17 czerwca 2017

98+ rzeczy, do których zainspirował mnie blog LifeManagerki i Zdrowomania

Bloga Agnieszki przeczytałam od deski do deski. Większość wpisów czytałam bardzo wnikliwie, zapisując różne punkty dla siebie, właśnie do tego wpisu. Pobieżnie zapoznałam się w zasadzie tylko z dwoma seriami, które na dzień obecny za bardzo mnie nie dotyczą ("Poniedziałek Freelancera" oraz "Z pamiętnika aparatki"). Nie mniej jednak wiem, że dla wielu czytelników są to ulubione cykle na blogu.

Zanim jednak przejdę do konkretów, chciałam napisać krótki wstęp o tym, skąd w ogóle wpadło mi do głowy czytanie blogów w całości - od pierwszych wpisów do tych najnowszych. A powody w zasadzie są dwa.  Jeżeli was to nie interesuje (bo trochę się jednak rozpisałam), możecie oczywiście przejść od razu do inspiracji z bloga Agnieszki.





06 czerwca 2017

5 kobiecych sposobów na dbanie o środowisko

Dbanie o środowisko jest tematem interesującym mnie przede wszystkim od strony praktycznej - tego wszystkiego co my sami możemy robić w naszych domach, miejscach pracy, w najbliższym otoczeniu, by naszej planecie nieco ulżyć i zadbać o nasze wspólne dobra naturalne.



O tym, że trzeba oszczędzać wodę czy segregować śmieci chyba nie trzeba już pisać. To oczywiste. Najbardziej inspirujące są dla mnie zwykłe, domowe sposoby na bycie eko - konkretne rzeczy, którymi dzielą się konkretni ludzie. Bardzo chętnie przeglądam wpisy na innych blogach, których autorzy dzielą się swoimi osobistymi metodami dbania o naturę. Nie ma nic bardziej inspirującego niż żywy przykład. I chociaż najczęściej nie są to jakieś bardzo odkrywcze metody, to nie o to tutaj chodzi. Bo nawet najprostsza idea przedstawiona przez kogoś innego, może do nas lepiej trafić. 

Dla mnie jak zawsze - to co proste jest najlepsze. Dlatego podzielę się z wami kilkoma naprawdę nieskomplikowanymi sposobami, które są moją interpretacją dbania o naturę. Nazwałam je kobiecymi sposobami bo... jestem kobietą i takie rzeczy zwyczajnie mnie interesują, ale oczywiście może  z nich skorzystać każdy. Zresztą jestem pewna, że większość z tych sposobów już sami stosujecie!


1. EKOLOGICZNE ŚRODKI CZYSTOŚCI


Jedną z najprostszych zmian, jakie można wprowadzić w swoim domu, by żyć bardziej naturalnie i nie zwiększać ilości szkodliwych chemikaliów w przyrodzie jest zamiana środków czystości z chemicznych na te naturalne. Jest to banalna sprawa, którą można zastosować w dwóch opcjach:

- wersja pierwsza (którą jak na razie wybieram) - kupienie w sklepie gotowych, naturalnych środków czystości (np. marki Frosch). Kiedyś stroniłam od takich płynów, bo byłam przekonana, że są znacznie droższe niż zwykłe. Nic bardziej mylnego! Można je dostać w naprawdę przystępnej cenie i do tego działają. Czego chcieć więcej? Oprócz jakichś szczególnie trudnych do usunięcia zabrudzeń, dosłownie nic nie przemawia za stosowaniem żrących środków czystości. A zmiana dotyczy dosłownie tylko tego, co wkładamy do koszyka.

- wersja druga to samodzielne przygotowywanie środków czystości w domu np. z sody oczyszczonej, octu itp. Można znaleźć naprawdę mnóstwo inspiracji w sieci.

Przymierzam się również do zakupu orzechów piorących, tak polecanych na naturalnych blogach. To kolejny łatwy sposób na wyeliminowanie szkodliwej chemii z domu. Na pewno podzielę się z wami moimi wrażeniami.


