18 października 2014

Jak mądrze oszczędzać w Internecie: część 2

Kilka miesięcy temu opublikowałam wpis o moich sposobach na oszczędzanie w Internecie. Pisałam o kuponach, zakupach grupowych, gazetkach ale zapomniałam o jeszcze jednym, a przy tym chyba najbardziej atrakcyjnym (przynajmniej z mojego punktu widzenia) wyjściu.

A chodzi o kluby zakupowe.

Ze względów naukowo-zawodowych bardzo spodobały mi się ich rozwiązania logistyczne...ale to nie temat na tego bloga. To co głównie mnie w nich urzekło jako klienta to:
  • dostęp do produktów znanych marek po naprawdę niskich cenach,
  • ciągła zmiana asortymentu, kampanii,
  • możliwość kupna rzeczy, których często nie można dostać nigdzie indziej w Polsce,
  • oferta komponowana w formie ograniczonych w czasie, ale za to bardzo dobrze skomponowanych kampanii tematycznych.
Obecnie mamy w sieci dość dużo tego rodzaju klubów, ale ja chciałabym przedstawić moich dwóch faworytów w tym obszarze. 

Przepadłam od pierwszego wejścia na stronę. I mówię całkiem poważnie. Tysiące naprawdę pięknych, oryginalnych produktów pozwalających na urządzenie wnętrza w praktycznie dowolnie wymarzonym przez nas stylu lub na ciągłe jego dopieszczanie drobnymi zmianami.

https://www.westwing.pl/customer/account/create/?mdprefid=happyholic151014


I to urządzanie wnętrz jest tutaj traktowane bardzo, bardzo szeroko. Możemy znaleźć tutaj zarówno meble, oświetlenie jak i wszelkiego rodzaju naczynia, dekoracje, pościele. Ale oprócz tego w kampaniach często pojawiają się również różnego rodzaju drobiazgi i dodatki jak portfele czy biżuteria. Jak dla mnie zakupowy raj...

Muszę się opierać, żeby nie wchodzić na stronkę codziennie, ale przeglądam oferty Westwing praktycznie co drugi, trzeci dzień. Zawsze jest na niej coś nowego, co przykuje moją uwagę i rozbudzi wyobraźnię.

Obecnie jestem zakochana szczególnie w:

 - nasyconej barwami, wyrazistej pościeli w stylu boho

https://www.westwing.pl/customer/account/create/?mdprefid=happyholic151014


- pięknych wiszących lampach witrażowych

https://www.westwing.pl/customer/account/create/?mdprefid=happyholic151014


- i w stylu retro w kuchni

https://www.westwing.pl/customer/account/create/?mdprefid=happyholic151014



Podejrzewam (odwiedzając Wasze blogi), że fanów Westwing jest znacznie więcej, także jestem ciekawa Waszych komentarzy. Znacie, lubicie, kupujecie, inspirujecie się?


TRAVELIST

Klub zakupowy - jak dla mnie dość nietypowy - bo podróżniczy. Tak jak w Westwing, mamy tutaj różnego rodzaju kampanie, które pozwalają na zakup noclegów w naprawdę ekskluzywnych hotelach z dużą zniżką.


I tak na przykład zakochałam się w Zamku Kliczków, do którego wyjazd od ponad tygodnia bardzo mocno chodzi mi po głowie... Oszczędność rzędu kilkuset złotych na jednym noclegu robi wrażenie, bo w normalnych warunkach jest to na przykład miejsce, do którego w życiu bym się nie wybrała.




























Tak jak wcześniej pisałam, istnieje cała masa innych klubów zakupowych: odzieżowych, z różnego rodzaju produktami dla mam oraz tych z bardzo, bardzo szeroką i różnorodną ofertą, na których możemy znaleźć praktycznie wszystko.

Napiszcie proszę czy korzystacie z takich rozwiązań. Jakie są Wasze ulubione kluby zakupowe? Bardzo chętnie poznam Waszych faworytów!

14 października 2014

Perełki Tygodnia: 14.10.2014

Cytat Tygodnia 

Zapisałam go już dawno temu. Nie mam pojęcia kto jest autorem. 
Ale niesamowicie zapadł mi w pamięć...

"Ludzie wolą być pięknym obrazem niż ciekawą opowieścią"

 

Książka Tygodnia


Dzisiaj książka nieco nietypowa, bo przeze mnie nieprzeczytana. Nie zapowiada się nawet niestety żeby kiedykolwiek wpadła w moje ręce...ale bardzo bym chciała. 

