09 lutego 2016

Miłość od A do Z: Czas

Myślę, że kluczową sprawą w związku jest znalezienie złotego środka pomiędzy czasem spędzanym razem oraz osobno. Bycie papużkami nierozłączkami raczej nie wychodzi na dobre - męczy, osacza, może prowadzić do zupełnie niepotrzebnej rutyny i znudzenia. Z drugiej strony niesamowicie istotne jest, by spędzać ze sobą odpowiednio dużo i przede wszystkim odpowiedniej jakości czasu. I na tym polega cała sztuka, by dobrze wyważyć proporcje czasowe w związku.

Pewne rzeczy i obszary po prostu trzeba mieć tylko i wyłącznie dla siebie. Dla mnie takim osobistym polem są przede wszystkim zajęcia fitness, w które mocno się wkręciłam przez ostatnie miesiące. Te kilka godzin w tygodniu spędzam bez Marka, dbając tylko i wyłącznie o siebie. On również ma swoje obszary, w które ja nie wnikam. I to jest fajne. W moim odczuciu poczucie wolności i autonomiczności jest chyba jeszcze bardziej niż nam, potrzebne facetom. Dlatego apeluję do wszystkich dziewczyn, by jednak nie wczuwały się zbyt mocno w koncepcję kobiety-bluszcz i dały czasem odetchnąć swoim partnerom. 



Pozwalając sobie na odpowiednią dozę wolności, chętniej organizujemy sobie czas wspólny. Na czym może polegać wspólne spędzanie czasu? Oczywiście na wszystkim, co tylko lubicie razem robić. Moje propozycje są następujące:


WSPÓLNE OGLĄDANIE FILMÓW SKŁANIAJĄCYCH DO DYSKUSJI


Szczególnie, gdy w filmie tym pojawiają się szeroko pojęte wątki damsko-męskie. Tego rodzaju komentowanie oglądanej rzeczywistości, czy to w czasie filmu, czy po nim, pozwala nam jeszcze lepiej poznać partnera, jego opinie na różne tematy. I wcale nie muszą to być ambitne pozycje. Jednym z naszych ulubionych sposobów na sobotni relaks jest obejrzenie odcinka... "Na Wspólnej". Komentujemy, dyskutujemy, wkurzamy się na bohaterów prawie jakbyśmy sami uczestniczyli w serialu ;-) I mimo, że to może wydawać się wyjątkowo ogłupiająca rozrywka, to ja po prostu uwielbiam ten czas, kiedy po całym męczącym tygodniu możemy sobie usiąść przed laptopem i nagadać się do woli, przeżywając perypetie bohaterów serialu ;-)

A gdyby to was nie przekonywało, polecam na przykład ten tekst o wspólnym oglądaniu filmów i korzyściach płynących z tej formy spędzania czasu.


WSPÓLNE CZYTANIE KSIĄŻEK


O tym pisałam już dość obszernie w całkiem odrębnym wpisie, także zapraszam do tekstu "Książkowe dyskusje".


WSPÓLNE UCZENIE SIĘ

Myślę, że jest coś fantastycznego we wspólnym poznawaniu nowego obszaru - czy to wiedzy, czy umiejętności. My chodzimy od jakiegoś czasu wspólnie na niemiecki. Nie powiem, żeby nasze postępy były oszałamiające, ale jednak super pouczyć się czegoś razem. I ten wspólny stres gdy nie mamy zadania domowego... bezcenne ;-)

Możliwości jest naprawdę wiele, także można wybrać coś sprawiającego frajdę obu osobom - nauka tańca, jakiegoś języka, kurs fotograficzny czy wspólne studia podyplomowe itp.



WSPÓLNE PASJE

Dobrze znaleźć sobie również jakieś wspólne zainteresowania i wokół nich planować i organizować część wspólnie spędzanego czasu. U nas zadanie jest dość proste, gdyż to, co oboje uwielbiamy to m.in.:
  • na pierwszym miejscu zdecydowanie dobre jedzenie (zarówno ugotowane w domu jak i próbowanie różnych smakołyków w restauracjach i poznawanie nowych miejsc na kulinarnej mapie naszej bliskiej okolicy),
  • muzyka (słuchanie płyt z naszej kolekcji i koncerty),
  • poznawanie nowych miejsc, wycieczki lokalne i nieco dalsze podróże,
  • szeroko pojęta kultura.
Wokół tych obszarów lubimy organizować sobie czas i sprawia nam to obopólną frajdę.

