20 listopada 2011

10 przykazań dla narzekających

Wszyscy na coś narzekamy. Beznadziejna pogoda, nawał pracy, boląca głowa, brak czasu, niemiły sprzedawca, wyniosła koleżanka, niekończący się korek drogowy…

Możesz narzekać w nieskończoność, ale czy naprawdę w czymś Ci to pomaga? Zapewniam Cię, że nie. Wymieniając kolejne rzeczy, które nas denerwują, jeszcze bardziej pogłębiamy swoje niezadowolenie, a dodatkowo psujemy humor innym. Jeśli narzekasz zbyt dużo, możesz nawet stracić znajomych, którzy po prostu nie będą w stanie znieść takiego ładunku negatywnych myśli. Pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale zawsze masz wybór: będę miał dobry humor lub będę zdenerwowany z byle powodu i ogólnie zniesmaczony życiem. 

Badacze psychologii odkryli, że to, co nam się przydarza, ma na nas znacznie mniejszy wpływ, niż przewidujemy. Dalajlama w książce „Sztuka szczęścia w trudnych czasach” mówi:
„Umiejętność spojrzenia na sytuację z innej perspektywy pozwala wykorzystać ciężkie doświadczenia do rozwijania spokoju umysłu. Każde zjawisko i każde wydarzenie ma bowiem różne aspekty, wszystko jest relatywne.” 



Okazuje się, że ważne jest nie tyle to, co się nam przytrafia, ile to, jak na życiowe przygody reagujemy. Nawet, gdy faktycznie mamy powody do narzekania, lepiej zastosować, którąś z metod zapobiegania narzekaniu i po prostu wybrać pierwszą opcję: fantastyczny humor bez względu na okoliczności!

Poniżej przedstawiam 10 przykazań dla narzekających:

1. Na pytanie jak się masz, odpowiadaj: fantastycznie!
Po co zatruwać innym humor naszymi problemami. Nie pomoże to ani nam, ani naszym znajomym. Jeżeli z entuzjazmem odpowiesz, że czujesz się wspaniale i to jest fantastyczny dzień, dobry humor udzieli się także Twoim rozmówcom!

2. Codziennie rano uśmiechnij się do siebie w lustrze: możesz czuć się głupio, ale to naprawdę poprawia humor i uchroni Cię przed narzekaniem od samego obudzenia.

3. Przeformułuj problem: pamiętaj, nie zawsze masz wpływ na rzeczywistość, ale już na swoje odczucia tak! Jeśli w dzieciństwie czytaliście książkę Polyanna, wiecie co mam na myśli. Dziewczynka ta wychodziła z założenia, że ZAWSZE należy zauważać dobre strony każdej, nawet nieprzyjemnej sytuacji. Dzięki temu sprawiła, że wszyscy ją uwielbiali, dlatego, że w jej towarzystwie każdy, nawet najbardziej niezadowolony z życia człowiek, odzyskiwał radość  życia. Historia ta może brzmieć trochę ckliwie i nierealnie, ale sami spróbujcie zachowywać się tak choćby przez jeden dzień. Postarajcie się w dosłownie każdej sytuacji znaleźć jakiś dobry aspekt, albo pomyśleć, co gorszego mogło by się zdarzyć, a na szczęście się nie stało. Większość drobnych przeszkód, które napotykamy w życiu, możemy sobie w ten prostu sposób wytłumaczyć i przestać bezmyślnie narzekać!
Zatem: za każdym razem gdy powiesz lub będziesz miał na końcu języka coś negatywnego, zamiast tego powiedz rzecz zupełnie odwrotną, znajdź jakiś pozytyw. Możesz namówić bliskiego przyjaciela, partnera, by w miarę możliwości Ci o tym przypominali!

