25 kwietnia 2012

30 przedmiotów lżejsza!


Już kiedyś podejmowałam się takiego wyzwania i było wspaniale, ale… po kilku dniach o nim zapomniałam. Tym razem będzie inaczej!

Od 20 kwietnia codziennie pozbywam się jednego zbędnego mi do życia przedmiotu. 

I tak calutki miesiąc.
Jak łatwo policzyć już 6 rzeczy, które niepotrzebnie zajmowały mi miejsce ( a także w pewnym sensie mi ciążyły) żyją swoim drugim życiem.

Żeby tym razem nie zapomnieć o tym, co sobie postanowiłam, przygotowałam sobie specjalna tabelkę z 30 polami, w której codziennie zaznaczam, czy udało mi się czegoś pozbyć. To naprawdę działa. Powiesiłam ją na swojej tablicy korkowej nad biurkiem, żebym cały czas widziała swoje postępy w tej kwestii.

Pierwszego dnia było ciężko. Pierwsza myśl – przecież ja już naprawdę mam same potrzebne rzeczy. Za nic nie uda mi się znaleźć aż 30 przedmiotów, których mogę się pozbyć. 

Zaczęłam więc bardzo delikatnie  - od wyrzucenia starego flakonika po perfumach (nie wiem po co dotąd go trzymałam). W kolejnych dniach zaczęłam się rozkręcać – moje szafki są lżejsze m.in. o starą prostownicę, stare kosmetyki, których już nie używam. Z parapetu zniknęły wielkanocne ozdoby…

Nawet ciężko opisać, jak wspaniale wyrzucać ze swojego życia niepotrzebne rzeczy!

Początkowo zawsze czuję opór i wewnętrzne wymówki: „Przecież się przyda!”
Ale kiedy już definitywnie wyrzucę ze swojego życia daną rzecz, czuję się autentycznie lżejsza. Jakbym zrzuciła z siebie jakiś problem. Oczyszczając swoje otoczenie, tak naprawdę oczyszczam wnętrze.

Polecam Wam podjęcie takiego wyzwania w dowolnym momencie. Tak naprawdę potrzebujemy do życia dużo mniej, niż nam się wydaje. I chociaż na co dzień nie jesteśmy tego świadomi, każdy przedmiot zajmuje jakieś miejsce w naszej psychice. Ich mnogość nas przytłacza.

Pomyśl od czego mógłbyś uwolnić się już dzisiaj i zwyczajnie oddaj komuś tą rzecz lub wyrzuć, jeżeli jest bezużyteczna!

36 komentarzy
  1. Jestem strasznym chomikiem, trudno mi się czegokolwiek pozbyć, ale spróbuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam taką niezaplanowana akcję przy dwóch przeprowadzkach :) Popieram, fajnie wyrzucac balasty, choć ciężko mi również, bo w tyle głowy "a może się przyda" dźwięczy, oj dźwięczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój mąż by Cię poparł i wpisał mnie do tej akcji, chyba faktycznie trzeba posprzątać ( mamy jeszcze nie ogarnięte kartony po przeprowadzce sprzed roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem na troszke odwrotnym etapie;)) uznaję że wszystko mi się moze przydać, choćby po recyklingu...więc ...ale spróbować mogę;))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. w sumie to niezła mysl jest :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miewam zupełnie odwrotnie - zwykle wyrzucam bez skrupułów - jednak potem dopadają mnie takie wyrzuty, że lepiej nie mówić :):) Do dziś żal mi pewnych wyrzuconych rzeczy ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana, robię dokładnie to samo, pakuje zbędne rzeczy i wynoszę obok kosza na śmieci ! Oglądałam program o minimalistach i stwierdziłam, że dokładnie garstka rzeczy potrzebna nam jest do szczęścia a obstawiamy się milionem rzeczy, zupełnie niepotrzebnie ! Ja się duszę kiedy jest ich zbyt dużo, to moje obserwacje więc działam podobnie jak ty ! pozdrawiam Cię ciepło, ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jestem strasznie sentymentalna i niektórych rzeczy nie umiem się pozbyć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oj tak, moim planem na długi weekend majowy, a raczej cały tydzień jest właśnie pozbycie sie dużej ilości rzeczy, które trzymam nie wiadomo po co. Do dziś żałuję nie wyrzucenia pewnych rzeczy przy ostatniej przeprowadzce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Happy, idealnie trafiłaś z tym pomysłem. Remont generalny chaty wlaśnie przenosi mi się do kolejnego pokoju i tym razem muszę wygarnąć rzeczy spod magicznego miejsca zwanego "pod łóżkiem nie zawadza-na pewno się przyda" ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ostatnio wywiozłam dwa gigantyczne wory rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha mam masę rzeczy w przyszłym pokoju małego :D. Cały magazynek niepotrzebności :D, żadne z nas nie chce zacząć tego porządkować, może w końcu w te wolne dni zaczniemy :))

