28 stycznia 2012

2 naukowo potwierdzone kroki do lepszych relacji z ludźmi

Nawet jeśli Twoje relacje z innymi osobami układają się bardzo dobrze, jesteś duszą towarzystwa i wszyscy Cię lubią, istnieją dwa kroki, które możesz zastosować, aby jeszcze lepiej dogadywać się z innymi ludźmi. Są to rzeczy pozornie proste, ale większość z nas niestety nie stosuje się do tych zasad w relacjach z naszymi bliskimi, przyjaciółmi czy znajomymi. 


Stopień 1: Pierwsze (moim zdaniem łatwiejsze) zadanie to postanowienie aby nigdy, nikogo nie krytykować ani nie pouczać.

Uwierzcie mi: NIKT nie lubi gdy się go krytykuje.
Oczywiście powinniśmy umieć przyjmować konstruktywną krytykę i wyciągać z niej wnioski, ale tak naprawdę każdy z nas woli, gdy się go chwali. 

B. F. Skinner (cieszący się światową sławą psycholog) udowodnił eksperymentalnie, że zwierzę nagradzane za dobre zachowanie nauczy się o wiele więcej i szybciej oraz zachowa wyuczoną wiedzę na dłużej niż zwierzę karane. Późniejsze badania wykazały, że dotyczy to także nas: ludzi. Krytykując innych nie zmieniamy ich, często natomiast powodujemy trwałą urazę.

„Akceptacji pragniemy tak bardzo, jak nienawidzimy potępienia” (Hans Seyle).

Warto o tym pamiętać, ponieważ sami nie lubimy gdy ktoś nas krytykuje czy poucza, chętnie jednak osądzamy innych. Reakcją na krytykę najczęściej zaś jest niechęć i postawa obronna. Zanim kogoś skrytykujemy warto więc zastanowić się nad tym, jak my poczulibyśmy się słysząc takie słowa.  W tym momencie warto przytoczyć słowa B. Franklina :

„Nie powiem źle o nikim, a będę mówił wszystko dobre, co wiem o każdym.
Krytykować, potępiać i narzekać potrafi każdy głupiec — i większość głupców to robi.
Ale aby zrozumieć i darować, potrzeba charakteru i samokontroli.
Wielki człowiek pokazuje swoją wielkość przez sposób, w jaki traktuje maluczkich" 

A zatem zapamiętaj: pierwszy stopień do lepszych relacji z ludźmi to powstrzymanie się od krytykowania! Zamiast potępiać ludzi spróbujmy ich zrozumieć. To o wiele korzystniejsze i bardziej intrygujące niż krytykowanie, a co najważniejsze rodzi sympatię, tolerancję i uprzejmość. 

Stopień 2: Drugim wyzwaniem jest definitywne porzucenie okropnego nawyku jakim jest obmawianie innych.

Jestem przekonana, że większości z nas zdarza się z przyjemnością mówić złe rzeczy o znajomych, wyśmiewać się z nich za ich plecami. Wyniki badań naukowych na ten temat wykazały jednak coś, co skutecznie powinno nas zniechęcić do tego typu działań. Mianowicie, okazało się, że mimo iż wspólne plotkowanie zbliża ludzi, to jednak nasi rozmówcy nieświadomie przenoszą na nas cechy, które przypisujemy innym.

Kiedy więc mówisz, że pani X jest zarozumiała, wyniosła i wredna, to niestety … Twój rozmówca będzie nieświadomie kojarzył właśnie Ciebie z tą wadą.  Na szczęście działa to także w drugą stronę. Jeśli powiesz, że Twój znajomy jest świetnym przyjacielem i zawsze możesz na nim polegać, to nawet jeśli rozmawiasz z kimś kto Cię zbyt dobrze nie zna, powiąże to z Twoją osobą. 

Myślę, że warto o tym pamiętać w momencie gdy na końcu języka będziemy mieli jakieś złe słowa. Być może doświadczysz chwilowej przyjemności, ale ostatecznie prawdopodobnie będziesz miał wyrzuty sumienia, że plotkowałeś, a dodatkowo inni będą o Tobie źle myśleć.  Myślę, że wybór w tej sytuacji jest prosty: mówmy o innych tylko dobre rzeczy!

