07 listopada 2011

Ruch to… szczęście!

czyli: "Wszystkie naprawdę wielkie myśli rodzą się podczas chodzenia" 
F.Nietzsche

Wiem, wiem! Temat sportu był już wałkowany wszędzie tysiące razy i nikt nie ma chyba żadnych wątpliwości, że podczas wysiłku fizycznego w naszym ciele wytwarzają się endorfiny, czyli hormony szczęścia. Wiemy to wszystko, a mimo tego nadal nie uprawiamy żadnego sportu.

Moim problemem zawsze był fakt, że mimo iż lubię różnego rodzaju sporty, ciężko znaleźć mi w sobie motywację, by systematycznie ćwiczyć. Często zaczynałam trenować i obiecywałam sobie, że teraz już na pewno będę regularnie chodzić na basen, grać w tenisa itp., ale zawsze kończyło się to fiaskiem. 

Postanowiłam jakoś uprościć sobie sprawę.

Po pierwsze postanowiłam, że będę biegać. 
Ale żeby nie skończyło się to jak zawsze, tym razem podjęłam specjalne kroki:

a) postanowiłam wyznaczyć sobie cel: 5 km
b) zakupiłam specjalne buty (zawsze to jakaś motywacja)
c) znalazłam trening, który przez 6 tygodni powolutku przygotowywał mnie do tego dystansu, poprzez regularne, coraz dłuższe biegi, spacery, ćwiczenia i jogę.
d) wydrukowałam sobie tabelę z rozpiską zadań na 6 tygodni i to był naprawdę dobry krok (bardzo lubię mieć wszystko logicznie rozpisane, a jeszcze bardziej uwielbiam wykreślać kolejne małe osiągnięcia!)

Naprawdę pokochałam bieganie i tym razem nie skończyło się to po tygodniu entuzjazmu! W miniony poniedziałek ukończyłam mój finalny 5-km bieg i jestem z siebie bardzo dumna, bo dla mnie, początkującej osoby, jest to naprawdę długi dystans. Moim kolejnym celem jest bieg na 10 km! 

A gdy zmęczę się wspinaniem, robię zdjęcia  towarzyszom ;)
    Drugim sportem, który pragnę wszystkim polecić jest wspinanie się (ja na razie próbuje swoich sił na ściance). Mogłabym wymieniać w nieskończoność zalety tego typu aktywności: 

   1)      NIC nie wycisza i nie uspokaja mnie tak, jak wspinanie.
   2)      Jest to wspaniały sposób na rywalizację z samym sobą: gdy myślisz, że już nie dasz rady wyżej się wspiąć, a jednak to robisz.
   3)      Wspinanie uczy zaufania do osób, które cię asekurują.
   4)      Przy okazji naszych wyjazdów na ściankę odkryłam, że sport ten ma świetne właściwości integrujące ludzi. Jeśli chcesz się lepiej poznać z grupą przyjaciół, ścianka wspinaczkowa bardzo wam to ułatwi.

Jestem ciekawa z jakich sportów czerpiecie najwięcej radości :)

W kolejnej notce zamieszczę jeszcze kilka rad odnośnie uprawiania sportu, szczególnie biegów!
17 komentarzy
  1. zawsze cgciałam sprbować wspinaczce na fajnej sciance, ale czuję że nie mam wystarczająco siły;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Wysiłek fizyczny jest świetnym sposobem na to, by wyczyścić umysł.

    Pamiętam, jak nie tak dawno temu obejrzałem nagranie Willa Smitha podczas ceremonii rozdania nagród, na której to podzielił się on swoim kluczem do sukcesu. Były to dwie rzeczy: czytanie oraz bieganie.

    Dlaczego bieganie? Bo w pewnym momencie w Twojej głowie zaczyna mówić głos "Już nie moge, już dalej nie dam rady, nie chce mi się". I tylko jeśli będziesz w stanie przezwyciężyć ten głos, będziesz człowiekiem wolnym, który dojdzie tam, gdzie chce dojść.

    Dlaczego czytanie? A to już polecam sprawdzić samemu :) http://www.youtube.com/watch?v=-08M7JpLpl4&feature=related

    Pozdrawiam,
    Bartosz Jezierski

    OdpowiedzUsuń
  3. Bartosz:

    Witam :) dzięki za świetny link!
    Na szczęście jeszcze bardziej niż biegać, kocham czytać. Faktycznie to bardzo inspirująca myśl, że nie ma takiego problemu, którego ktoś nie miałby przed nami na przestrzeni dziejów, dlatego odpowiedzi warto szukać właśnie w książkach!
    Od teraz to będzie mój koronny argument dla wszystkich, których namawiam żeby zaczęli czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja osobiście nie przepadam za ćwiczeniem wśród tłumów ludzi, więc z siłowni nie korzystam. Zdecydowanie bardziej wolę ćwiczyć w domu, w czym bardzo pomaga mi świetny trening na stronie - www.100pompek.pl. Efekty są nadzwyczaj widoczne ;)