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam na zbyciu męża.
    Nawet fajny, lekko przetarty i używany. Nadaje się do wielkich domów i terenowych samochodów, bo to duży egzemplarz.
    Bardzo często denerwuje, ale to pomaga na zrzucenie wagi. Ktoś chce?

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja ostatnio opróżniłam tak swoją szafę ale nie w ciągu 30 dni a 30 minut :D... czytając "Projekt Szczęście" To była szybka decyzja i szybka akcja ... Musiałam działać puki nie włączyła się w mojej głowie Opcja to się przyda :D
    i tak powstały 4 kupki:
    - dla bratowej,
    - do śmieci,
    - na szmatki,
    - na poddasze:D

    Dopiero pod koniec było ciężko jak chowałam swoje wojskowe moro do reklamówki z napisem "Poddasze", czy chustki i torebki na punkcie których mam lekkiego bzika. Na szczęście nie poddałam się i moje moro czeka na jakiś leśny/ brudny wyjazd. :) A chustki i torebki na gorsze dni :)

    I rzeczywiście czułam się lżejsza, szczęśliwsza i w końcu widzę co mam w szafie i mam się w co ubrać :)

    Pozdrawiam :) I bardzo się cieszę że znów piszesz częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że "Projekt szczęście" ma na Ciebie taki sam wpływ jak na mnie :D

      Usuń
  15. Cudowna strona, dlaczego trafiłam do Ciebie dopiero dzisiaj???
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniała sprawa. Popieram, ale rodzina nie chce współpracować a już babcia to w ogóle obraża się na cały świat. Wokół siebie stosuje na co dzień przy większych porządkach i też jestem za tym, że nie potrzebujemy tyle, ile mamy. Dobrze nauczyć się żyć z jakimś minimum.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobra sprawa :) muszę odgapić troszkę od Ciebie i pełną mobilizacją muszę zacząć usuwać z pokoju zbędnych rzeczy przy których zawsze mówię 'a może przyda mi się jeszcze kiedyś...' :) Pozdrawiam, www.monika-paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja miałam ostatnio wyrzuty sumienia wyrzucając cztery paletki częściowo zużytych cieni do powiek ( trzymałam je chyba z dziesięć lat:)) Podbudowałaś mnie tym postem:))))
    pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie mam takich rzeczy. Widać, że mimo wszystko jesteś typem chomika. :) Mi wystarczy raz na miesiąc- dwa dobrze posprzątać i naprawdę nie mam niczego co by mi wadziło, przeszkadzało, zajmowąło miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurcze, dobry pomysł ale chyba dość trudny do zrealizowania... A może to tylko pozory:P Muszę spróbować;)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jejku, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jesteśmy strasznie podobne! Moje dwa "zboczenia", które notabene strasznie denerwują mojego faceta, to robienie najróżniejszych list i właśnie wyrzucanie wszelkich zbędnych rzeczy. Uwielbiam to uczucie lekkości, jak pozbędę się różnych gratów. I marudzę, żeby mój T. też wyrzucał, a czasem to mu sama coś wyrzucę i wtedy awantura gotowa :)