Ta książka to "1000 books for every mood". Pisałam Wam o niej zresztą na Facebooku. 

Jeżeli ktoś zna jakiekolwiek miejsca w sieci, w których ktoś pisze recenzje książek pod tym właśnie kątem, to będę bardzo wdzięczna za wszelkie inspiracje! 

Czekam również na Wasze osobiste typy książek na konkretny nastrój. Może z tego powstać naprawdę ciekawa lista i nasza własna wersja "literackiej apteczki" :)





 Piosenka Tygodnia





Perełki Tygodnia

  • To jest moja Perełka Perełek - Google Keep. Przez długi czas męczyłam się z Evernote, ale nie mogłam jakoś do końca pokochać tej aplikacji. Niby pozwalała mi przechowywać wszelkie notatki, ale nie miała "tego czegoś". I nagle poznałam Google Keep - 4 funkcje na krzyż, kilka kolorków i okazuje się, że to wystarcza. I w moim przypadku 100 razy lepiej się sprawdza. Wreszcie znalazłam idealny mobilny notatnik dla siebie! Poważnie, uwielbiam go.
  • A Wy kiedy ostatnio mówiliście rodzicom, że ich kochacie...?
  • Uwielbiam ostatnie rysunki Uli!
  • Jak ogarnąć - coś ciekawego i nietypowego, czyli blog rozwojowy ale z chrześcijańskiego punktu widzenia
  • I na koniec wpis, który kompletnie nie interesuje mnie sam w sobie, ale niesamowicie spodobało mi się w nim jedno zdanie: "...kobiety generalnie dzielą się na takie, które lubią eksponować biust i na takie, które podkreślają nogi (są też takie, które lubią pokazywać te dwie rzeczy naraz, ale lepiej nie pisać o nich na tym blogu)". Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale chyba faktycznie robimy coś takiego i to najczęściej zupełnie nieświadomie. Ja z całą pewnością należę do tych "nożnych" reprezentantek. Fajnie o tym wiedzieć i bardziej celowo eksponować z tym zamysłem swoje atuty.

11 października 2014

Wdzięczność

Postanowiłam ostatnio bliżej przyjrzeć się wdzięczności, bo jest recytowana przy każdym możliwym spisie rzeczy prowadzących do szczęścia. Pisz dziennik wdzięczności, doceniaj drobne przyjemności, doceniaj to co masz. I nie ma się tutaj z czym sprzeczać. Zdecydowanie osoba wdzięczna jest szczęśliwsza. To logiczne.

Jeżeli weźmiemy pod lupę hipotetyczną sytuację, w której dwie osoby prowadzą identyczne życie, lecz jedna przyjmuje codzienność z wdzięcznością a druga nie, to niemalże na pewno ta pierwsza będzie się uważała za szczęśliwszą. Bo będzie potrafiła to szczęście dostrzec.  Jak jednak praktycznie wprowadzić do życia więcej wdzięczności, ale w ten sposób, by nie zapomnieć o niej już po pierwszym tygodniu "ćwiczeń"? 



Dziennik wdzięczności - jak dla mnie odpada (po kilku podejściach do tego tematu). Idea jest świetna, bo zapisanie przed snem chociaż kilku rzeczy, za które w danym dniu jesteśmy wdzięczni potrafi zdziałać cuda - uspokaja, przynosi na usta mimowolny uśmiech, poprawia nastrój. Ale po kilku dniach entuzjazm nieco opada i zapisanie tych kilku rzeczy staje się coraz bardziej żmudnym 'obowiązkiem' i z pięknego rytuału zmienia się w dość męczącą dodatkową rzecz do zrobienia. Oczywiście opisuję własny przypadek, nie mówię że tak jest u każdego. Zatem odrzuciłam już tą opcję. Wyrażanie wdzięczności po prostu nie może być nudne i powtarzalne. 

Później z mojej "biblii" szczęścia, czyli "Projektu Szczęście" dowiedziałam się, że autorce również taka opcja nie przypadła do gustu. I wdzięczność postanowiła podsumowywać w formie wewnętrznych przemyśleń - możemy je nazwać medytacją, możemy potraktować jako modlitwę dziękczynną. Nazwa nie ma znaczenia. 

