24 maja 2012

Wyzwanie: Ciekawość zamiast osądzania!


   
Od razu wszystkich ostrzegam – wyzwanie na ten tydzień jest bardzo trudne. 
Ale naprawdę daje sporo do myślenia.

W tym tygodniu postaramy się zmienić nieco swój sposób postrzegania innych ludzi. 
Kiedy ostatnio zdarzyło się Wam pomyśleć:
  • „Co za strój – w życiu bym się tak nie ubrała nawet po domu”
  • „No no, pokazała swój charakterek – wredna baba”
  • „Co za szpaner w BMW pędzi 200 km/h. Pewnie chce zaimponować swojej laluni”
  • „ Ciekawe o co jej chodzi – patrzy na mnie jakby chciała mnie zabić”
Może te przykłady są nieco przerysowane, ale większości z nas tego typu myślenie zdarza się … przynajmniej kilkanaście razy na dobę. Wciąż oceniamy innych ludzi, nie mając tak naprawdę zielonego pojęcia, czy to co myślimy nie jest czasem krzywdzące czy zwyczajnie nieprawdziwe.

Ktoś inny może pomyśleć o dokładnie tych samych sytuacjach w inny sposób np.:
  • „Ale ciekawe połączenie kolorów – w życiu nie wpadłabym na taki zestaw”
  • „Ciekawe co się stało, może coś niemiłego jej się dzisiaj przytrafiło i dlatego nie jest w dobrym humorze”
  • „Może coś się stało (np. jego dziewczyna rodzi ;) ) i dlatego tak pędzi tym samochodem”
  • „Może jest zmęczona i dlatego ma taki dziwny wzrok”
Mówiąc szczerze, tu nie chodzi prawie w ogóle o to, jaka jest prawda. Może faktycznie być tak jak w pierwszej wersji. Chodzi o samo doświadczenie tego, że prawie każda nasza myśl to subiektywne odczucie. To co dla jest pewne, może wyglądać zupełnie inaczej ze strony innych osób.  Odkąd faktycznie zaczęłam się łapać na tym jak często oceniam innych ludzi, postanowiłam myśleć chociażby dla zabawy nad innymi alternatywami.

Po co to wszystko? Wychodzę z założenia, że jeśli nie oceniam innych, sama nie muszę czuć się oceniania. Oczywiście – w ogóle nie muszę czuć się oceniania bez względu na to czy sama to robię – ale w takiej konfiguracji dużo łatwiej przychodzi mi bycie po prostu sobą.

Nie chcesz czuć się oceniany – przestań oceniać!

Jakie macie wrażenia po ostatnim wyzwaniu? 
Czy udało się Wam sprawić, żeby Wasi rozmówcy poczuli się naprawdę ważni?

KLIK - szczęście dla Oliwii
37 komentarzy
  1. Zasadniczo stosuje Twoją zasadę jakoś od poczatku studiów a na pewno od listopada. I efekty są naprawdę piorunujące,bo...ludzie zaczeli dziwnym trafem lgnąć do mnie? Ufać mi?
    Ale to nie tak,że czuje się wykorzystana,bo ludzie mówią-zauważyłam,że po jakimś czasie taka relacja działa w dwie strony.Oni również interesują się mną gdy zniknę na jakiś czas,mam gorszy dzień czy sami ciągną za język gdy widzą,że jest jakiś problem. Choć nie wszystkich nazwałabym przyjaciółmi tych osób to jednak dobrymi znajomymi =) Chociaż była wtopa jedna czy dwie, ale wiadomo...są ludzie i parapety/taborety.