2. WYBIERANIE KOSMETYKÓW FIRM, KTÓRE ŚWIADOMIE OGRANICZAJĄ SWÓJ WPŁYW NA ŚRODOWISKO NATURALNE


Kolejna przyjemna kwestia, w której możemy wspierać bez żadnego większego wysiłku środowisko to wybór kosmetyków świadomych ekologicznie marek.

W ostatnich latach niezwykle rośnie znaczenie społecznej odpowiedzialności biznesu. Coraz więcej firm zaczyna świadomie wykorzystywać swoje wpływy nie tylko do tego, by napędzać swój biznes, ale też by uwzględniać w swoich planach interesy społeczeństwa i dbanie o naturę. 

Jeżeli chodzi o branżę kosmetyczną, pionierem tego typu działań jest partner tego wpisu - marka Yves Rocher, której cała misja nastawiona jest na roślinną pielęgnację przy jednoczesnym zachowaniu odpowiedzialności za środowisko. I odpowiedzialność ta nie sprowadza się do koniecznego minimum - firma nieustannie pracuje nad nowymi pomysłami i projektami, by jeszcze mocniej i różnorodnie wspierać środowisko naturalne, przede wszystkim przez ograniczenie szkodliwości własnej produkcji, ale też poprzez różne inne działania dodatkowe. 



Yves Rocher szczyci się słusznie tym, że jako jedyna marka w przemyśle kosmetycznym zdecydowała się w pełni kontrolować wszystkie aspekty swojej działalności, by móc ograniczyć wpływ działań na środowisko naturalne na wszystkich etapach cyklu życia jej produktów. Myślę, że to bardzo dobry kierunek.

Co najbardziej do mnie przemawia w działaniach Yves Rocher?

Nietestowanie żadnego ze swoich produktów na zwierzętach (gotowych kosmetyków, ani pojedynczych składników) już od lat 80 oraz niestosowanie składników z roślin zagrożonych wyginięciem. To bardzo istotna kwestia, wciąż obca dla wielu najpopularniejszych koncernów kosmetycznych.

Ekologiczne opakowania:
  • zmniejszanie ich wagi,
  • wykorzystywanie surowców z odzysku, 
  • przeznaczenie opakowań do recyklingu (np. kremy zapakowane w szklane słoiczki),
  • brak ulotek (dodatkowe informacje zapisane są na wewnętrznej stronie kartonika), 
  • stosowanie papieru z drewna pochodzącego z kontrolowanych upraw (by zapobiegać niszczeniu lasów)

Ekologiczne formuły:
  • wszystkie składniki aktywne są pochodzenia naturalnego i nie są modyfikowane genetycznie,
  • unikanie stosowania składników syntetycznych, sztucznych, niepotrzebnych komponentów i zamienianie ich tam gdzie to możliwe składnikami pochodzenia naturalnego,
  • wszystkie produkty, które spłukuje się wodą (żele pod prysznic, kosmetyki do pielęgnacji włosów) łatwo ulegają biodegradacji,
  • składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych źródeł

Międzynarodowe akcje sadzenia drzew - do tej pory zasadzono 70 milionów drzew w tym 350 tysięcy w Polsce.

A to i tak tylko wycinek wszystkich inicjatyw podejmowanych przez markę, także szczerze muszę powiedzieć, że całość tych działań wygląda naprawdę imponująco i bardzo pozytywnie do mnie przemawia.

Nowością produktową marki są obecnie skoncentrowane żele pod prysznic. I tutaj jak łatwo się domyślić również zastosowano szereg fajnych, ekologicznych rozwiązań, ale zanim wam o nich napiszę, to po prostu muszę powiedzieć wam dwa słowa odnośnie moich wrażeń.



Po pierwsze (co już od dawna kojarzy mi się z marką Yves Rocher) żele mają fantastyczne zapachy.   Wersja Oliwka & Petitgrain (moja ulubiona z całej trójki) przypadła mi do gustu jako kosmetyk relaksujacy do wieczornego prysznica po całym ciężkim dniu. Mango & Kolendra zdecydowanie sprawdza się rano, jako orzeźwienie po śnie. Wanilia zaś kojarzy mi się z weekendowym domowym spa!

