15 marca 2012

Kwadrans Radości 2. Planowanie kulinarnych eksperymentów


Wiele razy już wspominałam, że uwielbiam przygotowywać nowe potrawy i delektować się ich smakiem. Tak, kocham gotować i jeść! Ale jest jeszcze jedna czynność, która w zaledwie kilka minut niezawodnie poprawia mi nastrój i dodaje energii. Jest to wyszukiwanie ciekawych pomysłów i planowanie dań na konkretne dni tygodnia!

Mało czynności działa na mnie tak relaksująco, jak kubek herbaty i czas poświęcony na szukanie kulinarnych inspiracji. Uwielbiam przeglądać różnego rodzaju gazetki z przepisami, blogi kulinarne, czasopisma i wyszukiwać perełki smakowe, które chciałabym zobaczyć na swoim talerzu. Kocham rozmyślać nad nowymi połączeniami, zmienianiu składników, tak aby powstało danie zgodne z zasadami mojej "diety szczęścia". Uwielbiam mój zeszyt z listą kolejnych dań, które zamierzam przygotować. Wreszcie sprawia mi ogromną przyjemność planowanie zakupów spożywczych, niezbędnych do przygotowania tych wszystkich pyszności! Często mam zamiar poświęcić na to wszystko tylko chwilkę, ale zazwyczaj kulinarny świat pochłania mnie bez reszty :)

W tym artykule nie chodzi tylko o to, aby zachęcać do kulinarnych eksperymentów. Wam mogą sprawiać przyjemność zupełnie inne czynności.Chodzi mi przede wszystkim o to, aby pokazać jak bardzo istotne jest aby cieszyć się z całego procesu jaki prowadzi do jakiegoś efektu (w tym przypadku gotowego dania) i świadomie rozkoszować się kolejnymi czynnościami. Nie chodzi przecież tylko o to, aby znaleźć radość w pysznym smaku jedzenia. Oprócz tego możemy dodać sobie sporo radości już na poszczególnych etapach poprzedzających sam moment jedzenia, czyli szukaniu inspiracji, wymyślaniu nowych smaków, planowaniu itp. Spróbujcie odnieść to do swoich ulubionych czynności. 

Pamiętajcie: liczy się cały proces, a nie tylko efekt! 
32 komentarze
  1. Ja też lubię planować posiłki na cały tydzień, chociaż w praktyce często rozpiska ulega zmianie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak plany a rzecyzwistość w tej kwestii to czasem dwie różne sprawy :) Ale i tak miło poplanować ;))

      Usuń
  2. Czyli wychodzi na to że radość i satysfakcja są wszędzie:-)) Tylko trzeba umieć to znaleźć :-)
    P.S. Ja ostatnio prze przypadek odkryłam fajne zestawienie: ugotowany brokuł + orzechy nerkowca :-)) Mniam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego zestawienia jeszcze nie próbowałam! Wszystko przede mną :D

      Usuń
  3. Ja mam taki zeszyt ale zapisuje w nim przepisy których aktualnie się uczę. Ostatnio mama uczyła mnie robić pierogi i ciach przepis pojawił się w zeszycie.

    http://truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.com/
    http://www.lawendowydom.blogspot.com/
    http://ushiilandia.blogspot.com/
    http://www.youtube.com/user/paei100?ob=0&feature=results_main

    To są moje ulubione blogi i kanały "kulinarne", mam nadzieje że ich właściciele nie będą mieli nic przeciwko że podałam te linki. Jeżeli tak to z góry przepraszam. Ale na prawdę są godne polecenia.

    Pozdrawiam serdecznie
    Mała A :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki zeszyt to musi być świetna rzecz, skarbnica kulinarnej wiedzy! :)

      Dziękuję za linki, w wolnej chwili wszystkie sprawdzę! :)

      Usuń
  4. Uwielbiam gotować, przygotowywać menu, planować posiłki na kolejne dni. Uwielbiam czytać przepisy. Przez jakiś czas, mieszkając z teściami, byłam odcięta od kuchni - w ogóle nie byłam dopuszczana do garów. Kiedy wreszcie przeprowadziliśmy się do swojego mieszkania, kuchnia stała się z jednej strony moim królestwem, z drugiej zaś azylem. Gotowanie mnie odpręża. Jak już mówiłam - uwielbiam... :-) Pozdrawiam!
    PS. Też mam taki zeszyt z ulubionymi przepisami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod całą tą wypowiedzią!! :)

      Usuń
  5. Ja też bardzo lubię ten proces planowania. Przeglądanie blogów kulinarnych w poszukiwaniu inspiracji, planowanie listy zakupów, w końcu zakupy i wybór składników. Gotowaniem obiadów zajmuje się najczęściej mój K., a ja jestem "asystentką" :-) Jak twierdzi On jest specjalistą od obiadów, a ja od kolacji, śniadań i pieczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to ja jestem jak Twój K - specjalista od obiadków :)) Pieczenie to moja pięta achillesowa ;P

      Usuń
  6. Mmmm... też mam zeszycik z moimi kulinarnymi hiciorami, ale trafiają tam tylko przetestowane już przepisy. Nie planuję nigdy jadłospisu na następne dni, wolę poddać się nastrojowi danego dnia :)
    A ostatnio choruję na lody szafranowe... jak w końcu je zrobię to trafią na bloga! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, brzmi naprawdę nieźle i luksusowo :D Czekam na relacje :)

      Usuń
  7. ;) lubię nasze wspólne gotowanie :) ja i Bardzo Mądry Mężczyzna razem przygotowujemy obiady :) Szczególnie lubię te, przy których nie musimy się spieszyć :)