Teraz kolej na was. Jakie są wasze ulubione formy spędzania wspólnego czasu? Inspiracji nigdy zbyt wiele!


06 lutego 2016

Zmiany - jak mądrze nad nimi pracować

Do dzisiejszego wpisu zainspirował mnie artykuł "Być sobą czy grać siebie?" z zeszłomiesięcznych "Charakterów".  Jego autor - Prof. dr hab.Wiesław Łukaszewski - przedstawił w nim "Dekalog pragnących zmiany", który skłonił mnie do pracy własnej nad tematem.

Na podstawie przemyśleń po jego przeczytaniu, chciałam zaprezentować wam kilka ciekawych wskazówek odnoszących się do wprowadzania zmian. Myślę, że mogą być naprawdę przydatne dla osób, które na poważnie myślą o pracy nad sobą.



 

ZMIENIAJ SWOJE OTOCZENIE

Człowiek nie przepada za zmianami. Większość naszych zachowań jest wykonywana automatycznie i to podświadomość ratuje nas od zgiełku informacyjnego i decyzyjnego, działając po prostu za nas. Można wykorzystać tę zależność przy wprowadzaniu do swojego życia różnego rodzaju zmian. Zamiast zmieniać wprost siebie i swoje nawyki, lepiej zadziałać poprzez zmianę otoczenia, która niejako wymusi na nas zmianę zachowania. Przykład?

Jeśli jako cel weźmiesz sobie sztandarowe schudnięcie 5 czy 10 kg, to może zdarzyć się tak, że twój organizm korzystając na przykład z wyuczonego nawyku, że popołudniu jesz do kawy coś słodkiego, skieruje twoje kroki o tej porze prosto w stronę szafki ze słodyczami. Jeśli jednak wcześniej zmienisz otoczenie i pozbędziesz się z kuchni słodyczy i niezdrowych przekąsek, to oczywiście udaremnisz spełnienie tej pokusy. 

Jeśli chcesz zadbać o swój styl, zrób porządny remanent w swojej szafie. Zostaw rzeczy bazowe, w stonowanych kolorach, które pasują do wszystkiego oraz ubrania, które naprawdę dodają ci uroku, tworzą twój styl. Takie, w których dobrze się czujesz i doskonale wyglądasz. Poranny wybór stylizacji będzie znacznie prostszy - obiecuję.

Każdą zmianę można wesprzeć w ten właśnie sposób - zastanawiając się, w jaki sposób zmienić otoczenie by pomóc sobie w budowaniu nowego nawyku. Warto poświęcić kilkanaście minut na znalezienie takich sposobów.

Zastanów się również czy swoich celów nie możesz osiągnąć niejako "przy okazji" innych zmian, które sam sobie narzucisz. Na przykład: język obcy możesz podszlifować poprzez znalezienie pracy, w której będzie ci on na co dzień potrzebny. Zmiana otoczenia zmusi cię do efektywnej pracy z językiem i samoistnie poprawisz swoją w nim biegłość, zamiast ślęczenia nad podręcznikami w domu. Genialne, prawda?


PRZEWIDUJ PRZESZKODY 


To punkt, którego nauczyłam się w trakcie pracy z książką "Dobre życie. Dieta i rozwój z coachem zdrowia". Zapisując swoje cele zawsze staram się wypisać również potencjalne przeszkody, które mogą stanąć mi na drodze do sukcesu (w moim przypadku z "lenistwem" na czele).

 Przy każdej z przeszkód zapisuję pomysł na jej pokonanie. I tak, idąc dalej za przykładem lenistwa, planując w styczniu pracę nad swoim wyglądem i stylem, wiedziałam, że rano, zaspana, będę miała ochotę po prostu otworzyć szafę i wziąć coś na chybił trafił. W takiej sytuacji przywoływałam od razu w głowie wymyślone przez siebie rozwiązanie, a mianowicie krótką, niezbyt mądrą, ale akurat dla mnie wyjątkowo skuteczną mantrę: wyglądaj zawsze tak, jakby miała cię spotkać xxx. W wolne miejsce możecie wstawić np. byłą swojego faceta - efekt gwarantowany!