Chodzi o samą ideę by co jakiś czas (i to wcale niekoniecznie codziennie) - czy to rano, czy wieczorem, czy w drodze do lub z pracy - zatrzymać myśli i docenić, podziękować za to, co mamy. Jest to prostsze, nie wymaga żadnych dodatkowych narzędzi (a uwierzcie mi, że brak długopisu w szafce nocnej - gdy już położymy się na dobre do łóżka - może bardzo skutecznie pokrzyżować plany prowadzenia dziennika wdzięczności), bardziej naturalne i posiada jeden dodatkowy plus: nikt niepożądany naszych notatek nie przeczyta.

Nie wiem czy też macie w sobie coś takiego, że wszelkie zapiski związane z samorozwojem, z własnymi myślami są dla was intymną sprawą. Dla mnie to bardzo, bardzo osobista sprawa (blog to coś zupełnie innego). Dlatego tym mocniej polubiłam ten najbardziej naturalny dla mnie sposób na wyrażanie wdzięczności - szczególnie gdy wychwytuję takie drobne, miłe rzeczy zwyczajnie w trakcie dnia. 

Z wdzięcznością fajna sprawa polega na tym, że po prostu z góry zakładamy że już teraz, dziś jesteśmy szczęśliwi i mamy wszystkiego pod dostatkiem. Po prostu. A każda dodatkowa przyjemność to wartość dodana. Coś co poprawi nasze już dostatecznie dobre życie. Celowo nie piszę "fantastyczne" czy "cudowne", ale po prostu dobre. 

Bo często wpadamy w swoje własne sidła. Chcemy prowadzić idealne życie jakie kreują magazyny, blogi czy telewizja. A jakoś nie wychodzi. Ten ideał nie jest prawdziwy i dążenie do niego zazwyczaj tylko pozbawia nas szczęścia. Super się inspirować, coś udoskonalać, ale tylko pod warunkiem, że już teraz uznajemy nasze życie za dobre. I to co chcemy zmienić będzie tylko dodatkiem. A nie warunkiem koniecznym by "wreszcie być szczęśliwym". Bo to "wreszcie" - jak chyba dobrze wiecie - z takim podejściem zawsze się oddala. I jest jak tęcza, do której początku mimo największych chęci nie uda nam się nigdy dotrzeć. Zresztą po co go szukać, skoro z daleka najlepiej możemy ją podziwiać? No właśnie. I sama z siebie wyszła mi kolejna metafora wdzięczności. 

Drugim genialnym skutkiem ubocznym wdzięczności jest to, że jej odczuwanie wzmacnia wszystko co pozytywne. Spróbujcie pomyśleć o tym, że jesteście wdzięczni za to, że macie cudownego, wspierającego was partnera i nie poczuć do niego w tym momencie przypływu jeszcze większej miłości. To chyba niemożliwe. I tak jest w każdym innym przypadku. Jak to kiedyś ktoś mądry stwierdził: wdzięczność jest zarówno skutkiem jak i przyczyną szczęścia. I sama również się pod tym podpisuję. 

W książce "Wybierz szczęście" autorstwa Dr Sonji Lyubomirsky znalazłam też bardzo inspirujące dla mnie zdanie: "wdzięczność jest przeciwieństwem negatywnych emocji oraz neutralizatorem zawiści, chciwości, wrogości, zmartwień i irytacji". Spróbujcie jednocześnie odczuwać wdzięczność i zdenerwowanie. Mission impossible. I to również możemy uznać jako pozytywny skutek uboczny wdzięczności, genialny w swojej prostocie. 

Wdzięczność ma jeszcze jeden wymiar - to zwykłe słowo "dziękuję". I tym razem nie mam na myśli wyrażania go w formie jakiejkolwiek modlitwy czy medytacji, ale w jego zwykłej, werbalnej formie. To chyba najprostsze i nie wymagające żadnego wysiłku postanowienie jakie można sobie założyć: częściej dziękować.

Proste? Myślę, że tak. Skuteczne? Jestem pewna, że tak.

Więcej na temat wdzięczności:

G. Rubin, "Projekt Szczęście", Wydawnictwo Nasz Księgarnia, Warszawa 2011, s. 275-280.
S. Lyubomirsky, "Wybierz szczęście", Wydawnictwo Laurum, Warszawa 2011, s. 104-116.
D. Steindl-Rast, "Chcesz być szczęśliwy? Bądź wdzięczny" - wykład TED