02 listopada 2011

Ale gafa ...!

 Ludzie nie zwracają w takim stopniu uwagi na twoje błędy i wpadki, jak ci się wydaje.


Jedną z moich największych bolączek, było zawsze przesadne zastanawianie się ,co sobie o mnie pomyślą inni ludzie. Ciągle miałam wrażenie, że dziwnie na mnie patrzą  ( „Ehh, na pewno mam coś na twarzy, albo się czymś pobrudziłam!” ), uważają, że to co powiedziałam jest głupie i za taką właśnie osobę mnie uznają, a  każdą moją wpadkę widzą i z satysfakcją rozpamiętują. Czułam się skrępowana także w innych sytuacjach, szczególnie gdy porównywałam się z innymi i sama czułam na przykład, że niewiele wiem na dany temat i inni to widzą. Co więcej, dowiedziałam się, że nie jestem odosobniona w takim myśleniu. Z badań jednego z brytyjskich magazynów wynika, że prawie połowa kobiet wstydzi się co najmniej cztery razy dziennie!
        
           Takie myślenie zaczęło mi bardzo przeszkadzać, więc zadałam sobie 3 proste pytania:
  • Jaka jest szansa, że moje obawy się potwierdzają? : „Czy to naprawdę możliwe, żebym akurat ja i to akurat teraz miała coś na twarzy? Co to w ogóle mogło by być? Przecież to niedorzeczne!” Szansa, że ludzie się z nas śmieją, albo intensywnie na nas patrzą, bo np. śmiesznie wyglądamy są naprawdę niewielkie i od tej pory staram się to mieć zawsze na uwadze. 
  •    Nawet jeśli popełniłam gafę, czy gdybym to ja była jej świadkiem u kogoś innego, w ogóle by mnie to zainteresowało? Często myślałam, że moje przejęzyczenie, potknięcie się czy zła odpowiedź na jakieś pytanie sprawia, że wszyscy naokoło myślą „co za głupia dziewczyna”. Ale powoli zaczęłam zauważać, że przecież ja sama, gdy komuś coś nie wyjdzie (może nawet bardzo się ośmieszy) nie zwracam na to większej uwagi. Być może widzę to, ale nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Najczęściej nie znam tej osoby, więc co miałabym w takiej sytuacji przeżywać.  A nawet jeśli znam, to przecież mam naprawdę setki ważniejszych spraw do obmyślenia, niż analizowanie wpadki mojego znajomego. Czy tak samo nie jest w waszym przypadku?
  • Czy jest sens porównywać się z innymi? Często czułam się niezręcznie w sytuacjach, gdy porównywałam się z innymi i miałam wrażenie, że są ode mnie mądrzejsi, bardziej przygotowani, bardziej zaradni i mogłabym tu wymieniać jeszcze kolejne tysiąc „bardziej”. Przez to wstydziłam się na przykład przedstawiać moje prace, gdyż miałam wrażenie, że przy innych będzie ona po prostu do kitu. Na pewno jest to związane z niską samooceną, ale niezależnie od tego uświadomiłam sobie, że takie porównywanie nigdy nie da mi nic dobrego. Zawsze znajdą się lepsze, ładniejsze, mądrzejsze osoby od nas. Nie mamy na to wpływu. Jedyną osobą na jaką mamy wpływ, jesteśmy my sami. I to jedynie od nas zależy, czy wiecznie będziemy niezadowoleni i zawstydzeni porównując się z innymi, czy odpuścimy i zrozumiemy, że nie musimy być we wszystkim najlepsi. 
 Znam jeszcze jedną tajną broń w walce ze skrępowaniem, szczególnie w przypadku popełnienia jakiejś gafy. Jest to  zwykłe zdystansowanie się do wpadki i podejście do takiej sytuacji z humorem. Oblałeś się kawą w restauracji? To przecież nie koniec świata! Zacznij się śmiać z tego, co ci się przytrafiło i popatrz na to zdarzenie z przymrużeniem oka.  To chyba najprostszy sposób, by pokonać nieuzasadniony wstyd i przestać być „więźniem” własnego zakłopotania.
11 komentarzy
  1. to jest najgorsza zmowa... nie ubiore sie tak, bo co LUDZIE pomyśla, nie zrobie tego bo co LUDZIE pomyśla, znam wiele osób które się tym przejmują, tak jakby to była najważniejsza sprawa. Nauczyłam się tym nie przejmować, odkąd wyjechałam do UK, bardzo dobrze się z tym czuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję bardzo :) konkurs piosenek Agnieszki Osieckiej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zalotką byś takich nie zrobiła :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gafy, które dotyczą bezpośrednio nas, możemy obrócić w żart, gorzej jak wyrządzamy przykrość lub zakłopotanie innym.Wtedy to tylko wypada prosić o wybaczenie.