POSZUKAJ LUDZI I MIEJSC MOBILIZUJĄCYCH CIĘ DO ZMIANY


Jeśli tylko jest to możliwe, dobrze dołączyć do jakiejś grupy, poszukać osób, które realizują taki sam cel jak my. Przyglądanie się wzajemnym efektom, może niesamowicie skutecznie zmobilizować do działania. 

U mnie fajnie zadziałało wykupienie sobie karnetu na siłownię - poznałam kilka osób, które razem ze mną, od samego otwarcia klubu, chodzą wytrwale na zajęcia. Widzę u nich naprawdę fajne efekty, które pewnie trudniej zauważyć na samej sobie. 

Ten sposób sprawdzi się przy wielu różnych zmianach. Można poszukać różnego rodzaju grup na internecie, forach czy też realnych, w swoim mieście. Pomyśl, czy w ten sposób mógłbyś wspomóc swoje zmiany.



KORYGUJ KURS

Pewne sposoby się sprawdzają, inne nie. W czasie wprowadzania zmian czy nowych nawyków do swojego życia, warto dokładnie monitorować swoje postępy. Ja korzystam z tabelki, w której codziennie zaznaczam czy udało mi się wykonać dane zadanie, czy też nie.

Gdy widzę, że jakiś pomysł na wprowadzenie zmiany się u mnie nie sprawdza - czyli, że dużo kwadracików jest pustych - nie walczę na siłę, tylko próbuję znaleźć i przetestować coś nowego. Szkoda energii na sposoby, które zwyczajnie się u nas nie sprawdzają. Wystarczy ruszyć głową i wymyślić coś alternatywnego, co być może okaże się dla nas znacznie bardziej naturalne i łatwiejsze do przyswojenia. W czasie wprowadzania zmian pamiętaj o korygowaniu obranego kursu.

W kontekście zmian zastanawiaj się nad tym, czego możesz robić więcej, czego mniej, co nowego możesz wprowadzić do swojego życia by wspomóc swoją zmianę, co możesz robić inaczej oraz co możesz przestać robić (inspiracja z artykułu "We własnych butach" Anny Srebrnej i Magdy Brzezińskiej, z tego samego numeru).


MYŚL "NA PLUS"


Dawno temu pisałam o wdzięczności, w kontekście zadowolenia z tego, co już się ma, z miejsca, w którym już teraz jesteśmy. Myślenia, że to co jest, jest dobre, a zmieniając się, może być jeszcze lepiej. 

Tego rodzaju myślenie warto wykorzystywać w procesie zmian. Nie zmieniać rzeczy, z myślą, że są złe, ale z nastawieniem, że jest ok, a może być jeszcze lepiej. Może brzmi trochę sztucznie i kwiatuszkowo, ale faktycznie tego rodzaju podejście wspiera zmiany, ułatwia ich osiąganie i wytrwałość w działaniach. Spróbujcie.



WYKORZYSTUJ SWOJE MOCNE STRONY

Przy wprowadzaniu zmian warto również zastanowić się nad tym, co w nas najlepsze. Nad zasobami, które już mamy i których wzmocnienie może dać najlepszy efekt przy najmniejszym nakładzie sił. Często skupiamy się na zmienianiu tego, co w nas najsłabsze, zapominając o tym, że często dużo prościej byłoby osiągnąć nam sukces, skupiając się po prostu na naszych atutach i na doszlifowaniu naszych mocnych stron.

Poświęć trochę czasu na wypisanie swoich najsilniejszych stron. Z taką wiedzą, znacznie łatwiej jest kreować nie tylko pojedyncze zmiany, ale również całe życie. Pomyśl o wszystkim tym, co w tobie wyjątkowe i atrakcyjne i wykorzystaj to w swojej zmianie. 


USTAL PO CZYM POZNASZ, ŻE CEL ZOSTAŁ OSIĄGNIĘTY


Ostatni, lecz nie mniej ważny punkt. Często określamy swoje cele w bardzo mglisty sposób, np.:
  • stać się bardziej stylową osobą,
  • zadbać o swoją kondycję,
  • stać się pewnym siebie człowiekiem.
Wszystko fajnie i pięknie, tylko po czym poznasz, że osiągnąłeś taki cel? Przy każdym takim niejasnym wyzwaniu, warto wypisać jakieś realne efekty, po których będziesz mógł stwierdzić, że cel faktycznie został osiągnięty. Na przykład efektem lepszej kondycji może być przebiegnięcie określonego dystansu bez zatrzymywania się itp. Zamiast nieokreślonego pojęcia "lepszy styl" można założyć, że codziennie będzie robiło się dla zdjęcie swojej stylizacji i na koniec miesiąca zobaczyć czy ponad połowa tych zestawień wygląda dobrze. 