    Ja lubię proces sprzątania :P i efekt... sprzątanie jako dodatkowy ruch, przy muzyce...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam gotować we dwójkę, gdy jestem sama troszkę traci to dla mnie urok :)

      No i podziwiam za lubienie procesu sprzątania!!! :D

      Usuń
  8. Lubię gotować. :D Uwielbiam. I nie lubię nudy w posiłkach(wyjątkiem jest makaron z sosem pomidorowym:D). Eksperymenty i planowanie? Dają radość dają! Jak wiele prostych czynności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, jak ja kocham makaron z sosem pomidorowym z czosnkiem i parmezanem... Najprostsza i najlepsza potrawa (dla mnie) na świecie :)

      Usuń
    2. Można też dodać parę pieczarek a na dodatek brukselka <3

      Usuń
    3. Nie, nie ... ja nic nie dodaję ;)) Chyba, że z dodatkami potraktujemy to jako kompletnie odrębne danie, to owszem, mogę poeksperymentować (po to aby później i tak powrócić do wersji bazowej) :)

      A jeżeli chodzi dokładnie o makaron, o którym pisałam to już dawno nauczyłam się, że to danie jest nieziemskie właśnie wtedy, gdy jest w najprostszej formie.
      Kiedyś przeładowywałam je różnymi dodatkami (nawet profanowałam je naszym mięsem mielonym, co by wyszło bolognese - tak dla mnie to profanacja tego dania - prawdziwe bolognese wygląda zupełnie inaczej niż u nas się niestety przyjęło)i traciło dla mnie to, co najlepsze.

      Aż pewna osoba uświadomiła mnie jak to powinno wyglądać... i straciłam głowę dla najprosztszego smaku ;))

      Usuń
    4. No i oczywiście, żeby mnie źle nie zrozumiano - uwielbiam także wiele, wiele innych połączeń makaronowych, to jest tylko taki mój główny odnośnik, do którego zawsze wracam po wszystkich eksperymentach :)

      Usuń
  9. Mój mąż odkrył ostatnio - przygotowując dla mnie kolację z okazji Dnia Kobiet, jak wielką przyjemnością jest sam proces przygotowania posiłku dla kogoś, zaczynając od wyszukiwania przepisów, a kończąc na pięknym podaniu gotowego dzieła i to w pełni własnego, bez odrobiny mojej pomocy. Zaszył się w kuchni, słuchawki na uszach, nie - fartuszka nie założył;) i cieszył się jak dziecko - to była dla niego taka osobliwa piaskownica z lat dzieciństwa:)
    A ja - ponieważ ostał mi się jeden batat, zamierzam zrobić premierowo indyjskie placki ze słodkich ziemniaków (coś jak ziemniaczane, ale z curry) według przepisu z książki Sophie Dahl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzielny z niego mężczyzna :D Zrobił ci wspaniałą niespodziankę , sam dobrze się przy tym bawiąc - może teraz będzie Ci częściej sprawiał takie pzyjemności, jeśli się mu spodobało ;))

      A co do batatów to niestety nie lubię (albo źle je przyrządzam) ...

      Usuń
  10. Uwielbiam gotować i poświęcam na to sporo czasu. Na przeglądanie blogów, inspiracji, wymyślanie przepisów, planowanie, zakupy, a na końcu zabawę z kuchni ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja tez uwielbiam gotowac, niestety czasem z marnym skutkiem ;)
    pozdrawiam i zapraszam do mnie jesli masz ochote ;>

    OdpowiedzUsuń
  12. ja też uwielbiam eksperymetować!

    OdpowiedzUsuń
  13. Eksperymenty w kuchni są najlepszą formą relaksu! Coraz częściej staram zaszyć się w kuchni i tworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Strasznie boli mnie to, że mam tak malutko czasu na gotowanie, tym bardziej, że tak to kocham! Ale mamy weekend, można nadrobić! Eksperymentując, rzecz jasna :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam z gotowaniem podobnie. Zapraszam na mój ostatni wpis o chlebowym puddingu. Niebawem natomiast pojawi się nowy wpis, bo przed chwilą skończyłam pałaszować kolejny eksperyment kulinarny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. oczywiście, że można tylko trzeba je zaprasować tak jak napisałam w poście ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz rację - liczy się CAŁY PROCES. Dlaczego? Bo we wszystko, na czym koncentrujemy umysł (i ręce), wkładamy ENERGIĘ. Dlatego ciasto wykonane rękami, choć zdaje się to żmudne, będzie smaczniejsze, pożywniejsze i bardziej ENDORFIZUJĄCE od gotowca z miksera, a już o kupnym nie wspominając. Każda rzecz, każdy projekt będzie reagował większym "zwrotem zysków", jeśli nasz wkład energetyczny wzbogaci cały proces. Jeśli hodujemy dwa kwiaty, dając im tyle samo słońca i wody, ale do jednego dodatkowo przemawiamy z przyjaźnią i przekonaniem: "Jak ty pięknie rośniesz, jesteś coraz większy i piękniejszy", to... No co? Ano kwiat, który pozyskał ten dodatkowy wkład, naprawdę będzie większy i ładniejszy od "konkurenta".
    Myśl - słowo - czyn. W KAŻDYM z tych członów zawiera się ENERGIA SKUTKUJĄCA.
    Lew pozdrawia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zaskakujące, ale naprawdę tak jest. Najbardziej szokujące były dla mnie eksperymenty o tym, co napisałeś z kwiatami, czy innymi roślinami (bodajże słyszałam o ryżu), gdzie faktycznie te do których mówiono z miłością dużo lepiej rosły... To powinno dawać do myślenia na temat o siły naszej energii i słów :)

      Usuń
    2. Życie jest dużo bardziej magiczne niż to się czasem wydaje. :)

      Usuń