    Osądzanie? Nie cierpię! Ale znowu to działa w dwie strony, kiedy nie osądzam ludzi sama wydaje mi się,że nikt lub bardzo mały procent ludzi osądza mnie =) I funkcjonowanie w społeczeństwie staje się prostsze. A ludzie? Jeśli chcą niech mnie osądzają tylko,że to im trudniej będzie się żyło z myślą: wszyscy dookoła mnie osądzają po pozorach skoro sam/sama też osądzam oni na pewno też. Jadowita sprawa

    Miłego pełnego słońca dnia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z każdym słowem i literką Twojego komentarza odnośnie osądzania. To naprawdę tak działa również w moim przypadku :)

      Co do zainteresowania drugim człowiekiem to też masz rację, to działa w dwie strony. Oczywiście znajdą się osoby, które będą zachwycone, że słuchasz ich całą sobą i zagadają Cię na śmierć nawet nie pytając co u Ciebie, ale większość ludzi, jeżeli czuję, że naprawdę przykładasz uwagę do spotkań i rozmów z nimi odwzajemnia się tym samym. I to jest naprawdę fajne :)

      Usuń
  2. No to podejmuje wyzwanie:)czasem warto pomyśleć inaczej, szkoda tylko, że nikt nie mysli o nas w ten sposób. Ja staram się byc empatyczną, ale tez nie wymagam, aby inni tacy byli. Wiem,ze nie wszysycy potrafią, ale tez nie przejmuje sie ocenami innych - chyba,ze najblizszych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się nie przejmować - wiadomo, różnie wychodzi. Ale właśnie wtedy gdy sama nie oceniam, najmniej zwracam uwagę na to, co być może inni myślą o mnie :)

      Usuń
    2. A skąd wiesz kto myśli o Tobie w jaki sposób? ;)

      Usuń
  3. Nieźle to przekombinowałaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe wyzwanie!!! a ja przyznam się szczerze, że odkąd mam rodzinę i dziecko nie osądzam...przynajmniej nie na taką skalę jak gdy byłam nastolatką...jednak bardzo boję się byc też osądzaną...bardzo do siebie biorę słowa krytyki jeśli do mnie takowe docieraja, ale z drugiej strony uczą pokory!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przestałam osądzać gdy w liceum spacerowałam z kolegą i mijał nas facet który wyglądał koszmarnie i ja skomentowałam jego wygląd..na to mój kolega powiedział : "no ale jak mu się podoba to czemu nie??"" i tak mnie to wtedy uderzyło, że więcej nie osadzam. Serio. Jak ktoś lubi ubranie 4 rozmiary za małe ok. Jak jedzie 200km/h ok...inaczej nie umie. Każdy jest inny i potrzebuje czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, jednak czasami te pierwsze myśli okazują się być prawdziwe. A przykro jest człowiekowi, który myśląc w pozytywny sposób o kimś, doświadcza od niego czegoś niemiłego.
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie chodzi o to, żeby o wszystkich i zawsze myśleć w samych pozytywach. Raczej o zauważenie, że zawsze są dwie strony medalu, a my nie jesteśmy wszechwiedzący. O rozwinięcie naszego myślenia, łamanie własnych przekonań. O ciekawość zamiast osądzania :)

      Usuń
  7. Ostatnio przestaję oceniać ludzi nieznajomych, bo jak ich poznam to głupio mi, że wcześniej źle o nich myślałam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam o tym niedawno na psychologii - atrybucje. od tej pory bardzo uważam na to, aby nie oceniać z góry. Ciekawość to fajna opozycja!

    OdpowiedzUsuń
  9. tak to prawda. mi też zdarza się tak myśleć, osądzam kogoś bez podstaw, potem jednak jest mi głupio, gdy dowiem się jak sprawa ma się na rzeczy! trzeba czasem popatrzeć z innej strony, tej obiektywnej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dla mnie to te drugie przykłady są przerysowane:P To takie patrzenie pozytywnie na siłę. Jakoś nigdy mi nie przeszkadzały moje własne myśli o innych ludziach, a nawet przeciwnie, myślenie o nich w ten sposób wzmacnia moją silną wolę by mimo wszystko nie dawać tego po sobie poznać :) I nie chcę tu teraz oceniać czy coś, ale dla mnie pilnowanie swoich własnych myśli by nie myślały o czym chciały jest bardzo męczące:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy tutaj kompletnie nie chodzi o pozytywność, tylko o INNE spojrzenie, o ciekawość zamiast osądzania. O rozszerzenie swojej świadomości, zrozumienie, że nie jesteśmy własnymi myślami. One tylko przychodzą nam do głowy, ale my jako świadome tego istoty możemy z nimi zrobić co tylko chcemy.