Oczywiście możemy zrobić tysiące innych rzeczy, aby poprawić nasze relacje z innymi ludźmi, ale myślę, że warto zacząć od pracy nad nawykami, które opisałam powyżej: krytykowaniem i obmawianiem. Piszcie proszę, co o tym sądzicie!


PS. Wprowadziłam małe zmiany w zakładce O projekcie, która przestała już świecić pustkami. Zapraszam serdecznie :)
39 komentarzy
  1. Jestem takiego samego zdania, co i Ty. Wielu z nas krytykuje drugiego człowieka i nie widzi w tym nic złego. Ale kiedy sami usłyszymy coś niemiłego na swój temat od razu jest afera. Przynajmniej tak jest ze mną. Nienawidzę gdy ktoś mnie krytykuje... Będę wpadać częściej, świetny blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszłam do takich samych wniosków, o jakich piszesz.
      Lubię krytykować - nie lubię być krytykowana.
      Coś tu nie grało... :)

      Dziękuję ! :)

      Usuń
  2. Szkoda tylko, że osoby szczerze miłe, nie obgadujące innych, życzliwe, to gatunek wymarły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to gatunek wymarły, dlatego zamierzam go przywrócić do życia, zaczynając od zmian w swoim własnym zachowaniu.
      Ktoś się dołącza :) ?

      Usuń
    2. Oczywiście,że tak.Sama ostatnio złapałam sie na tym,że mówiłam źle o pewnym chłopaku. I nasz wspólny kolega mi to uświadomił w grudniu. I...wtedy postanowiłam,że czas przemyśleć swoje zachowanie. I M& Tobie też radzę. Czasami nieświadomie paplamy krzywdzące rzeczy. A sami chcemy by o Nas nie mówiono źle

      Wchodzę w to :)

      Usuń
    3. To jesteśmy już dwie :D

      Usuń
  3. Cóż mogę powiedzieć? Cudowne inspiracje tutaj widzę, prostą filozofię, która przydałaby się nam wszystkim.
    Pokrywa się w większości z moimi poglądami i filozofią życia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ola, bardzo się cieszę, że trafiam do ludzi z tym,
      co tutaj sobie czasem naskrobię :)

      Usuń
    2. Trafiasz i inspirujesz. Choć wiadomo- jedne postanowienia i rady ...me gusta. Innych w życiu nie wprowadzę przez różne względy czy to mój charakter czy okoliczności. Ale w większości- warto, warto warto.
      Choć spotkałam się z opinią bardzo bliskiej mi znajomej,że cytuję " Ty to z jakiejś sekty Niebo jesteś?" Bo mnie cieszy każda mała pierdoła i staram się cieszyć życiem :D

      Niebanalnie banalnie życiowe tematy są u mnie poruszane. Czasami jest ciekawie,bo wyciągam jakieś brudy i wszyscy się cieszą :D czasami nudno,czasami stricte naukowo. Na pewno posiłkowo i zdrowo-przynajmniej mi zdrowe jedzenie daje szczęście i satysfakcje w styczniu jest dość kiepsko z racji tego,że macki sesji mnie dopadły =)

      Usuń
    3. Wiadomo, że nie wszystkie moje rady spasują wszystkim osobom. Ale chyba każdy może sobie wybrać coś od czego zacznie, coś co mu się podoba :)
      No i zazdroszczę tej opinii koleżanki, masz po prostu łatwiej z tym, żeby czuć się szczęśliwa niż przeciętny człowiek :D

      Znam te macki dokładnie, oj znam ... ;)
      Będę na bieżąco śledzić, co się u Ciebie dzieje, bo to wszystko co piszesz (z tego co na razie zdążyłam zauważyć)wydaje się po prostu autentyczne i hmm takie "Twoje" :)
      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
    4. Bo wiesz...ja mam cel w życiu.Zdradzę Ci jaki to cel- być szczęśliwą i uszczęśliwiać ludzi wokół:D Zbyt wiele dni drżałam w strachu o najbliższych lub sama się unieszczęśliwiałam.

      Z sesją jeszcze miesiąc spędzę. Wiesz...niektóre przedmioty są tak fascynujące,że szkoda je zaliczyć w pierwszym terminie i się z nimi pożegnać już w styczniu =)

      A nad nasze morze zapraszam! Jest naprawdę cudownie! Za moim oknem właśnie "kłócą się" dwie mewy i wciąż przelatują niedaleko mieszkania, bo na placu zabaw dzieci karmią je pieczywem :D

      Miłego niedzielnego popołudnia!