Po drugie kosmetyki te idealnie sprawdzą się w podróży. Ile to już razy zastanawiałam się jak zapakować się na jakiś wyjazd. Owszem, w drogeriach są dostępne miniaturki kosmetyków pod prysznic, ale nigdy nie byłam pewna czy taka mała buteleczka starczy dwóm osobom na całą podróż. Te żele świetnie rozwiązują ten problem, bo mimo swoich małych gabarytów, jako koncentrat starczają na dokładnie tyle samo myć co pełnowymiarowe 400 ml opakowanie. Super sprawa!






Na początku żel ma konsystencję nektaru, zaś po kontakcie z wodą zwiększa swoją objętość i tworzy lekką, delikatną pianę (na formułę tę złożono wniosek patentowy). Baza myjąca opiera się w 100% na składnikach naturalnych, cały produkt zawiera 97% składników pochodzenia naturalnego.

Opakowanie zaprojektowano w ten sposób, że dozuje dokładnie taką ilość produktu, jaka potrzebna jest do umycia całego ciała w czasie jednego prysznica.

Dzięki skoncentrowanej formule w buteleczce o pojemności 100 ml udało się zmieścić ilość żelu wystarczającą aż na 40 użyć (czyli tak jak wcześniej pisałam odpowiednik 400 ml). A co za tym idzie, pozwoliło to na ograniczenie zużycia plastiku o 50% w stosunku do standardowego opakowania. Z tego 25%, jak zawsze w przypadku Yves Rocher, pochodzi z recyklingu.

Dodatkowo, ponieważ produkt zajmuje mniej miejsca, do jego transportu w ciągu roku potrzebne jest 5 razy mniej ciężarówek.

Produkt łatwo ulega biodegradacji, a flakon nadaje się do recyklingu.

Tak się robi ekologię w praktyce!


3. ZARZĄDZANIE LODÓWKĄ


Może ten podpunkt brzmi zabawnie, ale myślę, że każdy powinien zastanowić się nad tym ile jedzenia marnuje i wyrzuca. Niektórzy na pewno niewiele, inni co tydzień wynoszą na śmietnik pełne siatki zepsutego jedzenia. A tego na pewno nie można nazwać ekologicznym podejściem.

Tak naprawdę mądre wykorzystanie kupionych produktów spożywczych wcale nie jest trudne.

Pierwsza sprawa to rozsądne zakupy - my praktycznie wszystkie zakupy robimy z listą i nie kupujemy zbyt dużo dodatkowych rzeczy. 

Nie muszę chyba pisać, że na zakupy warto wybrać się ze swoją własną torbą i w miarę możliwości nie pakować wszystkich kupowanych produktów w foliowe woreczki. Wiem, że czasami jest to trudne. Ale tam gdzie to możliwe, jak najbardziej warto zrezygnować ze sztucznych opakowań. Jeżeli już mamy w domu jakieś foliowe worki, wykorzystujemy je jako worki na śmieci. Wiele świetnych inspiracji m.in. w kwestii ograniczania niepotrzebnych opakowań można znaleźć na blogach o tematyce zero waste. Ze swojej strony gorąco mogę polecić wam blog ograniczamsie.com - jest to encyklopedia wiedzy na różne tego typu tematy.

Druga, nawet ważniejsza kwestia, to ogarnięcie kilku prostych przepisów, które pozwolają na wyczyszczenie lodówki z produktów, których świeżość dobiega powoli końca. U nas świetnie sprawdzają się różnego rodzaju makarony, do których można dodać praktycznie wszystko co zalega w lodówce - wędliny, warzywa itp. Fajną opcją są też zapiekanki ziemniaczane - tutaj również można poszaleć z dodatkami. Jeżeli chodzi o owoce, niezastąpionym sposobem na ich wykorzystanie są  dla nas koktajle lub sałatki owocowe.