      Drugie przykłady nie stanowią bynajmniej wzoru jakim powinniśmy się kierować w naszym myśleniu. Nie można tego odbierać tak dosłownie. Mają tylko sygnalizować nam, że istnieje druga strona medalu, która w pierwszym odruchu nie przychodzi nam do głowy. Myślę, że warto się jednak trochę wysilić w tego typu kwestiach, ale to moje zdanie. Nazwałbym to nawet zadaniem na kreatywność ;)

      Usuń
  11. Czytając posta myślałam, że będzie o tym aby nie osądzać, a dopytywać się, wydobywając prawdę :)
    Tzn.: Zamiast: „No no, pokazała swój charakterek – wredna baba” to raczej: "Słuchaj widzę, że jesteś zdenerwowana, czy coś się stało? lub „ Ciekawe o co jej chodzi – patrzy na mnie jakby chciała mnie zabić”, "Patrzysz się na mnie od dłuższego czasu, o co chodzi?".
    Co to stroju to raczej nigdy nie pomyślę "Ale ciekawe połączenie kolorów" jak coś mi się nie podoba. W wersji dla mnie użyłabym najłagodniejszej formy jaka mi przychodzi na myśl: "Mi się nie podoba" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nauczyłam się nie oceniać :) i jest mi z tym dobrze...takie głupawe komentarze nie są nikomu potrzebne a mi jakoś nic nie wnosiły do życia :) cieszę się swoim szczęściem tylko strasznie mnie drażni jak ktoś np słysząc, że w pół roku kupiliśmy samochód, w rok odłożyliśmy na wesele i w miesiąc po ślubie kupiliśmy mieszkanie (to nic że na kredyt) mówi, że chyba wygraliśmy w totka albo, że nam dali rodzice...to jest właśnie osądzanie...bo ciężką pracą i nie jednym wyrzeczeniem byliśmy w stanie osiągnąć to co mamy i co nam daje radość...nie byliśmy na wakacjach od 5 lat aby to mieć...a inni potrafią ot tak powiedzieć coś co boli :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety często takie osądzanie wynika po prostu z zazdrości. Pierwsza myśl: ale mają łatwo, wszystko podane na tacy, bogaci rodzice...

      Sama się nasłuchałam wielu pełnych przekąsu komentarzy. Kiedyś się tym przejmowałam, ale zrozumiałam, że nie jestem lepsza i sama też w kółko oceniam innych. I to było dla mnie "przebudzenie": skoro inni osądzają mnie nieprawdziwie i niesprawiedliwie, to zapewne moje sądy też takie są.

      I zaczęłam szukać innych rozwiązań - żeby nie ugrzęznąć w swoich "jedynych słusznych" przekonaniach. I poczułam się zupełnie inaczej :)

      Skoro sama nie oceniasz innych, to naprawdę nie ma sensu przejmować się przesadnie ich opiniami :)

      Usuń
  13. w tych czasach, bardzo dużo istnieje przypadków kiedy to ludzie lubia oceniać często negatywnie nie widząc siebie.. nie lubię tego :( ! dlatego sama tak nie robię. Pozdrawiam, www.monika-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. To bardzo trudne wyzwanie, sama się na tym bardzo często łapię! Niestety, ale osądzanie leży w naturze większości z nas.

    Ostatnio jadąc do pracy, lekko zirytowana z powodu korków - zaczęłam złorzeczyć na kierowcę, który bezczelnie wcisnął mi się przed maskę samochodu. "No co za cham okropny, chamstwo!!!, uważaj jak jeździsz idioto!"... I w pewnym momencie uderzyło mnie to - że ja też czasem na prawdę BARDZO się spieszę i wymijam innych jak kierowca rajdowy, kiedy jadę spóźniona na ważne spotkanie z pracy. I wtedy na prawdę jest mi miło, gdy ktoś mnie wpuści do ruchu czy przepuści z uśmiechem na drodze.

