23 października 2012

Dlaczego nie ja?

6:36 - pociąg do Katowic. Sporo ludzi w przedziale, dość chłodny poranek. Otwarte drzwi, przez które wpada bardzo nieprzyjemne, lodowate powietrze. Wszyscy zaczynają mocniej się opatulać, zerkać jeden na drugiego. W głowie wszystkich jedna myśl: „Ktoś powinien zamknąć te cholerne drzwi!”

I w tym momencie nadeszło jedno z tych banalnych olśnień. „Ktoś! Czemu zawsze myślimy, że ktoś inny ma coś zrobić, a nie my sami, przez co męczą się tak naprawdę wszyscy!” 

Cała czynność trwała 15 sekund: podniesienie czterech liter z siedzenia, podejście do drzwi i ich zamknięcie zakończone ulgą wszystkich zgromadzonych.

Wiem, brzmi maksymalnie przyziemnie. Ale zwyczajnie zorientowałam się , że w naszych głowach niemal zawsze pojawiają się takie myśli. 

Na ulicy pałęta się śmieć, o którego wszyscy się potykają.  „Ktoś powinien go podnieść!”
W pokoju obok świeci się światło, chociaż nikogo w nim nie ma. „Czemu ktoś nie zgasi tego światła?”
W zlewie leży brudny kubek. „Czemu ktoś go po prostu nie umył?”

Nie ma problemu, jeśli to coś nas nie denerwuje i jest nam obojętne. Ale jeśli przez taki szczegół mamy czuć rozdrażnienie, czy nie lepiej pozbyć się tego samemu i zrobić przysługę nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie?

Oczywiście należy zachować umiar. Nie chodzi o to, żebyśmy robili wszystko za wszystkich w pracy, domu itd. Ludzie łatwo przyzwyczajają się do takich udogodnień i po pewnym czasie uznają to za naturalne, że zajmujemy się każdą kłopotliwą sprawą.

Ale myślę, że w przypadku miejsc publicznych oraz wszelkich drobnostek, które naprawdę działają nam na nerwy warto przyjąć zasadę, że KTOŚ to także Ty! 


Mam teraz dość ciężki czas - nowe życiowe sytuacje, do których muszę się przyzwyczaić. 
Z tego też powodu nie będę w stanie w najbliższym czasie dodawać wpisów częściej niż raz na tydzień
Mam nadzieję, że to zrozumiecie i przeczekacie ze mną te nie najprostsze chwile... 
To samo tyczy się komentarzy - czytam wpisy na Waszych blogach, wszystkie komentarze pod moimi postami, tylko naprawdę nie mam kiedy napisać Wam czegoś sensownego.
Proszę Was o wyrozumiałość i cierpliwe czekanie na mój powrót w pełnej formie!



40 komentarzy
  1. Jasne, że rozumiem - bez dwóch zdań! Wspieram, choć to niewiele pomoże, w komentarzu :* Przytulasy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia Justyś!
    Realizuj to co realizujesz i skrobnij tutaj coś raz w tygodniu nawet raz na dwa-tylko daj Nam znać że żyjesz!
    Nastrojowe zdjęcie, mądry post :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mądry wpis :)
    Naprawdę tak się dzieje w wielu głowach, że oglądamy się na innych. Pozdrawiam i życzę szybkiego dogadania się z rzeczywistością :)
    Na Twoje wpisy warto czekać tydzień!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana widzę, że nie tylko Ty masz taki okres...u nas też mimo, że szczęśliwie - to jednak pojawiły się nieprzyjemne i stresujące sytuacje...

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę przyznać, że już dawno pozbyłam się myślenia "ktoś powinien coś z tym zrobić", przynajmniej jeśli chodzi o codzienne, zwyczajne sytuacje (a nie np. sytuację w kraju czy coś - chociaż skoro można zmieniać małe rzeczy, czemu nie wielkie?). Podejrzewam, że to ze względu na fakt, iż sama jestem odpowiedzialna za dom (tzn. mąż pracuje, a ja siedzę w domu z dzieckiem) i przynajmniej w najbliższym otoczeniu tym "kimś" jestem po prostu najczęściej ja :)

    Też mam ostatnio ciężki czas, tzn. czas wspaniały, ale ciężki dla bloga, mam zdecydowanie mniej czasu na czytanie, mniej chęci do pisania, poezję na razie prawie w ogóle odpuściłam... Ale to minie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim pytaniem tygodnia jest: dlaczego to mi miałoby się to stać?