Mój trzeci sposób na niemarnowanie jedzenia to mrożenie rzeczy, o których wiem, że nie zdołam ich wykorzystać w całości. Super sprawdza się to w przypadku pieczywa, czy warzyw. A dodatkowo bardzo ułatwia życie.

W sieci można znaleźć też mnóstwo fajnych przepisów na wykorzystanie produktów, które często traktujemy jak odpady - np. pesto z naci marchwi czy sałatki z liści rzodkiewki. Być może niedługo sama przetestuję któryś z takich przepisów!


4. LETNI DETOKS OD ELEKTRONIKI


W tym wpisie staram się wam przekazać, że dbanie o ekologię to tak naprawdę niekoniecznie są jakieś specjalne działania, tylko odpowiednie dopasowanie swojego stylu życia i troska o środowisko niejako przy okazji.

I świetnym tego typu przykładem może być skupienie się w miesiącach wiosenno-letnich na jak najczęstszym przebywaniu na zewnątrz. My, szczególnie teraz gdy na świecie pojawiło się nasze maleństwo, praktycznie każdą wolną chwilę spędzamy na różnego rodzaju spacerach, wycieczkach czy wypadach na rolki. Wkrótce będziemy już też wyruszać na pierwsze pikniki nad rzekę. 

To jest cały urok lata! Naprawdę nie warto spędzać tego czasu przed telewizorem czy komputerem. Jasne, wieczorem jak najbardziej można przysiąść do jakiegoś fajnego filmu, ale w ciągu dnia warto w miarę możliwości wybrać coś lepszego - relaks na łonie natury. 

Sama przyjemność, a dodatkowo oszczędzamy energię elektryczną. Proste, prawda?

Poniżej fotografia z naszego niedzielnego spaceru po Cieszynie, gdzie w przerwie robiłam zdjęcia do dzisiejszego wpisu. Tutaj akurat z kosmetykami przeciwsłonecznymi (+ pomadka ochronna) - must-have w tym okresie!




 

5. DRUGIE ŻYCIE PRZEDMIOTÓW

Ostatnia rzecz, do której chciałabym was zachęcić, to wnikliwe spojrzenie na swoje impulsy zakupowe i zastanowienie się nad tym, czy naprawdę warto kupować tyle nowych rzeczy.

Produkcja różnego rodzaju dóbr co roku bije chyba wszelkie rekordy. Wymieniamy przeróżne sprzęty po kilku miesiącach, ubrania po każdym sezonie (a nawet kilka razy w jego trakcie) - kupujemy, kupujemy i kupujemy.

A z tym wszystkim wiążą się:

  • niesamowite ilości śmieci, w tym elektroodpadów,
  • ogromne ilości opakowań, w które te wszystkie rzeczy są włożone,
  • bardzo duże, często kompletnie niepotrzebne, zużycie różnego rodzaju surowców naturalnych (w materiałach, z których są wykonane te przedmioty + zużywane w trakcie procesu produkcji)

Zapomnieliśmy już zupełnie, że pewnym rzeczom można spokojnie dać drugie życie i tym samym odciążyć trochę naszą planetę. Jakie są moje sposoby na zminimalizowanie tego rodzaju zakupów?

1) Kupowanie rzeczy z drugiej ręki - bardzo dużo rzeczy dostajemy czy kupujemy od innych ludzi, którzy już wcześniej ich używali. Zupełnie nie wstydzę się tego, że jakieś 80% a może nawet więcej wyprawki naszego dziecka pochodzi od naszych znajomych czy też jak na przykład w przypadku wózka - z zakupów na OLX. Po co kupować kolejne dziesiątki czy nawet setki niemowlęcych ciuszków, jeśli można je od kogoś pożyczyć (oczywiście jeśli ktoś ma taką możliwość). Po co kupować nowy wózek czy łóżeczko, jeśli można zdobyć go dużo taniej właśnie na portalach z lokalnymi ogłoszeniami. 