    Będę się ze wszystkich sił starać zmienić osądzanie na ZROZUMIENIE. Czyli zamiast: jak jeździsz, idioto -> Ależ musi mu się bardzo śpieszyć, pewnie jedzie na ważne spotkanie. Zamiast wściekać się na kasjerkę w duchu, że jest taka powolna i pokazuje całemu światu niezadowolenie... pomyślę: ona ma na prawdę piekielnie trudną pracę, 12h na dobę użerać się z klientami niezadowolonymi z faktu stania w kolejce. Nie wytrzymałabym na jej miejscu ani dwóch godzin!

    Ale się rozpisałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... uwierz mi, że najbardziej dotarło to do mnie również w sytuacjach drogowych. To za co "potępiałam" innych okazywało się moim zachowaniem w innych warunkach. Wystarczyło, że bardziej się śpieszyłam i sama zaczynałam jechać jak wariat ;)

      Warto ćwiczyć w sobie empatię - po prostu (chociaż no właśnie - wcale nie jest to takie proste)

      Usuń
  15. zawsze wydawało mi się , że jestem dość obiektywna i zawsze mam pod kontrolą pierwsze i kolejne wrażenia jakie robia inni, ale....mój ostatni post troche w temacie zamącił. Postaram się sprawdzić na własnej skórze w realu, biore wezwanie na barki i jestem ciekawa ile razy złapie się na ocenianiu, mam nadzieje , że mało lub coraz mniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odkąd zaczęłam na to zwracać uwagę, byłam przerażona: rodzice, chłopak, koleżanki - niby nie chodziło o wielkie rzeczy, ale WSZYSTKICH oceniałam ( i to z pewnością nieobiektywnie...) Ale jest też dobra strona: kiedy już wie się, że się ocenia, łatwiej pozbyć się tego balastu :)

      Usuń
  16. jestem bardzo bardzo BARDZO na TAK! podejmuję rękawicę, bo jestem ciekawa co z tego wyjdzie (mam już kilka obserwacji z ostatnich lat w tym temacie np. że dużo zachowań tego typu wynosi się z najbliższego otoczenia, od rodziny czy znajomych - z kim przestajesz...itd, co nie znaczy, że nie powinno się z tym walczyć:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dużo wynosi się właśnie z najbliższego otoczenia i czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, że to co w danej chwili myślimy jest nam zwyczajnie "wtłoczone" do głowy. Że tak naprawdę to nie są nawet nasze własne przekonania. Przy takim eksperymencie można poczuć hmm... oddech świeżości we własnym umyśle :)

      Usuń
  17. Rozumiem samą ideę, jednak przykład nr 3 jest moim zdaniem absolutnie nietrafiony. NIEWAŻNE< czy żona "pana" karka w beemce rodzi czy umiera - on NIE MA PRAWA pędzić 200 (czy nawet 100) an godzinę. Nie ma i już. Są pewne sytuacje, które MOŻEMY i POWINNIŚMY osądzać negatywnie. Czy na widok kilku dresiarzy kopiących człowieka mam - w ramach pezełamywania schematów - pomyśleć "o, jacy sympatyczni młodzi ludzie, uprawiaja gimnastykę"????

    Z kolei wmawianie sobie, że koszmarnie wyglądająca baba (np. taka Doda czy Grycanka) jest "niebanalnie ubrana" to jakaś komedia. wygląda fatalnie, to myślę "wygląda fatalnie" i KONIEC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dla mnie nie KONIEC :) A nawet więcej : tam dla mnie jest dopiero początek.

      Usuń
  18. Zdaje sobie sprawę z tego jak trudno jest nie osadzac. Sama wielokrotnie byłam postrzegana przez pryzmat. Nie zdziwi mnie noc jestem osoba tolerancyjna dlatego często to ja naprostowuje tok myślenia innych osób. Mojego chłopaka.moja mama często mówiła, bo co ktoś powie. Szczerze? Nie interesuje mnie to. Łatwiej przychodzi mi osadzanie kobiet, irytuje to mnie w sobie, ale kwestia wynika chyba z tego ze wiele dziewczyn mnie ocenia. A ja mam taki charakter ze za łatwo ufam. I błąd.
    Będzie mi ciężko nie osadzax, ale postaram się. Często ludzie oceniają bramkarzy i dobrze zbudowanych facetów jako bandytów. Słyszałam Ze pomoc slyna z tego ze bija swoje dziewczyny. Mój chłopak nigdy mnie nie uderzył, a znam rodziny w których facet w garniturze idealnie prezentuje swoja rodzinę a kiedy dziecko usnie, bije swoja kobietę. Nie ulegam stereotypom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stereotypy są naszymi własnymi ograniczeniami. Dzięki temu możemy chociażby nie poznać świetnego kolegi, bo będzie wydawać się nam tak jak piszesz, że jest np. zbyt "przypakowany". Dopowiadamy sobie całą gamę cech jego osobowości i zachowań na tej jednej podstawie. Brzmi absurdalnie i takie właśnie jest...

