcie nie pozwala nam cieszyć się spokojnym, miłym nastrojem jest zbiór różnego rodzaju "powinności" -zaległych spraw, które już od dłuższego czasu powinniśmy zrobić, a jakoś nigdy nie ma do tego dobrej okazji. Zazwyczaj nie są to szczególnie pilne zadania, ale jednak mają one dla nas na tyle duże znaczenie, że wciąż tkwią w naszym umyśle.



Usiądź i postaraj się zapisać wszystkie takie "powinności", na których wykonanie od dawna nie ma w Twoim życiu dobrego momentu. Zanotuj wszystko co przychodzi Ci do głowy - kontrolne wizyty u lekarzy, nieokreślone w czasie zobowiązania, jakich się podjąłeś. Każdą rzecz jaką powinieneś zrobić, żeby pozbyć się poczucia winy, naglącego obowiązku itp.

Wybierz jedno z tych zadań i zdecyduj się na jego wykonanie. Jeżeli jest to coś bardziej złożonego, pomyśl o pierwszym kroku, jaki niezbędny jest dla realizacji tej sprawy. Wpisz to zadanie w kalendarzu pod konkretną datą w najbliższym tygodniu, albo jeszcze lepiej - jeżeli jest to możliwe, zrealizuj je od razu!

Ulga po wykonaniu nawet najmniejszej z takich "powinności" jest niesamowicie przyjemna. Od razu można poczuć, jak znikają natrętne, powtarzające się myśli. Umysł ogarnia spokój i poczucie spełnienia. I to bezcenne poczucie, że zrobiło się coś pożytecznego i ważnego. Cudowna sprawa!

37 komentarzy
  1. powinnam pisac licencjata, a nie sprzątać chatę, spacerować z psem i czytac Pawlikowską! Cholera, to nie takie łatwe :) ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - nagle znajduje się czas na wszystko, oprócz tego co faktycznie powinniśmy zrobić :)

      Usuń
    2. Fajna taka powinność jak czytanie Pawlikowskiej! (To super kobieta!)

      I potwierdzam, zjedzenie tych "żab" powoduje coś jakby odblokowanie rzeki pomysłów do dalszej realizacji :) Powodzenia wszystkim! :)

      Usuń
  2. świetny pomysł!! spapuguje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak koleżanka wyżej - powinnam pisać licencjat! Na samą myśl o tym mi słabo a zabrać się do pracy jeszcze gorzej!Kurcze, i taka jest właśnie moja główna powinność. Ale czekałam właśnie na taki wpis od Ciebie! Dzięki za mocnego kopa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak właśnie zrobiłam :) Nawet o tym napisałam na blogu, ale Ty to lepiej ubrałaś w słowa. Też uważam, że to świetny pomysł, a spełnianie takich zaległości daje niesamowitą satysfakcję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie moje powinności krążą w głowie i niestety zazwyczaj odkładam je " na jutro"...
    Twoje rady zawsze bezcenne! ściskam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedy mam ochotę odłożyć coś na jutro, myślę sobie, że robiąc to dzisiaj podwójnie zyskam: tego dnia będę miała satysfakcję z wykonanej pracy, a jutro... wolne! :)

      Usuń
  6. Aż strach zabrać się za taką listę. Obawiam się, że u mnie wyjdzie baaardzo długa. Masz jednak racje, że im szybciej się z tym uporamy tym lepiej będziemy się czuć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krok po kroczku i lista będzie się skracać, a nie ma nic przyjemniejszego niż wykreślanie wykonanych zadań - szczególnie, takich które od dawna powinniśmy zrobić :)

      Usuń
  7. Tak trzeba i w głowie zrobić wiosenne porządki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powinności spisane na papierze to już zobowiązania wobec siebie samego. Zapewnia to większą skuteczność w działaniu i pozwala nad wszystkim zapanować.
    Takie tworzenie list to praktyka znana z metody GTD. Wszystko co tkwiło do tej pory w głowie należy przelać na papier. Nie trzeba już pamiętać o wszystkim, wystarczy zerknąć na listę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - przelanie krążących myśli na papier to już połowa sukcesu, potem tylko trzeba się wziąć do realizacji kolejnych punktów :)

      Usuń
  9. Zrobię to! Już w tym momencie! Dziękuję Inspirująca!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki za pomoc i inspirację! od razu mi lżej :)
    Pozdrawiam gorąco i życzę miłej soboty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tych trzech Twoich zdań - szczególnie ostatnie jest trudne do zrealizowania... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co najgorsze prawdziwe... ;)

      Usuń
    2. Jaka ulga, że tę powinność mam za sobą :D

      Usuń
  12. Ja powinnam jeść mniej czekolady, ale mam to w poważaniu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada to wyjątek pod każdym względem :D

      Usuń
  13. Bardzo lubię spisywać listę zadań do wykonania, a jeszcze bardziej lubię jak mogę kolorowym mazakiem zakreślić jak zadanie jest zrealizowane :)

    Pozdrawiam i miłego weekendu życzę
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  14. zazwyczaj kiedy spisuję swoje powinności, cała lista przywdziewa materialny wygląd, ponieważ co druga pozycja dotyczy kupna czegoś

    OdpowiedzUsuń
  15. Spróbuję, bo powinności przybywa, a czasu ubywa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Też lubię odkładać wszystko na później, mam taką głupią manierę. Po jakimś czasie orientuję się, że stoję w martwym punkcie i zupełnie nie wiem, co zrobić - chociaż rozwiązanie tych zaległości pewnie trochę spraw by rozjaśniło.
    Jedną z nich było ujawnienie się tutaj ze stanu tajnego czytacza. Dobry wieczór :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło, że się ujawniłaś! :) Dzięki temu mogę poznać Twojego bloga - a jest co poznawać... :)

      Usuń
  17. Jak się tak zastanowić to troszkę tych powinności na pewno by się znalazło...

    OdpowiedzUsuń
  18. mam zaległe 4 wypracowania na lektoraty do oddania.
    zbieram się i zbieram, żeby w końcu je napisać. A oprócz nich jeszcze inne rzeczy wciąż zaprzątają mi głowę...
    zabieram się do pisania! ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. samo spisywanie zajęłoby mi ze trzy dni. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak, lista bardzo pomaga roztrzepanym, ale jest jeszcze jedna technika, chyba fajna, piszę "chyba" bo jeszcze nie spróbowałam. Podobno dobrze jest ustalić priorytety wewnątrz tej listy, czyli dzielimy kartkę na trzy pola, w pierwszym wpisujemy to co palące, i co zazwyczaj lubimy przekłądać w nieskończoność, w drugim polu coś co możemy odłożyć na jutro, i w trzecim polu zadania z długą datą "ważności".
    Życzę Ci pięknego dnia Happygirl!

    OdpowiedzUsuń
  21. Robię tak od jakiegoś czasu. Czuję się pewniej z czekającymi mnie obowiązkami i planami.
    Oprócz tego warto też zrobić całościową listę na swoje życie. Taką mniej-więcej, wiadomo,i załączać elementy z niej do swoich list.

    OdpowiedzUsuń
  22. To wydaje się takie proste: spisać listę i powolutku realizować jedno po drugim. Już widzę jak wszystko mi się rozjaśnia gdy zrzucę z siebie konieczny balast. :) Nie pozostaje mi nic innego jak przystąpić do dzialania. :)

    OdpowiedzUsuń