19 sierpnia 2014

Perełki Tygodnia: 19.08.2014

Piosenka Tygodnia

A już w październiku...




Film Tygodnia


Polecony przez koleżankę - bardzo słusznie.



Linki Tygodnia

12 sierpnia 2014

Perełki Tygodnia: 12.08.2014

Piosenka Tygodnia

A nawet miesiąca!



 

Linki Tygodnia

10 sierpnia 2014

Przebłysk #6 Wybaczanie - wersja casual

Gdybyście zapytali mnie czy jest ktoś, z kim od dłuższego czasu utrzymuję napięte stosunki, czy mam wrogów, lub czy po prostu chowam do kogoś urazę i nie mogę mu wybaczyć, bez zastanowienia odparłabym, że nie.

W literaturze o szczęściu zawsze pomijałam rozdziały o wybaczaniu, bo zwyczajnie uważałam, że mnie to nie dotyczy. Z wszystkimi żyję we względnej zgodzie, nie mam komu wybaczać.

Kilka dni temu wróciłam do książki "Bóg nigdy nie mruga" i już jedna z pierwszych historii dotyczyła wybaczania. Jak zwykle miałam zamiar pobieżnie przejrzeć tych kilka stron i przejść do czegoś bardziej odpowiedniego dla mnie. Ale podczas czytania coś mnie jednak tknęło.


Zaczęłam się zastanawiać czy na pewno wszystko w moich relacjach z ludźmi jest tak fantastyczne jak mi się wydaje. I od razu doszłam do wniosku, że nie.

Wybaczyć, to po prostu dla mnie zbyt duże słowo. Ale bardzo często zdarza się tak, że jakieś pozornie drobne zachowanie czy słowa innych ludzi mnie dotykają. Sprzeczki, kłótnie, złośliwości, notoryczny brak czasu na spotkanie. To są rzeczy, które w jakiś sposób oddalają mnie od innych.

Może z tym również należałoby się jak najszybciej, na bieżąco rozprawiać. Może takie drobne wpadki też warto "wybaczać"?

Postanowiłam spróbować, szczególnie że spodobał mi się pomysł na wybaczanie zawarty w książce. Modlitwa. Modlitwa o wszystko co dobre dla tych, wobec których żywimy urazę. O to, by byli szczęśliwi, żeby im się powiodło to, o czym marzą. O zdrowie, radość. W wersji hard być może też o to, czego podskórnie im zazdrościmy?

Nigdy nie dzieliłam się tym jakoś głębiej na blogu, ale moja religijność jest od kilku lat na mocnym rozdrożu. Modlitwa to u mnie coś naprawdę rzadkiego. Nie umiem, nie potrafię, czuję że nie jest to autentyczne... Chociaż muszę przyznać, że ostatnio coraz bardziej czuję, że zwyczajnie jej potrzebuję - wiary i modlitwy. Dlatego też postanowiłam spróbować tej nietypowej jak dla mnie metody na przebaczenie i to co się stało, przerosło moje oczekiwania.

Przypomniałam sobie kilka sytuacji, które ostatnio mnie zdenerwowały i pomodliłam się za każdą z tych osób, które w jakiś sposób się do tego przyczyniły. Nic wielkiego, kilka zdań wypowiedzianych w myślach oraz pragnienie by to nie były tylko puste słowa czy myśli, tylko faktyczna chęć dobra i szczęścia dla tych osób.

Tylko tyle albo aż tyle. Wszelka złość przeszła jak ręką odjął. Poczułam się lekko, dobrze. Nie odczułam tego w ten sposób, że komuś coś wybaczyłam. Raczej poczułam, że jestem w większej zgodzie z samą sobą. 

Postanowiłam od razu wprowadzić to w życie. Co jakiś czas siadam wieczorem na łóżku i modlę się w ten sposób. To działa naprawdę niezwykle oczyszczająco, nawet dla ludzi niepewnych w kwestiach swojej wiary.

Dla kogoś wierzącego może być to typowa modlitwa, dla ateisty czas sam na sam z własnymi myślami i postanowienie by pozbyć się niewygodnego balastu związanego z chowaniem wszelkich uraz. To w zasadzie dokładnie to samo. I to coś działa.