Jak najbardziej szanuję to, że niektórzy chcą mieć wszystkie rzeczy zupełnie nowe, ale sama mam zupełnie inne podejście i staram się dawać przedmiotom kolejne życie - oszczędzając tym samym naprawdę sporo pieniędzy. I chociaż trochę odciążająć środowisko od kolejnych śmieci.

2) Naprawianie zepsutych rzeczy czy odnawianie np. starych mebli - czasem się to nie opłaca, jasne, ale czasem można w ten sposób przywołać do życia naprawdę piękne rzeczy. Lub po prostu zaoszczędzić trochę pieniędzy. Koniecznie sprawdźcie blog Refreszing.pl, na którym Paula robi prawdziwe cuda z różych starych mebli!

3) Oddawanie niepotrzebnych nam już rzeczy innym - tak jak pisałam np. w przypadku pożyczania wyprawki dziecięcej, jeśli mamy w domu jakiekolwiek niepotrzebne rzeczy, warto koniecznie pomyśleć o tym, komu jeszcze mogą się one przydać. Można spróbować sprzedaży używanych rzeczy na aukcjach czy portalach z ogłoszeniami, można zapytać znajomych czy czegoś nie potrzebują lub oddać rzeczy potrzebującym. Wyrzucenie ich na śmietnik naprawdę powinno być ostatnim możliwym krokiem!

Komuś może wydawać się, że takie drobne działania nic nie zmienią w skali makro. Ale tak nie jest. Jeżeli chociaż garstka osób zaczyna zwracać uwagę na takie detale i zaraża nimi inne osoby, to takie zachowania naprawdę mogą osiągać coraz większą skalę. Już teraz jest to widoczne. Kto jeszcze kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście lat temu w ogóle myślał o jakiejś ekologii w praktycznym wykorzystaniu? Dzisiaj temat ten jest już naprawdę popularny. I dzięki takim drobnym codziennym działaniom czy wyborom również przyczyniamy się do ochrony środowiska.



02 czerwca 2017

Perełki maja

Maj to zdecydowanie mój ulubiony miesiąc w roku. Od kilku lat naszą tradycją był jakiś tygodniowy wyjazd (najchętniej do Włoch!) i chociaż w tym roku akurat zrezygnowaliśmy z tego pomysłu, to i tak udało nam się nacieszyć majowymi widokami, zapachami, niekiedy słoneczną pogodą i fajnymi spacerami. Uwielbiam!

W tym miesiącu na blogu nie działo się zbyt dużo, gdyż jak już wspominałam na FB przygotowuję dość duży wpis, nad którym pracuję już od około miesiąca. I potrwa to zapewne jeszcze co najmniej tydzień, może trochę więcej. Także mojej głównej perełki maja, która stanowi inspirację (a raczej dziesiątki inspiracji) do wspomnianego wpisu jeszcze nie mogę wam zdradzić :)


KSIĄŻKA 

Książką, którą czytałam przez cały miniony miesiąc był mój urodzinowy prezent od M. - "Małe życie" (aut. Hanya Yanagihara). Nie jestem jeszcze nawet w połowie, dlatego że teraz czas na książki poświęcam w zasadzie tylko na spacerach, w czasie gdy mały M. śpi.

Obecnie mamy taki system, że mój chłopak, który spędza z racji swojego zawodu niemalże całe dni w samochodzie, przesłuchuje audiobooki, które dla niego wybieram i potem daje mi znać, czy daną książkę warto w jego opinii przeczytać czy też nie. Dość dobrze znamy swoje gusta, także mogę zaufać jego rekomendacjom. I właśnie tak sprytnie się ustawiłam w kwestii poświęcania mojego czasu tylko na ciekawe powieści.

"Małe życie" bardzo mi się podoba. Dotyka ciężkich tematów, ale jest jednocześnie bardzo lekko napisana. Mam wrażenie, że po niej płynę. A jednocześnie niektóre zdania wbijają w fotel. Jeżeli ktoś szuka szalonych zwrotów akcji, w tej książce ich nie znajdzie. Jest to powieść, która zdecydowanie toczy się na poziomie psychologicznym. Przynajmniej do tej pory. 