    Co do innych sportów, to niedługo zamierzam po raz pierwszy w życiu zapisać się na sztuki walki, a mianowicie na boks tajski. Głównym powodem dla którego chcę to zrobić jest to, że... zawsze się tego trochę bałem. Najwyższy więc czas na pokonanie kolejnych ograniczeń i odkrywanie nieznanego :)

    A co do wspinaczki to kurcze zachęciłaś mnie - po przygodzie z boksem od razu spróbuje! Dzięki :)

    Trzymaj się
    Kuba Mikołajczak

    OdpowiedzUsuń
  5. świetna stronka, serioo : )
    zapraszam do mnie, obserwujemy ?
    będzie mi strasznie miło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kuba, ta strona jest po prostu świetna! Szczególnie dla takiego zadaniowca jak ja :)Uwielbiam mieć rozpisane dzień po dniu treningi. Od dziś zaczynam program 300 przysiadów z tej serii :D

    Boks tajski - chyba jeden z bardziej męskich sportów. Też wyznaję taką metodę oswajania się z rzeczami, których się obawiam, że po prostu staram się ich spróbować. W końcu wiadomo, że co nas nie zabije to wzmocni :) Chociaż pamiętam, że moi koledzy wracali z tych treningów mocno poobijani ;)

    I mam nadzieję, że tak jak piszesz wybierzesz się na ściankę- wydaje mi się, że kto chociaż raz tam zawita, już na zawsze będzie pod urokiem tego sportu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zdecydowanie wybrałam czytanie,mam nadzieje ze wkrótce nadejdzie czas i na bieganie.Za miesiąc wyprowadzam sie z miasta na wieś, może ta zmiana będzie miała jakiś wpływ.

    A z moim lekiem wysokości to chyba podaruje sobie wspinaczkę;)Bo nawet na balkonie kreci mi sie w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bartosz J. twój komentarz jest fantastyczny-musiałam to napisać.
    Człowiek który wyznacza sobie cele w sporcie inaczej podchodzi do tych życiowych, jest mu łatwiej i to jest piękne w wysiłku :) muszęchyba naprawdę wyciągnąć chłopaka na tą ściankę :)pozdrawiam Cię serdecznie i dziekuję za komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kitajka: Z lękiem wysokości ścianka to chyba faktycznie nie najlepszy pomysł. Nawet ja gdy pierwszy raz spojrzałam w dół, po tym jak wspięłam się na 12 m, miałam miękkie kolana :P
    Życzę miłej przeprowadzki! :)

    Ćwir <3: Bartosz faktycznie trafił w sedno! Wiele razy miałam w głowie tego człowieczka, który mówił mi: poddaj się, ale też wiele razy go pokonałam. A taka wygrana ze sobą w sporcie,która jest naprawdę wielkim sukcesem, przekłada się zazwyczaj na podobne zachowanie w życiu.

    Pozdrawiam Was ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chodzi o to, że mi te kilogramy idą w biodra w uda i w tyłek przez co wyglądam jak taki "kanciak", są osoby którym to się odłada w korzystnych miejscach tak jak pewnie Tobie jak mówisz, ale ja niestety do nich nie należę :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny blog :)
    Obserwujemy ? Ja tak :)
    Pozdrawiam,
    N.

    OdpowiedzUsuń
  12. TAK! Sport = endorfiny! jeszcze jak jest śliczna pogoda... Zwłaszcza do biegania :D

    OdpowiedzUsuń
  13. O poznaję, to chyba ja na tej ścianie ;) polecam wszystkim wspinaczkę, a jak ktoś jest z okolic Bielska-Białej to najlepsza ścianka w Trango ;D

    Co do lęku wysokości to również mam, jednak jeżeli mam zaufanie do osoby asekurującej mnie to o nim nawet nie myślę :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak Tomku: to Ty :D Wiadomo osoba asekurująca jest bardzo ważna, ale myślę, że jest to na tyle proste, że raczej nikt by Ci krzywdy nie zrobił ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz rację ja mam taki paskudny poniedziałek... :/ ale staram się biegać minimum 2 razy w tygodniu i póki co wszystko idzie zgodnie z planem ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Możesz napisać co to za program (trening 6-tygodniowy) przygotowujący Cie do biegu? Mam zamiar zacząć biegać i myślę że to by mi się przydało. :)
    Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.fitmarriage.com/exercise/free-5k-training-plan :)

      Usuń