      Usuń
    5. Bardzo dobry cel, mam całkiem podobny :D (z efektami bywa różnie ;) )

      Rozumiem, jako studentka chcesz dokładnie zgłębić te najbardziej fascynujące dziedziny, a nie tylko biernie wkuwać :P Popieram ;)

      Wyobrażam sobie :) Zawsze jak przyjeżdżam nad morze i słyszę mewy, (a jeszcze nie widzę morza) to już czuję ten moment ekscytacji, że zaraz się wyłoni moja utęskniona plaża :D

      Pewnie nie masz podobnych odczuć bo mieszkasz nad morzem, ale uwierz mi... pierwsze kroki na plażę po przyjeździe i pierwsze widoki wyłaniajacego się zza wydm morza - coś wspaniałego :D

      Usuń
  4. Ta strona jest genialna:) Uwielbiam tu wchodzić i czytam z ogromną przyjemnością! ( i to nie jest zastosowanie pierwszej zasady haha:D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, widzisz o tym nie pomyślałam! Teraz muszę się dwa razy zastanowić, czy miłe komentarze nie są tylko efektem po przeczytaniu tych zasad :D

      A mówiąc poważnie, dziękuję :) Takie miłę słowa dają mi energię to przygotowywania kolejnych postów i dawania z siebie coraz wiecej w tej kwestii :)

      Usuń
  5. Dziękuję bardzo za miłe słowa :)

    PS. odkryłam wczoraj całkiem przypadkiem tego bloga i muszę przyznac, że jest rewelacyjny! :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdziwe, ale jakże trudne do wykonania... Przynajmniej dla niektórych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że dla mnie bardzo trudne do wykonania (ahh te ploteczki...) ale nie myślę o tym, tylko po prostu się staram :)
      I za każdym razem gdy ugryzę się w język mam niesamowitą satysfakcję :)

      Usuń
  7. jak zwykle genialny post ;) Mam zamiar zacząc stosowac tą drugą zasadę. W dzisiejszych czasach są to nieliczni, ale uważam że warto spróbowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, myślę że jakby nie było, każdemu wyjdzie to na dobre :)

      Usuń
  8. a mnie się zawsze wydawało że szczerość się opłaca i to ona jest najważniejsza, gdyż ludzie ją-mimo wszystko cenią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i cenią ... ale nie zawsze lubią ;)
      Czasem jest tak, że ktoś na pozór cieszy się z krytyki, bo pozwala mu się to rozwijać, lubi znać szczere opinie itd, ale w głębi serca po prostu odejmuje Ci za takie opinie "kilka punktów" ...

      Czytałam wiele książek na ten temat i już w najstarszych poradnikach relacji pierwsza z zasad odnosi się do tego, by jednak mówić o innych tylko to, co dobre...

      Także szczerość jak najbardziej, ale ... ta miła szczerość ;) (wbrew pozorom te dwie rzeczy się nie wykluczają)

      Usuń
  9. W zasadzie nie potrzeba żadnych naukowych dowodów, oczywiste jest, że jeśli nie będziemy krytykować otaczających nas ludzi, nasze relacje z nimi się poprawią :)
    Ja osobiście ostatnio staram się stosować do zalecenia z... Pisma Świętego: "Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa". Podobne, ale można pod to podłączyć narzekanie i inne takie niepotrzebne komunikaty. Warto próbować, chociaż ciężko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby oczywiste, ale odkąd przeczytałam o odkryciu, iż to co mówimy o innych jest przypisywane jako nasze własne cechy, wywarło to na mnie dość duże wrażenie.... :)

      Pismo Święte zawiera bardzo dużo mądrych i pięknych zasad a to zdanie, które tu zacytowałaś mogłoby być tytułem tego posta :)
      Jakby nie nazywać tych wszystkich zasad, warto czasem zastanowić się nad jakością słów, jakie wychodzą z naszych ust. Czy chcoiaż czasami są to słowa budujące, czy raczej niestety "mowa szkodliwa"...