    Ja ostatnio spotkałam jedna parę na spacerze(wcześniej znałam tylko mężczyznę).
    - Dzień dobry, powiedziałam.
    Jak ładnie ze sobą wyglądacie,a pan aż młodnieje w żony towarzystwie.
    -To nie żona to moja matka, odpowiedział pan.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za kolejny świetny post. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. stchórzyłam -.-'
    i kolejny świetny post, ja mam problem z 3 punktem,a le co do moich wpadek zawsze sie z nich śmieje, często mam tak, ze przewracam sie na schodach albo o własne nogi, nie rozpaczam tylko się sama z siebie śmieje :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć,
    strasznie podoba mi się design bloga. :)

    Szczerze mówiąc myślę, że czym więcej mieliśmy takich sytuacji, gdzie z nas wyszydzano, tym bardziej przywiązujemy wagę do takich rzeczy.
    Na pewno dzieciństwo w dużym stopniu miało wpływ na to jak patrzymy na nasze gafy.

    Nie ma co się przejmować, jesteśmy tylko ludźmi.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Daniel:

    Dzięki :)

    Też myślę, że w niektórych przypadkach dzieciństwo może mieć tu wpływ, chociaż w zasadzie nie przypominam sobie takich przykrych zdarzeń w kontekście mojej własnej osoby. Jakoś od zawsze miałam w sobie sprzeczności: np. uwielbiałam występować i nie wstydziłam się nigdy publiczności , ale już najmniejsza wpadka powiedzmy towarzyska (chociaż nikt ze mnie nie szydził) zawsze bardzo mnie zawstydzała.
    To chyba też kwestia charakteru ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, punkt numer trzy najbardziej mi przeszkadza i doskwiera. Ale będę się bardzo, bardzo starała zaprzestać porównywaniom i energię, którą na tym zaoszczędzę spożytkować w inny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja czasami jak chcę coś zrobić, ale się wstydzę lub gdy przydarza mi się jakaś wpadka próbuje wyobrazić sobie jak zachowałyby się pewne siebie i wesołe osoby oraz próbuje spojrzeć na sytuację jako obserwator. Widzę dzięki temu, że nie ma co panikować i przesadzać, bo sytuacja wcale tak źle nie wygląda, a ja wiem co zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  11. witam ;)
    fantastyczny blog, trafiłam przypadkiem, ale 'lecę' od początku i wypełniam zadania ;)
    wprawdzie sprzątanie odłożyłam do jutra, ale listę mam i przy liście doszłam do wniosku, że muszę zwolnić i robić pomalutku, w swoim własnym tempie, ale tak tylko jeszcze rzuciłam okiem do przodu, jak zwykle zresztą ;d
    a tutaj moje paranoje znalazłam, piszesz o mnie ewidentnie ;D
    i faktycznie punkt po punkcie wszystko się zgadza, i jak u kilku osób wyżej punkt 3 to moja pięta, strasznie ciężko przestawić się i nie porównywać, jak całe życie tak robiłam, ale spróbuję i z czasem na pewno się uda :)

    OdpowiedzUsuń