4. Ćwicz i umacniaj w sobie poczucie wdzięczności:
badania z zakresu psychologii pozytywnej wykazały, że jednym z najskuteczniejszych sposobów na zwiększenie własnego szczęścia, jest poczucie wdzięczności. Kiedy masz zamiar ponarzekać w jakiejś kwestii, zawsze staraj się odwrócić sytuację i zastanowić się, za co możesz być wdzięczny. Możesz założyć także dziennik, w którym codziennie wieczorem będziesz zapisywać przynajmniej 3 rzeczy, za które jesteś wdzięczny!

5. Medytacja uśmiechu: jestem kompletnym beztalenciem medytacyjnym, nie umiem skupić się chociażby na chwilę. Ale jest jeden rodzaj medytacji, który wychodzi mi zaskakująco dobrze: medytacja uśmiechu. Pomysł na nią zaczerpnęłam z książki „Jedz, módl się i kochaj”:


„Siedź bez ruchu i się uśmiechaj. (..) Jak robisz taka poważna mina, to wystraszasz dobra energia. Żeby medytować, trzeba uśmiechać. Uśmiechaj twarzą, uśmiechaj umysłem, a dobra energia przyjdzie do ciebie i usunie zła energia. Uśmiechaj nawet w swoja wątroba.”

Dziś spędziłam zaledwie 10 minut na skupienie się na oddechu i odczuwaniu radości całym ciałem. Nawet gdy skończyłam, nie mogłam przestać się uśmiechać przez kolejne kilka godzin. Cały czas miałam w głowie obraz mojej śmiejącej się wątroby. Co w związku z tym? Uśmiechając się naprawdę ciężko narzekać. Dodatkowo muszę przyznać, że nie wiem czy było to spowodowane konkretnie medytacją, ale po dzisiejszych chwilach skupienia tak rozjaśnił mi się umysł, że udało mi się dziś rozwiązać problem, nad którym głowiłam się już ponad 2 lata!

6. Postaraj się nie oceniać krytycznie ludzi: nie zawsze wiesz, jak naprawdę wygląda sytuacja. Spróbuj postawić się w miejscu osoby, na temat której masz coś złego do powiedzenia i zastanów się czy naprawdę masz rację. Nawet jeśli tak, czy warto mówić to na głos?

7. Jak najczęściej myśl i mów dobre rzeczy o innych:
jeżeli wszyscy na około Cię denerwują, sporo to mówi… właśnie o Tobie. Amerykańscy naukowcy odkryli, że: „studenci, którzy oceniają swoich kolegów bardziej pozytywnie, jako godnych zaufania, miłych i stabilnych emocjonalnie, odczuwają większe zadowolenie z życia, są mniej depresyjni i uzyskują lepsze oceny. Uczestnicy badania, którzy pozytywnie odbierali innych, sami byli dobrze odbierani przez kolegów. Z kolei badani, którzy niezbyt dobrze myśleli o innych, byli postrzegani jako osoby mniej ugodowe, antyspołeczne i narcystyczne.” 

8. Zamiast narzekać, podejmij akcję: większość naszych problemów ma naprawdę proste rozwiązanie. Boli cię głowa? Weź tabletkę lub połóż się na chwilę. Pada deszcz? Po prostu weź parasol. Nie zaliczyłeś egzaminu? Narzekanie nic nie da, lepiej weź sprawę w swoje ręce i po postu zacznij się uczyć. Dużo prościej jest się uskarżać, niż znaleźć rozwiązanie problemu! Zanim zaczniesz narzekać, zastanów się czy nie możesz czegoś z tym zrobić. Zazwyczaj okaże się, że prosta akcja rozwiązuje problem!

9. Pozwól sobie codziennie na małe przyjemności:
nic dziwnego, że narzekasz, skoro od rana do nocy pracujesz, uczysz się itp. Odpocznij, weź ciepłą kąpiel, obejrzyj nowy film, poczytaj książkę, rozkoszuj się herbatą. Codziennie zrób coś co sprawia Ci przyjemność!