Będę ją czytać jeszcze pewnie przez cały czerwiec, także postanowiłam podzielić się z wami moimi czytelniczymi planami na najbliższe miesiące. Oprócz realnych książek czeka na mnie jeszcze kilka pozycji w wersji elektronicznej, ale o tych będę wspiminać wam też na bieżąco.

 


Szczególnie dziękuję kochanej Soni za najgrubszą książkę w zestawieniu! Już nie mogę się doczekać, gdy wreszcie zasiądę na spokojnie przy zbiorze królowej reportażu.


PEREŁKI DZIECIĘCE


W tym miesiącu postanowiłam podzielić się też trzema ulubieńcami z kategorii rzeczy dziecięcych, które super się u nas sprawdzają.


1. Spray dezynfekujący do zabawek marki Bentley Organic - produkt naturalny, świetnie sprawdza się do przemywania nie tylko zabawek, ale też wszelkich powierzchni, z którymi kontakt ma dziecko. Używamy praktycznie codziennie.

2. Zabawka do wózka marki Skip Hop - prawdziwy ulubieniec naszego małego M. już od ponad dwóch miesięcy (a ma obecnie 4,5 miesiąca) - patrzy się na sówkę, dyskutuje z nią, teraz już też chwyta. Bardzo prosta zabawka i taki hit. Na razie zostawia konkurencję daleko w tyle.

3. Moje pierwsze 100 słów - ulubiona książeczka naszego syna. Ma ładne kolorowe ilustracje, które  przykuwają jego wzrok. Dodatkowo frajdę zaczyna sprawiać mu już także samodzielne przewracanie stron, które bardzo łatwo chwycić.

 

JEDZENIE 

Pierwszą rzeczą, którą gorąco chcę wam polecić, są batony Miodowy Kłos. Coś przepysznego. I względnie zdrowego (oczywiście gdy nie spożywa się ich za często). Gdy mam ochotę na coś słodkiego, od razu moje myśli wędrują właśnie w stronę tych słodyczy. Szkoda, że są (przynajmniej moim zdaniem) tak drogie.





A druga rzecz, to coś, co wreszcie po tylu latach odważyłam się zjeść - carpaccio wołowe! Zawsze unikałam takich przystawek jak ognia, bo nie przepadam za tatarem itp. A tutaj okazało się, że to danie jest po prostu przepyszne. Jeżeli jesteście z Bielska-Białej, mogę polecić wam restaurację Sorrento (może dość niepozorną, ale dla mnie ulubioną pod każdym względem). Nie mam pojęcia czy w innych miejscach carpaccio jest tak dobre. To jest rewelacyjne :)

PS. Wreszcie można siedzieć w knajpkach na zewnątrz! To jest to, co lubię najbardziej w lecie.




SERIAL

W ubiegłym miesiącu obejrzałam tylko jeden serial - "13 powodów". I muszę przyznać, że to kolejna dobra produkcja Netflixa, być może skierowana bardziej do nastolatków, ale nie tylko. Opowiada o samobójstwie młodej dziewczyny, która na 13 taśmach nagrała dla 13 osób wyjaśnienie, dlaczego każda z nich przyczyniła się do jej śmierci. Tajemnice zostają odkrywane powoli, napięcie jest dobrze stopniowane. Czekamy z niecierpliwością, by dowiedzieć się co zrobiła ta czy tamta osoba.

Każdy odcinek porusza ważne kwestie. Ukazuje różnego rodzaju zjawiska, które mają miejsce wśród młodzieży i często pomimo pozornej niewinności, mogą tak naprawdę mieć bardzo poważne konsekwencje. Każdy chyba pamięta jak wrażliwy, a jednocześnie burzliwy to czas. Jak łatwo problemy mogą się skumulować do naprawdę poważnych rozmiarów.

Warto zobaczyć.


  

 LINKI



I na koniec najlepsze wspomnienie - mój pierwszy Dzień Matki :)