      Usuń
  19. Od jakiegoś czasu staram się nie oceniać ludzi, a raczej nie zakładać, że jedyną słuszną racją na ich temat jest moje zdanie. Odniosłam jakieś pierwsze wrażenie na ich temat, ok, ale wcale nie taka musi być prawda, w rzeczywistości może być zupełnie inaczej i tylko ta osoba zna prawdę. Jak się tego oduczyłam? Bardzo prosto, kiedy sobie uświadomiłam jakie zdanie mogą mieć ludzie na mój temat i moich znajomych, na nasze zachowanie i jak to jest dalekie od prawdy (np., że moi koledzy to pozbawieni kultury chami, a rzeczywistości są to wspaniali ludzie, tylko po prostu uwielbiamy takie żarty), to stwierdziłam, że to jest zdanie tylko tych ludzi, ja się nim nie przejmuję, bo nie taka jest prawda i pewnie w moim przypadku jest tak samo, błędnie kogoś oceniam.
    A poza tym nie warto osądzać innych, doszukiwać się jakiś negatywów, ok czasami pomyślę np. w co ona się ubrała, ale za chwilę stwierdzam: jej życie, jej wybór, co mi do tego, skoro komuś to odpowiada, a mi nie szkodzi, to niech będzie tak jak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oceniając ciągle ludzi nie ma takiej możliwości, że się nie pomylimy. Zresztą tak samo z wyobrażaniem sobie co inni sądzą na nasz temat i przejmowaniem się tym. Lepiej spożytkować swoją energię na coś bardziej produktywnego ;)

      Usuń
  20. sadzę że tak, to było przydatne, teraz kolej na kolejne wyzwanie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Każda piosenka napisana przez GrubSona ma piękny tekst, który uczy jak żyć, żeby nie ranić :) a co najważniejsze żyć jak najlepiej i mieć z życia jak najwięcej, dodaje optymizmu w szare dni ;) to jest mądry człowiek, który uczy Parchy (jego fanów, którzy mają specyficzny humor, ogromny dystans do siebie i otaczającego świata - wystarczy iść na koncert i się o tym przekonać ^^ ) żyć uczciwie, być sobą i dawać ludziom radość ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. To jeden z moich celów :) nie oceniać. Jednak na razie wychodzi mi to marnie. Jestem osobą bardzo krytyczną (dlatego nie wypowiadam się na blogach modowych ;p) i trudno przychodzi mi poskromienie moich krytycznych myśli... dobrze, że już ich nie wypowiadam na głos... tego się nauczyłam :) chyba, że ktoś mnie zapyta ;p

    Ale to trzeba rzeczywiście ćwiczyć :) powodzenia nam wszystkim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Happy! Doszłam do podobnego wniosku jeśli chodzi o to moje mieszkanie :) z sercem i zmysłem projektanta :) we mnie ;D też jest on bardzo słabo wykształcony... stąd lęk, ale też ekscytacja! A jaki pokój masz do urządzenia? :)

      Usuń
  23. Będzie ciężko ale będę walczyć..:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Muszę przyznać, że ostatnio przyłapałam się na chęci osądzenia kogoś na podstawie nieco ekstrawaganckiego stroju, ale przypomniałam sobie o Twoim poście i zamiast skrytykować w myślach kobietę idącą przede mną zaczęłam z zaciekawieniem studiować kolorystykę jej stroju i ostatecznie znalazłam bardzo fajny element jej stroju. Dzięki za moralny znak stopu :)

    OdpowiedzUsuń