10. Zawsze zanim zaczniesz narzekać, zapytaj siebie: 
Wolę narzekać, czy być szczęśliwy i radosny?
29 komentarzy
  1. Ja nie wiem... Mnie ta matma jakoś przeraża. :D Okaże się jutro wszystko, obym zaliczyła, 4 to już w ogóle byłby szczyt marzeń, bo jak będzie się miało dwie czwórki z kolokwiów, można nie pisać egzaminu na sesji, co jest moim marzeniem :D:D:D

    A te 10 przykazań postaram się wcielić w życie, bo czasami mam dni, kiedy narzekam dosłownie na wszystko. Jak chyba każdy :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Alee fajna notatkaa;d.
    Ciekawe "przykazania" :dd.
    Kiedyś już u CIebie gościłam, bardzo fajny blog;d.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam zainwestować w tablicę korkową. Ja poprzypinałam sobie motywujące cytaty. Gdy tylko najdzie mnie chęć, żeby ponarzekać spoglądam na tablicę - motywacyjny kop gwarantowany. :)
    Biorę się do roboty, realizuję mały krok do mojego celu i od razu marazm przechodzi.

    A poza tym: uśmiech, uśmiech, uśmiech.
    Od ucha do ucha! :-)))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Magda: świetny pomysł, bo chociaż wszystkie rady wydają się proste do wprowadzenia w życie gdy o nich czytamy, to dużo gorzej ma się sprawa w praktyce, gdzie najczęściej o większości naszych zasad zapominamy. Szczególnie w przypadku narzekania, z którym niemalże się rodzimy :))Najchętniej sama obkleiłabym się ulubionymi cytatami, żeby zawsze mieć je przy sobiem jako "przypominacze" ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście, że narzekanie w niczym nie pomaga... Ale czasem wszyscy chcą ponarzekać, zwłaszcza jeśli nic nie wychodzi w ponury dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie wybieram bycie szczęśliwym i radosnym i wypowiadam walkę narzekaniu:)

    Choć nie będzie łatwo twoje 10 przykazań to dobry drogowskaz.

    Bardzo interesujący post. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. chciałam jeszcze dodać,że narzekanie czasem poprawia humor :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja lubie czasem ponarzekać na chłopaka ;p ponarzekam ponarzekam i mi przechodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. otóż to :D
    chociaż ostatnio coś mojemu sie zbiera na marudzenie właściwie to nawet nie wiem dlaczego... może chandra jesienna ;p to też jest dobry powód swoją drogą ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Idealnie pasuje do mnie ten post. Zbyt duzo czasu poświęcam na narzekanie. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. boskie! *,*

    twój komentarz mnie rozbawił, dziękuję <3 haha :D
    nie sądzę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. ojjj tak za dużo narzekam..:D

    OdpowiedzUsuń
  13. hmmmm, czy ja nie narzekam zbyt często????? to mi dałaś teraz do myślenia...:):):)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ważny wpis z dobrymi radami, jednak z jedną rzeczą się nie zgodzę ;)

    "pamiętaj, nie masz wpływu na rzeczywistość, ale już na swoje odczucia tak!"

    ależ oczywiście, że mamy wpływ na rzeczywistość. Całą masą naszych zachowań i wyborów ową dalszą bądź bliższą rzeczywistość kształtujemy. Bardzo łatwo jednak przyzwyczaić się do reaktywnego funkcjonowania na zaistniałe okoliczności zbytnio skupiając się na naszych odczuciach. Reakcją raczej powinno być pozytywne, generujące zmianę, działanie.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) zapomniałam dodać "pamiętaj, nie ZAWSZE masz wpływ na rzeczywistość"

      Usuń
  15. Dużo tutaj pozytywnej energii =)

    Zgadzam się z tym co piszesz. Jeśli człowiek jest świadomy tego co się wokół niego wyprawia, jest też w stanie to wszystko ogarnąć. Co byśmy nie mówili o szczęściu - jest ono również kwestią drobnych wyborów.

    Może niektórzy myślą, że trzeba radykalnych zmian żeby się szczerze uśmiechnąć, kiedy naprawdę wystarczy wprowadzić pewne przyjazne nawyki.