To tyle. Mam nadzieję, że te wskazówki pomogą wam w formułowaniu lepszych celów i w bardziej efektywnej pracy nad nimi. Powodzenia!

26 stycznia 2016

Miłość od A do Z: Bliskość

Bliskość fizyczna jest niezwykle potrzebna każdemu z nas do zaspokojenia emocjonalnych potrzeb akceptacji, bezpieczeństwa. Serdeczny dotyk ma pozytywny wpływ także na nasze zdrowie fizyczne. W naszej mało kontaktowej kulturze dotyk przeznaczony jest przede wszystkim dla partnera i najbliższych - nie poklepujemy się po rękach czy plecach ze znajomymi tak ochoczo jak na przykład Włosi, mamy dość mocno zarysowaną granicę bezpieczeństwa, jeśli chodzi o kontakt fizyczny z innymi ludźmi. Jest to u nas zdecydowanie teren zarezerwowany dla uczuć miłości i ewentualnie przyjaźni. 



Tym bardziej warto jak najlepiej zadbać o to, by w związku nie zabrakło tego rodzaju interakcji, które jeszcze mocniej podkreślają wyjątkowość relacji, w jakiej mamy przyjemność żyć z naszym partnerem.

Szczególnie istotne jest to w momencie, gdy któreś z partnerów jako język miłości, preferuje dotyk. Jeśli nie słyszeliście jeszcze o językach miłości, przeczytajcie ten i ten wpis na ten temat.

Dla osób z tej grupy (należę do niej również ja) szczególny ładunek emocjonalny przekazywany jest właśnie poprzez przytulanie, obejmowanie, troskliwe pocałowanie w czoło, trzymanie się za rękę czy też... bitwę na poduszki, w czasie której wspólnie można potarzać się po łóżku. Czyli poprzez wszelkie formy nieseksualnego dotyku. Piszę ze swojej perspektywy, także nie wiem czy tak wygląda to u wszystkich, ale ja przy każdej tego typu interakcji z M. czuję się dosłownie tak, jakbym ładowała w sobie akumulatory czułości i poczucia bezpieczeństwa. Uwielbiam to uczucie.

Kamasutrę pewnie większość z nas zna albo chociaż kojarzy, ale mieliście pojęcie o tym, że istnieje również "Cuddle Sutra" czyli księga pozycji, w których można się przytulać?! Okazuje się, że przytulanie wcale nie musi być rutynowe i standardowe. Można całkiem ciekawie poeksperymentować w tej kwestii. Sprawdźcie sami! Super sprawa.

Ale uwaga. Nawet jeśli żadne z was nie jest szczególnie nastawione na dotyk, warto wprowadzić do związku kilka pięknych rytuałów, które niezależnie od wszystkiego pogłębią waszą relację:  

  • witajcie się rano zaraz po obudzeniu całusem na dzień dobry,
  • jeśli nie potraficie zasnąć przytuleni do siebie, zawsze przed snem i tak poleżcie razem maksymalnie w siebie wtuleni + pocałunek na dobranoc (bo pocałunków nigdy zbyt wiele),
  • trzymajcie się za ręce podczas spacerów, nawet jeśli jesteście już 30 czy 40 lat po ślubie!
  • przytulajcie się do siebie w ciągu dnia; wiem, że pisałam o tym już setki razy, ale już po krótkim przytulaniu się z bliską (choć podobno nie tylko) osobą, w naszym ciele zachodzą pozytywne zmiany hormonalne (zwiększa się ilość oksytocyny czyli hormonu odpowiedzialnego za zaufanie względem innych i dobre samopoczucie, a także obniża się poziom kortyzolu - hormonu stresu); ponadto uspokaja się nasze tętno i obniża ciśnienie tętnicze!
Nic szczególnie innowacyjnego, pewnie dla wielu z was to zupełna norma, ale warto spojrzeć na sprawę świeżym okiem i poszukać jeszcze kilku okazji, by częściej dzielić się ze swoim partnerem dotykiem. Albo wypróbować kompletnie nową pozycję z polecanej przeze mnie publikacji. Prosta rzecz, a niesamowicie zbliża. Do dzieła!