    OdpowiedzUsuń
  7. Happyholik, pamiętaj, że na końcu wszystko będzie dobrze, a jeśli jeszcze nie jest, to po prostu to jeszcze nie koniec. Niemniej jednak życzę Ci dużo siły i czerpania z Twoich pozytywnych zasobów psychicznych, bo dzięki Twoim wpisom czuję, że masz ich wiele :)

    Co do treści wpisu to może zainteresuje Cię to, że w psychologii to zjawisko nazywa się dyfuzją odpowiedzialności. I niestety jest ono bardzo rozpowszechnione. Na podstawie realnych wydarzeń w wielu państwach zrealizowano następujący eksperyment. Wczesnym wieczorem na osiedlu jakiś mężczyzna gonił kobietę, która głośno wzywała pomocy. Ludzie podeszli do okien, ale nikt nie wezwał pomocy. W prawdziwym wydarzeniu kobieta została zabita, a gdy pytano ludzi, dlaczego nikt im nie pomógł to ludzie się tłumaczyli "Myślałem, że sąsiad policjant od razu chwycił za słuchawkę", "Byłem przekonany, że jej rodzina/ znajomi wezwą pomoc" itp... Straszne... Dlatego też uczono mnie, że np. przy wzywaniu pomocy należy krzyknąć "Pan w zielonej kurtce, pomocy", a nie tak do wszystkich. Różne są przecież sytuacje. Heh, ja też byłam kiedyś w podobnej do Ciebie. Jakiś żul zapalił papierosa w autobusie. Wszyscy ludzie zaczęli szeptać między sobą i dopiero ja podeszłam do niego i grzecznie zwróciłam mu uwagę, że gdyby każdy zrobił to co on, to byśmy się podusili. I mimo, że wyglądał groźnie to zgasił papierosa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też czytałam o tym zjawisku - przerażające, ale prawdziwe...

      Usuń
  8. Lepiej zrobić to samemu, niż pozostać w krainie smutnych anonimowych Ktosiów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma problemu, wszystko rozumiemy:)
    Trzymaj się i wracaj jak najszybciej do formy ! :)
    Gorące pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam z wielką niecierpliwością i trzymaj się cieplutko, cokolwiek by się nie działo, to kto da sobie lepiej radę niż TY!! Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Raz na tydzień to bardzo dużo i tak :-)) Ja zrozumiałam kiedyś, że ktoś to także ja.. jak zemdlał człowiek na ulicy .. i ja miałam do niego daleko dość.. inni byli bliżej.. ale słyszałam w koło że pijany, że bezdomny .. że taki, siaki.. i to ja zadzwoniłam .. przyjechała karetka.. człowiek był pijany. Ale mógł nie być.. Od tamtej pory staram się pamiętać, że jestem częścią społeczeństwa, zgromadzenia w danym miejscu i muszę reagować zamiast zastanawiać się czy to ja powinnam czy może inny ktoś .. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ktoś to bardzo interesująca osoba. Plotkuje, jednocześnie nie robi nic i wszyscy zrzucają na niego winę. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O dokładnie ! Zawsze "ktoś".
    Też kiedyś tak myślałam, żeby "ktoś" coś zrobił za mnie. Ale od jakiś 2 lat tym "kimś" jestem "ja" i dobrze mi z tym :)

    Ja na pewno zaczekam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej, mam identycznie! Chyba pora zacząć działać, żeby tych "ktosiów" było coraz mniej...

    OdpowiedzUsuń
  15. jestem z Tobą, też mam teraz ciężki czas:(, ja zawsze dokarmiam biedne zwierzęta i nie wolno wtedy myśleć, że ktoś inny to zrobi, bo tak nie będzie. Jak nie Ty to nikt inny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mądry post. Dlaczego nie mamy się sami czasem zmobilizować i czegoś zrobić, zamiast zawsze zwalać na innych?
    Mam nadzieję, że wszystko się u Ciebie ułoży, będzie dobrze i szybko wrócisz do zwykłego, pozytywnego życia;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Każdego dnia wzdycham do nowego posta u Ciebie:)ale trzymam kciuki by te życiowe sytuacje się wyklarowały :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobry post. Trzymaj się mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Happy, mam nadzieję, że te sytuacje są dla Ciebie dobre, lub jeśli na tę chwilę nie są, to że jak najlepiej się dla Ciebie zakończą :)

