25 października 2011

Zasada jednej szuflady

Trzecia notka z cyklu: "Odgruzuj" swoje otoczenie:

Nigdy nie przerażaj się ogromem prac, jakie czekają przed tobą, by wykonać trudne zadanie. Pomyśl o jednej małej czynności, którą jesteś w stanie zrobić i przybliży cię ona do osiągnięcia celu.

Jeśli chcesz odgruzować swój pokój zacznij od symbolicznej  szuflady i postanów, że dziś ją posprzątasz. Jeśli masz zamiar posegregować ubrania w swojej szafie (dla mnie jest to jedno z najtrudniejszych zadań), wyciągnij z niej 5 pierwszych wieszaków i zdecyduj, co robisz z wiszącymi na nich ciuchami.  Może ci się wydawać, że nie zrobiłeś nic wielkiego, ale już jesteś bliżej końca, niż kilka chwil wcześniej.

Ja już od dawna sprzątam na zasadzie jednej szuflady, ale dziś miałam możliwość sprawdzenia się w roli „coacha ” w celu odgruzowania biura mojego taty. Jest to typowe pobojowisko papierów, ofert handlowych, bliżej nieokreślonych formularzy, sprzętów i nie wiadomo czego jeszcze. Na dodatek tata jest osobą, która NICZEGO nie chce wyrzucać, bo twierdzi, że wszystko jest mu potrzebne. Długo nalegałam, żeby zrobił sobie porządek, by łatwiej było mu cokolwiek znaleźć i pracować, ale bezskutecznie. W końcu zaproponowałam, by posprzątał tylko jedną półkę i wtedy przestanę truć. Po namyśle uznał, że dla świętego spokoju to zrobi. Wspólnie przejrzeliśmy każdą rzecz, która się na niej znajdowała (jak powinien wyglądać taki proces segregacji rzeczy pisałam w poprzedniej notce)i stała się rzecz niesamowita. Mimo, że powiedziałam „Ok, koniec pracy na dzisiaj”, tata zaczął porządkować następną półkę. Tak wpadł w ten rytm, że sam nie chciał skończyć, widząc szybkie efekty swojej pracy! Skończyło się na tym, że posprzątał aż 3 półki (biuro nadal wymaga kilku godzin sprzątania, ale najważniejsze to przecież zacząć).

Jeżeli chcesz odgruzować swój pokój/biuro, postaraj się sprzątać jeden zakamarek dziennie, a szybko zobaczysz efekty: zarówno te czysto praktyczne (w uporządkowanym miejscu żyje i pracuje się dużo przyjemniej) jak i ten, na którym najbardziej nam zależy, czyli poczujesz się szczęśliwszy i usatysfakcjonowany tym, że udało ci się osiągnąć założony cel.  Dodatkowo, porządek bardzo skutecznie pobudza do dalszego działania. A więc, od której półki zaczniesz :) ?


20 komentarzy
  1. hm... bardzo ciekawe. Pewnie gdybym zaczęła może i coś by z tego wyszło, ale po protu teraz nie ma na to szans ;p student zawsze ma nawał pracy. na raz. najlepiej na wczoraj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sprzątanie dla studenta najlepsze w czasie sesji. :)

      Usuń
  2. mam nadzieję, że ja też pokocham :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kwestia przyzwyczajenia;) mi też nie idzie jakoś świetnie, ale daje rade, uwielbiam je <3

    OdpowiedzUsuń
  4. dla chcącego nic trudnego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za ciekawy post. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście miałem tak jak Twój tata, kiedy zacząłem sprzątać jedną szufladę, nawet się nie zorientowałem kiedy posprzątałem dwie ;D Nie mogę się doczekać kolejnej notki z cyklu "odgruzowanie" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Twój blog. Naprawdę. Jest niesamowity. Nie wiem skąd bierzesz takie poysły na lepsze życie, ale czy mogę zareklamować Twój blog u siebie na blogu w menu? Chciałabym by więcej osób zobaczyło Twoje porady :*

    OdpowiedzUsuń
  8. uwierz, że na początku miałam tak samo! ale któregoś razu powiedziałam sobie: "nie ruszam się stad dopóki czegoś nie znajdę" i już jakoś poszło:) oczywiście nic na siłę:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jak sprzątam to często wszystko na raz,czasem cały dzień,czasem dwa, aż mi braknie sil.
    A potem siedzę i się upajam czystością.
    Za parę dni znów jest wszystko do góry nogami.
    Myślisz,ze czas to zmienić?