    Tak niewiele, a jednocześnie tak dużo =)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Rafał, czasem wystarczy zmienić kilka naprawdę drobnych, złych nawyków takich właśnie jak bezsensowne narzekanie, aby czuć się i być szczęśliwszym :)

      Również Cię serdecznie pozdrawiam :))

      Usuń
  16. Jak ja się cieszę że znalazłam Twój blog!!! Mądrze z sensem och już Cię uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. dobrze że tu trafiłam, choć całkiem przypadkowo. ostatnio jestem tak sfrustrowana, że narzekałam i złościłam się od rana do nocy. TY przypomniałaś mi co jest ważne i dziękuję CI za to. cudnie piszesz, będę zaglądać, bo tak wartościowych blogów mało w sieci, pozdrawiam, jeśli masz ochotę zajrzyj na któregoś z moich blogów

    OdpowiedzUsuń
  18. Wpis istnieje juz 7 miesiecy a ludzie ciagle zostawiaja komentarze! gratuluje ci madrosci zyciowej ktora niesie za soba sile przebicia :-) bede stalym gosciem twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  19. "Życie składa się w 10% z tego, co nam się przydarza i w 90% z tego, jak na to reagujemy".
    Pozdrawiam i gratuluję pięknego bloga - cieszy oko i umysł. Właśnie czytam wszystkie wpisy od początku. Perełka w blogosferze. Będę podawać dalej. Pozdrawiam i ściskam gorąco.
    Natalia Borejko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję - to takie miłe, gdy dowiadujesz się, że to o czym piszesz do kogoś trafia :)

      Usuń
  20. Świetne porady! Co do punktu drugiego, to zgadzam się z tym, że sam uśmiech, nawet wymuszony, wprawia nas w dobry nastrój. Najpierw śmieję się do siebie w lustrze, potem śmieję się z tego, że się śmieję z niczego... I tak zaczyna się dobry dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Do wydrukowania i trzymania w kalendarzu czy portfelu by mieć zawsze pod ręką. By zawsze pamiętać o tych zasadach i nie dać się 'potworowi marudzenia' ;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Genialny blog,a ten eksperyment też niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zawsze uciekałam od ludzi, którzy narzekają, bo doprowadzają mnie od szału. Niestety wyszłam za mąż za człowieka, który narzeka na wszystko i na wszystkich (wczesniej oczywiscie tego nie pokazywał). Teraz niestety i ja stałam się narzekająca i marudna i wszystko mnie denerwuje. Prawdziwe przysłowie: "kto z kim przestaje takim się staje"...
    postanawiam mimo to walczyć z narzekaniem, choć to trudne w towarzystwie marudy. Bedziemy wyglądać dziwnie razem :)
    Oto przykłądowa rozmowa:
    -Dlaczego znowu muszę isć do pracy, znowu bede musiał sie uzerac z X.
    ja- Jak wspaniale, że mam wogóle pracę :) Spotkam nowych ludzi i kolejny dzień bliżej wypłaty :)
    -Gdybym miał wiecej pieniedzy to nie musiałbym tyle pracować.
    ja- ja tam nie narzekam. Wystarcza mi na moje skromne potrzeby. Ważne, że jestem zdrowa i mam bliskich wokoło.
    -A dlaczego w łązience znowu pali sie swiatło? Tyle razy ci mówiłem zebys gasiła!
    ja- oj ale ze mnie niezdara juz gaszę :) Bałam się ciemności :)
    -Nie podałas musztardy? Przeciez zawsze jemy z musztardą.Ciebie o nic nie można poprosić
    -ja- Rzeczywiście zapomniałąm, ale to przez to, że zapatrzyłam się na pięknie zieleniace się drzewa za oknem naszej kuchni
    - Przestań bujać w obłokach kobieto. Trzeba zakasać rękawy i do roboty.
    ja- Już Ci pomagam kochanie
    (tylko żeby tak było można)-chociaz jak dla mnie to chora rozmowa..jak myślicie??

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawe przykazania, chociaż małe marudzenie- potem głęboki oddech jak dla mnie też jest okej.

    OdpowiedzUsuń