    A w kwestii "dlaczego nie ja?", to zastanawiałam się nad tym ostatnio. Tak samo jak nad "dlaczego nie od razu?". Patrzę na kubek w zlewie - umyję później. Jeden kubek, 10 sekund, dlaczego nie od razu? Patrzę na brudne buty, zapalone w sąsiednim pokoju światło, rozwalone na łóżku ubrania. Później. No i właśnie od jakiegoś czasu staram się te kompletne pierdoły robić od razu. Bo pierdoła do pierdoły i mamy poważny chaos. A poświęcić kilka razy tę minutę, to na prawdę nie jest taki straszny problem.

    Pozdrawiam Cię ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Sciskam Ciebie mocno:) I przesylam dobre mysli:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Happy, trzymam za Ciebie kciuki i przesyłam mnóstwo pozytywnej energii :) Mam nadzieję, że wrócisz do nas szybko, ponieważ, spragniona inspiracji, codziennie zaglądam na Twój blog z nadzieją na nową notkę. Jestem Ci bardzo wdzięczna za tą stronę i za Twoje posty. Właśnie takiego czegoś szukałam. Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Czasem trzeba po prostu zacisnąć zęby i jakoś przetrwać ten gorszy czas, czego Ci życzę. I obyś wróciła do Nas pełna sił i swojej pozytywnej energii, którą zarażasz :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czekam :-) Życzę Ci żeby jak najszybciej wszystko się poukładało :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Teraz się przekonasz, czy naprawdę jesteś happyholic:) Bo wiesz, jak się jest młodym, zdrowym, niebiednym i w udanym związku to nietrudno innych pouczać...

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochana, działaj, a potem wróć!
    I pamiętaj o odpoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
  26. wstyd się przyznać, ale najczęściej też myślę o tym, że "ktoś" powinien tą daną rzecz zrobić :) ale postaram się z tym walczyć!! :))
    z niecierpliwością czekam na nowy post!
    powodzenia, trzymaj się cieplutko! :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Myślę o Tobie ciepło w tych niełatwych czasach :) no i czekam na kolejne posty!

    OdpowiedzUsuń
  28. BARDZO, ALE BARDZO trafne spostrzeżenia! Też o tym ostatnio myślałam i w pełni się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  29. bardzo dobre podejście.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. rozumiemy i cierpliwie będziemy czekać :)
    tak to już jakoś jest, że najpierw patrzymy na kogoś, a dopiero później na siebie. trzeba to zmienić zaczynając.. od siebie !
    bardzo podoba mi się fota :)

    OdpowiedzUsuń
  31. W sumie to masz świętą rację, czasem po prostu nie myślimy o tym, że ten ktoś, to także ja... ;)
    Oczywiście rozumiem, że z różnych powodów notka będzie tylko raz w tygodniu, powodzenia w przetrwaniu tego okresu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeju jak ja nie lubię takich wpisów. Jak jest jakiś blog, który mnie zainteresuje, dodaję go do ulubionych, obserwuję prawie codziennie a tu nagle klops. Jak czytam: "Mam teraz dość ciężki czas - nowe życiowe sytuacje, do których muszę się przyzwyczaić.
    Z tego też powodu nie będę w stanie w najbliższym czasie dodawać wpisów częściej niż raz na tydzień" to ja się pytam jakie to są sytuacje? Sorry, ale uważam, że jak ktoś pisze bloga to tym samym uzewnętrznia się i wówczas należy się czytelnikom jakieś wyjaśnienie. Nie chodzi o konkrety, czy intymne wyznania, ale o jakąś namiastkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog należy do jego autora, więc to autor dyktuje warunki i nic nie musi.... :)

      Usuń
  33. Takie czekanie na takiego "KTOSIA" zawsze mnie do szału doprowadza i często kończy się na tym że po kilku minutach wściekania się, sama to robię. Mam nadzieję że kiedyś mi się uda bez tego wściekania :) Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  34. http://www.myfridgefood.com/index.php - możesz kiedyś dodać do Perełek, naprawdę świetna sprawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Przesyłam dużo ciepłych uścisków, aby wszystko wróciło do normy!

    OdpowiedzUsuń