    Ale porządek w szufladach utrzymuje się najdłużej;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny blog;D
    obserwuję;];]

    OdpowiedzUsuń
  11. ejj, to może być przydatne ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. ja również jak zacznę sprzątać, to nie wiem kiedy dojdę do kuchni :>>>


    /nie wiesz jak ubrać się na zimę? masz problem z doborem czapki, kurtki, butów? must have, wszystko na zimę w najnowszej notce, zapraszam cieplusio :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo bardzo dziękuję. Zaczęłam od jednej szuflady, chociaż nigdy nie mogłam zacząć. Tak mnie paraliżował ogrom rzeczy do zrobienia. A dziś w ruch idzie kolejna szuflada, I jest coraz lepiej.
    Dziękuję za motywację i przekonanie mnie, że jednak się da.

    Panna Wiewiórka

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja do niedawna byłam wielką bałaganiarą, kiedy miałam przed sobą kilka większych kolokwiów potrafiłam nie sprzątać w kuchni aż nie skończyły mi się naczynia na których mogłabym jeść. Wszędzie walały się papiery, notatki, opakowania po słodyczach, nic nie leżało na swoim miejscu. Ale powiedziałam sobie dosyć i zaczęłam regularnie sprzątać, jedną rzecz dziennie ( na więcej brak czasu). I na prawdę czuję się z tym wspaniale - wiem w końcu, gdzie co leży, pomieszczenia stały się przestronniejsze i przyjemniej się w nich przebywa. No i teraz nie muszę już się zastanawiać, czy z uczelni do mieszkania mogę wrócić z przyjaciółmi, czy mam taki bałagan że wstyd ich zaprosić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Fantastyczna zasada! Myślę, że dopiszę do noworocznych postanowień.

    OdpowiedzUsuń
  16. a w ogóle to masz super bloga, dodałam do ulubionych - bo mnie inspirujesz

    OdpowiedzUsuń
  17. Od górnej szuflady biurka i wracam z powrotem do tego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja na przykład sprzątając zawsze segreguję śmieci wrzucam papier do pojemnika na papier, plastik do plastiku itp. Znajduję w tym wielką satysfakcję, że przy okazji moje porządki wpływają pozytywnie na środowisko. Czasami nawet rozbrajam rozmaite rzeczy na czynniki pierwsze, aby łatwiej mogły być one później ponownie przetworzone. Nazywam to po swojemu gospodarką bezodpadową bo moim małym celem jest wyrzucać jak najmniej "nie mogących się dalej przetworzyć rzeczy":)
    Sprzątanie to dobry sposób na oszczędności dzięki temu wiemy co mamy i gdzie mamy oraz, że naprawdę nie musimy kupować 4 balsamu do ciała bo w łazience stoi cała masa kosmetyków do zużycia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Od paru dni mam na swojej porządkowej liście czyszczenie szuflady, w której wszystko chomikuję. To na pewno nie zajmie mi pół godziny, dlatego odkładam tę czynność na wolniejszy dzień (np. sobota). Cóż za zbieg okoliczności, że akurat doszłam do tego momentu. ;-)

    Ten wpis przypomniał mi o czymś jeszcze.

    Od dziecka lubię minimalizm i stosowałam go we własnym pokoju - czyli nic nie wala się po segmentach, trzymam rzeczy w szafkach. Rodzice mieli tendencję do wykorzystywania tego i umieszczania swoich "drobiazgów" u mnie, niby to na chwilę. Kiedy ta chwila się przeciągała, stawiałam im ultimatum: albo bierzecie, albo wyrzucam. ;-) Zostało mi to do dziś, aczkolwiek wciąż nie mogę dojść do ładu mieszkając bez nich. Ciągle brakuje czasu (i chęci) na takie gruntowne porządki.

    Miałam w tym roku takie dni, kiedy gruntownie zabrałam się na przykład za kuchnię - zeszło mi pół dnia, ale wszystko umyłam, uporządkowałam, posegregowałam, wyrzuciłam. Pozwala to na uzmysłowienie sobie ile czego tak naprawdę mamy - jak w komentarzu wyżej. Powinniśmy co jakiś czas organizować sobie takie dni. Ja z pewnością wykorzystam na to część swojego urlopu pod koniec roku.

    OdpowiedzUsuń