17 kwietnia 2016

Miłość od A do Z: Historie z przeszłości

Przed tym, co teraz łączy nas z drugą osobą, bardzo często było coś innego - inne związki. I ta przeszłość nierzadko bywa źródłem głębokich nieporozumień, niedopowiedzeń czy nawet kłótni. Czy warto grzebać w przeszłości miłosnej partnera?



W większości przypadków odpowiedź powinna być dość jednoznaczna i brzmieć: "oczywiście, że nie, to nie ma sensu i do niczego nie prowadzi". Bo najczęściej jest to prawda. 

A jak wygląda to w praktyce? Ciekawość bywa silniejsza. I zaczynają się pytania. Jaka ona była? Czy była lepsza w tym czy w tamtym? Co najbardziej ci się w niej podobało? Itp., itd.

Czy czujemy się lepiej po takich rozmowach i wyciąganiu z partnera takich szczegółów i detali? Czy takie wywlekanie przeszłości wnosi cokolwiek dobrego do związku? Szczerze wątpię. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że to bardzo wysublimowana forma masochizmu.

Co da nam (ciężko wyciągnięta z przesłuchiwanego) informacja, że jedna z eks była od nas faktycznie szczuplejsza, a druga interesowała się modą i zawsze potrafiła się świetnie i stylowo ubrać? Jeśli kiedykolwiek pytałyście, to na pewno wiecie, że nic dobrego.

Zamiast pytać o to co było, naprawdę znacznie lepiej poświęcić energię na tworzenie tego, co jest teraz. Takie wypytywanie o przeszłość, może stać się naprawdę męczące i faktycznie popsuć fajną energię, która jest specyficzna, wyjątkowa i szczególna dla związku, który trwa.

W miejsce zadręczania się tym wszystkim, w czym możemy być gorsze od poprzedniczek (czy poprzedników) lepiej przywrócić się stanowczo do pionu, powiedzieć sobie samej kilka mocnych słów i zacząć wzmacniać to, co czyni nasz związek wyjątkowym i po prostu najlepszym. Znaleźć w sobie taką pewność siebie, która przyćmi tego rodzaju wątpliwości i pozwoli nie przejmować się tym, że przed nami był ktoś inny i ten ktoś mógł być w czymś lepszy od nas. To kompletnie nie ma znaczenia, uwierzcie mi na słowo. 

Koniec zadręczania się przeszłością. Więcej wiary w siebie i w swoje unikalne moce! 

10 kwietnia 2016

Przywrócić życie do ustawień fabrycznych

Jest w człowieku jakaś pierwotna chęć do tego, by zacząć wszystko od nowa. Wykasować złe przyzwyczajenia, cofnąć błędne decyzje, zrobić w swoim życiu totalną czystkę. Zrobić miejsce na to, co naprawdę istotne.



Ostatnio nachodzi mnie bardzo dużo myśli tego typu. Z rozmarzeniem myślę o przycisku, który zaprowadziłby w moim życiu totalny porządek. Pozbawił setek bezsensownych myśli, przekonań, które obijają się o siebie w ciasnej głowie i nic nie wnoszą, po prostu się mnożą. Odłączył uwagę od nieustannie napływających bodźców, które wprowadzają kompletne rozkojarzenie, na które już zwyczajnie brak sił i energii. Wyrzucił wszystkie niepotrzebne śmieci - materialne i niematerialne - które gromadzą się w życiu i zrobiłby miejsce na coś nowego. Na nową jakość.

I o ile łatwo zrobić takie porządki w komputerze czy telefonie, to w życiu jest już znacznie trudniej. Tutaj nie ma przycisku "przywróć do ustawień fabrycznych". Jak wykasować z głowy cały ten chaos, odnaleźć w sobie spokój i energię do tego, by stworzyć nową jakość? 

Bardzo chciałabym dać sobie i wam odpowiedź na to pytanie, ale niestety nie wiem. Intensywnie jej jednak poszukuję.  


Marzy mi się czyste, harmonijne otoczenie, w którym każda rzecz miałaby swój sens.

Marzy mi się spokój we własnej głowie. Uporządkowanie całego tego chaotycznego toku myśli. Wyłuskanie z niego tego, co dla mnie ważne i wartościowe.

Marzy mi się totalny brak zobowiązań i wybieranie na nowo, świadomie tego, czym naprawdę chcę się zajmować, na co chcę poświęcać swój czas.

Marzy mi się skupienie i energia pozwalająca wykorzystywać sensownie każdy moment dnia. I nie mam na myśli efektywności. Jedynie prawdziwy, głęboki sens. 

Marzy mi się życie, w którym nie poświęcamy całości swojej dziennej energii na pracę. W której praca jest jedynie instrumentem, nie celem samym w sobie.

Marzy mi się jakość życia przez duże "J".

Czy to wszystko jest możliwe w całości? Pewnie nie. Wybiórczo? Pewnie tak. 

Wiem tylko jedno, tutaj samo myślenie i marzenie nie wystarczą. Tutaj trzeba zadziałać. A chyba warto, bo jednak jakby nie było, najbardziej patetyczne słowa, takie jak "żyje się tylko raz", mają w sobie dużo prawdy. Chyba zasługujemy na to, żeby jednak przeżyć to życie z jak największym poczuciem sensu.


Od czego zacząć reset? Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła napisać wam o tym coś więcej.

02 kwietnia 2016

Miłość od A do Z: Gotowanie

Będę uparcie powtarzać, że nie doceniamy najprostszych sposobów na to by okazać komuś uczucie. Szukamy nie wiadomo jak wymyślnych pomysłów, a są rzeczy, które sprawdzają się już od wieków. I takim magicznym sposobem na okazanie, że na kimś nam zależy, jest z pewnością przygotowanie czegoś pysznego właśnie dla tej osoby.

Zaznaczmy na samym początku (żeby uciąć wszelkie krzywdzące hasła typu "kobieta do garów"): uczucia w ten sposób może okazywać zarówno mężczyzna jak i kobieta! Jest to zupełnie uniwersalna zasada. 






Pamiętacie cytat z Jeżycjady? :

" - Koniec. Abrakadabra. Tyle czarów na dziś - a jutro będą nowe. Codzienne kuchenne czarowanie. Możliwe, że tylko tyle możemy zrobić dla tych, których kochamy. Umilić im jakoś ten groźny świat."

I przez kilka ostatnich dni wyjątkowo mocno mogłam odczuć to na własnej skórze. Przez cały ten czas nie opuszczała mnie wysoka gorączka, czułam się naprawdę fatalnie. I chociaż nie mogłam nic przełknąć, to jednak rozczulił mnie rosół, który mój M. przygotowywał dla mnie przez całe popołudnie. Kuchenna magia.

Przez żołądek do serca - to powiedzenie naprawdę nie kłamie.