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  10. Zasadę numer dwa powinni sobie wszyscy chyba wziąć do serca, ja także, bo i mnie się zdarzy,choć z ręką na sercu staram się nie uskuteczniać obgadywania innych, nie lubię i jak już coś powiem to zawsze potem mam wyrzuty sumienia... A czyste sumienie to i zdrowszy człowiek;)
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do mnie na bloga do zabawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo z obgadywaniem. Póki trwa rozmowa jest fantastycznie, ale potem... pozostaje niesamowity niesmak i myśl "znowu to zrobiłam"... Dlatego bardzo staram się używać moich słów w dobrym kontekście, do budowania a nie niszczenia.
      Bo przecież nasze słowa świadczą właśnie o nas. To co mówimy o innych nie dotyczy tak naprawdę tych osób, ale w zasadzie przede wszystkich nas samych...

      Również pozdrawiam i zaraz lecę sprawdzić, co to za zabawa :D

      Usuń
  11. Ja również dopiero zaczynam, próbuję połączyć ze sobą zwykłe rozciąganie z jogą, żeby samo rozciąganie mnie nie nudziło. Pracuję nad cierpliwością, bo z natury jestem w gorącej wodzie kąpana i chciałabym efekty od razu, ale tak dobrze nie ma :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję i wzajemnie :-) Co prawda przez sieć, ale sama świadomość, że nie tylko ja się z tym zmagam - zawsze raźniej :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaprosiłam Cię do pewnego tag'u na swoim blogu. Mam nadzieję, że zgodzisz się wziąć w nim udział, ponieważ jestem bardzo ciekawa Twojej wypowiedzi na ten temat :>

    OdpowiedzUsuń
  14. cenne rady :) ciekawa jestem książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sięgnąc po chociaż kilka pozycji z tej tematyki, ostrzegam - wciągają :)

      Usuń
  15. niestety pouczanie czy dawanie rad jest czasem tak naturalne, że jakoś mimochodem rozmawiając z kimś bliskim mówimy " powinnaś to czy tamto'. Krytykowanie innych też przychodzi nam zazwyczaj łatwo... Niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że to co łatwe nie zawsze jest najlepsze ;)

      Usuń
  16. Coś w tym jest - gdy ktoś mocno mnie skrytykuje, nawet jeśli dzięki temu udało mi się poprawić, zawsze mam do tej osoby jakąś małą urazę... Chyba wszyscy tak mają.

    Jeśli chodzi o drugi stopień - to bardzo ciekawe! Na szczęście raczej pozbyłam się już nawyku obgadywania (no chyba że idziemy "na plotki" z przyjaciółką, ale ona mi wszystko wybaczy, haha :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że większość osób tak ma (odnośnie punktu pierwszego) tylko nie każdy się do tego przyzna. Ale w głębi serca zawsze zostaje jakaś choćby minimalna uraza (niekoniecznie na długo, ale jednak)

      A drugi stopień to już dla mnie wyższa szkoła jazdy, także podziwiam, naprawdę super :)

      Usuń
  17. A TAK CHCIAłAM
    Rano poczytała troche Twoich wpisów i sie naładowalam dobrą energią aż zeszłam na parter
    Dzisiejszy dzień dla Ciebie byłby przykładem JAK SIE NIE ZACHOWYWAĆ.
    Myslałam ze rozszarpię. wk.... maksymalnie, az teraz wieczorem znów mi się chce płakac.
    A miałam byc inna....
    Mój prywatny doprowadzi mnie do zawału, np- zapomniał zapłacic pze zeszły rok składki ubezpieczeniowe, teraz wypowiedzieli nam umowe. Miałam powód z małym dzieckiem zostajac na chwile obecna bez opieki-takie tam
    Może jutro zaczne inaczej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jak się najbardziej chce, to najbardziej nie wychodzi. Takie dziwne złośliwe prawo ;)

      Sama mam takie dni, mimo iż się może wydawać, że u mnie trwa ciągła idylla ;)

      Ale widzę, że masz bardzo dobre podejście: jutro jest nowy dzień. Takie myślenie, to już połowa sukcesu!

      Trzymam kciuki i pozdrawiam! :)

      Usuń
  18. Podobno mózg nie odróżnia, kiedy mówimy o kimś, a kiedy o sobie. Tak więc obrażając kogoś, strzelamy sobie samobója. :) Warto o tym pamiętać i następnym razem ugryźć się w język."

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Ani nasz własny mózg tego nie odróżnia, ani nasi rozmócy. Dlatego jest to podójna motywacja do mówienia raczej tych dobrych rzeczy lub... zamilknięcia :)

      Usuń