    OdpowiedzUsuń
  22. U nie takie akcje sezonowo - najczęściej są to ubrania, bo innych rzeczy staram się zbytnio nie gromadzić, chociaż oczywiście zdarza się .... Obecnie próbuję sprzedać 15 sztuk ubrań, a jak się nie uda to rozdam lub wyrzucę. Wcześniej, przez jakieś 2 sezony, żyłam w przekonaniu, że jeszcze się przydadzą. Akcję popieram w 100%!

    OdpowiedzUsuń
  23. Hm... Minimalizm ma to do siebie, że nie tłoczą się wokół mnie rzeczy totalnie bezużyteczne. Mogę lenić się dalej pod względem życiowych zmian na lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja teraz mam poczucie, że przy dzieciach gromadzi się jeszcze więcej zbędnych rzeczy, albo takie które po jakimś czasie stają się zbędne :-) Ja w długi weekend mam zaplanowaną akcję pozbycia się hurtem wielu rzeczy :-) Trzymaj kciuki żeby mi się udało :-))

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj tak ja sie mobilizuje już dośc długo... Puste flakoniki po prefumach do kosza, niepotrzebne podręczniki do sprzedania, niepotrzebne papiery na makulaturę, ubrania w których nie chodze dla biednych... Już mi lżej jak o tym pomyśle - tylko teraz wziąść się za to! oj trudne to, trudne... ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak najbardziej popieram pomysł!

    Przy ostatniej przeprowadzce dopiero po ilości samochodów ciężarowych zobaczyłam ile nagromadziłam rzeczy.
    Ja obrałam podobna do ciebie zasadę i ja chce kupić jedna rzecz to muszę wyrzucić dwie.

    OdpowiedzUsuń
  27. pomysl swietny ! od razyu zaczne ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. ;) zamierzam zrobić coś takiego z ubraniami :) szafa będzie lżejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja ostatnio sporo się przeprowadzałam, a teraz czeka kolejna już niebawem, więc mam wystarczająco okazji, żeby oczyszczać swoja przestrzeń o coraz to nowe "śmieci". Największy balast stanowiła chyba zawartość szafy

    OdpowiedzUsuń
  30. z przyjemnością podejdę do takiej opcji :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Minimalizm jak najbardziej mnie pociąga... czasem wchodzę do pokoju, rozglądam się w tym chaosie i zastanawiam: po co tak właściwie mi to wszystko? Zabieram się za sprzątanie i po pięciu minach daję sobie spokój.

    Dzisiaj będzie kolejne podejście... :)

    OdpowiedzUsuń
  32. To się nie da! Buu... w trakcie wiosennych porządków wyrzuciłam 2 wory niepotrzenych rzeczy i po kilku dniach żałowałam! Przydałoby się ro recyklingowych przeróbek :) Cośtam obić starym dżinsem, coś innego wykorzystać do zrobienia doniczki :D I jak zatem się czegoś pozbyć...? Pozdrawiam, Marzena http://boniffacy.blogspot.com/
    PS Świetny, kolorowo-radosny blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mi jest łatwiej, bo nie mam talentu do przerabiania rzeczy na coś nowego ;) I jakoś nigdy nie żałuję, że coś wyrzuciłam - wręcz przeciwnie. Może to kwestia charakteru. Jeżeli to nie sprawia Ci radości to nie ma sensu się na siłę niczego pozbywać - szczególnie, że faktycznie te rzeczy do czegoś Ci się przydają :) :)

      Usuń
  33. Ja od miesiąca korzystam z dobrodziejstw serwisu gratyzchaty.pl
    Trudno się rozstać z moimi rzeczami, ale humor poprawia mi to, że innym bardzo się przydają. :)

    OdpowiedzUsuń